Teraz jest Wt, 18 gru 2018, 12:26

Strefa czasowa: UTC + 1




 Strona 3 z 3 [ Posty: 70 ]  Przejd┼║ na stron─Ö Poprzednia strona  1, 2, 3

Nieproszony Go┼Ť─ç

Autor Wiadomo┼Ť─ç
 Tytu┼é:
PostNapisane: Wt, 6 kwi 2010, 12:58 
Mistrz Gry
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Kobieta s┼éucha┼éa uwa┼╝nie, patrz─ůc na Feliksa z pazernym u┼Ťmiechem na twarzy. Jej oczy zal┼Ťni┼éy, gdy wspomnia┼é o przyj─Öciu. Przez chwil─Ö milcza┼éa, a gdy wreszcie zacz─Ö┼éa odpowiada─ç, m├│wi┼éa powoli, zastanawiaj─ůc si─Ö nad czym┼Ť intensywnie.

- C├│┼╝... nie wiem, czy s─ů najlepsze - skrzywi┼éa si─Ö z wy┼╝szo┼Ťci─ů, - ale najwy┼╝ej ceni─ů si─Ö dziewczyny z Pa┼éacu Ta┼äca. Zreszt─ů sam wiesz najlepiej... Wielki pi─Ökny dom, wysokie stawki, kosztowne kiecki. Osobi┼Ťcie uwa┼╝am, ┼╝e te chude szkapy nie mog─ů si─Ö r├│wna─ç z prawdziwymi kobietami, ale wielu bogaczy najwyra┼║niej ma do nich s┼éabo┼Ť─ç...
Wi─Öc je┼Ťli zamierzaj─ů wynaj─ů─ç kurwtyzany, to pewnie zap┼éac─ů Lienbergowi...

Pa┼éac Ta┼äca Arne Lienberga niewiele mia┼é wsp├│lnego z ta┼äcem - chyba ┼╝e komu┼Ť chodzi┼éo o widok rozko┼éysanych biust├│w i kilku pask├│w zwiewnego materia┼éu. Ale nazwa ┼éatwo wpada┼éa w ucho i brzmia┼éa wystarczaj─ůco elegancko, by podnie┼Ť─ç stawki zatrudnianych tam "dziewcz─ůt" o trzysta procent.
Klientela najbardziej wyrafinowanego zamtuza w Ascanthii rekrutowała się z najwyższych warstw społecznych - zarówno miejscowych, jak i przyjezdnych. Bywali tam bogaci kupcy i mieszczanie, przedstawiciele szlachty i arystokraci - nie przyznawali się do tego, ale wszyscy i tak wiedzieli... Choć nie od personelu Pałacu, bo ludzie Lienberga byli lojalni i dyskretni.
Feliks widzia┼é Pa┼éac Ta┼äca nie raz, cho─ç nigdy nie uda┼éo mu si─Ö dosta─ç do ┼Ťrodka.

- A gdzie zamierzaj─ů zorganizowa─ç to przyj─Öcie?

Wzrok Kiebduja wci─ů┼╝ lustrowa┼é ulic─Ö, przesuwaj─ůc si─Ö po twarzach przechodni├│w. M─Ö┼╝czyzna zastanawia┼é si─Ö, czy ewentualny napastnik podejmowa┼éby jeszcze pogo┼ä po takim czasie, gdy nagle jego uwag─Ö przyku┼é ubrany w ciemny kaftan m─Ö┼╝czyzna.
Nieznajomy szed┼é do┼Ť─ç szybkim krokiem, ┼éypi─ůc na prawo i lewo spod strzechy jasnych w┼éos├│w. Feliks nie m├│g┼é przyjrze─ç si─Ö jego twarzy, ale dostrzeg┼é kord zwisaj─ůcy przy pasie i lekkie wybrzuszenie tkaniny na piersi - bez w─ůtpienia ukryto tam co┼Ť niedu┼╝ego. M─Ö┼╝czyzna przygl─ůda┼é si─Ö mijanym ludziom i uwa┼╝nie obserwowa┼é budynki.

- No powiedz-┼╝e, - przymilny g┼éos Beli i kuksaniec w bok przywr├│ci┼éy Kiebdujowi poczucie rzeczywisto┼Ťci. Nieznajomy znikn─ů┼é za rogiem budynku, a dorodna kobieta patrzy┼éa na Feliksa wyczekuj─ůco.



