Teraz jest N, 19 sie 2018, 14:01

Strefa czasowa: UTC + 1




 Strona 1 z 2 [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Zerwane okowy

Autor Wiadomość
 Tytuł: Zerwane okowy
PostNapisane: N, 22 kwi 2007, 12:05 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Mentorio dotarł na cmentarz dość szybko. Tempo zwiększała zdecydowanie jego niechęć do światła słonecznego. Przeszedł przez zachodnią bramę Thoris i niedługo już mijał żelazną furtę cichego świata nagrobków i grobowców.

Tutaj czuł się dużo lepiej.
Tu nie było tłumu ludzi, gwaru i zamieszania. Ci, którzy przychodzili na groby swych krewnych milczeli, lub mówili szeptem. Dzieci nie biegały po okolicy z piskiem. Tutaj można było skupić się i pomyśleć.

Umarli nie byli uciążliwymi sąsiadami.

Cmentarz ocieniały strzeliste topole i platany. Wysokie drzewa posadzone były wokół ogrodzenia miejsca spoczynku, ale i pomiędzy grobami rosły pojedyncze, stare drzewa, których rozłożyste korony spowijały to miejsce zielonkawym cieniem.

Mentorio szedł szybko pomiędzy dobrze mu znanymi płytami i rzeźbami. Czasem dotknął przelotnie jakiegoś nagrobnego głazu czy kaptura kamiennej płaczki – te monolity i postaci były mu najmilszym towarzystwem, nie potrzebowały, by do nich mówić, ani – tym bardziej – by słuchać tego, co one mają do powiedzenia, nie nachodziły człowieka w jego samotni i nie próbowały przerwać ciszy, która sprzyjała studiom i badaniom.

Zmierzał do niewielkiego budynku, który postawiony został w miejscu dawnego klasztoru, który podczas dawnego najazdu Trolli został zrujnowany. Jedyną po nim pozostałością, były lochy, które rozciągały się nie tylko pod cmentarzem, ale i dalej, bogowie raczą wiedzieć, dokąd...



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 22 kwi 2007, 16:25 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 19 lut 2007, 17:26
Posty: 74
Lokalizacja: Ziemie umarÂłych
Mentorio przyspieszył kroku i idąc małym wąskim korytarzem już obmyślał co musi zrobić. Wiedział że czas go pogania ale nie mógł nic na to poradzić, - irytowało go to. Fakt że trzeba najpierw przestudiować księgi dodatkowo komplikował i tak już niebezpieczną sytuację.

Po chwili nekromanta dotarł do małej sali gdzie wszystko się zaczęło. Rozpoczął oględziny i szukał przyczyny takiego stanu rzeczy.

Sprawdził czy może okręg zrobione starannie z soli ma właściwy kształt, czy może materiał był nie właściwy. Było wiele rzeczy które mogły się popsuć w trakcie rytuału.

Mentorio nagle stanął jak wryty, uświadomił sobie coś strasznego.
-Jak mogłem być tak głupi i ślepy?! - zapytał się nekromanta samego siebie w myślach. Przypomniał sobie że przez przypadek przekroczył krąg podczas rozmowy i mógł przez przypadek go przeciąć oraz nie wymówił żadnego zaklęcia odwołującego.Szybko sprawdził w księdze co grozi za taki błąd.


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Mentorio, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Jestem niczym Feniks, powracam do ¿ycia, wczeœniej lub póŸniej ale znów powrócê..
CiemnoœÌ, zarówno wróg jak i sprzymierzeniec.
----------------------------------------------------------
Kruczoczarne i przetÂłuszczone wÂłosy, skĂłra wyraÂźnie blada, to tylko kilka przykÂładĂłw ÂświadczÂących o tym Âże ten szczupÂły ( ok. 70 kg ) i raczej wysoki ( 1,9 metra wzrostu ) mĂŞÂżczyzna nie dba zbytnio o to jak wyglÂąda. Pracuje na cmentarzu i zawsze ubiera siĂŞ na czarno, co w jego zawodzie nie jest niczym niezwykÂłym.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 22 kwi 2007, 23:38 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Kiedy dostrzegł uszkodzenie ochronnego kręgu, zdenerwował się nie na żarty. Szybkim krokiem ruszył do pulpitu, na którym zostawił (Przeklęty głupiec! Gdyby to tutaj znaleźli! Nigdy więcej nie wolno mi zapominać o skryciu tego tomu!) otwartą księgę.
Zaczął przerzucać strony, aby znaleźć odpowiedzi na dręczące go pytania.

