Teraz jest N, 15 lip 2018, 20:27

Strefa czasowa: UTC + 1




 Strona 2 z 2 [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2

Zerwane okowy

Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 13 lis 2007, 00:16 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Czuł, że pojawiają się następne głodne i spragnione dusze. Głodne i spragnione życia, które leżało już poza ich zasięgiem – ciepła i spokoju, którego nie mogły zaznać od momentu śmierci, ciepła krwi i ciała, ciepła słońca na skórze.
Strumienie magii w piwnicy kłębiły się i kotłowały, kiedy nadprzyrodzone zjawy przepychały się w kierunku światła świecy, w stronę pochylonego nad miską nekromanty.

Mag zadrżał, słysząc w głowie potężniejący stopniowo pisk, wycie, szum – sam nie wiedział, jak najlepiej nazwać ten dźwięk, dźwięk, który przewiercał mu czaszkę i świdrował kości. Nie spodziewał się, że przyjdzie ich tak wielu, nie wiedział, że usłyszy go taka masa zmarłych. Przecież tak lekkie zaklęcie nie powinno mieć tak wielkiej siły, nie powinno wzbudzić tak silnego oddźwięku w zaświatach.

Kątem oka zaczynał już dostrzegać mgliste sylwetki tych, których głód życia był najsilniejszy, tych, którzy najlepiej jeszcze pamiętali, czas przed swoją śmiercią. Dostrzegał zarysy ciemniejszych niż naturalne cieni i plamy bladego światła tam, gdzie światła być nie powinno.
Goście jednak cały czas trzymali się blisko ścian. Nie podchodzili bliżej, choć ich pieśń potężniała.

Tafla wody pozostała gładka i przejrzysta.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt, 14 gru 2007, 19:44 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 19 lut 2007, 17:26
Posty: 74
Lokalizacja: Ziemie umarÂłych
Nekromanta był zafascynowany i nieco zaskoczony tym co się działo. Jenak nie mógł się już cofnąć, mógłby w ten sposób sprowokować dusze gości i cierpiałby za to niemiłosiernie.
Jednak dlaczego postacie nie podchodziły? Mentorio dla pewności postanowił ciągnąć rytuał dalej, widocznie to on musiał wykonać następny krok:

- O, wielcy przybysze zza bramy zwanej Śmiercią, natchnijcie tę oto taflę krystalicznej wody. Dajcie jej moc, pozwólcie mi przez nią zobaczyć źródło upiora, nikczemnej zjawy zwanej paladynem która jest niczym wobec was.

Mag nie wiedział, czy to podziała, ale miał taką nadzieję. Wciąż trzymając ostrożnie garść prosa na widoku, liczył na to, że w końcu zechcą mu pomóc.


Ostatnio edytowano Pt, 14 gru 2007, 19:55 przez Mentorio, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Jestem niczym Feniks, powracam do ¿ycia, wczeœniej lub póŸniej ale znów powrócê..
CiemnoœÌ, zarówno wróg jak i sprzymierzeniec.
----------------------------------------------------------
Kruczoczarne i przetÂłuszczone wÂłosy, skĂłra wyraÂźnie blada, to tylko kilka przykÂładĂłw ÂświadczÂących o tym Âże ten szczupÂły ( ok. 70 kg ) i raczej wysoki ( 1,9 metra wzrostu ) mĂŞÂżczyzna nie dba zbytnio o to jak wyglÂąda. Pracuje na cmentarzu i zawsze ubiera siĂŞ na czarno, co w jego zawodzie nie jest niczym niezwykÂłym.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So, 15 gru 2007, 20:20 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Ściany pomieszczenia stawały się coraz mniej wyraźne – nienaturalna mgła kłębiła się w każdym kącie, wypełniając pomieszczenie grą wciąż zmieniających się świateł i cieni. Cieni głębszych niż panujące w kątach; świateł bladych i rozedrganych, nie przypominających żadnego blasku występującego w naturze.
Mentorio miał wrażenie, że temperatura w pomieszczeniu spadła o kilka stopni.

Pojedyncze cienie zaczęły wychodzić przed szereg, niektóre z nich z aksamitnym szmerem przelatywały łukiem to tu to tam. Mag czuł chłód, gdy go mijały – chłód rzeki poza bramą. Chłód odmętu Śmierci.
Zaczynał zdawać sobie sprawę, że przywołanie udało mu się idealnie – duchy przybyły wyjątkowo tłumnie. Gdyby nie fakt, że były pozbawione ciała, prawdopodobnie nie można by było się tutaj ruszyć. Przybyły i zaakceptowały jego daninę.
Teraz musiał już tylko przekonać je, żeby zdradziły mu lokalizację grobu upiora, który się uwolnił. Przyszło mu do głowy, że nazwanie go paladynem to zdecydowanie zbyt mało precyzyjne określenie, zważywszy na bliskość twierdzy paladynów i prawdopodobnie znajdujący się tam ich własny cmentarz.

Musiał wymyślić coś lepszego, jeśli chciał otrzymać dokładną odpowiedź na nurtujące go pytanie.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 17 gru 2007, 20:10 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 19 lut 2007, 17:26
Posty: 74
Lokalizacja: Ziemie umarÂłych
Obecność istot z zaświatów była nadzwyczaj wyczuwalna. Przygotowania opłaciły się. Jednak samo słowo paladyn nie wystarczyło. Przybysze z krain umarłych zwykle wiedzieli znacznie więcej od śmiertelników. Wystarczyło dokładniej powiedzieć o kogo chodzi, ale jak to zrobić...?