_________________
Tch├│rz nie zazna ┼╝ycia,
Bohater nie zazna ┼Ťmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é: Re: Nieproszony Go┼Ť─ç
PostNapisane: So, 22 maja 2010, 23:34 
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): ┼Ür, 25 cze 2008, 22:13
Posty: 48
Lokalizacja: mobilny jestem
W Ascanthii, jak zapewne i w innych rejonach ┼Ťwiata, w┼éadz─Ö mia┼é ten, kto mia┼é informacje. Najlepiej takie informacje, kt├│rych nie mia┼é nikt inny. A kto mia┼é w┼éadz─Ö, ten mia┼é te┼╝ pieni─ůdze. Wi─Öc przemykaj─ůcy si─Ö m─Ö┼╝czyzna z tajemniczym pakunkiem pod kaftanem wygl─ůda┼é dla Feliksa jak wielka biegn─ůca sakiewka.

- Wybacz, Bella, musz─Ö i┼Ť─ç. Znajdziemy si─Ö jeszcze wieczorem. ÔÇô Feliks ruszy┼é zdecydowanym krokiem w stron─Ö ulicy, kt├│r─ů przechodzi┼é nieznajomy. Wiedzia┼é, ┼╝e ton jego wypowiedzi nie dopuszcza┼é cho─çby cienia sprzeciwu. Dyskusja z kurtyzan─ů, nawet bardzo kr├│tka, by┼éa wykluczona.

┼Üledzenie cz┼éowieka samemu pozostaj─ůc niezauwa┼╝onym to nie jest prosta sprawa. Trzeba wygl─ůda─ç jak zwyk┼éy przechodzie┼ä. Wygl─ůda─ç niepozornie nie tylko w oczach ┼Ťledzonego, w kt├│rych najlepiej w og├│le si─Ö nie znale┼║─ç, ale i w oczach os├│b postronnych. A ja jestem w tym cholernie dobry. Na moje nieszcz─Ö┼Ťcie pr├│buj─Ö z┼éapa─ç trzy sroki za ogon i w┼éasnej ciekawo┼Ťci pohamowa─ç nie umiem. Kto┼Ť pr├│buje mnie zabi─ç, a ja co robi─Ö? Wa┼é─Ösam si─Ö po ulicach.



_________________
"... You may regret it
Careful what you wish
You just might get it ..."

Metallica
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: So, 16 pa┼║ 2010, 02:30 
Mistrz Gry
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Feliks musia┼é i┼Ť─ç do┼Ť─ç szybko, by dotrzyma─ç kroku ┼Ťledzonemu. Na szcz─Ö┼Ťcie Ascanthia by┼éa miastem ┼╝yj─ůcym pr─Ödko i intensywnie; wielu ludzi spieszy┼éo do swoich spraw, wozy przetacza┼éy si─Ö po bruku do wt├│ru ko┼äskich kopyt; dzieci i psy biega┼éy pomi─Ödzy przechodniami, a od czasu do czasu nad gwarem portu rozlega┼é si─Ö ┼éopot skrzyde┼é i przenikliwy krzyk mewy.

Nieznajomy maszerował dziarsko, a jego gęste jasne włosy wyróżniały go w tłumie. Z portu skierował się ku centrum miasta, a już po chwili szedł w dół ku dzielnicy kupieckiej.
Kiebduj zmniejszy┼é wcze┼Ťniej dziel─ůcy ich dystans, ale teraz postanowi┼é zwolni─ç. W bogatszych dzielnicach nie by┼éo t┼éum├│w, a on nie chcia┼é zwr├│ci─ç na siebie uwagi blondyna.
Nieznajomy dotarł do otynkowanej na biało kamienicy i zastukał w drzwi, które otwarły się niemal natychmiast.