Czuł, że po twarzy zaczynają spływać mu krople potu.

„Yeśli do zerwania kręgu protekcyjnego dojdzie podczas trwania inkantacyj, lubo także w czasie indagowania istoty przywołaney, Maggus rytuał odprawiayący w opresyi straszliwey znayść się może.
Mylą się bowiem ci ignoranci, którzy głosić śmią, jakoby krąg kredą błogosławyoną alibo solą przeczystą usypany miał istoty przyzywane pętać i więzić! Yest to bowiem granica, którey magowi przekroczyć nie wolno, gdyż to yego ów okrąg chroni i od sfery śmierci odgradza.
Niestaranność i nieuwaga w czasie kreacyi kręgu grożą, iż mag trafi w moc istot spoza sfery naszey, dostępny nie tylko ich szponom, ale i klątwom i zaklęciom. Zachwianie stabilnością graniczney linii to błąd, który wiele już dusz spoza bram Mortiis Regni na powrót na padół ziemski sprowadził, do śmierci lub obłędu nieostrożnych czarokletów doprowadzayąc.”


Ręce Mentoria trzęsły się, lecz zacisnął pięści i powieki. Zaczął oddychać przez nos, starając się uspokoić przyspieszony oddech i dudniące w uszach tętno przerażonego serca.

- Przecież musi istnieć jakieś rozwiązanie dla każdego problemu – myślał.

Kiedy odzyskał już panowanie nad sobą, wrócił do księgi. Nie zwracał dziś uwagi na barwne iluminacje zdobiące marginesy, ani na ekspresyjne przedstawienia Królestwa Śmierci – wytwór umysłu szaleńca, bądź... naocznego świadka upiorności i piękna krain za Siódmą Bramą. Szukał konkretów.

”Repelenty, czyli zaklęcia odpędzenia, to najważnieysze spośród formuł niezbędnych dla adepta Magii Mortis. Tylko poprzez nie można zakończyć każde Przywołanie, Pytanie czy też w końcu – Opętanie.
Brak odpowyedniego zamknięcia rytuału to nie tylko hańba, ale i dowód absolutney bezmyślności maggusa. Nie odpędzony Przybysz ma bowiem umożliwiony swobodny dostęp do naszey sfery. Jest co prawda ograniczony yeno do mieysca, w którym doszło do czaru przywołania, ale i to wystarcza naybardziey spragnionym powrotu.
W połączeniu z niestarannym lub uszkodzonym kręgiem, można doprowadzić do uwolnienia dawno zmarłey duszy i ofiarowania yey nieograniczonego dostępu do sfery Życia.”


Mentorio zadygotał i przycisnął do zbielałych ust zaciśnięte pięści.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 23 kwi 2007, 15:13 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 19 lut 2007, 17:26
Posty: 74
Lokalizacja: Ziemie umarÂłych
- Niechże to demony przeklną i kwaśną śliną zaplują! Zachowałem się jak jakiś niedorozwinięty adept. - przeklął siebie w myślach Mentorio.
Miał powód, uwolnił na świat dawno zmarłego paladyna który mógł pokrzyżować mu jego plany oraz zaprzepaścić misję elfów. Dotyk Czarnego Słońca mógł na zawsze pozostać w ukryciu, a ten rycerz zakonny mógł powiedzieć o nekromancie swoim żywym kolegom.