- O, pradawni, Wy którzy przekroczyliście Rzekę Śmierci, tylko Wy macie wiedzę prawdziwą. Poszukuję tego, który opuścił świat umarłych poprzedniej nocy i nie powrócił, stwarzając zamęt i chaos w równowadze pomiędzy żyjącymi a umarłymi. Był to paladyn, pochodził z pobliskiego klasztoru ale jego dusza zawędrowała tutaj. Wy, którzy jesteście obdarzeni nadzwyczajnymi cechami, które nie są dostępne dla zwykłych śmiertelników, moglibyście wyczuć jego aurę i słabnące ślady duszy. - Mag nie zapamiętał zbyt dobrze wyglądu swojego celu, ale wiedział że duch został przywołany w to miejsce.

- O, strażnicy wielkich tajemnic, dajcie mi zobaczyć, gdzie szukać szczątków tego człowieka, aby jego dusza powróciła do zaświatów.

Mentorio domyślał się że okłamywanie duchów może nie być dobrym pomysłem, dlatego tak formułował treści, aby mówić prawdę. Chciał im w ten sposób okazać szacunek i miał nadzieję, że uda mu się nakłonić zmarłych do współpracy. Miał nadzieję, że przedstawiony opis paladyna wystarczy.


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Mentorio, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Jestem niczym Feniks, powracam do ¿ycia, wczeœniej lub póŸniej ale znów powrócê..
CiemnoœÌ, zarówno wróg jak i sprzymierzeniec.
----------------------------------------------------------
Kruczoczarne i przetÂłuszczone wÂłosy, skĂłra wyraÂźnie blada, to tylko kilka przykÂładĂłw ÂświadczÂących o tym Âże ten szczupÂły ( ok. 70 kg ) i raczej wysoki ( 1,9 metra wzrostu ) mĂŞÂżczyzna nie dba zbytnio o to jak wyglÂąda. Pracuje na cmentarzu i zawsze ubiera siĂŞ na czarno, co w jego zawodzie nie jest niczym niezwykÂłym.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr, 19 gru 2007, 20:58 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Poczuł lodowaty chłód, gdy jeden z cieni przemknął tuż ponad jego wyciągniętą dłonią. Ziarna drgnęły muśnięte powiewem.
Mentorio starał się ze wszystkich sił, by głos mu nie zadrżał, by nie dać po sobie poznać, jak bardzo jest niepewny swoich umiejętności i ich ewentualnych efektów. Wciąż miał przed oczami poprzednią porażkę, ucieczkę potępionej duszy, ból i strach.

Kolejne cienie ośmielały się zbliżyć do bladego mężczyzny, który – choć drętwiało mu ramię – stał bez ruchu, czekając na odzew. Jeden po drugim, upiorne sylwetki prześlizgiwały się ponad dłonią nekromanty, sprawiając, że wpierw pokryła się gęsią skórką, a wkrótce – szronem. Lśniąca powłoka na skórze przyciągnęła uwagę Mentoria. Tylko dzięki temu zauważył, że ziarna zaczynają znikać.
Jego danina została zaakceptowana!
Postanowił ponowić swoją prośbę. Teraz już mógł przekształcić ją w żądanie – skoro częstowano się jego strawą, miał prawo oczekiwać zwyczajowej zapłaty!
Czuł, jak przyspieszył rytm jego serca.

Obym tylko nic nie zepsuł...



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So, 5 sty 2008, 17:22 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 19 lut 2007, 17:26
Posty: 74
Lokalizacja: Ziemie umarÂłych
Stęchłe i nienaturalnie chłodne powietrze wypełniało płuca nekromanty przy każdym wdechu. Skupiając się na tym, aby zachować odpowiedni ton swoich słów, zaczął:

- Wy, którzy poznaliście śmierć i przebyliście drogę na Drugi Świat. Tchnijcie w tę oto taflę wody moc, w zamian za strawę dajcie mi ujrzeć to, czego szukam.

Mentorio uważał, że już wystarczająco dobrze opisał, czego chce za garść prosa. Życzenie nie było wygórowane, a wszelkie warunki rytuału zostały spełnione przez niego. Teraz nadszedł czas na krok dusz.


Ostatnio edytowano So, 5 sty 2008, 23:03 przez Mentorio, łącznie edytowano 2 razy


_________________
Jestem niczym Feniks, powracam do ¿ycia, wczeœniej lub póŸniej ale znów powrócê..
CiemnoœÌ, zarówno wróg jak i sprzymierzeniec.
----------------------------------------------------------
Kruczoczarne i przetÂłuszczone wÂłosy, skĂłra wyraÂźnie blada, to tylko kilka przykÂładĂłw ÂświadczÂących o tym Âże ten szczupÂły ( ok. 70 kg ) i raczej wysoki ( 1,9 metra wzrostu ) mĂŞÂżczyzna nie dba zbytnio o to jak wyglÂąda. Pracuje na cmentarzu i zawsze ubiera siĂŞ na czarno, co w jego zawodzie nie jest niczym niezwykÂłym.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr, 9 sty 2008, 21:34 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
W pomieszczeniu robiło się coraz bardziej zimno. Mgliste sylwetki przelatywały to w jedną, to w drugą stronę, napełniając powietrze chłodem i dźwiękiem. Pozornie bezgłośne – dusze wydawały mnóstwo dźwięków: szelestów, szmerów, jęków, szeptów, zduszonych krzyków.

Na dłoni maga było coraz mniej ziarna, za to coraz więcej lodu. Upiory jednak zaczęły przejawiać zainteresowanie misą, w której połyskiwała woda – krawędź naczynia lśniła już od lodu, gdy kolejne sylwetki przesuwały się ponad nią. Mentorio spojrzał na powierzchnię płynu, który wyglądał teraz jak nafta lub roztopiony marmur – gęste, oleiste fale tworzyły się na pociemniałej wodzie, w której odbijały się widmowe postaci.
Nagle z drewnianej miseczki wytrysnął ku górze szeroki strumień światła, które napełniło pomieszczenie jasnością, od której nekromantę zabolały oczy. Zaskoczony zakrył twarz rękoma.