Przechadzaj─ůcy si─Ö nonszalancko Feliks powoli min─ů┼é wysoki budynek przygl─ůdaj─ůc mu si─Ö uwa┼╝nie.
Wypolerowana ko┼éatka w kszta┼écie skacz─ůcej ryby odcina┼éa si─Ö wyra┼║nie na tle jasnych drzwi. Okna by┼éy czyste, ale przes┼éoni─Öte cienkimi zas┼éonami. Zdobi─ůca pi─Ötro p┼éaskorze┼║ba przedstawia┼éa wzburzone fale i wyskakuj─ůcego ponad ich powierzchni─Ö ┼Ťledzia.
S─ůsiaduj─ůce z bia┼é─ů kamienic─ů domy by┼éy r├│wnie zadbane i nieostentacyjnie bogate - bielone ┼Ťciany, l┼Ťni─ůce okna i wykonywane na zam├│wienie rze┼║by z granitu jasno dawa┼éy do zrozumienia, ┼╝e mieszka┼äcy nie musz─ů martwi─ç si─Ö o przysz┼éo┼Ť─ç, cho─ç jeszcze nie osi─ůgn─Öli tego stopnia maj─Ötno┼Ťci, by stawia─ç przed wej┼Ťciem kamienne lwy, a frontony zdobi─ç malunkami i z┼éoceniami.



_________________
Tch├│rz nie zazna ┼╝ycia,
Bohater nie zazna ┼Ťmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é: Re: Nieproszony Go┼Ť─ç
PostNapisane: Pn, 20 gru 2010, 21:35 
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): ┼Ür, 25 cze 2008, 22:13
Posty: 48
Lokalizacja: mobilny jestem
Nie przystaj─ůc ani na chwil─Ö, rozejrza┼é si─Ö za kim┼Ť, kogo m├│g┼éby zapyta─ç o w┼éa┼Ťciciela tej posiad┼éo┼Ťci. Czasem bywa┼é to w┼Ťcibski s─ůsiad, czasem jaki┼Ť ulicznik, a czasem, jak na z┼éo┼Ť─ç, nikogo takiego w okolicy nie by┼éo.
Postanowi┼é przyczai─ç si─Ö i poczeka─ç. A nu┼╝ tajemniczy jegomo┼Ť─ç za chwil─Ö b─Ödzie wraca┼é.
Nie planowa┼é jednak zbyt d┼éugiego oczekiwania. By─ç mo┼╝e wiedza, kt├│r─ů w┼éa┼Ťnie pr├│bowa┼é zdoby─ç, b─Ödzie mu do czego┼Ť potrzebna, a mo┼╝e nie. Natomiast prawie na pewno powinien czeka─ç na wie┼Ťci od Borsuka.

Poczekam tu chwil─Ö a potem wracam do siebie. Zreszt─ů, jak teraz o tym my┼Ťl─Ö, w og├│le nie powinienem traci─ç czasu na tego z┼éotow┼éosego. - rozejrza┼é si─Ö z ut─Ösknieniem po okolicy. - Przyjdzie czas.



_________________
"... You may regret it
Careful what you wish
You just might get it ..."

Metallica
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: Wt, 4 sty 2011, 02:16 
Mistrz Gry
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Jak─ůkolwiek spraw─Ö mia┼é do za┼éatwienia, ┼Ťledzony m┼éodzieniec poradzi┼é sobie z ni─ů szybko. Min─Ö┼éo zaledwie kilka chwil, gdy wr├│ci┼é na ulic─Ö i poszed┼é w kierunku placu targowego.
Feliks odczekał, aż chłopak się oddali, po czym ruszył za nim.
Po wizycie w domu "pod ┼Üledziem" blondyn wygl─ůda┼é na mniej zdenerwowanego. Szed┼é swobodnie, pogwizdywa┼é pod nosem i od czasu do czasu kopa┼é jaki┼Ť kamie┼ä.
Wreszcie - kilka przecznic od targowiska - wszed┼é do tawerny "Pod Sieci─ů i Harpunem".

Kiebduj zna┼é to miejsce - ciasna spelunka, gdzie piwo smakowa┼éo jak ko┼äskie szczyny, a serwowanym przez szynkarza posi┼ékom lepiej by┼éo nie przygl─ůda─ç si─Ö zbyt uwa┼╝nie. Rzadko dochodzi┼éo tu do spektakularnych wydarze┼ä, bo ma┼éo kto odwiedza┼é t─Ö dziur─Ö.
W zasadzie - nikt nie wiedział, jakim cudem "Sieć i Harpun" jeszcze nie splajtowała...

Nikt, kto odwiedza takie nory, nie mo┼╝e by─ç chyba wart, ┼╝eby si─Ö za nim ugania─ç po ca┼éym mie┼Ťcie... - pomy┼Ťla┼é z niedowierzaniem Feliks.