- On może gdzieś tu być, muszę się spieszyć. - pomyślał mag i zaczął wertować strony w swej księdze.

-Sam nie dam rady. Coś mi się przyda. - i tu nekromanta zaczął czytać o przedmiotach przydatnych w nowym przywoływaniu ducha który powinien już dawno wrócić do tam skąd został przyzwany. Mentorio miał nadzieję znaleźć substancje i przedmioty które pozwoliłyby mu na walkę z paladynem który zapewne nie podda się bez walki. Nekromanta szukał także silnych zaklęć które obezwładnią ducha na wystarczająco długo aby wysłać go do piekła.


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Mentorio, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Jestem niczym Feniks, powracam do ¿ycia, wczeœniej lub póŸniej ale znów powrócê..
CiemnoœÌ, zarówno wróg jak i sprzymierzeniec.
----------------------------------------------------------
Kruczoczarne i przetÂłuszczone wÂłosy, skĂłra wyraÂźnie blada, to tylko kilka przykÂładĂłw ÂświadczÂących o tym Âże ten szczupÂły ( ok. 70 kg ) i raczej wysoki ( 1,9 metra wzrostu ) mĂŞÂżczyzna nie dba zbytnio o to jak wyglÂąda. Pracuje na cmentarzu i zawsze ubiera siĂŞ na czarno, co w jego zawodzie nie jest niczym niezwykÂłym.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr, 25 kwi 2007, 20:42 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Szybko i coraz bardziej nerwowo przerzucał pożółkłe strony De Mortiis Regni, z niecierpliwości zagryzając wargi. Kolejne strony traktowały o kolejnych Bramach, ich strażnikach i niebezpieczeństwach związanych z zagłębianiem się zbyt daleko w Krainę Śmierci.
Podstawowy problem z tym opasłym tomiszczem polegał na tym, że więcej w nim było plastycznych, nadmiernie rozbudowanych opisów, niż praktycznych porad dla początkujących adeptów śmiertelnie niebezpiecznej, zakazanej sztuki.

Mentorio doskonale zdawał sobie sprawę z tego, iż stara się poznawać dziedzinę, której uprawianie wiązało się nie tylko z zagrożeniem wynikającym z obcowania ze Światem Dusz, ale i z wyklęciem praktyków przez ogół społeczeństwa.
Mieszanie się w sprawy życia i śmierci, wydzieranie zmarłych z ich wiecznego snu i wypuszczanie ich – złych i żądnych ciepła ludzkiego ciała i krwi – pomiędzy ludzi doprowadziło do ostatecznego zakazu praktykowania ohydnych sztuk nekromanckich.

Wizja długotrwałych mąk i gorejącego stosu nie była jednak w stanie powstrzymać zafascynowanych mroczną dziedziną, pragnących władzy nad śmiercią magów. Mentorio pamiętał, jak trudno było mu zdobyć jedyne dwie księgi, które stały się dotychczas jedynym źródłem jego wiedzy z tej dziedziny.

Dotychczas i tak przede wszystkim eksperymentował.

Teraz, kiedy potrzebował kompetentnego doradcy, De Mortiis Regni okazała się być zupełnie bezużyteczna.

„... duch, który uwolnion został, upierzem się stanie naypewniey, a na ludzi żyyących napadać zacznie.
Koniecznym yest wtedy, korzystayąc z imienia upiora, związać go magicznym kręgiem i rzecz yakowąś doń należącą niszcząc, wypędzić na powrót za Bramy, zza których przywołan został.”



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So, 26 maja 2007, 09:30 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 19 lut 2007, 17:26
Posty: 74
Lokalizacja: Ziemie umarÂłych
- No cóż, chyba nie znajdę nic co należałoby do paladyna żyjącego kilkadziesiąt lub nawet i kilka set lat temu...- pomyślał nekromanta. Miał problem i to duży, musiał powstrzymać ducha nie wiedząc gdzie jest.
Mag rozejrzał się po komnacie szukając jakiś śladów po duchu, patrząc czy coś nie zginęło lub czegoś nie przybyło. Miał nadzieję że znajdzie jakiś ślad który mu pomoże.



