Teraz jest Pt, 25 maja 2018, 02:23

Strefa czasowa: UTC + 1




 Strona 1 z 1 [ Posty: 21 ] 

Nowy pocz─ůtek II - Nast─Öpny wyb├│r

Autor Wiadomo┼Ť─ç
 Tytu┼é: Nowy pocz─ůtek II - Nast─Öpny wyb├│r
PostNapisane: Wt, 3 lis 2009, 23:08 
Mistrz Gry
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Cienie kamienic k┼éad┼éy si─Ö na kamiennych p┼éytach placu. S┼éo┼äce nie zel┼╝a┼éo od ranka, cho─ç w swej w─Ödr├│wce zbli┼╝a┼éo si─Ö ku zachodowi. Wci─ů┼╝ by┼éo parno. Wci─ů┼╝ by┼éo jasno.
A na placu wci─ů┼╝ by┼éo pusto.

Dekares rozejrza┼é si─Ö wok├│┼é. Ka┼╝da odchodz─ůca od skweru ulica wygl─ůda┼éa tak samo jak pozosta┼ée. Pot─Ö┼╝na ┼Ťwi─ůtynia l┼Ťni┼éa biel─ů, a po kopule ┼Ťlizga┼éy si─Ö blaski zab┼é─ůkanych promieni s┼éonecznych.
Niedaleko sta┼é mniejszy budynek ÔÇô ze stalowego relingu zwiesza┼é si─Ö szyld z wymalowanym kogutem.

Otarł łzy.
Wci─ů┼╝ jeszcze si─Ö trz─ůs┼é si─Ö z w┼Ťciek┼éo┼Ťci, cho─ç teraz ÔÇô wyszed┼észy ze szpitala, stopniowo odzyskiwa┼é panowanie nad sob─ů. By┼é jednak przekonany, ┼╝e kolejne spotkanie z Sylwavem znajdzie sw├│j koniec w walce. Ta sprawa zasz┼éa stanowczo za daleko. Nikt nie mia┼é prawa traktowa─ç go w taki spos├│b.
Nie bez powodu trenowa┼é walk─Ö mieczem przez tyle lat. Teraz nadszed┼é czas, by przesta─ç ucieka─ç i zacz─ů─ç walczy─ç o swoje. W Thoris mia┼é zacz─ů─ç od nowa. Tu mia┼é nasta─ç pierwszy dzie┼ä reszty jego ┼╝ycia. Nie zamierza┼é pozwoli─ç jakiej┼Ť ┼éachudrze na odebranie sobie marzenia o spokoju.



_________________
Tch├│rz nie zazna ┼╝ycia,
Bohater nie zazna ┼Ťmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: Wt, 10 lis 2009, 21:43 
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 16 gru 2007, 12:03
Posty: 70
Lokalizacja: Konin
Ch┼éopak ruszy┼é szybkim krokiem drog─ů, kt├│r─ů przyby┼é do szpitala. Mia┼é nadziej─Ö, ┼╝e dobrze zapami─Öta┼é tras─Ö do ogromnego targowiska. Mia┼é nadziej─Ö, ┼╝e tam uda mu si─Ö znale┼║─ç jak─ů┼Ť prac─Ö, a przynajmniej zrobi─ç jakie┼Ť post─Öpy w tym kierunku. Nie m├│g┼é sobie pozwoli─ç na d┼éu┼╝szy okres bezczynno┼Ťci. Mia┼é ju┼╝ naprawd─Ö ma┼éo pieni─Ödzy i je┼Ťli nie chcia┼é g┼éodowa─ç, musia┼é szybko zacz─ů─ç pracowa─ç. Z pocz─ůtku my┼Ťla┼é, ┼╝e ka┼╝da praca mo┼╝e si─Ö nada─ç, ale wkraczaj─ůc w jedn─ů z ulic pomy┼Ťla┼é, ┼╝e posiada┼é kilka umiej─Ötno┼Ťci, na kt├│rych m├│g┼éby zarobi─ç.
Szybko zda┼é sobie spraw─Ö, ┼╝e w swoim obecnym stanie mia┼é marne szanse na wywarcie dobrego wra┼╝enia na potencjalnym pracodawcy. Szczeg├│lnie je┼Ťli chcia┼éby zatrudni─ç si─Ö do napisania jakiego┼Ť listu, przeczytania wiadomo┼Ťci czy innych podobnych czynno┼Ťci.
Na zatrudnienie jako ochroniarz albo przyj─Öcie do miejscowego garnizonu te┼╝ raczej nie m├│g┼é liczy─ç, skoro wygl─ůda┼é jakby da┼é si─Ö zbi─ç na kwa┼Ťne jab┼éko w pierwszej lepszej b├│jce.

Id─ůc jedn─ů z bogatych ulic miasta zdecydowa┼é, ┼╝e aby mie─ç szanse na znalezienie pracy, musia┼é si─Ö doprowadzi─ç do stanu, w kt├│rym nie b─Ödzie odstrasza┼é ludzi wygl─ůdem, ani odrzuca┼é potwornym zapachem.
W tym przypadku porz─ůdna k─ůpiel sta┼éa si─Ö dla ch┼éopaka celem numer jeden. I to celem, jak mu si─Ö zdawa┼éo, do┼Ť─ç trudnym do osi─ůgni─Öcia. S┼éysza┼é, ┼╝e w niekt├│rych miastach istnia┼éo co┼Ť takiego jak ┼éa┼║nie, ale w─ůtpi┼é, ┼╝eby by┼éy za darmo, wi─Öc m├│g┼é je sobie od razu odpu┼Ťci─ç.
W ko┼äcu postanowi┼é, ┼╝e b─Ödzie musia┼é ca┼é─ů spraw─Ö za┼éatwi─ç w bardziej tradycyjny spos├│b.
Przy┼Ťpieszy┼é kroku na tyle, na ile pozwala┼éo mu obola┼ée cia┼éo, kieruj─ůc si─Ö, jak mia┼é nadziej─Ö, w kierunku bramy miejskiej.


Ostatnio edytowano Cz, 26 lis 2009, 03:35 przez Dekares, ┼é─ůcznie edytowano 1 raz


_________________
My armor is Contempt
My Shield is Disgust
My sword is Hatred
In the Emperor's name
Let none survive!
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: Cz, 26 lis 2009, 03:36 
Mistrz Gry
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Nie mia┼é ochoty na pogaw─Ödki ze stra┼╝─ů, wi─Öc min─ů┼é ┼╝o┼édak├│w nawet na nich nie patrz─ůc. Znalaz┼é si─Ö na trakcie, kt├│rym przyby┼é do miasta.
Nie maj─ůc pewno┼Ťci, czy odnajdzie ┼║r├│d┼éo, z kt├│rego korzysta┼é poprzednio, ruszy┼é w przeciwnym kierunku.
Pogoda wci─ů┼╝ dopisywa┼éa - cho─ç s┼éo┼äce zmierza┼éo ju┼╝ ku zachodowi, wci─ů┼╝ by┼éo bardzo gor─ůco i bezwietrznie. Jeszcze zanim wyszed┼é z miasta, by┼é zlany potem.

Wok├│┼é Thoris rozci─ůga┼éy si─Ö pola uprawne i lasy - pi─Ökna okolica przywo┼éywa┼éa wspomnienie stron rodzinnych Dekaresa. Wioska, w kt├│rej przyszed┼é na ┼Ťwiat, skryta by┼éa w g─Östym borze, jak przysta┼éo na osad─Ö w─Öglarzy, kt├│r─ů stanowi┼éa pierwotnie.
W lesie czu┼é si─Ö dobrze - drzewa nie ocenia┼éy, nie obra┼╝a┼éy go, nie szydzi┼éy; zwierz─Öta kry┼éy si─Ö w bezpiecznym cieniu zaj─Öte swymi codziennymi sprawami, nie zainteresowane intruzem, kt├│ry nie zak┼é├│ca┼é ich spokoju. W lesie by┼éo cicho. W lesie m├│g┼é odpocz─ů─ç, skupi─ç si─Ö na swoich przemy┼Ťleniach, ─çwiczy─ç nie b─Öd─ůc obserwowanym.
Ciekaw by┼é, co mogli robi─ç teraz jego rodzice. Matka pewnie szykowa┼éa kolacj─Ö, a ojciec zbli┼╝a┼é si─Ö do domu. Potem zjedz─ů razem - ojciec jak zwykle milcz─ůcy, matka - opowiadaj─ůc, jak sp─Ödzi┼éa dzie┼ä, co m├│wi┼éa s─ůsiadka - pani Bennett, najbardziej gadatliwa istota na ┼Ťwiecie. Potem matka b─Ödzie zmywa─ç, a ojciec zapali fajk─Ö i b─Ödzie si─Ö jej przygl─ůda┼é.

Dekares poczu┼é na gardle tward─ů d┼éo┼ä t─Ösknoty za domem. Potrz─ůsn─ů┼é g┼éow─ů i przetar┼é r─Ök─ů twarz.
Min─ů┼é drug─ů bram─Ö i szed┼é dalej wzd┼éu┼╝ muru. By┼é przekonany, ┼╝e w pobli┼╝u musia┼éa znajdowa─ç si─Ö rzeka - matka t┼éumaczy┼éa mu, ┼╝e miasta zak┼éadano zawsze w bezpo┼Ťredniej blisko┼Ťci ┼║r├│de┼é wody pitnej. Rzeka by┼éa najcz─Ö┼Ťciej najbardziej logicznym wyborem... Pozostawa┼éo mu zatem j─ů znale┼║─ç. Nie mog┼éa by─ç daleko...
Niebo powoli r├│┼╝owia┼éo. Dekares nie zdawa┼é sobie sprawy, ┼╝e Thoris by┼éo a┼╝ tak rozleg┼ée. Nagle przysz┼éo mu do g┼éowy, ┼╝e mog┼éa czeka─ç go kolejna noc w dziczy. My┼Ťl─ůc o dotychczasowych do┼Ťwiadczeniach, jakie zaoferowa┼éo mu miasto, nie uwa┼╝a┼é tej mo┼╝liwo┼Ťci na najgorsz─ů...