I nagle go ol┼Ťni┼éo...
Skacz─ůcy ┼Ťled┼║ by┼é god┼éem Yankhareen├│w - rodziny, kt├│ra od kilku lat mieszka┼éa w Ascanthii i zajmowa┼éa si─Ö handlem rybami. Nie mieli du┼╝ego znaczenia, ale stopniowo powi─Ökszali swoje rybne "kr├│lestwo". Obecnie Yankhareen by┼é w┼éa┼Ťcicielem kilku kutr├│w i podobno nawi─ůza┼é kontakty z dwoma czy trzema miastami, do kt├│rych dostarcza┼é sw├│j towar.



_________________
Tch├│rz nie zazna ┼╝ycia,
Bohater nie zazna ┼Ťmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é: Re: Nieproszony Go┼Ť─ç
PostNapisane: N, 13 lut 2011, 23:27 
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): ┼Ür, 25 cze 2008, 22:13
Posty: 48
Lokalizacja: mobilny jestem
I tym optymistyczny akcentem musz─Ö zako┼äczy─ç t─Ö tak obiecuj─ůco rozpoczynaj─ůc─ů si─Ö przygod─Ö. Zbyt du┼╝o czasu po┼Ťwi─Öci┼éem na g┼éupoty, a to Borsuk jest dla mnie priorytetem.

Ile┼╝ to razy pr├│bowa┼é z┼éapa─ç kilka srok za ogon? I zawsze ko┼äczy┼éo si─Ö tym, ┼╝e ┼éapa┼é najwy┼╝ej dwie. Kto┼Ť zwyczajny na pewno nie z┼éapa┼é by ┼╝adnej.
Tym razem jednak postanowi┼é skupi─ç si─Ö na jednej i zarazem najbardziej perspektywicznej opcji. Oczywi┼Ťcie du┼╝o bardziej perspektywiczn─ů spraw─ů ci─ů┼╝─ůc─ů obecnie Feliksowi by┼éa kwestia jego prze┼╝ycia, gdy┼╝ ze swoim prze┼╝yciem wi─ůza┼é do┼Ť─ç spore nadzieje na przysz┼éo┼Ť─ç.
Nie zmieniało to faktu, że u boku Borsuka mógł zapewnić sobie większe bezpieczeństwo i szansę dowiedzenia się kto - i dlaczego - próbował go zabić.

Tak czy inaczej, zdecydowa┼é si─Ö wraca─ç do siebie. W innym przypadku ch─Ötnie porozmawia┼éby z owym jasnow┼éosym nieznajomym. Jednak rybny interes pa┼ästwa Yankhareen├│w nie wydawa┼é mu si─Ö obecnie specjalnie poci─ůgaj─ůcy.

Nie marnuj─ůc ju┼╝ wi─Öcej czasu, ruszy┼é w stron─Ö domu.



_________________
"... You may regret it
Careful what you wish
You just might get it ..."

Metallica
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: ┼Ür, 30 mar 2011, 23:12 
Mistrz Gry
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Miasto wr├│ci┼éo ju┼╝ do swojego normalnego rytmu - co prawda pochwytywane przez Feliksa fragmenty rozm├│w dowodzi┼éy, ┼╝e "P┼éywaj─ůcy Skarbiec" nadal zaprz─ůta┼é umys┼éy askanthyjczyk├│w, ale najwyra┼║niej pierwsza fala gor─ůczkowej fascynacji ju┼╝ ust─ůpi┼éa.

Nie zatrzymywany przez nikogo, szybko szed┼é przez ulice, uwa┼╝nie przygl─ůdaj─ůc si─Ö ludziom i budynkom. Wypatrywa┼é ewentualnych szpieg├│w lub najemnych zbir├│w, mog─ůcych czyha─ç na niego w ka┼╝dym zau┼éku.
Tu i ├│wdzie mija┼é "przypadkowo" spotykaj─ůcych si─Ö przechodni├│w, kt├│rzy rozmawiaj─ůc, ukradkowo zerkali na wszystkie strony.
Feliks mia┼é wra┼╝enie, ┼╝e w ┼╝ywym zazwyczaj mie┼Ťcie, teraz wrza┼éo jak w ulu. Wiele du┼╝ych spraw dzia┼éo si─Ö r├│wnocze┼Ťnie, a w przynajmniej jedn─ů z nich by┼é osobi┼Ťcie zaanga┼╝owany. A je┼Ťli wypali sprawa z Borsukiem...