Po chwili spojrzał przez palce – na suficie zalanym światłem pojawił się obraz – ciemne pnie otaczały niewielkie zagłębienie w ziemi, wykrot porośnięty jeżynami i paprociami. Korony wysokich drzew przepuszczały przefiltrowane przez liście światło, które oświetlało. Wysoki głaz z wyrytą na nim inskrypcją.
Nagle światło zgasło, a miseczka pękła z głośnym trzaskiem. Na stole zachwiała się bryła lodu w kształcie naczynia.

Mentorio gwałtownie zamrugał oczami, zaskoczony nagłym brakiem światła.
Czuł, że został sam.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 13 sty 2008, 15:29 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 19 lut 2007, 17:26
Posty: 74
Lokalizacja: Ziemie umarÂłych
Mag podziękował duchom tymi słowami:

- Dziękuję, duchy przeszłości, możecie powrócić tam, skąd przybyliście i obyście zaznali spokoju.

Mentorio dobrze pamiętał, że to właśnie nie zakończenie rytuału przyczyniło mu tyle kłopotów. Na szczęście tym razem rytuał się powiódł - na to wyglądało.

Nekromanta spokojnie rozejrzał się po pomieszczeniu. Udało mu się, przywołał wiele duchów i one go posłuchały. Pokazały mu, gdzie szukać szczątków paladyna. Problem pozostał w znalezieniu tego miejsca. Mentorio wiedział tylko tyle, że szuka jakiejś leśnej jamy. Będzie musiał sobie przypomnieć, bądź zapytać kogoś - nie wprost lecz podstępnie.

Teraz pozostało posprzątać wszystko i trochę odpocząć i ochłonąć.


Ostatnio edytowano Wt, 15 sty 2008, 20:43 przez Mentorio, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Jestem niczym Feniks, powracam do ¿ycia, wczeœniej lub póŸniej ale znów powrócê..
CiemnoœÌ, zarówno wróg jak i sprzymierzeniec.
----------------------------------------------------------
Kruczoczarne i przetÂłuszczone wÂłosy, skĂłra wyraÂźnie blada, to tylko kilka przykÂładĂłw ÂświadczÂących o tym Âże ten szczupÂły ( ok. 70 kg ) i raczej wysoki ( 1,9 metra wzrostu ) mĂŞÂżczyzna nie dba zbytnio o to jak wyglÂąda. Pracuje na cmentarzu i zawsze ubiera siĂŞ na czarno, co w jego zawodzie nie jest niczym niezwykÂłym.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 15 sty 2008, 23:42 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Jedyną uciążliwością sprzątania po wizycie eterycznych gości były kałuże wody. Niska temperatura wywołała pojawienie się szronu na ścianach i sprzętach, nawet na podłodze. Niedługo po odejściu upiorów jednak wszystko zaczęło topnieć i spływać, formując pomiędzy kamiennymi płytami ciemne kałuże.

Mentorio nie znał okolicznych lasów. Nie miał zresztą pewności, czy miejsce, które pokazały mu duchy, znajdowało się niedaleko Thoris. Nekromanta starał się nie oddalać zbytnio od bezpieczeństwa, jakie dawało mu ciche cmentarzysko i znane twarze mieszkańców miasta. Wiedział, że dalsze wycieczki mogłyby niepotrzebnie zwrócić na niego baczniejszą uwagę.
A wtedy już mogłoby przestać być tak miło i bezpiecznie.

Zdawało mu się, że to wszystko będzie dużo prostsze.
Z każdym dniem uświadamiał sobie, jak trudne i uciążliwe życie wybrał. Co oznaczało w rzeczywistości sięgnięcie w arkana zakazanej magii.
I dlaczego jej zakazano.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 21 sty 2008, 21:27 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 19 lut 2007, 17:26
Posty: 74
Lokalizacja: Ziemie umarÂłych
Mimo że Mentorio nie przepadał za sprzątaniem i porządkami, musiał trochę się napracować. Jego cenny czas się kurczył, jednak woda mogła strasznie uprzykrzyć życie. Wszystko zaczęłoby rozpadać się i gnić od wilgoci, no i mogły pojawić się grzyby. W tej sytuacji jego cenne księgi byłyby w niebezpieczeństwie.

Kiedy było już dość sucho i czysto, mag postanowił nieco zregenerować swoje siły posiłkiem. W tym celu wyciągnął kawał chleba - nieco suchy i nieświeży, jednak wciąż jeszcze jadalny. Dodatkiem było mięso, niezbyt dobrej jakości czerwony fragment wieprzowiny, oraz do popicia nieco wina, również niedrogiego. Nekromanta nie był bogaczem i nie inwestował w jedzenie, które było smaczniejsze, bardziej wytrawne i droższe od zwykłego. Wiedział, że to marnotrawstwo pieniędzy - jednorazowy zakup czegoś, co jest niewiele lepsze od tego, co mają zwykli ludzie, to głupota. Zwłaszcza, że wszystko i tak kończy w tym samym miejscu - w wychodku.

Kiedy się posilił i pomyślał, miał już pewien plan. Postanowił iść do karczmy i tam popytać ludzi, którzy często chodzili po lasach, o miejsca, gdzie rosną paprocie oraz jeżyny w pobliżu i nawet trochę dalej od miasta. Wystarczyłoby wyłapać informację o poszukiwanym miejscu i, nie wzbudzając podejrzeń, udać się tam.