Nie znalazł rzeki.
Dostrzeg┼é jednak blask czerwieniej─ůcego s┼éo┼äca odbity w g┼éadkich taflach kilku niewielkich staw├│w po┼éo┼╝onych tu┼╝ pod lasem.
U┼Ťmiechn─ů┼é si─Ö pod nosem.
Dotarł do celu.



_________________
Tch├│rz nie zazna ┼╝ycia,
Bohater nie zazna ┼Ťmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: N, 13 gru 2009, 00:36 
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 16 gru 2007, 12:03
Posty: 70
Lokalizacja: Konin
Opuszczenie miasta zadzia┼éa┼éo na Dekaresa bardzo koj─ůco, bardziej ni┼╝ si─Ö spodziewa┼é. Potwierdzi┼éo to stare prawid┼éo ┼╝e nie docenia si─Ö w pe┼éni warto┼Ťci danej rzeczy, dop├│ki jej nie zabraknie. Cieszy┼é si─Ö, ┼╝e opu┼Ťci┼é mury miasta, kt├│re cho─ç by┼éo bardzo efektowne (w przypadku dzielnic dla bogatych), to nie mog┼éo si─Ö r├│wna─ç z majestatem i pi─Öknem natury.

Niestety pojawienie si─Ö znajomego lasu na horyzoncie przywo┼éa┼éo r├│wnie znajome wspomnienia wcze┼Ťniejszego ┼╝ycia w g┼éuszy - spokojnej egzystencji z rodzin─ů, kt├│ra nie by┼éa co prawda pozbawiona swoich wad, ale teraz wydawa┼éa si─Ö niemal magicznym kr├│lestwem szcz─Ö┼Ťcia...

Ch┼éopak m├│g┼éby pewnie u┼╝y─ç jeszcze wielu mi┼éych s┼é├│w, aby okre┼Ťli─ç swoje dawne ┼╝ycie, ale jeden fakt rzuca┼é cie┼ä na t─Ö sielank─Ö, sprawiaj─ůc ┼╝e jej wspominanie by┼éo wr─Öcz nie do wytrzymania - by┼éo to tylko wspomnienie tego, do czego nie by┼éo ju┼╝ powrotu i nigdy nie b─Ödzie. Nie wiedzia┼é, co w tej chwili mogli my┼Ťle─ç jego rodzice, ani jakie ┼╝ywili do niego uczucia. By┼é za to pewien, co my┼Ťla┼éa i jakim uczuciem darzy┼éa go jego siostra i to w┼éa┼Ťnie to uczucie wygna┼éo go z rodzinnych stron i zmusi┼éo do ucieczki w nieznane.

- Tak, pewne rzeczy docenia si─Ö dopiero wtedy, kiedy si─Ö je straci - wyszepta┼é do siebie z oczami wbitymi w ziemi─Ö z powodu zbieraj─ůcej si─Ö w ich k─ůcikach wilgoci. Sta┼é przez chwil─Ö wzdychaj─ůc, po czym zebra┼é si─Ö w sobie, porz─ůdnie wkurzony na w┼éasne u┼╝alanie si─Ö nad sob─ů.

Czas przesta─ç si─Ö maza─ç - pomy┼Ťla┼é przecieraj─ůc oczy i ruszy┼é przed siebie.

D┼éugie poszukiwania rzeki powoli sk┼éania┼éy Dekaresa do zw─ůtpienia w prawdziwo┼Ť─ç s┼é├│w jego matki, ale z drugiej strony mury miejskie nie mia┼éy si─Ö ku ko┼äcowi, wi─Öc mia┼é jeszcze szans─Ö na znalezienie upragnionego zbiornika wody.

Widok kilku ma┼éych staw├│w by┼é nawet lepszy ni┼╝ rzeka. Przynajmniej nie b─Ödzie musia┼é si─Ö martwi─ç tym, ┼╝e kto┼Ť go zbeszta za k─ůpiel w ┼║r├│dle wody pitnej dla miasta.

Powoli ruszy┼é w kierunku upragnionych jeziorek. W rodzinnych stronach pewnie ju┼╝ by zrzuca┼é z siebie ubranie i szykowa┼é si─Ö, aby wbiec do wody. Jednak tutaj zbli┼╝a┼é si─Ö do celu bardzo ostro┼╝nie, rozgl─ůdaj─ůc si─Ö po okolicy. Nie chcia┼é niespodziewanie natkn─ů─ç si─Ö na jakie┼Ť niebezpieczne zwierz─Ö przy wodopoju, czy tym bardziej wpa┼Ť─ç w zasadzk─Ö bandyt├│w. Wola┼é tak┼╝e sprawdzi─ç, czy same stawy nie kry┼éy w sobie jakich┼Ť niebezpiecze┼ästw. Nas┼éucha┼é si─Ö wystarczaj─ůco du┼╝o opowie┼Ťci o przer├│┼╝nych potworach czaj─ůcych si─Ö w wodzie, aby by─ç ostro┼╝nym w jej pobli┼╝u. Zdecydowa┼é, ┼╝e zanim zacznie si─Ö k─ůpa─ç, dobrze b─Ödzie przyjrze─ç si─Ö stawom i otaczaj─ůcej je okolicy. Chcia┼é zar├│wno sprawdzi─ç, czy by┼éo tu bezpiecznie, jak i oceni─ç czysto┼Ť─ç staw├│w. Wiedzia┼é, ┼╝e wod─Ö do picia lepiej zaczerpn─ů─ç z bie┼╝─ůcego ┼║r├│d┼éa, ale je┼Ťli ju┼╝ mia┼é pi─ç z jeziorka, to wola┼é nie k─ůpa─ç si─Ö w tym samym, z kt├│rego by p├│┼║niej pi┼é.


Ostatnio edytowano Wt, 12 sty 2010, 23:31 przez Dekares, ┼é─ůcznie edytowano 1 raz


_________________
My armor is Contempt
My Shield is Disgust
My sword is Hatred
In the Emperor's name
Let none survive!
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: Wt, 12 sty 2010, 23:33 
Mistrz Gry
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Zar├│wno kraw─Öd┼║ lasu, jak i ┼é─ůka, na kt├│rej znajdowa┼éy si─Ö stawy, nie budzi┼éy jego podejrze┼ä. Same za┼Ť oczka wodne sprawia┼éy wra┼╝enie zarybionych. Ciemniej─ůce w zapadaj─ůcym zmierzchu tafle marszczy┼éy od czasu do czasu rozchodz─ůce si─Ö kr─Ögi.

Po chwili wahania, zdj─ů┼é ubranie i wskoczy┼é do ciep┼éej wody. Pod stopami poczu┼é muliste dno.
Szybkimi ruchami zmywa┼é z siebie brud, kurz i zasch┼é─ů krew, rozkoszuj─ůc sie przyjemnym orze┼║wieniem. Od czasu do czasu lustrowa┼é okolic─Ö, by nie pozwoli─ç sie zaskoczy─ç ┼╝adnemu zagro┼╝eniu.
Na koniec zanurzy┼é si─Ö ca┼éy, by sp┼éuka─ç zmatowia┼ée i sztywne od py┼éu w┼éosy. Wreszcie wyszed┼é z wody i usiad┼é na trawie, by wyschn─ů─ç.

Pobliskie drzewa rzuca┼éy na muraw─Ö d┼éugie cienie, a na ciemniej─ůcym niebie wida─ç ju┼╝ by┼éo blady kr─ůg ksi─Ö┼╝yca - cho─ç s┼éo┼äce jeszcze nie zasz┼éo.
Powietrze wype┼énia┼éa muzyka ┼Ťwierszczy, a od czasu do czasu - cichy plusk z kt├│rego┼Ť ze staw├│w. Dekares czu┼é si─Ö odpr─Ö┼╝ony i ┼Ťwie┼╝y - wydarzenia minionej doby zdawa┼éy mu si─Ö ma┼éo istotnymi opowiastkami raczej, ni┼╝ autentycznymi wspomnieniami: brutalno┼Ť─ç stra┼╝nik├│w, pycha wojownika w idiotycznym stroju, niekontrolowana furia ogrodnika, osch┼éo┼Ť─ç lekarza... Wszystkie te sceny obna┼╝a┼éy ma┼éo┼Ť─ç i prymitywno┼Ť─ç ludzi, dla kt├│rych ┼Ťwiat koncentrowa┼é si─Ö wok├│┼é nich samych.

Jaki┼Ť ptak za┼Ťpiewa┼é w le┼Ťnym g─ůszczu, odrywaj─ůc Dekaresa od rozmy┼Ťla┼ä o naturze mieszka┼äc├│w Thoris.
Tutaj, za murami miasta. chłopak czuł się lepiej. Ale tam miał większe szanse na urzeczywistnienie swych marzeń.

Zapada┼éa noc - musia┼é szybko podj─ů─ç decyzj─Ö, gdzie zamierza┼é j─ů sp─Ödzi─ç. Bramy zamyka si─Ö o zachodzie s┼éo┼äca...



_________________
Tch├│rz nie zazna ┼╝ycia,
Bohater nie zazna ┼Ťmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: So, 16 sty 2010, 00:21 
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 16 gru 2007, 12:03
Posty: 70
Lokalizacja: Konin
K─ůpiel sprawi┼éa mu wiele przyjemno┼Ťci. Tak samo jak sk┼éaniaj─ůcy do refleksji spok├│j okolicy, kt├│ra bardziej ni┼╝ obce miasto przypomina┼éa mu strony rodzinne. Szybko jednak u┼Ťwiadomi┼é sobie, ┼╝e pogr─ů┼╝anie si─Ö w rozmy┼Ťlaniach niemal zawsze doprowadza┼éo go do ponurych wspomnie┼ä zwi─ůzanych z opuszczeniem domu. Zdecydowa┼é, ┼╝e musi si─Ö zaj─ů─ç czym┼Ť po┼╝ytecznym.