_________________
Jestem niczym Feniks, powracam do ¿ycia, wczeœniej lub póŸniej ale znów powrócê..
CiemnoœÌ, zarówno wróg jak i sprzymierzeniec.
----------------------------------------------------------
Kruczoczarne i przetÂłuszczone wÂłosy, skĂłra wyraÂźnie blada, to tylko kilka przykÂładĂłw ÂświadczÂących o tym Âże ten szczupÂły ( ok. 70 kg ) i raczej wysoki ( 1,9 metra wzrostu ) mĂŞÂżczyzna nie dba zbytnio o to jak wyglÂąda. Pracuje na cmentarzu i zawsze ubiera siĂŞ na czarno, co w jego zawodzie nie jest niczym niezwykÂłym.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 11 cze 2007, 22:23 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Choć obserwował wnętrze ze wzmożoną uwagą, nie dostrzegł nic, czego wcześniej nie było w pracowni ( no, może poza wzmożonym nieporządkiem po nieudanym eksperymencie...), ani nie udało mu się określić, aby cokolwiek zginęło.

Miał wrażenie, że ten problem go przerasta. Przerażenie sprawiało, że błyskawicznie uderzające serce chciało wyrwać się z jego piersi.

Przecież musi być jakiś sposób – myślał w panice. – To chyba niemożliwe, żeby nie udało mi się wyplątać z tej awantury!

Jego wzrok zatrzymał się na pulpicie, na którym spoczywała pożółkła ze starości księga. Wiedza nie przyniosła mu pociechy w momencie, w którym powinna być najsilniejszym oparciem.
Choć... W sumie to przecież jego wina – nie powinien zabierać się za rytuały, skoro nie przeczytał o wszystkich zagrożeniach wynikających z przeprowadzania ich!

Ale skoro już zrobił to, nie powinien starać się uniknąć odpowiedzialności.
Na pewno jest jakieś rozwiązanie i – jeśli pomyśli wystarczająco intensywnie, na pewno coś wymyśli...

Przecież nie zostałbym tym, kim jestem, nie wierząc we własne umiejętności – pomyślał, odzyskując pewność siebie...



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr, 20 cze 2007, 20:38 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 19 lut 2007, 17:26
Posty: 74
Lokalizacja: Ziemie umarÂłych
Nekromanta był bliski załamania, zrobił coś źle i nie mógł tego naprawić.

- Sam sobie nie dam rady z tym duchem, a nie znam innych nekromantów... - w tym momencie w głowie mrocznego maga powstała myśl.. - Ale inni nekromanci mogliby mi pomóc, a jeśli nie oni to chociaż ich duchy... Ale tym razem solidnie to przygotuję.

Mentorio podszedł do księgi i zaczął czytać dokładnie o rytuale przywoływania duchów i o tym jak je sukcesywnie zakończyć, szukał też informacji oraz imion innych nekromantów, którzy działali w tej dziedzinie.


Ostatnio edytowano Śr, 20 cze 2007, 21:44 przez Mentorio, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Jestem niczym Feniks, powracam do ¿ycia, wczeœniej lub póŸniej ale znów powrócê..
CiemnoœÌ, zarówno wróg jak i sprzymierzeniec.
----------------------------------------------------------
Kruczoczarne i przetÂłuszczone wÂłosy, skĂłra wyraÂźnie blada, to tylko kilka przykÂładĂłw ÂświadczÂących o tym Âże ten szczupÂły ( ok. 70 kg ) i raczej wysoki ( 1,9 metra wzrostu ) mĂŞÂżczyzna nie dba zbytnio o to jak wyglÂąda. Pracuje na cmentarzu i zawsze ubiera siĂŞ na czarno, co w jego zawodzie nie jest niczym niezwykÂłym.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt, 22 cze 2007, 13:07 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Zaczął wertować księgę – nerwowo przerzucał pożółkłe karty, przeklinając autora, który pisał ogólnikami, nie podając żadnych naprawdę użytecznych informacji.