Ostatnio edytowano Wt, 22 sty 2008, 01:07 przez Mentorio, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Jestem niczym Feniks, powracam do ¿ycia, wczeœniej lub póŸniej ale znów powrócê..
CiemnoœÌ, zarówno wróg jak i sprzymierzeniec.
----------------------------------------------------------
Kruczoczarne i przetÂłuszczone wÂłosy, skĂłra wyraÂźnie blada, to tylko kilka przykÂładĂłw ÂświadczÂących o tym Âże ten szczupÂły ( ok. 70 kg ) i raczej wysoki ( 1,9 metra wzrostu ) mĂŞÂżczyzna nie dba zbytnio o to jak wyglÂąda. Pracuje na cmentarzu i zawsze ubiera siĂŞ na czarno, co w jego zawodzie nie jest niczym niezwykÂłym.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr, 23 sty 2008, 17:50 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Wyszedł na zewnątrz, żeby sprawdzić, jak długi czas zajęły mu obrzędy.
Odetchnął głęboko rześkim nocnym powietrzem – cmentarz zalany był srebrzystym światłem księżyca. Magia rządziła się swoimi prawami, a umarli nie przejmowali się już czasem – dlatego rytuał, który zdawał się trwać chwilkę, musiał zająć przynajmniej kilka godzin. Bramy miasta były zamknięte, a mieszkańcy znajdowali się już zapewne w łóżkach. Swoich lub nie...
Westchnął.
Kolejne kilka godzin...

Ale przynajmniej mógł spożytkować je na odpoczynek – niebo było czyste, pełne błyszczących jasno gwiazd – widomy znak, że nazajutrz szykował się kolejny pogodny dzień, kolejny dzień upału i słonecznej pogody. Sen na pewno da mu siłę i – być może – uchroni przed popełnianiem kolejnych błędów.
Teraz potrzebował myśleć jasno i szybko podejmować decyzje.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So, 2 lut 2008, 10:35 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 19 lut 2007, 17:26
Posty: 74
Lokalizacja: Ziemie umarÂłych
Nekromanta wziął jeszcze kilka głębokich wdechów.
Pogoda była wyśmienita. Przyjemny chłód połączony z bladym światłem stwarzał przyjemną dla niego atmosferę. Gdyby nie zmęczenie, poszedłby na spacer. Jednak zawrócił i wszedł do swojego mieszkania. Zamknął drzwi i pogasił świece. Znał swoje domostwo wystarczająco dobrze, aby poruszać się po nim po ciemku.

Uchylił na chwilę okno w sypialni aby przewietrzyć pokój. Zamknął je, kiedy uznał, że było już wystarczająco chłodno i położył się w swoim łóżku. Nie myśląc o niczym, zamknął oczy i zasnął.


Ostatnio edytowano So, 2 lut 2008, 23:12 przez Mentorio, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Jestem niczym Feniks, powracam do ¿ycia, wczeœniej lub póŸniej ale znów powrócê..
CiemnoœÌ, zarówno wróg jak i sprzymierzeniec.
----------------------------------------------------------
Kruczoczarne i przetÂłuszczone wÂłosy, skĂłra wyraÂźnie blada, to tylko kilka przykÂładĂłw ÂświadczÂących o tym Âże ten szczupÂły ( ok. 70 kg ) i raczej wysoki ( 1,9 metra wzrostu ) mĂŞÂżczyzna nie dba zbytnio o to jak wyglÂąda. Pracuje na cmentarzu i zawsze ubiera siĂŞ na czarno, co w jego zawodzie nie jest niczym niezwykÂłym.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So, 2 lut 2008, 23:57 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Widział masy potężnych kamieni z wyrytymi na nich obcymi i niepojętymi wzorami, wzniesione zgodnie z prawami jakiejś nieznanej, odwróconej geometrii. Światło o nieokreślonej barwie płynęło z nieba w sposób niezgodny z logiką i niemal z lubością igrało na czymś, co zdawało się być linią gigantycznych, pokrytych hieroglifami, piedestałów o groteskowych kształtach. Przechadzały się po nich zakapturzone, mroczne, nieokreślone postaci.
Był jeszcze inny kształt, nie zajmujący żadnego piedestału, lecz zdający się ślizgać lub płynąć ponad kłębiastym, jakby utkanym z chmur podłożem. Nie miał on stałej formy, lecz zmiennym wyglądem najbardziej zbliżony był do człowieka, aczkolwiek od istoty ludzkiej dzieliła go znaczna różnica wzrostu – mierzył nie więcej iż trzy stopy, wydawał się mocno okutany grubą szatą, jak istoty na piedestałach.


Obudził go promień słońca , który grzał jego twarz, przedzierając się poprzez niedokładnie zasłoniętą zasłonę.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So, 9 lut 2008, 11:21 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 19 lut 2007, 17:26
Posty: 74
Lokalizacja: Ziemie umarÂłych
Mag westchnął lekko i podniósł się powoli z łóżka. Wciąż miał przed oczami ten dziwny sen. To tajemnicze miejsce.
Ale nie było czasu na rozmyślania.

Mentorio wstał i podszedł bliżej okna, uchylił delikatnie zasłonę i spojrzał na zewnątrz. Był już dzień. Teraz nie pozostało nic innego, jak udać się po jakieś informacje. Mógłby je zdobyć w karczmie, albo najpierw popytać myśliwych lub drwali - oni często chodzili po lasach i znali je dość dobrze.
Schodząc po schodach mag postanowił nieco się umyć. W jego wypadku sprowadzało się to do obmycia twarzy chłodną wodą. To pomogło mu całkiem się rozbudzić.

Postanowił odwiedzić lokalnych myśliwych. Liczył, że w końcu pojawią się jakieś chmury, choć zdawało się, że będzie musiał jeszcze trochę poczekać. Wyszedł z domu, zamknął za sobą drzwi i ruszył po informacje.

Jako miejscowy grabarz, nie znał osobiście wielu ludzi. Ale wiedział, jak wyglądają myśliwi - mieli ze sobą łuki, nierzadko nosili na sobie skóry upolowanej zdobyczy. Przed ich domami również powinny być takie skóry i trofea. Jako że było dość wcześnie, powinni jeszcze się przygotowywać do wymarszu na polowanie. Ich dom powinien być na uboczu, w pobliżu lasu. I tam właśnie Mentorio miał zamiar szukać.