Wci─ů┼╝ mokry i nagi wsta┼é, aby rozejrze─ç si─Ö za miejscem nadaj─ůcym si─Ö na obozowisko. Mia┼é nadziej─Ö rozpali─ç ognisko niewidoczne z drogi, kt├│ra go tu przywiod┼éa. Jednak zanim powa┼╝nie zabra┼é si─Ö za poszukiwania, zebra┼é wszystkie swoje rzeczy w jednym miejscu, zabieraj─ůc ze sob─ů jedynie miecz - na wszelki wypadek.
Przechadzaj─ůc si─Ö po okolicy pomy┼Ťla┼é, ┼╝e musia┼é wygl─ůda─ç ca┼ékiem komicznie - chodz─ůc po lesie nagi, tylko z mieczem. Ale tutaj nie musia┼é si─Ö nikogo wstydzi─ç.
W┼éa┼Ťnie to kocha┼é w puszczy: tutaj mo┼╝na si─Ö by┼éo poczu─ç ca┼ékowicie wolnym i nieskrepowanym. Oczywi┼Ťcie nale┼╝a┼éo szanowa─ç las i zamieszkuj─ůce go stworzenia, ale to nigdy nie sprawia┼éo ch┼éopakowi problem├│w. Rozumia┼é i respektowa┼é wi─Ö┼║ pomi─Ödzy natur─ů i cz┼éowiekiem. Zawsze stara┼é si─Ö zabiera─ç z puszczy tylko to, co naprawd─Ö by┼éo mu potrzebne, oraz nigdy nie nara┼╝a─ç lasu na niebezpiecze┼ästwo - chocia┼╝by przez nieostro┼╝nie przygotowane ognisko; a za to puszcza zawsze si─Ö nim "opiekowa┼éa".

Podczas poszukiwa┼ä stara┼é si─Ö jak najlepiej pozna─ç teren. Szczeg├│lna uwag─Ö zwraca┼é na wszelkie ┼Ťlady zwierz─ůt, nie chcia┼é si─Ö znale┼║─ç zbyt blisko le┼╝a jakiego┼Ť niebezpiecznego drapie┼╝cy. Las chroni┼é, ale potrafi┼é by─ç tak┼╝e okrutny, je┼Ťli nie przestrzega┼éo si─Ö jego praw. A najwa┼╝niejsze z nich m├│wi┼éo, ┼╝eby da─ç ┼╝y─ç w spokoju innym mieszka┼äcom lasu... szczeg├│lnie je┼Ťli byli wi─Öksi od ciebie, albo by┼éo ich wyg┼éodnia┼ée stado.
Jeszcze wi─Öksz─ů wag─Ö przyk┼éada┼é do ┼Ťlad├│w, kt├│re mog┼éy zosta─ç pozostawione przez cz┼éowieka.

Dekares stawa┼é si─Ö coraz bardziej g┼éodny i szybko jego my┼Ťli zacz─Ö┼éy kierowa─ç si─Ö do zapas├│w, kt├│re pozosta┼éy w plecaku i tylko czeka┼éy, aby je zje┼Ť─ç. Obieca┼é sobie jednak, ┼╝e zanim zabierze si─Ö za skromn─ů kolacj─Ö, przygotuje ognisko i zajmie si─Ö porz─ůdnym nasmarowaniem swoich raN ma┼Ťci─ů od doktora.


Ostatnio edytowano Wt, 19 sty 2010, 01:14 przez Dekares, ┼é─ůcznie edytowano 1 raz


_________________
My armor is Contempt
My Shield is Disgust
My sword is Hatred
In the Emperor's name
Let none survive!
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: Wt, 19 sty 2010, 01:14 
Mistrz Gry
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Musia┼é si─Ö spieszy─ç. Zmrok zapada┼é coraz szybciej, a las by┼é g─Östy - potrzebowa┼é wykorzysta─ç resztki ┼Ťwiat┼éa, je┼Ťli mia┼é ufa─ç efektom rekonesansu.

Okolica musia┼éa by─ç odwiedzana - pomi─Ödzy drzewami odnalaz┼é ┼Ťcie┼╝k─Ö bez w─ůtpienia wydeptan─ů przez cz┼éowieka. Droga by┼éa w─ůska - sprawia┼éa wra┼╝enie trasy spacer├│w lub wypraw na grzyby.
Nie dostrzeg┼é ┼Ťlad├│w ┼╝adnych du┼╝ych zwierz─ůt; prawdopodobnie blisko┼Ť─ç miasta zniech─Öca┼éa drapie┼╝niki do mieszkania w bezpo┼Ťrednim s─ůsiedztwie.
Niestety, w─ůska ┼Ťcie┼╝ka nie prowadzi┼éa do malowniczej polany stworzonej wprost na obozowisko - urywa┼éa si─Ö nagle, jakby ten, kto j─ů wydepta┼é, ba┼é si─Ö zapuszcza─ç g┼é─Öbiej w las. Dekares poszed┼é jednak dalej i po chwili wycofa┼é si─Ö przeklinaj─ůc swoja g┼éupot─Ö - zachcia┼éo mu si─Ö spacerowa─ç nago, a pokrzywy ros┼éy tu wysoko... Odruchowo podrapa┼é poparzone uda.

By┼éo ju┼╝ prawie zupe┼énie ciemno, a g─Öste korony drzew t┼éumi┼éy i tak coraz s┼éabsze ┼Ťwiat┼éo. Ostro┼╝nie wycofa┼é si─Ö wzd┼éu┼╝ ┼Ťcie┼╝ki. Co kilka krok├│w drapa┼é si─Ö po nogach...
Wyszed┼é z lasu, gdy ostatnie promienie s┼éo┼äca by┼éy ju┼╝ tylko wspomnieniem, a blad─ů twarz ksi─Ö┼╝yca przes┼éania┼éy chmury. Dekares zg┼éodnia┼é ju┼╝ jak przys┼éowiowy wilk i z ogromn─ů satysfakcj─ů my┼Ťla┼é o spoczywaj─ůcej w plecaku kolacji. Cho─ç nie zdecydowa┼é jeszcze gdzie je rozpali, ni├│s┼é nar─Öcze chrustu na ognisko. Rado┼Ť─ç z zapowiadaj─ůcej si─Ö spokojnej nocy, m─ůci┼éo ch┼éopakowi jedynie irytuj─ůce sw─Ödzenie.



_________________
Tch├│rz nie zazna ┼╝ycia,
Bohater nie zazna ┼Ťmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: N, 7 lut 2010, 10:55 
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 16 gru 2007, 12:03
Posty: 70
Lokalizacja: Konin
- Co za z┼éo┼Ťliwy le┼Ťny duch umie┼Ťci┼é na tej przekl─Ötej ┼Ťcie┼╝ce takie wysokie pokrzywy! - przeklina┼é Dekares id─ůc w kierunku jeziorka w kt├│rym bra┼é k─ůpiel.

Musia┼é si─Ö ┼Ťpieszy─ç - ognisko samo si─Ö nie rozpali, szczeg├│lnie je┼Ťli nie zd─ů┼╝y przed zapadni─Öciem mroku. A czeka┼éo go przecie┼╝ jeszcze znalezienie odpowiedniego miejsca na ogie┼ä i zadbanie, aby si─Ö nie rozprzestrzeni┼é.
G┼é├│d by┼é coraz bardziej dotkliwy i Dekares czu┼é pokus─Ö, aby zaj─ů─ç si─Ö najpierw jedzeniem. Postanowi┼é jednak, ┼╝e wpierw rozpali ognisko i przy jego ┼Ťwietle na┼éo┼╝y ma┼Ť─ç na rany.

Ironiczna i zawsze krytykuj─ůca go cze┼Ť─ç jego osobowo┼Ťci szydzi┼éa, ┼╝e pewnie nie zdo┼éa dotrzyma─ç takiego prostego przyrzeczenia i rzuci si─Ö na jedzenie, jak tylko je zobaczy, a ogie┼ä b─Ödzie rozpala┼é po ciemku. Jednak tym razem podszepty jego z┼éo┼Ťliwej duszy zamiast przygn─Öbi─ç go i zniech─Öci─ç do robienia czegokolwiek, tylko go rozz┼éo┼Ťci┼éy i spowodowa┼éy ┼╝e przy┼Ťpieszy┼é kroku, aby tym szybciej dotrze─ç na miejsce i upora─ç si─Ö z naszykowaniem noclegu.
I pokaza─ç samemu sobie, ┼╝e umie trzyma─ç si─Ö przynajmniej jednej prostej decyzji.

W ko┼äcu dotar┼é do miejsce w kt├│rym z┼éo┼╝y┼é swoje rzeczy. Z ulg─ů stwierdzi┼é, ┼╝e wszystko by┼éo na swoim miejscu, po czym z┼éo┼╝y┼é zebrany chrust na ziemi.
W pierwszej chwili pomy┼Ťla┼é, aby si─Ö ubra─ç, jednak wizja za┼éo┼╝enia na ┼Ťwie┼╝o umyte cia┼éo brudnego stroju odstr─Öcza┼éa go, wi─Öc pozosta┼é nagi. Czym pr─Ödzej zabra┼é si─Ö za przygotowanie ogniska w pobli┼╝u wody. Co prawda to miejsce nie dawa┼éo mu idealnej obrony, ale pozwala┼éo szybko pozyska─ç wod─Ö na wypadek gdyby ogie┼ä wymkn─ů┼é si─Ö spod kontroli.

Na szcz─Ö┼Ťcie szybko uda┼éo mu si─Ö znale┼║─ç odpowiedni─ů ilo┼Ť─ç kamieni, aby otoczy─ç ognisko oraz niewielk─ů piaszczyst─ů przestrze┼ä na kt├│rej ryzyko zapr├│szenia ognia by┼éo mniejsze. Sprawnie uwin─ů┼é si─Ö ze wszystkim i wkr├│tce rozpali┼é niewielkie ognisko.
P├│┼║niej upra┼é swoje rzeczy. Co prawda jedynym, co m├│g┼é zrobi─ç, by┼éo porz─ůdne wyp┼éukanie stroju w jeziorku, ale uzna┼é, ┼╝e to lepsze ni┼╝ nic. Kiedy ju┼╝ roz┼éo┼╝y┼é je do wyschni─Öcia na trawie, zabra┼é si─Ö za na┼éo┼╝enie ma┼Ťci na rany. Stara┼é si─Ö to zrobi─ç najdok┼éadniej jak potrafi┼é. Potem zjad┼é skromny posi┼éek. Chcia┼é pozostawi─ç sobie jeszcze zapas jedzenia, na wypadek gdyby nie uda┼éo mu si─Ö szybko znale┼║─ç jakiej┼Ť pracy.