- I cóż z tego, że trzeba wyrysować krąg ochronny Ny – ethy’ccay, skoro nie mam tu narysowanego diagramu! – irytował się coraz bardziej.

Podobna sytuacja dotyczyła dawnych nekromantów – z racji edyktu, na mocy którego ta gałąź magii uznana została za odrażającą i zakazaną, praktycy nekromancji nie zapisywali się w annałach pod swoimi nazwiskami, lecz skrywali swe prawdziwe pochodzenie za przydomkami w rodzaju Orlandito Furioso, Maleficaro albo Edward Nożoręki – Mentorio nie był pewien czy to wystarczy, aby uzyskać sukces...

Dotychczas zdawało mu się, że dzięki księgom, którymi dysponował, uda mu się samodzielnie nauczyć wszystkiego, co wiedzieć powinien. Okazywało się jednak, że zawarta w nich ( a raczej w tej, którą potrafił odczytać ) wiedza pozwalała mu co najwyżej uświadomić sobie ogrom swej ignorancji i rozległość obszarów, które powinien poznawać.

” Każden adept Nekromancyi winien studya swoye przedkładać ponad wszelkie inne zatrudnienia. Zgłębianie źródeł mocy zawartych w Regnum Bladego Żeńcy to nekromanty naywiększa powinność i konieczność, albowiem ryzyko niesione przez praktykę Magii Mortis wielkie yest i tym wyększym się staye, im większey mocy mag pożąda i im daley po nią sięga.”

Coraz bardziej zdenerwowany zaczął zastanawiać się, czy używanie metod, które wpakowały go w tę kabałę, na pewno jest najlepszym sposobem na wyplątanie go z niej?

Pomyślał o pamięci eterycznej miejsc.
Pomyślał, że od czasu nieudanego rytuału nic się tu nie zmieniło.
Pomyślał, że prześledzenie tropu ducha powinno być chyba bezpieczniejszym rozwiązaniem...

- Gdzie to było...?

”Czasem zdarza się i tak, że mag zmuszony jest odnaleźć mieysce pochodzenia upyerza, któren nawyedził yego lub yakoweś mieysce.
Do tego prostego zaklęcia potrzebny jest sznur konopny, śwyeca i garść prosa na przebłaganye pomnieyszych pomocników.
Nayważniejsze yednak yest zwierciadło kryształowe lub tafla źródlaney wody – dla ukazania myesca, gdzie pochodzenia duszy szukać należy”



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 29 lip 2007, 09:23 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 19 lut 2007, 17:26
Posty: 74
Lokalizacja: Ziemie umarÂłych
-Tak, jest! Oj, ten parszywy były paladyn w końcu trafi tam gdzie powinien. - pomyślał Mentorio.

Odszedł od księgi, podszedł do jednego z kredensów i zaczął szukać materiałów. Ze świecą poszło mu najłatwiej - miał ich dużo. Sznur też był.
Teraz nekromanta potrzebował garści prosa oraz zwierciadła bądź czystej wody.

Przeszukując swoją siedzibę mag przysięgał sobie w duszy, że jak upora się z tym problemem, to najpierw przeczyta w całości księgę a potem zacznie jej używać. Oraz że dokupi sobie jeszcze kilka starych ksiąg praktykujących o magii od przydrożnych handlarzy.