Ostatnio edytowano N, 10 lut 2008, 20:54 przez Mentorio, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Jestem niczym Feniks, powracam do ¿ycia, wczeœniej lub póŸniej ale znów powrócê..
CiemnoœÌ, zarówno wróg jak i sprzymierzeniec.
----------------------------------------------------------
Kruczoczarne i przetÂłuszczone wÂłosy, skĂłra wyraÂźnie blada, to tylko kilka przykÂładĂłw ÂświadczÂących o tym Âże ten szczupÂły ( ok. 70 kg ) i raczej wysoki ( 1,9 metra wzrostu ) mĂŞÂżczyzna nie dba zbytnio o to jak wyglÂąda. Pracuje na cmentarzu i zawsze ubiera siĂŞ na czarno, co w jego zawodzie nie jest niczym niezwykÂłym.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 10 lut 2008, 21:14 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Okolicę cmentarza znał dość dobrze, by wiedzieć, że żadnych myśliwych tutaj nie spotka. Oznaczało to, że musiał zdecydować, dokąd udać się zatem na poszukiwania. Okolice Mrocznego Lasu nie wydały mu się prawdopodobne – nikt myślący logicznie nie osiedlałby się na obrzeżu tamtego miejsca.
Pozostawał mu zatem Las Calantirr – wielki, rozciągający się na zachodzie bór, niewiele chyba młodszy od owianego złą sławą wschodniego sąsiada. Niedaleko cmentarza znajdowała się łąka, na której znajdowały się stawy rybne – być może ich opiekunowie wiedzieli, gdzie znajdują się siedziby łowców?



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr, 20 lut 2008, 17:19 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 19 lut 2007, 17:26
Posty: 74
Lokalizacja: Ziemie umarÂłych
Słońce paliło niemiłosiernie, jednak płaszcz dawał wystarczającą ochronę przed słońcem.
Idąc spokojnie i powoli doszedł w końcu do łąki. Stawy były doskonale widoczne już z daleka.
Ale czy rybacy zechcą mu pomóc?

Mentorio nie mógł powiedzieć o sobie, że nie był znany. W przeciwieństwie do przyjezdnych osób, on tu mieszkał. Większość ludzi go znała, lub o nim słyszała. Nieraz o nim plotkowano - uważano go za niegroźnego dziwaka, który opiekował się cmentarzem. To bardzo odpowiadało nekromancie.
Miał stałe dochody, spokojną okolicę wokół swojego domu i był blisko obiektów swoich badań.

Ale nie było czasu na rozmyślania. Mentorio zbliżył się do stawów i zaczął rozglądać w poszukiwaniu rybaków.


Ostatnio edytowano N, 24 lut 2008, 13:58 przez Mentorio, łącznie edytowano 2 razy


_________________
Jestem niczym Feniks, powracam do ¿ycia, wczeœniej lub póŸniej ale znów powrócê..
CiemnoœÌ, zarówno wróg jak i sprzymierzeniec.
----------------------------------------------------------
Kruczoczarne i przetÂłuszczone wÂłosy, skĂłra wyraÂźnie blada, to tylko kilka przykÂładĂłw ÂświadczÂących o tym Âże ten szczupÂły ( ok. 70 kg ) i raczej wysoki ( 1,9 metra wzrostu ) mĂŞÂżczyzna nie dba zbytnio o to jak wyglÂąda. Pracuje na cmentarzu i zawsze ubiera siĂŞ na czarno, co w jego zawodzie nie jest niczym niezwykÂłym.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 24 lut 2008, 14:09 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Aby dotrzeć do miejsca, w którym znajdowały się stawy rybne, Mentorio musiał tylko przejść przez niewielki zagajnik. Tuż za nim rozciągała się szeroka łąka, na której rozrzucone były oczka wodne roziskrzone letnim słońcem. Refleksy światła drgające na pozornie nieruchomych powierzchniach wody oślepiały mężczyznę, który starał się dostrzec jakiekolwiek ślady ludzkiej bytności w tej okolicy.
Nieopodal lasku, którym tutaj dotarł, Mentorio zauważył stertę połamanych desek, kurzu i śmieci. Zbliżył się powoli, by dostrzec w śmietnisku resztki powalonej chaty – spomiędzy drzazg i odłamków wystawały proste sprzęty – miska, kawałek pergaminu, drewniana łyżka.

Mag rozejrzał się po okolicy – nigdzie indziej nie dostrzegał żadnej budowli. Trawa, las i stawy, patrzące na niego niewidzącym wzrokiem. Cisza niezmącona nawet najlżejszym powiewem. I resztki chaty.
Kawałek dalej dostrzegł ślad po potężnym ognisku – dużo większym, niż ktokolwiek potrzebowałby dla usmażenia ryby. Chyba, że byłaby to naprawdę ogromna ryba...



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 3 mar 2008, 10:23 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 19 lut 2007, 17:26
Posty: 74
Lokalizacja: Ziemie umarÂłych
Widok był intrygujący dla nekromanty. Pomimo oślepiającego światła otworzył oczy szerzej i przyjrzał się bliżej okolicy. Już po chwili wszystkie informacje połączyły się w jedną całość tworząc tezę:

Ktoś lub coś mogło zaatakować to miejsce... Ktokolwiek wygrał, prawdopodobnie spalił pokonanego w tym ognisku... Ale kto mógłby to zrobić?... Może zawartość ogniska mi odpowie... Ten przeklęty paladyn może być w to zamieszany. - pomyślał Mentorio i zabrał się za ostrożne przeszukiwanie pogorzeliska, poszukując kości lub szczątek, które mogłyby mu podpowiedzieć, co tu się wydarzyło.

Mag postanowił także bliżej obejrzeć chatkę, a raczej to, co z niej pozostało. Na niej również mogły być jakieś ślady, a na pergaminie również mógł ktoś coś zapisać. Wszystko mogło okazać się przydatne w poszukiwaniu odpowiedzi.