W ko┼äcu owin─ů┼é si─Ö porz─ůdnie kocem i u┼éo┼╝y┼é przy ognisku z mieczem w zasi─Ögu d┼éoni. Przez chwil─Ö stara┼é si─Ö pomy┼Ťle─ç, co powinien zrobi─ç nazajutrz, jednak zm─Öczenie wywo┼éane dniem pe┼énym wra┼╝e┼ä szybko spowodowa┼éo, ┼╝e zarzuci┼é ten pomys┼é i pozwoli┼é sobie tylko poprosi─ç Bog├│w o opiek─Ö dla jego rodziny.


Ostatnio edytowano Pt, 26 lut 2010, 12:34 przez Dekares, ┼é─ůcznie edytowano 1 raz


_________________
My armor is Contempt
My Shield is Disgust
My sword is Hatred
In the Emperor's name
Let none survive!
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: Pt, 26 lut 2010, 12:36 
Mistrz Gry
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Zasn─ů┼é jak kamie┼ä.

W nocy zdawa┼éo mu si─Ö, ┼╝e s┼éysza┼é kobiecy g┼éos, ┼╝e czu┼é delikatny dotyk na ramieniu ÔÇô ale mo┼╝e to by┼é tylko powiew wiatru?

Obudził go deszcz.
M┼╝awka si─ůpi┼éa jednostajnie, hojnie zalewaj─ůc wysuszon─ů upa┼éami okolic─Ö. Dekares usiad┼é gwa┼étownie i rozejrza┼é si─Ö, stopniowo odzyskuj─ůc przytomno┼Ť─ç.
Ponad drzewami wida─ç ju┼╝ by┼éo r├│┼╝owy blask wschodz─ůcego s┼éo┼äca. Na powierzchniach staw├│w rozchodzi┼éy si─Ö srebrzyste kr─Ögi. Ognisko zgas┼éo ju┼╝ dawno, a ┼╝ar zduszony zosta┼é przez ciep┼éy deszcz. Roz┼éo┼╝one na trawie ubranie ch┼éopaka by┼éo mokre, podobnie zreszt─ů jak plecak i koc.

Podni├│s┼é si─Ö szybko i zacz─ů┼é wci─ůga─ç przemoczone spodnie ÔÇô ┼Ťwita┼éo, wi─Öc musia┼é zdecydowa─ç, co robi─ç dalej. Szybko przeszuka┼é sw├│j dobytek, upewniaj─ůc si─Ö, ┼╝e nic nie zgin─Ö┼éo, po czym zn├│w rozejrza┼é si─Ö po okolicy.
Mury miasta l┼Ťni┼éy w strugach deszczu, a na trakcie wida─ç by┼éo rozleg┼ée ka┼éu┼╝e.
Dekares sta┼é na brzegu stawu, czuj─ůc dotyk sp┼éywaj─ůcej po ciele wody i zapach mokrych zi├│┼é. Od dawna ju┼╝ nie czu┼é si─Ö tak spokojny i silny.

Teraz m├│g┼é zacz─ů─ç od nowa...



_________________
Tch├│rz nie zazna ┼╝ycia,
Bohater nie zazna ┼Ťmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: Cz, 4 mar 2010, 18:38 
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 16 gru 2007, 12:03
Posty: 70
Lokalizacja: Konin
Dekaresa nie cieszy┼é poranny deszcz. By┼é przyzwyczajony do takich "urok├│w" ┼╝ycia w lesie, jednak nie zmienia┼éo to faktu, ┼╝e ostatni─ů rzecz─ů, jakiej pragn─ů┼é, by┼éo zazi─Öbienie si─Ö i sko┼äczenie z zapaleniem p┼éuc w szpitalu. Szybko zgarn─ů┼é swoje rzeczy i - aby cho─ç troch─Ö ochroni─ç je przed wilgoci─ů - po┼éo┼╝y┼é je pod najbli┼╝szym drzewem o roz┼éo┼╝ystych ga┼é─Öziach.
Kiedy upora┼é si─Ö ju┼╝ z tym zadaniem, przez chwil─Ö zastanawia┼é si─Ö, co powinien teraz zrobi─ç. Mia┼é nadziej─Ö, ┼╝e poranny deszcz nie potrwa zbyt d┼éugo i b─Ödzie m├│g┼é pomy┼Ťle─ç o wysuszeniu swojego ubrania. P├│ki co zdecydowa┼é, ┼╝e mia┼é inne sprawy, kt├│rymi powinien si─Ö zaj─ů─ç. Po pierwsze postanowi┼é opatrzy─ç rany. Wola┼é si─Ö trzyma─ç co do joty zalece┼ä lekarza, aby szybko powr├│ci─ç do zdrowia (nie wspominaj─ůc o poprawie wygl─ůdu, kt├│ry w obecnej chwili nie dawa┼é nadziei na rych┼ée zdobycie pracy).
Po┼Ťwi─Öci┼é jeszcze chwil─Ö na w┼éo┼╝enie but├│w, po czym zabra┼é si─Ö za ─çwiczenia.

Zwyczajowo rozpocz─ů┼é od d┼éugiej i ┼╝mudnej rozgrzewki. Kilka razy okr─ů┼╝y┼é staw, stopniowo zwi─Ökszaj─ůc szybko┼Ť─ç i przechodz─ůc od truchtu do sprintu. Potem zaj─ů┼é si─Ö rozci─ůganiem poszczeg├│lnych partii cia┼éa. Zd─ů┼╝y┼é si─Ö ju┼╝ nauczy─ç, ┼╝e pomimo monotonii tych ─çwicze┼ä, mia┼éy one najwi─Ökszy wp┼éyw na jego sprawno┼Ť─ç i pozwala┼éy zapobiec wielu niepotrzebnym kontuzjom, dlatego przyk┼éada┼é si─Ö do nich i nie szcz─Ödzi┼é czasu, aby wykona─ç wszystkie dok┼éadnie.
W ko┼äcu podszed┼é do wbitego w ziemi─Ö miecza i zacz─ů┼é wykonywa─ç nim powolne ruchy, kt├│re mia┼éy pom├│c mu skupi─ç si─Ö i wyr├│wna─ç oddech. Kiedy ju┼╝ to osi─ůgn─ů┼é, zwi─Ökszy┼é tempo. Przysz┼éa pora na serie szybkich cios├│w po┼é─ůczonych z kombinacjami przer├│┼╝nych unik├│w i manewr├│w. Nie by┼éy to zbyt skomplikowane uk┼éady - ch┼éopak uczony by┼é arkan├│w brutalnej walki w zwarciu. Nie by┼éo tu miejsca na fantazyjne piruety czy zamaszyste ci─Öcia. Jego nauczyciel wiedzia┼é, ┼╝e w ┼Ťrodku bitwy takie techniki by┼éy ma┼éo skuteczne. Cz─Östo w takiej sytuacji nie by┼éo mo┼╝liwo┼Ťci wykonania nawet niewielkiego zamachu ostrzem, a co dopiero jakich┼Ť skomplikowanych uk┼éad├│w. Dlatego technika ch┼éopaka by┼éa bardzo oszcz─Ödna i koncentrowa┼éa si─Ö raczej na szybkich, ┼Ťmiertelnych pchni─Öciach zadawanych sztyletem, kt├│ry w pewnym momencie podni├│s┼é z ziemi, ni┼╝ na ci─Öciach. Miecz pe┼éni┼é raczej rol─Ö defensywn─ů i pomocnicz─ů. Zreszt─ů sprawny szermierz momentalnie zauwa┼╝y┼éby brak wprawy i pewn─ů niepewno┼Ť─ç ch┼éopaka.
Kiedy przeszed┼é do ─çwiczenia uk┼éad├│w przeznaczonych typowo do walki z jednym przeciwnikiem przy nieograniczonym polu manewru, zdecydowanie brakowa┼éo mu gracji mistrz├│w or─Ö┼╝a specjalizuj─ůcych si─Ö w dworskich pojedynkach. By┼é tego w pe┼éni ┼Ťwiadom. Sam wy┼éapa┼é kilka podstawowych b┼é─Öd├│w, kt├│re pope┼éni┼é przy niekt├│rych uk┼éadach, a za kt├│re wiele razy wcze┼Ťniej by┼é ┼éajany przez Olma.

Wreszcie zatrzyma┼é si─Ö i, g┼é─Öboko oddychaj─ůc, delektowa┼é si─Ö spokojem, kt├│ry zawsze ogarnia┼é go podczas wykonywania ─çwicze┼ä. Jego umys┼é nigdy nie by┼é tak czysty i skoncentrowany, jak w chwili, kiedy ch┼éopak oddawa┼é si─Ö codziennym ─çwiczeniom. To w┼éa┼Ťnie ten stan pozwalaj─ůcy zapomnie─ç ca┼ékowicie o wszelkich problemach, jakie go trawi┼éy, oraz uciszy─ç wszelkie podszepty jego z┼éo┼Ťliwej pod┼Ťwiadomo┼Ťci, decydowa┼é o tym, ┼╝e Dekares nie zamieni┼éby trening├│w na nic innego. Najbardziej ceni┼é sobie to uczucie w chwilach, kiedy powoli wraca┼é do rzeczywisto┼Ťci i wiedzia┼é, ┼╝e wkr├│tce zalej─ů go ponownie ponure my┼Ťli i pytania, na kt├│re nie zna┼é odpowiedzi.

Podszed┼é do swoich baga┼╝y, od┼éo┼╝y┼é bro┼ä z wielk─ů dba┼éo┼Ťci─ů, po czym w stawie zmy┼é z siebie pot.

W ko┼äcu usiad┼é na trawie w pobli┼╝u wygas┼éego ogniska i zabra┼é si─Ö za skromne ┼Ťniadanie.


Ostatnio edytowano N, 7 mar 2010, 05:22 przez Dekares, ┼é─ůcznie edytowano 1 raz


_________________
My armor is Contempt
My Shield is Disgust
My sword is Hatred
In the Emperor's name
Let none survive!
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: N, 7 mar 2010, 05:23 
Mistrz Gry
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Kiedy już się posilił, zebrał swój skromny dobytek i ruszył w kierunku Thoris.