Ostatnio edytowano Pn, 30 lip 2007, 19:46 przez Mentorio, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Jestem niczym Feniks, powracam do ¿ycia, wczeœniej lub póŸniej ale znów powrócê..
CiemnoœÌ, zarówno wróg jak i sprzymierzeniec.
----------------------------------------------------------
Kruczoczarne i przetÂłuszczone wÂłosy, skĂłra wyraÂźnie blada, to tylko kilka przykÂładĂłw ÂświadczÂących o tym Âże ten szczupÂły ( ok. 70 kg ) i raczej wysoki ( 1,9 metra wzrostu ) mĂŞÂżczyzna nie dba zbytnio o to jak wyglÂąda. Pracuje na cmentarzu i zawsze ubiera siĂŞ na czarno, co w jego zawodzie nie jest niczym niezwykÂłym.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 30 lip 2007, 19:59 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Nekromanta zazwyczaj stołował się „Pod Srebrnym Lisem”, więc nie trzymał w swej kwaterze jedzenia. Nawet jednak, gdyby tak było, nie miałby przecież w domu prosa! Przecież nie hodował ptactwa.
Pokręcił głową w niedowierzaniu – jak to możliwe, żeby duchy zmarłych były zainteresowane ptasią karmą? To jakiś absurd.
Nie miał także zwierciadła. Na pewno łatwiej będzie o źródlaną wodę – w lesie na pewno jest jakieś źródło. Znalazł jednak jedynie drewnianą miskę – nie wiedział, czy się nada. Miał wrażenie, że bardziej odpowiednia byłaby srebrna czara... W księdze nie było ani słowa na temat pojemnika na wodę.

Może drewniana wystarczy?

Raz jeszcze zerknął do księgi – by mieć pewność, że niczego mu nie zabraknie. Nie – to już wszystkie składniki. Pozostawało mu jedynie zdobyć wodę i ziarno.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz, 9 sie 2007, 13:57 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 19 lut 2007, 17:26
Posty: 74
Lokalizacja: Ziemie umarÂłych
Woda, woda, zdaje się że nie mam u siebie krystalicznie czystej wody. - pomyślał Nekromanta, odchodząc od księgi.

- Przeklęta pogoda, - pomyślał i usiadł w fotelu.

Postanowił poczekać, aż nadejdą chmury lub słońce zacznie zachodzić. Wtedy będzie mógł swobodnie pójść do karczmy po wodę oraz do młyna lub jakiegoś gospodarstwa po proso. Teraz pozostało mu tylko czekać.
Wolał nie iść teraz, ale czas nie był po jego stronie. W dodatku rana na czole i zmęczenie powoli dawały się magowi we znaki. Ale jeżeli chciał być w pełni sił w trakcie rytuału, to i tak musiałby się zdrzemnąć.


Ostatnio edytowano Pt, 10 sie 2007, 12:41 przez Mentorio, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Jestem niczym Feniks, powracam do ¿ycia, wczeœniej lub póŸniej ale znów powrócê..
CiemnoœÌ, zarówno wróg jak i sprzymierzeniec.
----------------------------------------------------------
Kruczoczarne i przetÂłuszczone wÂłosy, skĂłra wyraÂźnie blada, to tylko kilka przykÂładĂłw ÂświadczÂących o tym Âże ten szczupÂły ( ok. 70 kg ) i raczej wysoki ( 1,9 metra wzrostu ) mĂŞÂżczyzna nie dba zbytnio o to jak wyglÂąda. Pracuje na cmentarzu i zawsze ubiera siĂŞ na czarno, co w jego zawodzie nie jest niczym niezwykÂłym.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt, 10 sie 2007, 12:48 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Otworzył oczy i rozejrzał się wokół nieprzytomnym spojrzeniem.

Usnąłem? Jak mogłem usnąć? Przecież usiadłem tylko na chwilkę!

Zerwał się z fotela i ruszył po schodach na górę. Wszedł do swojej skromnej sypialni i podszedł do okna. Odsunął zasłonę – słońce rzucało już długie cienie na cmentarzu. Najwyraźniej kilka godzin przespał. Znowu stracił czas!



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 19 sie 2007, 09:29 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 19 lut 2007, 17:26
Posty: 74
Lokalizacja: Ziemie umarÂłych
- Na czarne kości Demona! Znowu same problemy! Muszę się pospieszyć - pomyślał zły na siebie Mentorio.