Ostatnio edytowano Wt, 4 mar 2008, 15:16 przez Mentorio, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Jestem niczym Feniks, powracam do ¿ycia, wczeœniej lub póŸniej ale znów powrócê..
CiemnoœÌ, zarówno wróg jak i sprzymierzeniec.
----------------------------------------------------------
Kruczoczarne i przetÂłuszczone wÂłosy, skĂłra wyraÂźnie blada, to tylko kilka przykÂładĂłw ÂświadczÂących o tym Âże ten szczupÂły ( ok. 70 kg ) i raczej wysoki ( 1,9 metra wzrostu ) mĂŞÂżczyzna nie dba zbytnio o to jak wyglÂąda. Pracuje na cmentarzu i zawsze ubiera siĂŞ na czarno, co w jego zawodzie nie jest niczym niezwykÂłym.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 4 mar 2008, 17:30 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Pogorzelisko było już od dawna zimne. Popioły brudziły ręce grzebiącego pomiędzy resztkami mężczyzny. Rozsuwał na boki nie do końca zwęglone kawałki drewna i rozsypujące się pod dotykiem bryły popiołu. Znalazł także kości – popalone, popękane.
Bez wątpienia spalono w tym stosie ciało.
Albo ciała.

Dom był zburzony.
Albo rozsypał się ze starości – deski były spłowiałe od słońca, suche jak pieprz i potrzaskane. Gdzieniegdzie widać było w nich niewielkie otwory, które pozostawiły insekty przeżerające drewno. Kurz i pył pokrywały nie tylko rumowisko, ale i trawę na kilka metrów wokół. Wyraźnie odcinały się na niej ślady stóp prowadzące na północ, w kierunku lasu.
Ślady jednej osoby.

Mentorio popatrzył w kierunku, w którym udał się nieznajomy podróżnik, po czym powrócił do zniszczonego domostwa. Ostrożnie rozsuwał deski, które z hałasem i w kłębach pyłu spadały na ziemię, grożąc mu swoim ciężarem i zabrudzonymi grubymi gwoźdźmi.
Pomiędzy nimi mężczyzna natrafiał na pozostałości po jego mieszkańcach – potrzaskane naczynia, drewniane sztućce, kawałki pergaminu, na których atrament dawno już wyblakł, suszone zioła, połamane meble.
Nie dostrzegł żadnych szczególnych przedmiotów. Żadnych wyjątkowych sprzętów – ot, wiejska chata na uboczu.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 9 mar 2008, 19:49 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 19 lut 2007, 17:26
Posty: 74
Lokalizacja: Ziemie umarÂłych
Mentorio nie był zachwycony tym, co zauważył. Ale nie wstrząsnęło nim to - od lat mieszkał na cmentarzu i obcował ze śmiercią. Nawet gdyby nie był nekromantą, to i tak znałby ludzką anatomię. Dlatego postanowił policzyć i odpowiednio przyjrzeć się kościom.
Na podstawie ilości czaszek i innych kości oraz ich rozmiarze starał się ustalić liczbę ofiar oraz ich wiek i płeć.
Zauważył że ten kurz i pył musiał oznaczać, że już od jakiegoś czasu to wszystko tak wyglądało.
Ale dziwny był fakt że ślady były świeże - ale to mógł być jakiś wędrowiec, który przypadkowo natknął się na to miejsce i postanowił iść dalej.


Ostatnio edytowano Pn, 10 mar 2008, 19:05 przez Mentorio, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Jestem niczym Feniks, powracam do ¿ycia, wczeœniej lub póŸniej ale znów powrócê..
CiemnoœÌ, zarówno wróg jak i sprzymierzeniec.
----------------------------------------------------------
Kruczoczarne i przetÂłuszczone wÂłosy, skĂłra wyraÂźnie blada, to tylko kilka przykÂładĂłw ÂświadczÂących o tym Âże ten szczupÂły ( ok. 70 kg ) i raczej wysoki ( 1,9 metra wzrostu ) mĂŞÂżczyzna nie dba zbytnio o to jak wyglÂąda. Pracuje na cmentarzu i zawsze ubiera siĂŞ na czarno, co w jego zawodzie nie jest niczym niezwykÂłym.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 10 mar 2008, 20:16 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Pocił się straszliwie, klęcząc w grubym płaszczu na zalanej letnim słońcem trawie – upał i irytująco intensywne światło przeszkadzały mu najbardziej. Nie zwracał uwagi na tłusty popiół, który zostawiał smugi na jego skórze i ciemnych rękawach, nie przeszkadzał mu wciąż unoszący się w powietrze smród spalonych zwłok, ale temperatura osłabiła go i męczyła.
Rozgrzebywanie pozostałości stosu i wyszukiwanie rozpoznawalnych szczątków zajęło mu sporo czasu – słońce dawno minęło już zenit, gdy Mentorio wstał i spojrzał ostatni raz na leżące przed nim pozostałości niezidentyfikowanej kobiety.

Czyżby zatem był to po prostu stos pogrzebowy?

Ale dlaczego zniszczony został także dom?



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 15 kwi 2008, 18:53 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 19 lut 2007, 17:26
Posty: 74
Lokalizacja: Ziemie umarÂłych
Wszystkie elementy układały się w pewną całość. Logiczną, o ile tak można nazwać coś, co powstało w umyśle człowieka który igra ze śmiercią. Mentorio widział oczyma wyobraźni, jak ktoś atakuje to spokojne miejsce. Kobieta jest ofiarą tego zajścia - nie wiadomo, czy to ona atakowała, czy broniła się. W każdym razie, to ona spłonęła, być może nawet za życia. To mogło być zarówno polowanie na czarownice, jak i napaść bandytów. W głowie przemknęło magowi, że czaszka tej kobiety może się kiedyś przydać do jakiegoś rytuału. Dla pewności postanowił ją ukryć w pobliżu a resztę szczątków pochować. Miał nadzieję, że to wystarczy aby dusza nie szukała na nim zemsty. Na kryjówkę mag wybrał dół wykopany w ziemi przy drzewie.