Odk─ůd wzesz┼éo s┼éo┼äce, przesta┼éo pada─ç. Ciep┼éo poranka niemal zupe┼énie osuszy┼éo ju┼╝ traw─Ö i zamienia┼éo si─Ö z wolna w znany od wielu ju┼╝ dni upa┼é. Dekares czu┼é na sk├│rze przyjemny dotyk promieni.
Min─ů┼é bram─Ö i - nie zatrzymywany przez stra┼╝ - wkroczy┼é ponownie do miasta.
Otoczy┼é go ch├│r wielu g┼éos├│w. Najwyra┼║niej rze┼Ťki deszczowy poranek nape┼éni┼é mieszka┼äc├│w energi─ů, bo ch┼éopak mia┼é wra┼╝enie, ┼╝e ulice by┼éy bardziej t┼éoczne i gwarne, ni┼╝ wczoraj.

Dekares rozgl─ůda┼é si─Ö zaciekawiony, napawaj─ůc si─Ö jaskrawymi kolorami i zapachami, kt├│rych narastaj─ůcy dopiero upa┼é nie zdo┼éa┼é jeszcze zmiesza─ç w wo┼ä nie do zniesienia.
Pchany silnym postanowieniem znalezienia pracy, kierowa┼é si─Ö na targowisko. By┼é przekonany, ┼╝e w┼éa┼Ťnie tam - w miejscu, gdzie spotykali si─Ö wszyscy mieszka┼äcy i przyjezdni - b─Ödzie mia┼é najwi─Öksze szanse zdobycia zatrudnienia.

- ... bez w─ůtpienia najprzedniejsze! Nigdzie nie znajdzie pani lepszych!...
- ... mo┼╝e ze dwa miedziaki... Przecie to pana nie zubo┼╝y...
- ... chuda i marna! Bardziej mi sie widzi ta siodłata...

Klienci targowali si─Ö z kupcami, sprzedaj─ůcy zachwalali swe towary i starali si─Ö zebra─ç przy swych straganach jak najliczniejsze grono zdecydowanych na zakup. Gwar na targu wznosi┼é si─Ö i opada┼é, jakby stanowi┼é oddech tego miejsca.
Wzrok ch┼éopaka zatrzyma┼é si─Ö na chwil─Ö na straganie z broni─ů - l┼Ťni─ůce miecze, zdobione kamieniami sztylety i tarcze nabijane ─çwiekami kusi┼éy spragnionego dzia┼éania m┼éodzie┼äca. Szybko jednak przypomnia┼é sobie mizern─ů zawarto┼Ť─ç swojej sakiewki i ruszy┼é dalej rozgladaj─ůc si─Ö i ws┼éuchuj─ůc w g┼éos targowiska.

- ...i powiedzia┼éam jej, ze mo┼╝e sobie ze┼╝re─ç t─ů koszul─Ö...
- ...kadzid┼éa i ┼Ťwiece z Wysp Po┼éudniowych! Pachn─ů jak perfumy, kosztuj─ů...
- ...liny nie dostanie pan u nikogo! Tylko u nas mo┼╝e pan wybra─ç...

Okaza┼éy stragan z czerwonym dachem z p┼é├│tna wype┼énia┼éy bele barwnych tkanin mieni─ůcych si─Ö w ┼Ťwietle jak kosztowno┼Ťci. Kilka p┼éacht sp┼éywa┼éo z lady, ukazuj─ůc skomplikowane desenie i wzory. Wyszywane z┼éot─ů nici─ů ptaki i kwiaty zdawa┼éy si─Ö wyrywa─ç na wolno┼Ť─ç, spl─ůtane linie i girlandy wi┼éy si─Ö niczym w─Ö┼╝e. Ale to nie asortyment zwr├│ci┼é uwag─Ö Dekaresa. Przy ladzie sta┼é wysoki m─Ö┼╝czyzna z jasn─ů brod─ů splecion─ů w warkocz. Podwini─Öte r─Ökawy ods┼éania┼éy tatua┼╝e zdobi─ůce muskularne przedramiona, a u szerokiego pasa zwisa┼é miecz w prostej pochwie. Nieznajomy imponowa┼é postur─ů, a ogorza┼éa twarz i orle spojrzenie jasnych oczu przywodzi┼éy na my┼Ťl wojskowego, a nie bawidamka, kt├│ry zatrzyma┼é si─Ö, by kupi─ç materia┼é na kolejny wymy┼Ťlny str├│j.

- ... jeszcze dw├│ch i mo┼╝emy wyrusza─ç - m├│wi┼é blondyn do szczup┼éego kupca, kt├│rego zatroskana twarz wy┼éania┼éa si─Ö ponad szkar┼éatnym kaftanem obszywanym po┼éyskliw─ů koronk─ů.

- Uwa┼╝am, ┼╝e mia┼ée┼Ť ju┼╝ wystarczaj─ůco du┼╝o czasu, Fjornskjall - zaprotestowa┼é handlarz niepewnym tonem. - Mieli┼Ťmy ruszy─ç dzi┼Ť. Nie mo┼╝emy sobie pozwoli─ç na d┼éu┼╝sz─ů zw┼éok─Ö! Mo┼╝e stawiasz zbyt wysokie wymagania?

- Chcę, aby pański towar był należycie strzeżony - w spokojnym tonie olbrzyma brzmiała zapowiedź odległej jeszcze, choć bardzo realnej burzy. - Nie zamierzam narażać ani pańskiego dobytku, ani - tym bardziej - mojej reputacji, tylko dlatego, że panu się spieszy.

- Naj─ů┼éem ci─Ö, bo podobno jeste┼Ť najlepszy - zacz─ů┼é k─ů┼Ťliwie kupiec.

- Zatem niech pozwoli mi pan zaj─ů─ç si─Ö moj─ů robot─ů po mojemu - uci─ů┼é m─Ö┼╝czyzna nazwany Fjornskjallem. - Albo niech we┼║mie pan kogo┼Ť innego.

- Ale w tej chwili nie ma... - handlarz zamilk┼é pod pe┼énym wy┼╝szo┼Ťci spojrzeniem postawnego brodacza.

- No w┼éa┼Ťnie.



_________________
Tch├│rz nie zazna ┼╝ycia,
Bohater nie zazna ┼Ťmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é: Re: Nowy pocz─ůtek II - Nast─Öpny wyb├│r
PostNapisane: Pt, 19 mar 2010, 20:46 
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 16 gru 2007, 12:03
Posty: 70
Lokalizacja: Konin
Z ka┼╝dym s┼éowem wypowiadanym przez kupca i wynaj─Ötego przez niego m─Ö┼╝czyzn─Ö dekares u┼Ťwiadamia┼é sobie, ┼╝e musia┼é by─ç najwi─Ökszym g┼éupkiem po tej stronie g├│r...

W ko┼äcu g┼éupcy maj─ů szcz─Ö┼Ťcie ÔÇô pomy┼Ťla┼é rozbawiony sytuacj─ů. Potencjalna praca "sta┼éa" na wprost niego, musia┼é jednak zabra─ç si─Ö do sprawy na tyle przytomnie, aby j─ů dosta─ç. Ten Fjornskjall wydawa┼é si─Ö by─ç twardym i bezkompromisowym cz┼éowiekiem, skoro k┼é├│ci┼é si─Ö z pracodawc─ů, czy mogli ju┼╝ wyje┼╝d┼╝a─ç w trasy czy nie; a tym bardziej - uci─ů─ç rozmow─Ö w taki spos├│b. Dorwanie si─Ö do pracy u niego nie wydawa┼éo si─Ö ani ┼éatwe ani zbyt przyjemne -czu┼é, ┼╝e ten cz┼éowiek nie┼║le pogoni┼éby go do roboty - ale pr├│buj─ůc nie mia┼é nic do stracenia, a wszystko do zyskania.
Dlatego przesun─ů┼é si─Ö w kierunku k┼é├│c─ůcych si─Ö m─Ö┼╝czyzn, po czym weso┼éym tonem odezwa┼é si─Ö do nich:

- Mo┼╝na powiedzie─ç, ┼╝e ma pan okazj─Ö zmniejszy─ç t─ů liczb─Ö do jednego. ÔÇô Po tych s┼éowach przybra┼é lu┼║n─ů poz─Ö, przygl─ůdaj─ůc si─Ö z ciekawo┼Ťci─ů potencjalnym pracodawcom.

Spojrzenia m─Ö┼╝czyzn zwr├│ci┼éy si─Ö ku ch┼éopakowi. Ogromny blondyn popatrzy┼é na niego z g├│ry, a na jego twarzy nie┬ádrgn─ů┼é nawet jeden mi─Ösie┼ä.

- Jak─ů liczb─Ö? - zagrzmia┼é tubalnie, a kupiec cofn─ů┼é si─Ö w g┼é─ůb straganu.

Dekares nieznacznie zmieni┼é pozycj─Ö, ca┼éy czas zachowuj─ůc si─Ö swobodnie, po czym poci─ůgn─ů┼é konwersacyjnym tonem:

- Zgaduj─Ö, ┼╝e chodzi o liczb─Ö potrzebnych pracownik├│w, Panie. Kiedy zbli┼╝y┼éem si─Ö do tego straganu, przypadkiem us┼éysza┼éem pan├│w rozmow─Ö. M├│wili panowie na tyle g┼éo┼Ťno, ┼╝e nawet nie trzeba by┼éo si─Ö wysila─ç.

Blondyn oparł dłonie na biodrach.

- Doprawdy? - powiedział nieco ciszej. Jego oczy zamigotały błękitnym blaskiem.

- Tak, je┼Ťli chodzi o to, ┼╝e nie trzeba by┼éo nadstawia─ç uszu. A co do reszty, to mog─Ö tylko zak┼éada─ç, ┼╝e dobrze zrozumia┼éem wasz─ů rozmow─Ö - odpowiedzia┼é krzy┼╝uj─ůc r─Öce na piersiach. - Z tego, co us┼éysza┼éem, s─ůdz─Ö, ┼╝e poszukuj─ů panowie ludzi do pracy przy karawanie albo innym transporcie. A tak si─Ö sk┼éada, ┼╝e przyby┼éem na targowisko w poszukiwaniu karawany, przy kt├│rej ochronie m├│g┼ébym si─Ö naj─ů─ç ÔÇô zamilk┼é wymownie, spogl─ůdaj─ůc spokojnie na wielkiego blondyna.