Kiedy wszed┼é w ch┼éodn─ů sie┼ä kamienicy, mia┼é wra┼╝enie, ┼╝e ca┼ée napi─Öcie zosta┼éo na ulicy. Na schodach czu─ç by┼éo zapach smacznego domowego jedzenia, mieszaj─ůcy si─Ö z woni─ů mydlin i delikatn─ů sugesti─ů zapachu Anny.

M├│j dom jest moj─ů twierdz─ů... - pomy┼Ťla┼é z u┼Ťmiechem, kt├│ry spe┼éz┼é z jego twarzy na wspomnienie nocnej napa┼Ťci.
Nie ma twierdzy nie do zdobycia...



_________________
Tch├│rz nie zazna ┼╝ycia,
Bohater nie zazna ┼Ťmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é: Re: Nieproszony Go┼Ť─ç
PostNapisane: ┼Ür, 11 sty 2012, 23:48 
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): ┼Ür, 25 cze 2008, 22:13
Posty: 48
Lokalizacja: mobilny jestem
Ach, te dylematy... Tyle mo┼╝liwo┼Ťci, tyle dr├│g do wyboru... Niezliczona ilo┼Ť─ç akcji i reakcji... Chcia┼éoby si─Ö mie─ç sto szans na prze┼╝ycie ka┼╝dej chwili.
Z drugiej strony, skoro los czuwa nade mn─ů, to logicznym jest, ┼╝e ka┼╝dy wyb├│r, jakiego dokonam, b─Ödzie najlepszym z mo┼╝liwych. Nawet je┼Ťli w danej chwili wyda si─Ö on chybiony, to w najbli┼╝szej lub troch─Ö dalszej przysz┼éo┼Ťci oka┼╝e si─Ö jedynym s┼éusznym.
Cho─çby taka prosta kwestia jak otwarcie listu, ┼Ťledzenie tajemniczego kuriera, czy pomys┼é napadu na statek.


Ta ostatnia my┼Ťl nie wyda┼éa mu si─Ö wybitnie interesuj─ůca. Oczywi┼Ťcie, mo┼╝na powiedzie─ç, ┼╝e pieni─ůdze otwieraj─ů wszystkie drzwi. Jednak posiadanie takiego maj─ůtku mog┼éoby mu przysporzy─ç wi─Öcej problem├│w ni┼╝ korzy┼Ťci. Tym jednak postanowi┼é si─Ö martwi─ç, gdy ju┼╝ ├│w maj─ůtek spadnie mu na barki.

Statek jest chroniony i to dobrze. A ja nie jestem a┼╝ tak dobry, aby pr├│bowa─ç si─Ö na niego zakra┼Ť─ç wspinaj─ůc si─Ö po cumie. To chyba robota dla Boba Locksleya. Oczywi┼Ťcie m├│g┼ébym to zrobi─ç, gdybym chcia┼é, ale dokona┼éem innych wybor├│w. Nie, Feliksie, Ty specjalizujesz si─Ö w ca┼ékiem innych rozwi─ůzaniach.
Co innego gdyby kto┼Ť na ├│w statek mnie zaprosi┼é.


Usilnie pr├│bowa┼é po┼é─ůczy─ç tajemniczy list z r├│wnie tajemniczym statkiem. Czy┼╝by by┼éo to jakie┼Ť zaproszenie? Mo┼╝e na bal?

Czy umiałbym się podszyć pod szlachcica? Jak nie ja to kto? Tylko ja! Ech, jak cudownie jest być nieomylnym...
Jednak bycie nieomylnym nie zwalnia z my┼Ťlenia, o nie. Skoro ju┼╝ zaproponowa┼éem Borsukowi list, nie mog─Ö go teraz otworzy─ç. By┼éoby to karygodne, gdyby on zgodzi┼é si─Ö przyj─ů─ç ofert─Ö. Ju┼╝ widz─Ö jak przysy┼éa tu tego swojego Morisa czy Maurycego, czy jak mu tam by┼éo, a ja na to: "Prosz─Ö wybaczy─ç. Nieaktualne". Z drugiej strony, gdybym zna┼é tre┼Ť─ç pisma, m├│g┼ébym lepiej wyceni─ç jego warto┼Ť─ç.