Nekromanta otarł czoło rękawem. Dopiero teraz uświadomił sobie, że cały był brudny od węgla. Postanowił skorzystać z okazji i umyć się w stawie. Czarne ślady byłyby zbyt widoczne na jego bladej skórze.
Rozpoczął od podwinięcia rękawów szaty. Chłodna woda działała orzeźwiająco podczas tak upalnego dnia. Czarne ślady po grzebaniu w zwęglonym ognisku szybko zaczęły znikać. Najpierw z dłoni a potem z twarzy i całych rąk. Po kilku minutach Mentorio był już czysty i świeży.

Nekromanta widział tylko dwie możliwości: albo pójdzie się rozejrzeć i popytać na mieście o myśliwych, lub pójdzie tymi śladami. Po chwili namysłu postanowił pójść nieco tropem do lasu. Skoro takie coś miało miejsce tak blisko jego domu, a on nic nie wiedział, mógłby stać się kolejną ofiarą.
Czego by nie chciał.
Nie obchodził go los tej kobiety która zginęła, kierowała nim chęć rozwiązania zagadki i czysta ciekawość.


Ostatnio edytowano N, 20 kwi 2008, 06:55 przez Mentorio, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Jestem niczym Feniks, powracam do ¿ycia, wczeœniej lub póŸniej ale znów powrócê..
CiemnoœÌ, zarówno wróg jak i sprzymierzeniec.
----------------------------------------------------------
Kruczoczarne i przetÂłuszczone wÂłosy, skĂłra wyraÂźnie blada, to tylko kilka przykÂładĂłw ÂświadczÂących o tym Âże ten szczupÂły ( ok. 70 kg ) i raczej wysoki ( 1,9 metra wzrostu ) mĂŞÂżczyzna nie dba zbytnio o to jak wyglÂąda. Pracuje na cmentarzu i zawsze ubiera siĂŞ na czarno, co w jego zawodzie nie jest niczym niezwykÂłym.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 20 kwi 2008, 07:31 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Niezależnie od tego, czy była to zbrodnia, czy nie, z miejsca wydarzeń odeszła tylko jedna osoba, która na dodatek nieszczególnie bała się pościgu – ślady były wyraźne jak na dłoni. Ścieżka wydeptana w trawie prowadziła na północ – przez łąkę, później pomiędzy drzewami. W lesie nekromanta uważnie starał się badać ściółkę, żeby utrzymać trop – kimkolwiek był osobnik, którego śledził, chyba nie był zbyt postawny, bo ślad był coraz mniej wyraźny, aż wreszcie zniknął zupełnie.
Mentorio bezradnie patrzył na suche igły sosnowe i kawałki kory, którymi pokryta była ziemia. Spróbował pójść kawałek w każdym kierunku, w nadziej, ze uda mu się podjąć trop nieco dalej, niestety, jego usiłowania spełzły na niczym.
Najwyraźniej tropienie nie było jego najsilniejszą stroną...

Rozglądając się w poszukiwaniu śladów, mag zauważył leżącą na ziemi dużą srebrzystą łuskę. Zaciekawiony podniósł ją i obrócił w dłoni. Łuska była niemal idealnie okrągła, o ostrej krawędzi i opalizującej powierzchni – zdawało się, jakby zaklęto w niej tęczę. Mentorio czuł wyraźnie wibrowanie magii – istota, która zgubiła tę łuskę, bez wątpienia była istotą magiczną.
Mag zdawał sobie sprawę, że okolice Thoris obfitowały w dziwne istoty, niespotykane nigdzie indziej w całym Windsaw, ale dotychczas nie zdarzyło mu się jeszcze natrafić na ślad żadnej z nich. Oczywiście – myśliwi i podróżnicy opowiadali najróżniejsze historie, ale przecież nie mógł przyjmować za pewnik każdej opowieści.

Tym razem jednak trzymał w dłoni wyraźny dowód na to, że w tych historiach znajdowało się ziarno prawdy.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So, 9 sie 2008, 18:09 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 19 lut 2007, 17:26
Posty: 74
Lokalizacja: Ziemie umarÂłych
Mag trzymał w ręku coś, czego nie umiał do końca nazwać, ale nie była to byle łuska. Dla pewności schował ją bezpiecznie w swoim ubraniu. Pomyślał sobie:

Skoro znalazłem tu nieco magii, może uda mi się wyczuć magiczny trop.

Mentorio stanął w wygodnej pozycji, nie chciał, aby jego umysł skupiał się na czymś poza celem. Skupił się na otoczeniu i otaczającej go aurze magicznej. Zamknął oczy, wyciszył myśli i nakierował je na poszukiwanie choćby słabej aury magii z lasu, zwłaszcza pasującej do znalezionej łuski.
Szukał... wciąż szukał...


Ostatnio edytowano So, 30 sie 2008, 22:57 przez Mentorio, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Jestem niczym Feniks, powracam do ¿ycia, wczeœniej lub póŸniej ale znów powrócê..
CiemnoœÌ, zarówno wróg jak i sprzymierzeniec.
----------------------------------------------------------
Kruczoczarne i przetÂłuszczone wÂłosy, skĂłra wyraÂźnie blada, to tylko kilka przykÂładĂłw ÂświadczÂących o tym Âże ten szczupÂły ( ok. 70 kg ) i raczej wysoki ( 1,9 metra wzrostu ) mĂŞÂżczyzna nie dba zbytnio o to jak wyglÂąda. Pracuje na cmentarzu i zawsze ubiera siĂŞ na czarno, co w jego zawodzie nie jest niczym niezwykÂłym.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 31 sie 2008, 00:43 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Przez chwilę wsłuchiwał się w szelest liści otaczających go drzew. Dźwięk powoli rozpływał się, zlewał w jednolity szum, odpływał. Wyczulone zmysły przestawały odbierać bodźce inne niż drgania strumieni magii – niematerialne fale krążyły w okolicy, wirując w zagłębieniach i omijając fizyczne przeszkody. Nie było ich wiele – słabe stosunkowo tło magiczne najwyraźniej niedawno zostało zaburzone przez czyjeś działanie.