Pot─Ö┼╝ny m─Ö┼╝czyzna w milczeniu patrzy┼é na ch┼éopaka. Nadal nawet nie drgn─ů┼é. Nie spuszcza┼é wzroku z m┼éodzie┼äca, cho─ç Dekares nie potrafi┼é rozpozna─ç, jakie wra┼╝enie zrobi┼é na Fjornskjallu: dobre, z┼ée, czy mo┼╝e ┼╝adnego.┬á
Cisza przedłużała się.

- Oczywi┼Ťcie mog┼éem si─Ö pomyli─ç. Je┼Ťli tak, to prosz─Ö m├│wi─ç wprost ÔÇô Dekares przeni├│s┼é na chwil─Ö wzrok na kupca, maj─ůc nadziej─Ö, w┼é─ůczy si─Ö do rozmowy; po czym spojrza┼é z powrotem na blondyna. - Ja zapomn─Ö o ca┼éej rozmowie i p├│jd─Ö szuka─ç kogo┼Ť, kto b─Ödzie chcia┼é zap┼éaci─ç za moje umiej─Ötno┼Ťci.

Zdecydowa┼é, ┼╝e trzeba postawi─ç spraw─Ö na ostrzu no┼╝a. Raczej w─ůtpi┼é, aby blondyn by┼é mu przychylny, ale mia┼é nadzieje ┼╝e kupiec zainteresuje si─Ö naj─Öciem go, aby skr├│ci─ç czas do wyruszenia transportu.



_________________
My armor is Contempt
My Shield is Disgust
My sword is Hatred
In the Emperor's name
Let none survive!
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: Wt, 23 mar 2010, 19:09 
Mistrz Gry
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Niewzruszony olbrzym patrzy┼é na Dekaresa kamiennym wzrokiem, a kiedy ch┼éopak sko┼äczy┼é, zerkn─ů┼é na kupca. W┼éa┼Ťciciel straganu wygl─ůda┼é, jakby zamierza┼é co┼Ť powiedzie─ç, ale brodacz spojrza┼é tylko w niebo i w milczeniu odwr├│ci┼é si─Ö, by odej┼Ť─ç.

- Bror! - krzykn─ů┼é handlarz opieraj─ůc si─Ö o lad─Ö, po czym powt├│rzy┼é piskliwie: - Bror!

Wielki wojownik zatrzymał się i skierował ponure spojrzenie na pracodawcę.

- Chyba nie zamierzasz zrezygnowa─ç z szansy, kt├│r─ů bogowie wciskaj─ů ci do r─ůk?! - zapyta┼é kupiec poblad┼éy z emocji.

- Ju┼╝ dawno si─Ö przekona┼éem - odpar┼é Fjornskjall, - ┼╝e je┼Ťli wasi bogowie chc─ů co┼Ť komu┼Ť da─ç, z regu┼éy jest to bubel, kt├│rego nie chcia┼é nikt inny.

- Nie blu┼║nij! - pisn─ů┼é kupiec zaciskaj─ůc obie d┼éonie na medalionie, kt├│ry zdobi┼é jego pier┼Ť. - Brakuje ci jeszcze dw├│ch ludzi, a przed tob─ů stoi m┼éody, silny...

- Obwie┼Ť, kt├│ry paraduje po mie┼Ťcie z obitym pyskiem i pods┼éuchuje cudze rozmowy - w tonie ochroniarza zabrzmia┼éo znu┼╝enie. - Ja wsp├│┼épracuj─Ö z karnymi wojownikami, z ┼╝o┼énierzami. Nie trzeba mi pyskatych smark├│w rw─ůcych si─Ö do bijatyki.

- Spokojnie Panowie nie ma o co si─Ö k┼é├│ci─ç - Dekares postanowi┼é pu┼Ťci─ç mimo uszy obelgi skierowane w stosunku do jego osoby; a przynajmniej nie wszczyna─ç z ich powodu burdy, bo dow├│dca najemnik├│w mia┼é podstawy aby powiedzie─ç o nim to, co powiedzia┼é. - Obaj si─Ö mylicie, przynajmniej po cz─Ö┼Ťci - opu┼Ťci┼é d┼éonie wzd┼éu┼╝ cia┼éa. - Rzeczywi┼Ťcie wygl─ůdam co najmniej "nieciekawie", ale ┼╝adnym bandziorem szukaj─ůcym bitki nie jestem. Oberwa┼éem po twarzy tylko dlatego, ┼╝e stra┼╝ przy bramach te┼╝ ocenia po wygl─ůdzie i dla nich te┼╝ wygl─ůda┼éem nieciekawie.

Obaj m─Ö┼╝czy┼║ni spojrzeli na ch┼éopaka. Fjornskjall westchn─ů┼é ci─Ö┼╝ko. Kupiec prze┼ékn─ů┼é ┼Ťlin─Ö i nerwowo zerkn─ů┼é na ochroniarza.

- Bror, prosz─Ö ci─Ö, - wymamrota┼é, - b─ůd┼║ rozs─ůdny. Przecie┼╝ w tej dziurze nie znajdziesz nikogo, kto sprosta twoim wymaganiom! Mo┼╝e po prostu powiniene┼Ť...

- Zadowoli─ç si─Ö pastuchem, kt├│ry ma na pie┼äku ze stra┼╝─ů miejsk─ů? - Pot─Ö┼╝ny brodacz pokr─Öci┼é g┼éow─ů. - I straci─ç pa┼äski cenny ┼éadunek, bo jaki┼Ť ┼Ťwiniopas nie wiedzia┼é, za kt├│ry koniec trzyma─ç miecz? Nie ma mowy.

Fjornskjall odwrócił się ponownie i ruszył przed siebie.
Kupiec obrzuci┼é Dekaresa sp┼éoszonym spojrzeniem i wybieg┼é zza lady. Dopad┼é ochroniarza, zanim tamten zdo┼éa┼é odej┼Ť─ç. Wymachuj─ůc r─Ökami m├│wi┼é co┼Ť do wojownika, kt├│ry patrzy┼é na niego beznami─Ötnie. Raz czy dwa razy Bror podni├│s┼é spojrzenie na stoj─ůcego przy straganie ch┼éopaka. Powiedzia┼é co┼Ť, ignoruj─ůc nerwowe podskoki du┼╝o ni┼╝szego pryncypa┼éa, po czym wkroczy┼é pomi─Ödzy ludzi t┼éocz─ůcych si─Ö na targu.
Handlarz szybko wr├│ci┼é do swgo straganu, mamrocz─ůc co┼Ť pod nosem.

- M┼éodzie┼äcze - powiedzia┼é do Dekaresa, - pan Fjornskjall jest bardzo wymagaj─ůcy, ale nie jest g┼éupcem. Zgodzi┼é si─Ö da─ç Ci szans─Ö, je┼Ťli oczywi┼Ťcie jeste┼Ť nadal zainteresowany.

- Jestem jak najbardziej, panie, nadal zainteresowany, cho─ç musz─Ö przyzna─ç, ┼╝e pa┼äski pracownik potrafi wystawi─ç ludzkie nerwy na pr├│b─Ö - Dekares stara┼é si─Ö to powiedzie─ç jak najbardziej przyjaznym g┼éosem. - Chcia┼éem pana przeprosi─ç, bo rzeczywi┼Ťcie zachowa┼éem sie troche nieodpowiednio w stosunku do pan├│w.
Nazywam si─Ö Dekares i mam nadziej─Ö, ┼╝e uda mi si─Ö zdoby─ç akceptacj─Ö pana Fjornskjalla, a przez to szans─Ö pracy u pana - nazwisko denerwuj─ůcego szefa karawany z trudem przesz┼éo mu przez gard┼éo, ale stara┼é si─Ö by─ç uprzejmy w stosunku do kupca, kt├│remu zawdzi─Öcza┼é mo┼╝liwo┼Ť─ç zdobycia pracy. - Oczywi┼Ťcie by┼ébym wdzi─Öczny, gdyby powiedzia┼é mi pan, o jak─ů prac─Ö konkretnie chodzi. Bo zrozumia┼éem, ┼╝e chodzi o ochron─Ö karawany, ale by┼ébym wdzi─Öczny za kilka szczeg├│┼é├│w, oczywi┼Ťcie je┼Ťli nie zabior─Ö panu zbyt du┼╝o czasu.

Kupiec u┼Ťmiechn─ů┼é si─Ö z wyra┼║n─ů ulg─ů.

- Tak, chodzi o ochron─Ö karawany - potwierdzi┼é. - Je┼Ťli chodzi o szczeg├│┼éy, to jest to sprawa Fjornskjalla, wszystkiego dowiesz si─Ö od niego. Przyjd┼║ przed wieczorem do "Go┼Ťci┼äca Victora"; Bror i jego ludzie maj─ů tam swoje kwatery. Je┼Ťli uda ci si─Ö przekona─ç go, ┼╝e si─Ö nadajesz, b─Ödziesz mia┼é prac─Ö i d┼éug─ů podr├│┼╝ przed sob─ů.

- Dzi─Ökuj─Ö, czy m├│g┼ébym jednak poprosi─ç, aby powiedzia┼é mi pan dok┼éadniej, gdzie znajduje si─Ö "Go┼Ťciniec Victora"? Dopiero przyby┼éem do miasta i wola┼ébym nie ryzykowa─ç, ┼╝e nie trafi─Ö tam na czas - Dekares u┼Ťmiechn─ů┼é si─Ö do kupca w niemych przeprosinach za swoj─ů niewiedz─Ö.

- To gospoda w dzielnicy kupieckiej - odpar┼é kupiec, wskazuj─ůc r─Ök─ů kierunek, w kt├│rym pod─ů┼╝y┼é Fjornskjall. - Niedaleko st─ůd, kilka ulic... Du┼╝y budynek z czerwonej ceg┼éy, na szyldzie wymalowany jest zielony sztandar. Nie da si─Ö go przeoczy─ç.