Musz─Ö rozwa┼╝y─ç jeszcze jedn─ů kwesti─Ö. To, ┼╝e Algernon nie umie zdj─ů─ç piecz─Öci nie uszkadzaj─ůc jej, nie znaczy, ┼╝e nie da si─Ö tego zrobi─ç. Ciekawe kto m├│g┼éby co┼Ť takiego umie─ç? Trzeba zapyta─ç w gildii. W ko┼äcu za co┼Ť im p┼éac─Ö...
Zawsze te┼╝ mog─Ö dostarczy─ç te listy otwarte. I liczy─ç na to, ┼╝e tre┼Ť─ç nie oka┼╝e si─Ö dla mnie ┼Ťmiertelna. "PS: Zabij pos┼éa┼äca je┼Ťli list by┼é otwarty".


W┼Ťr├│d tej ca┼éej pl─ůtaniniy my┼Ťli by┼éo jeszcze wiele pomys┼é├│w.

Sprawdzi─ç czy herby z oflagowania statku nie nale┼╝─ů do jakiej┼Ť rodziny z teren├│w prowincji Ras-Tansul albo Khin-Nanni. Mo┼╝e Kotek podszkoli┼éby si─Ö w rysowaniu, a ten pijak profesor sprawdzi┼é w jakiej┼Ť ksi─Ödze z herbami?
W tym wszystkim ci─ůgle zapominam o kwestii najwa┼╝niejszej. Moje bezpiecze┼ästwo. Sam nie wypytam w gildii, ale mo┼╝e gdyby poprosi─ç kt├│rego┼Ť z koleg├│w po fachu?


Pewno┼Ť─ç siebie znowu go opu┼Ťci┼éa. Co innego by─ç nieomylnym, a co innego walczy─ç na schodach w┼éasnego domu z band─ů p┼éatnych zab├│jc├│w.

Mam nadziej─Ö, ┼╝e poza domownikami nikogo tu nie ma. Obiad obiadem, ale najpierw sprawdz─Ö dom.

Przez chwil─Ö nas┼éuchiwa┼é, czy z domu dochodz─ů zwyk┼ée odg┼éosy krz─ůtaniny.

... a zaraz potem id─Ö je┼Ť─ç. Zje┼Ť─ç co┼Ť pysznego to nigdy nie jest z┼éy pomys┼é.



_________________
"... You may regret it
Careful what you wish
You just might get it ..."

Metallica
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: Pt, 6 lip 2012, 23:19 
Mistrz Gry
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Otwarte na o┼Ťcie┼╝ okno wpuszcza┼éo do ┼Ťrodka ┼╝ar z ulicy, ale Feliks poczu┼é zimny dreszcz na plecach. Stoj─ůc w progu od razu zauwa┼╝y┼é bia┼éy prostok─ůt le┼╝─ůcy na ┼é├│┼╝ku.
Odzyska┼é panowanie nad sob─ů i badawczym wzrokiem obrzuci┼é wszystkie k─ůty ÔÇô nic innego si─Ö nie zmieni┼éo, wszystko by┼éo dok┼éadnie w tym samym miejscu, w kt├│rym znajdowa┼éo si─Ö przed jego wyj┼Ťciem. Jedyn─ů zmian─ů by┼éo otwarte okno.
I koperta na poduszce.

Powoli wszed┼é do pokoju i cicho zamkn─ů┼é za sob─ů drzwi. Krok po kroku przesuwa┼é si─Ö po pod┼éodze, lustruj─ůc ka┼╝dy fragment powierzchni w poszukiwaniu pu┼éapek.
Po kilkunastu minutach uzna┼é, ┼╝e ktokolwiek wpad┼é z niespodziewan─ů wizyt─ů, nie planowa┼é go zabija─ç.

... przynajmniej jeszcze nie teraz...