Albo samą obecność...

Z zamkniętymi oczyma uważnie obserwował wiry, starając się wywnioskować, co dokładnie je wywołało i dokąd oddaliło się źródło zakłócenia.
Zauważył, że pasma energii opływają łuskę, nie wchodząc z nią w bezpośredni kontakt – jeśli tak zachowywały się wobec takiego drobiazgu, bez wątpienia identycznie zareagowałyby na całą istotę. Zawirowania wywołane przez pojawienie się magicznego potwora na pewno mogły do niego doprowadzić spragnionego wiedzy maga.
Skupił się jeszcze mocniej

Po chwili otworzył oczy.
Czymkolwiek była istota, która zgubiła łuskę, oddaliła się w głąb lasu, kierując się na północny zachód. Jedynym śladem, jaki pozostawiła, były zaburzenia w strumieniach magii. Żaden myśliwy by jej nie wytropił, żaden leśnik nie wpadłby na jej ślad. Jeśli nie wiedziało się, czego szukać, nie było niczego, co można by znaleźć.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 31 sie 2008, 13:01 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 19 lut 2007, 17:26
Posty: 74
Lokalizacja: Ziemie umarÂłych
Mag spokojnie wstał. Teraz nie było mowy o pomyłce. Istota magiczna była tutaj, prawdopodobnie zniszczyła ten dom i uciekła wgłąb lasu. Tak to przynajmniej wyglądało.
Przed ściganiem jej nekromantę powstrzymał rozsądek - nie był tropicielem. Mimo, że mieszkał w tej okolicy, nie podróżował po lasach, nie znał ich. Dałby radę znaleźć tą istotę... ale co dalej? Nawet jeśli by to zrobił, nie umiałby wrócić, mógłby już nie znaleźć drogi powrotnej, a życie w dziczy nie bardzo mu się uśmiechało. Postanowił wrócić do swojego domu i w księdze poszukać wzmianek o tym stworzeniu oraz jak z nim walczyć.

Skoro to raz przyszło, to zapewne i przyjdzie po raz drugi - pomyślał, odchodząc. - Tylko dlaczego to coś spaliło człowieka...? Czyżby to był jakiś rytuał?

W międzyczasie starał się odejść jak najdalej, będąc nie zauważonym. Miałby nieco problemów, gdyby ktoś go zauważył przy zniszczonym domu.


Ostatnio edytowano Śr, 3 wrz 2008, 19:56 przez Mentorio, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Jestem niczym Feniks, powracam do ¿ycia, wczeœniej lub póŸniej ale znów powrócê..
CiemnoœÌ, zarówno wróg jak i sprzymierzeniec.
----------------------------------------------------------
Kruczoczarne i przetÂłuszczone wÂłosy, skĂłra wyraÂźnie blada, to tylko kilka przykÂładĂłw ÂświadczÂących o tym Âże ten szczupÂły ( ok. 70 kg ) i raczej wysoki ( 1,9 metra wzrostu ) mĂŞÂżczyzna nie dba zbytnio o to jak wyglÂąda. Pracuje na cmentarzu i zawsze ubiera siĂŞ na czarno, co w jego zawodzie nie jest niczym niezwykÂłym.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr, 3 wrz 2008, 20:14 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Mógł dość szybko dotrzeć do traktu, prowadzącego do miasteczka, postanowił jednak wybrać drogę przez las, który rósł pomiędzy miejsce, w które trafił, a znajomym cmentarzem. Tylko w ten sposób mógł ochronić się przed palącym słońcem i w miarę komfortowo dotrzeć do swojej kwatery.

Przez całą drogę intensywnie myślał o wielu sprawach na raz: czym była istota, która dokonała tajemniczych zniszczeń niemal pod samym miastem? Co oznaczać mogła taka bezczelność ze strony dzikich mieszkańców tych okolic, którzy zazwyczaj nie zbliżali się tak bardzo do Thoris? Jak wiele mógł dowiedzieć się na podstawie pojedynczej łuski, która w tym samym stopniu mogła zostać zgubiona przez magiczną istotę, jak i przez maga, który wszedł wcześniej w jej posiadanie – koncepcja maga tłumaczyłaby lepiej rytuał, który mógł zostać przeprowadzony na łące...
Zastanawiał się, czy tajemniczy przedmiot, który trzymał w dłoni i jego dotychczasowy właściciel mogą mieć jakieś powiązanie ze sprawą, która zaprowadziła go tak daleko od cmentarza? Czy upiór, którego chciał się pozbyć Mentorio, mógł już wezwać sobie pomocnika? A jeżeli tak, to jakiego rodzaju mogła to być istota?
Starał się zdecydować, co w tej sytuacji było pilniejsze – doprowadzenie do końca sprawy nieudanego przywołania, czy wyśledzenie tajemniczego mieszkańca lasu? Czy powinien zająć się obydwoma fenomenami jednocześnie, czy po kolei?

Pot ściekał po twarzy odzianego w czerń mężczyzny, gdy dotarł wreszcie do skraju zagajnika. Słońce wyciągało już po niego swoje gorące jak piekielne ognie promienie. Ale w kościach Mentoria czaił się chłód – zdawał sobie sprawę, że coś dziwnego działo się w okolicy. Coś dziwnego, co mogło oznaczać zbyt wiele różnych rzeczy, a żadna z nich nie była wizją świetlanej przyszłości.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 Strona 2 z 2 [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
cron
 
phpBB skin developed by: phpBB Headquarters
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL

stat4u