_________________
Tch├│rz nie zazna ┼╝ycia,
Bohater nie zazna ┼Ťmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é: Re: Nowy pocz─ůtek II - Nast─Öpny wyb├│r
PostNapisane: Wt, 13 kwi 2010, 14:03 
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 16 gru 2007, 12:03
Posty: 70
Lokalizacja: Konin
Dekares stara┼é si─Ö jak najlepiej zapami─Öta─ç wskaz├│wki kupca. Jednocze┼Ťnie zastanawia┼é si─Ö czy spr├│bowa─ç poci─ůgn─ů─ç go jeszcze troch─Ö za j─Özyk w sprawie pracy - w ko┼äcu powinien wiedzie─ç o niej jak najwi─Öcej.
Kupiec patrzy┼é przez chwil─Ö na ch┼éopaka, po czym zaj─ů┼é si─Ö uk┼éadaniem towaru i wyg┼éadzaniem tkanin wy┼éo┼╝onych na ladzie.

- Dzi─Ökuje bardzo, panie, - powiedzia┼é m┼éodzieniec. Zrobi┼é pauz─Ö i kontynuowa┼é troch─Ö niepewnie: - mam nadziej─Ö, ┼╝e pana nie zdenerwuj─Ö swoim gadulstwem, ale nie zd─ů┼╝y┼éem jeszcze zada─ç najbardziej istotnego pytania, mianowicie dok─ůd zmierza pa┼äska karawana, oraz czy wracacie z powrotem do Thoris?

Mężczyzna podniósł wzrok.

- Ruszamy na Zach├│d - odpowiedzia┼é. - Najpierw zatrzymamy si─Ö prawdopodobnie w Merythos i Gardhar, ale docelowo kierujemy si─Ö do Meral. Powinni┼Ťmy zd─ů┼╝y─ç przed Wielkim Jarmarkiem, je┼Ťli Fjornskjall skompletuje za┼éog─Ö do jutra rana.

- Rozumiem. Jeszcze raz dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Mam nadzieję, że niedługo znowu się zobaczymy, panie.

- Do widzenia, młodzieńcze, - odparł kupiec. - I... powodzenia...

Raz jeszcze zmierzy┼é ch┼éopaka wzrokiem, po czym skupi┼é si─Ö na dw├│ch kobietach, kt├│re w┼éa┼Ťnie zatrzyma┼éy si─Ö przy jego straganie.

- Witam, pi─Ökne panie! Jak mog─Ö s┼éu┼╝y─ç? Szukaj─ů panie tkanin na suknie codzienne, czy na szczeg├│lne okazje? Nigdzie indziej nie znajdziecie tak szerokiego wyboru najprzedniejszych materia┼é├│w z najdalszych zak─ůtk├│w ┼Ťwiata! Hafty z┼éot─ů prz─Ödz─ů, kamienie i cekiny! Opowiedzcie mi o swych marzeniach i pozw├│lcie je zi┼Ťci─ç!

Dekares ruszył raźnym krokiem przed siebie zadowolony, że udało mu się zdobyć przynajmniej propozycję pracy.
Zdawał sobie sprawę, że szanse na zatrudnienie przy niechęci szefa ochrony były małe, ale z drugiej strony - naleganie kupca na szybkie zakończenie naboru i wyruszenie w drogę, powinny trochę to zrównoważyć.
Rozmy┼Ťlaj─ůc postanowi┼é kontynuowa─ç spacer po targowisku. Musia┼é znale┼║─ç jakiego┼Ť taniego krawca, kt├│ry pom├│g┼éby mu doprowadzi─ç zmaltretowane ubranie do jako takiego ┼éadu.



_________________
My armor is Contempt
My Shield is Disgust
My sword is Hatred
In the Emperor's name
Let none survive!
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: Pt, 16 kwi 2010, 23:33 
Mistrz Gry
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Stragany mieni┼éy si─Ö kolorami i wzorami. Nieopodal kramu potencjalnego pracodawcy Dekaresa znajdowa┼éy si─Ö nast─Öpne - pe┼éne tkanin i stroj├│w. Ch┼éopak nigdy w ┼╝yciu nie widzia┼é takiego przepychu barw, wzor├│w i kosztowno┼Ťci - szale malowane i haftowane w mityczne stwory i najprzer├│┼╝niejsze kwiaty, suknie zdobione drogimi kamieniami, kaftany z futrzanymi ko┼énierzami; nie wyobra┼╝a┼é sobie, ile mog┼éy by─ç warte te niezwyk┼ée stroje. Ch┼éon─ů┼é otaczaj─ůce go pi─Ökno, nie przestaj─ůc rozgl─ůda─ç si─Ö za interesuj─ůcymi go towarami.

Bli┼╝ej ┼Ťrodka placu znalaz┼é stragany, na kt├│rych znajdowa┼éy si─Ö zwyczajne ubrania: lniane koszule, p┼é├│cienne spodnie, sute sp├│dnice z prostym haftem, fartuchy i kamizelki o niewyszukanym kroju, ale solidnie wykonane.
Kupcy patrzyli nieufnie na posiniaczonego chłopaka, który pytał o cenę igieł i nici - mierzyli go podejrzliwymi spojrzeniami i niechętnie odpowiadali na pytania.
Ceny waha┼éy si─Ö od dw├│ch do trzech miedziak├│w za ig┼é─Ö i od pi─Öciu do siedmiu za szpulk─Ö nici. Dekares mia┼é na wzgl─Ödzie mizerny stan swoich oszcz─Ödno┼Ťci - nie m├│g┼é pozwoli─ç sobie, by pozbawi─ç si─Ö znacznej cz─Ö┼Ťci pieni─Ödzy na nieprzemy┼Ťlane zakupy.

Jeden z handlarzy był milszy niż pozostali:

- E tam, - powiedzia┼é z u┼Ťmiechem, - nie ma sensu babra─ç si─Ö w babskiej robocie. Lnian─ů koszul─Ö mog─Ö ci sprzeda─ç za 10 pens├│w! Szkoda czasu i zachodu na zszywanie tego, co i tak zaraz porwiesz. Ju┼╝ ja was znam, m┼éodziak├│w... Tylko wam g┼éupoty w g┼éowie. A len solidny, dobrze zszyty to i niejedno drzewo i szarpanin─Ö wytrzyma! - Kupiec u┼Ťmiecha┼é si─Ö szeroko, prezentuj─ůc niekompletne uz─Öbienie.

- Skoro tak pan m├│wi... - Dekares przerwa┼é na chwil─Ö, rozgl─ůdaj─ůc si─Ö po straganie. - A ig┼éy i nici u pana dostan─Ö?

- Ale┼Ť uparty! - za┼Ťmia┼é si─Ö m─Ö┼╝czyzna. - Dostaniesz, dostaniesz. Ig┼éa i szpulka nici w specjalnej cenie 3 pensiak├│w - tylko dzi┼Ť i tylko dla ciebie. Ale musisz mi obieca─ç, ┼╝e sobie jak─ů┼Ť bab─Ö do tej roboty znajdziesz, zamiast psu─ç ca┼ékiem dobr─ů koszul─Ö swoj─ů partanin─ů - mrugn─ů┼é porozumiewawczo i wyszczerzy┼é si─Ö jeszcze rado┼Ťniej.

Dekares u┼Ťmiechn─ů┼é si─Ö do sprzedawcy.

- Dobrze, obiecuj─Ö, ┼╝e nie b─Öd─Ö szy┼é koszuli sam. Ale nici raczej nie tylko do szycia koszul mi si─Ö przydadz─ů. No nic, to ubijamy interes?

Chwil─Ö p├│┼║niej ch┼éopak szed┼é przez targowisko z now─ů koszul─ů w plecaku i szpulk─ů nici w kieszeni. Sakiewka by┼éa co prawda o po┼éow─Ö l┼╝ejsza, ale Dekares by┼é zadowolony:

Przecie┼╝ dostan─Ö t─Ö robot─Ö, to mog─Ö pozwoli─ç sobie na taki wydatek...

Do wieczora było jeszcze dużo czasu.
Zaczynał być głodny.



_________________
Tch├│rz nie zazna ┼╝ycia,
Bohater nie zazna ┼Ťmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é: Re: Nowy pocz─ůtek II - Nast─Öpny wyb├│r
PostNapisane: So, 10 lip 2010, 20:36 
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 16 gru 2007, 12:03
Posty: 70
Lokalizacja: Konin
Dekares pokr─Öci┼é si─Ö jeszcze chwil─Ö pomi─Ödzy straganami, z zainteresowaniem ogl─ůdaj─ůc przer├│┼╝ne towary. Oferta by┼éa doprawdy osza┼éamiaj─ůca, ale m┼éodzik zdawa┼é sobie tak┼╝e spraw─Ö, ┼╝e wi─Ökszo┼Ť─ç przedmiot├│w sprzedawanych na stoiskach jest poza jego zasi─Ögiem i d┼éugo, je┼Ťli nie na zawsze, takimi pozostanie.
Wreszcie zdecydowa┼é uda─ç si─Ö w kierunku karczmy, w kt├│rej mia┼é spotka─ç si─Ö z dow├│dc─ů karawany. Wola┼é pozna─ç tras─Ö zawczasu, aby si─Ö nie sp├│┼║ni─ç. Dow├│dca najemnik├│w i tak nie darzy┼é go sympati─ů. Poza tym lepiej by┼éo rozpozna─ç teren, by wiedzie─ç, kt├│r─Ödy w razie czego ucieka─ç.
Po tym ma┼éym rekonesansie mia┼é zamiar przespacerowa─ç si─Ö do tej samej bramy, kt├│r─ů wszed┼é dzisiaj do miasta, aby odpocz─ů─ç od jego zgie┼éku, przebra─ç si─Ö i w spokoju co┼Ť zje┼Ť─ç.



_________________
My armor is Contempt
My Shield is Disgust
My sword is Hatred
In the Emperor's name
Let none survive!
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: So, 16 pa┼║ 2010, 03:08 
Mistrz Gry
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Wydostawszy si─Ö w targowiska, szed┼é powoli w─ůskimi ulicami, mijaj─ůc okaza┼ée kamienice - niekt├│re wyj─ůtkowo pot─Ö┼╝ne, pomalowane jaskrawymi farbami, wyposa┼╝one w ci─Ö┼╝kie drzwi i wysoko umieszczone okna. W niekt├│rych z nich mo┼╝na by┼éo podejrze─ç domownik├│w - kobieta zamiataj─ůca schody, wyleguj─ůcy si─Ö na parapecie kot, dobiegaj─ůca z otwartego okna dzieci─Öca ko┼éysanka - wszystko to ┼Ťwiadczy┼éo wyra┼║nie, ┼╝e mieszka┼äcy Thoris prowadzili normalne spokojne ┼╝ycie, nie martwi─ůc si─Ö i prac─Ö, przysz┼éo┼Ť─ç...