Koperta wykonana była z kosztownego papieru, a nazwisko adresata wypisano starannym, ozdobnym charakterem pisma.
Feliks przygl─ůda┼é si─Ö jej przez chwil─Ö, po czym postanowi┼é za┼éo┼╝y─ç r─Ökawiczki - dopiero wtedy podni├│s┼é prezent i odwr├│ci┼é go ÔÇô na ciemnym laku nie by┼éo piecz─Öci, tylko g┼éadki, r├│wny kwadrat w miejscu w kt├│rym tajemniczy nadawca docisn─ů┼é ci─Ö┼╝arek.
Po chwili wahania Kiebduj z┼éama┼é lak i wysun─ů┼é z┼éo┼╝on─ů wiadomo┼Ť─ç. To samo r├│wne pismo pokrywa┼éo papier, ozdabiaj─ůc go harmonijnie wij─ůcymi si─Ö zakr─Ötasami. Nie by┼éo podpisu, ale nad kartk─ů unosi┼éa si─Ö delikatna wo┼ä kwiat├│w.

Szanowny Panie Feliksie,

mam nadziej─Ö, ┼╝e wybaczy Pan psot─Ö, kt├│ra ÔÇô nie b─Öd─ůc w ┼╝aden spos├│b wymierzona przeciwko Panu ÔÇô jednocze┼Ťnie pozwoli Panu zrozumie─ç, ┼╝e nasze talenty pomagaj─ů wiele osi─ůgn─ů─ç.

Nie chc─ůc marnowa─ç Pa┼äskiego czasu, ani wystawia─ç cierpliwo┼Ťci Pana na pr├│b─Ö, przejd─Ö od razu do rzeczy. Wiedz─ůc, ┼╝e jest pan osob─ů dociekliw─ů i do┼Ť─ç zaradn─ů, jeste┼Ťmy przekonani, i┼╝ nasza wsp├│┼épraca mog┼éaby sta─ç si─Ö uk┼éadem obop├│lnie korzystnym. Wierzymy, ┼╝e jest Pan w stanie zapewni─ç nam przydatne dla naszych cel├│w informacje, oraz ÔÇô by─ç mo┼╝e ÔÇô wy┼Ťwiadczy─ç i inne przys┼éugi. W zamian za satysfakcjonuj─ůce wynagrodzenie.
Tym samym poddajemy Panu pod rozwag─Ö propozycj─Ö ┼Ťwiadczenia nam us┼éug informacyjnych, z niecierpliwo┼Ťci─ů oczekuj─ůc Pa┼äskiej decyzji.
Z ogromnym zainteresowaniem przygl─ůda─ç si─Ö b─Ödziemy Pa┼äskiej karierze.

X.X.X.

P.S. W szufladzie sto┼éu znajdzie pan skromn─ů rekompensat─Ö stres├│w, jakich przysporzy┼éy Panu dotychczasowe wizyty naszego kuriera.



_________________
Tch├│rz nie zazna ┼╝ycia,
Bohater nie zazna ┼Ťmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é: Re: Nieproszony Go┼Ť─ç
PostNapisane: Cz, 4 kwi 2013, 23:38 
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): ┼Ür, 25 cze 2008, 22:13
Posty: 48
Lokalizacja: mobilny jestem
Feliks po┼éo┼╝y┼é list na ┼é├│┼╝ku. Odetchn─ů┼é g┼é─Öboko i wyci─ůgn─ů┼é si─Ö opieraj─ůc g┼éow─Ö na poduszce. Ponownie uj─ů┼é pergamin w d┼éo┼ä i raz jeszcze przeczyta┼é list.

Co za licho mi w głowie miesza. Czyżby ten list pochodził od Borsuka?

T─Ö my┼Ťl szybko jednak porzuci┼é. Je┼Ťli autor, lub autorka pisma nie k┼éama┼éa to tajemniczy kurier odwiedza┼é jego domostwo zanim jeszcze Feliks odwiedzi┼é sklep z wyrobami sk├│rzanymi.

Je┼Ťli to nie Borsuk, w takim razie kto? Czy┼╝by Gildia? A mo┼╝e kto┼Ť jeszcze? Kto┼Ť o kim do tej pory nie mia┼éem poj─Öcia? Kto┼Ť... Z wy┼╝szych sfer?

Jak wiadomo Feliks nigdy specjalnie w wy┼╝szych sferach si─Ö nie obraca┼é. Zasadniczo nie obraca┼é si─Ö nawet w sferach ┼Ťrednich. Jednak mimo najszczerszych stara┼ä nie m├│g┼é w─ůtpi─ç ani przez moment i┼╝ zdecydowanie w sferach wy┼╝szych obraca─ç si─Ö powinien. W ko┼äcu po co bogowie dali by mu tak wiele sprytu, inteligencji, zr─Öczno┼Ťci i charyzmy? Z pewno┼Ťci─ů nie po to aby ca┼ée ┼╝ycie szwenda┼é si─Ö po dzielnicy portowej i prowadzi┼é szemrane interesy za niewyg├│rowane stawki. O nie mili moi. Stawki powinny by─ç zdecydowanie wi─Öksze. A ├│w list kt├│ry w┼éasnie trzyma┼é w r─Öku z pewno┼Ťci─ů zbli┼╝a go do tego celu. Oczywi┼Ťcie m├│g┼é go on r├│wnie┼╝ zbli┼╝a─ç do dna rzeki. Tej perspektywy jednak pod uwag─Ö bra─ç nie m├│g┼é. Nie do ko┼äca widzia┼é siebie jako przyjaciela ryb w jeziorze.
Postanowi┼é raz jeszcze przyjrze─ç si─Ö kopercie. Sprawdzi┼é zapach papieru. Niekt├│re trucizny da si─Ö wyczu─ç powonieniem. Je┼Ťli jednak mia┼éaby to by─ç trucizna, przekazywana przez dotyk powinna zostawi─ç jakie┼Ť ┼Ťlady na r─Ökawiczkach. Zasadniczo szczerze w─ůtpi┼é i┼╝ kto┼Ť chcia┼é go otru─ç.

A to im si─Ö psota uda┼éa. Wida─ç John musia┼é by─ç w wi─Ökszej ilo┼Ťci tarapat├│w ni┼╝ mi powiedzia┼é. To stary dra┼ä. By┼éem pewny i┼╝ Ta sprawa z jego przesz┼éo┼Ťci by┼éa dobrze za┼éatwiona. Nie ma┼éo mnie to kosztowa┼éo.

Feliks swego czasu wykupi┼é d┼éugi Johna. By┼é ju┼╝ wyrok na g┼éow─Ö W┼é├│cz─Ögi jednak uda┼éo si─Ö spraw─Ö za┼éatwi─ç. Jak wida─ç sprawa nie by┼éa jedyn─ů kt├│ra ci─ů┼╝y┼éa nad nieszcz─Ö┼Ťnikiem. Zasmuci┼é si─Ö nad wspomnieniem towarzysza. Tak wiele razem przeszli. Mia┼é nadziej─Ö i┼╝ wiele jeszcze wsp├│lnych przyg├│d ich czeka.

No nic. Do┼Ť─ç tych sentyment├│w. Czas zaj─ů─ç si─Ö listem. Tylko czy w┼éa┼Ťciwie jest si─Ö czym zajmowa─ç? Kwadratowa piecz─Ö─ç bez ┼╝adnego innego znaku? Czy to symbol jakiej┼Ť organizacji? Z niecierpliwo┼Ťci─ů oczekujemy Pa┼äskiej decyzji. Oczywi┼Ťcie adresu zwrotnego nie zostawili. Ehh.

Nie wiedzie─ç czemu nie zainteresowa┼é si─Ö skromn─ů rekompensat─ů stres├│w. Pewnie dlatego i┼╝ by┼éa skromna. A mo┼╝e po prostu by┼é zbyt zm─Öczony. I tak oto Feliks zrobi┼é co┼Ť czego z pewno┼Ťci─ů kiedy┼Ť poza┼éuje. Zamkn─ů┼é oczy i uci─ů┼é sobie drzemk─Ö.



_________________
"... You may regret it
Careful what you wish
You just might get it ..."

Metallica
Offline
 Zobacz profil  
 
Wy┼Ťwietl posty nie starsze ni┼╝:  Sortuj wg  
 Strona 3 z 3 [ Posty: 70 ]  Przejd┼║ na stron─Ö Poprzednia strona  1, 2, 3

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegl─ůda forum

U┼╝ytkownicy przegl─ůdaj─ůcy ten dzia┼é: Brak zidentyfikowanych u┼╝ytkownik├│w i 1 go┼Ť─ç


Nie mo┼╝esz rozpoczyna─ç nowych w─ůtk├│w
Nie mo┼╝esz odpowiada─ç w w─ůtkach
Nie mo┼╝esz edytowa─ç swoich post├│w
Nie mo┼╝esz usuwa─ç swoich post├│w

Skocz do:  
cron
 
phpBB skin developed by: phpBB Headquarters
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne u┼╝ytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL

stat4u