...czy przesz┼éo┼Ť─ç...

Kolejna uliczka doprowadziła go na nieduży plac, nad którym górował wzniesiony z czerwonej cegły budynek.
Drewniany dach wypłowiał od słońca i zdecydowanie wymagał naprawy. Na szerokich schodach leżały dwa kudłate psy, najwyraźniej zmęczone upałem.
Nad drzwiami wisiał szyld, na którym powiewał zielony sztandar. Cały budynek sprawiał wrażenie starego, solidnego i bardzo swojskiego.
Przez otwarte na o┼Ťcie┼╝ du┼╝e okna s┼éycha─ç by┼éo gwar rozm├│w i brz─Ök kufli. Kto┼Ť ┼Ťpiewa┼é do wt├│ru lutni.
Dekares zawaha┼é si─Ö. By┼é pewien, ┼╝e to w┼éa┼Ťnie "Go┼Ťciniec Victora" - miejsce, w kt├│rym zapadnie decyzja mog─ůca zawa┼╝y─ç na jego przysz┼éo┼Ťci.

- "A ka┼╝da mia┼éa usta jak r├│┼╝ p─ůki,
I zapach s┼éodki jak kwieciste ┼é─ůki,
I każdej dłonie jako mleko białe,
Piersi i uda także doskonałe..."
- ┼Ťpiew traubadura wzni├│s┼é si─Ö nad dobiegaj─ůcy z karczmy gwar. Dekares u┼Ťmiechn─ů┼é si─Ö - zna┼é t─Ö piosenk─Ö.



_________________
Tch├│rz nie zazna ┼╝ycia,
Bohater nie zazna ┼Ťmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é: Re: Nowy pocz─ůtek II - Nast─Öpny wyb├│r
PostNapisane: N, 17 pa┼║ 2010, 12:08 
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 16 gru 2007, 12:03
Posty: 70
Lokalizacja: Konin
Dekares przez chwil─Ö sta┼é przed karczm─ů, udaj─ůc ┼╝e ws┼éuchiwa┼é si─Ö w piosenk─Ö, za kt├│r─ů w rzeczywisto┼Ťci nie przepada┼é. W tym czasie przyjrza┼é si─Ö budynkowi. Za zadowoleniem oceni┼é, ┼╝e w razie potrzeby skok przez okno nie b─Ödzie problemem, chyba ┼╝e kto┼Ť akurat b─Ödzie przeje┼╝d┼╝a┼é przez plac wozem albo konno; ale uzna┼é to za ma┼éo prawdopodobne.

Zanim zwrotka piosenki dobieg┼éa ko┼äca, ch┼éopak szed┼é ju┼╝ dalej, poci─ůgaj─ůc kilka ma┼éych ┼éyk├│w z manierki. Powoli obchodzi┼é budynek dooko┼éa. Chcia┼é obejrze─ç ca┼é─ů budowl─Ö, aby wiedzie─ç, jak wygl─ůda┼éy szanse ucieczki z innych stron. Trzyma┼é si─Ö w stosownej odleg┼éo┼Ťci od budynku, aby nie da─ç komu┼Ť powodu do zaczepki.



_________________
My armor is Contempt
My Shield is Disgust
My sword is Hatred
In the Emperor's name
Let none survive!
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: Pn, 8 lis 2010, 02:34 
Mistrz Gry
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Budynek karczmy by┼é obszerny, cho─ç zdecydowanie pami─Öta┼é lepsze czasy - zniszczony dach, ┼éuszcz─ůca si─Ö na ┼Ťcianach farba i pokruszona zaprawa kamiennej podmur├│wki zdradza┼éy, ┼╝e interesy nie sz┼éy w┼éa┼Ťcicielowi zbyt dobrze, cho─ç gwar dobiegaj─ůcy ze ┼Ťrodka sugerowa┼é raczej, ┼╝e na brak klient├│w tu nie narzekano...

Dwa du┼╝e okna od frontu, jedno na lewej ┼Ťcianie - zapami─Ötywa┼é Dekares id─ůc wzd┼éu┼╝ budynku. - Na pi─Ötrze sze┼Ť─ç z frontu, i cztery z lewej...

Do tylnej ┼Ťciany karczmy przylega┼é wysoki, g─Östy p┼éot si─Ögaj─ůcy prawie g├│rnej kraw─Ödzi okien. Ch┼éopak rozejrza┼é si─Ö ukradkiem, by sprawdzi─ç czy nikt go nie obserwowa┼é, po czym zajrza┼é mi─Ödzy deski. Dostrzeg┼é fragment piaszczystego placu i ┼Ťcian─Ö kolejnego budynku.
Ruszył dalej.
P┼éot okala┼é spor─ů przestrze┼ä za karczm─ů. Nad kraw─Ödzi─ů wida─ç by┼éo dach innej budowli, tak┼╝e wzniesionej z drewna. Zbli┼╝ywszy si─Ö Dekares wyczu┼é charakterystyczny zapach koni i siana.

Dotar┼észy do karczmy z drugiej strony, ch┼éopak zatrzyma┼é si─Ö przed otwart─ů na o┼Ťcie┼╝ bram─ů wiod─ůc─ů na spore podw├│rze nale┼╝─ůce do "Go┼Ťci┼äca". Opr├│cz stajni znajdowa┼éy si─Ö tam jeszcze dwa mniejsze budynki, studnia i koryto, oraz dwa niezbyt wysokie drzewa.
W tylnej ┼Ťcianie zajazdu by┼éy tylko jedne drzwi, a okna umieszczono wy┼é─ůcznie na pi─Ötrze. Jedno z nich by┼éo otwarte.

Przeszed┼észy wzd┼éu┼╝ ostatniego boku karczmy Dekares zauwa┼╝y┼é, ┼╝e nie r├│┼╝ni┼é si─Ö on niczym od lewego, po czym zatrzyma┼é si─Ö zn├│w przed frontem budynku, w kt├│rym minstrel zaczyna┼é w┼éa┼Ťnie ┼Ťpiewa─ç kolejn─ů rubaszn─ů piosenk─Ö.



_________________
Tch├│rz nie zazna ┼╝ycia,
Bohater nie zazna ┼Ťmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é: Re: Nowy pocz─ůtek II - Nast─Öpny wyb├│r
PostNapisane: ┼Ür, 10 lis 2010, 20:15 
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 16 gru 2007, 12:03
Posty: 70
Lokalizacja: Konin
Ch┼éopak doszed┼é do wniosku, ┼╝e czas ju┼╝ aby znikn─ů┼é spod karczmy. Wysi┼éek w┼éo┼╝ony w dyskretne przyjrzenie si─Ö miejscu przysz┼éej pr├│by m├│g┼éby p├│j┼Ť─ç na marne, gdyby jego obecno┼Ť─ç dostrzeg┼é dow├│dc─ů najemnik├│w. Konfrontacja z potencjalnym prze┼éo┼╝onym by┼éa ostatni─ů rzecz─ů, jakiej pragn─ů┼é w tej chwili.

Rzuci┼é jeszcze jedno spojrzenie na karczm─Ö, po czym ruszy┼é w kierunku uliczki, kt├│ra, jak s─ůdzi┼é, prowadzi┼éa w kierunku bramy, kt├│r─ů wszed┼é do miasta. Przez chwil─Ö rozwa┼╝a┼é jeszcze zmian─Ö trasy i udanie si─Ö do lazaretu, jednak doszed┼é do wniosku, ┼╝e i tak nie m├│g┼éby przedstawi─ç tam ┼╝adnej konkretnej informacji o pracy, kt├│rej jeszcze nie zdoby┼é czy miejscu, w kt├│rym mo┼╝na by go szuka─ç. Wizyta by┼éaby zb─Ödna, a przyj─Öcie z pewno┼Ťci─ů zimne.



_________________
My armor is Contempt
My Shield is Disgust
My sword is Hatred
In the Emperor's name
Let none survive!
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: So, 11 gru 2010, 00:56 
Mistrz Gry
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Bez najmniejszych problemów trafił do bramy.
Miasto by┼éo pe┼éne gwaru i kolor├│w. Ludzie rozmawiali, k┼é├│cili si─Ö i targowali, szczeka┼éy psy, dzieci ┼Ťmia┼éy si─Ö biegaj─ůc pomi─Ödzy przechodniami. Dekares czu┼é si─Ö nieswojo - jego podr├│┼╝ trwa┼éa ju┼╝ do┼Ť─ç d┼éugo i zd─ů┼╝y┼é odwykn─ů─ç od... codziennego ┼╝ycia ludzi, kt├│rzy nie mieli takich problem├│w jak on. Otaczaj─ůcy go thoryjczycy nie szukali swej drogi, swego miejsca, swego celu - znali je bardzo dobrze. Dlatego mogli skupia─ç si─Ö na cenie jajek, zabawie w berka, czy wyborze koloru nowej sukni.

Ch┼éopak w milczeniu min─ů┼é stra┼╝nik├│w i ruszy┼é traktem w kierunku miejsca, w kt├│rym sp─Ödzi┼é minion─ů noc.



_________________
Tch├│rz nie zazna ┼╝ycia,
Bohater nie zazna ┼Ťmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
Wy┼Ťwietl posty nie starsze ni┼╝:  Sortuj wg  
 Strona 1 z 1 [ Posty: 21 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegl─ůda forum

U┼╝ytkownicy przegl─ůdaj─ůcy ten dzia┼é: Brak zidentyfikowanych u┼╝ytkownik├│w i 0 go┼Ťci


Nie mo┼╝esz rozpoczyna─ç nowych w─ůtk├│w
Nie mo┼╝esz odpowiada─ç w w─ůtkach
Nie mo┼╝esz edytowa─ç swoich post├│w
Nie mo┼╝esz usuwa─ç swoich post├│w

Skocz do:  
cron
 
phpBB skin developed by: phpBB Headquarters
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne u┼╝ytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL

stat4u