Nekromanta szybko ubrał swój płaszcz. Wychodząc upewnił się, że nie zostawił niczego w widocznym miejscu. Miałby kłopot, gdyby ktoś tu wszedł i zauważył jego księgi. Drzwi zamknęły się, pozostawiając w pomieszczeniu ciemność i chłód.
Mentorio postawił kilka kroków i zastanowił się:

- Gdzie teraz, do karczmy po wodę czy do młynarza po proso?

Wybór trudny nie był - nekromanta postanowił odwiedzić najpierw młynarza, aby zdobyć proso. Karczma była zawsze otwarta, a młyn w nocy - raczej nie.

Mentorio przyspieszył kroku. Zmarnował już dość czasu.


Ostatnio edytowano Wt, 21 sie 2007, 21:59 przez Mentorio, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Jestem niczym Feniks, powracam do ¿ycia, wczeœniej lub póŸniej ale znów powrócê..
CiemnoœÌ, zarówno wróg jak i sprzymierzeniec.
----------------------------------------------------------
Kruczoczarne i przetÂłuszczone wÂłosy, skĂłra wyraÂźnie blada, to tylko kilka przykÂładĂłw ÂświadczÂących o tym Âże ten szczupÂły ( ok. 70 kg ) i raczej wysoki ( 1,9 metra wzrostu ) mĂŞÂżczyzna nie dba zbytnio o to jak wyglÂąda. Pracuje na cmentarzu i zawsze ubiera siĂŞ na czarno, co w jego zawodzie nie jest niczym niezwykÂłym.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 21 sie 2007, 22:07 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Szedł przed siebie, naciągając kaptur na głowę – nie zastanawiał się nad tym, ze prawdopodobnie całe miasto uważa go za wariata – nikt o zdrowych zmysłach nie chodziłby w płaszczu z kapturem przy takiej pogodzie! Mentorio jednak unikał światła słonecznego, jakby obawiał się, że może mu ono zaszkodzić.

Wyszedł z cmentarza i skierował się na północ – młyn położony był na wzgórzu, kawałek za miastem. Stamtąd już wyraźniej widać było bielejące w promieniach słońca Szczyty Przeznaczenia.
Nekromanta zadrżał. Góry zdawały mu się odrażające – nagie zbocza wystawione na światło, bez drzew i krzewów dających schronienie przed życiodajnymi promieniami...

Skrzydła wiatraka obracały się powoli – nie było wiatru, ale i tak pracowały.
Przed młynem stał niewielki wózek zaprzężony w osła. Żylasty mężczyzna w białym fartuchu ładował nań worki.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr, 22 sie 2007, 09:58 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 19 lut 2007, 17:26
Posty: 74
Lokalizacja: Ziemie umarÂłych
Nekromanta powoli zbliżył się do mężczyzny i spokojnie rzekł:

- Witaj, młynarzu. Miałbym do ciebie małą prośbę, czy mógłbym dostać do ciebie nieco prosa?

Mentorio starał się go nie wystraszyć oraz utrzymać prośbę w przyjaznym tonie.
Miał nadzieję, że uda mu się zdobyć proso bez przeszkód.
Zależało mu na tym, by je zdobyć.


Ostatnio edytowano Śr, 22 sie 2007, 12:03 przez Mentorio, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Jestem niczym Feniks, powracam do ¿ycia, wczeœniej lub póŸniej ale znów powrócê..
CiemnoœÌ, zarówno wróg jak i sprzymierzeniec.
----------------------------------------------------------
Kruczoczarne i przetÂłuszczone wÂłosy, skĂłra wyraÂźnie blada, to tylko kilka przykÂładĂłw ÂświadczÂących o tym Âże ten szczupÂły ( ok. 70 kg ) i raczej wysoki ( 1,9 metra wzrostu ) mĂŞÂżczyzna nie dba zbytnio o to jak wyglÂąda. Pracuje na cmentarzu i zawsze ubiera siĂŞ na czarno, co w jego zawodzie nie jest niczym niezwykÂłym.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr, 22 sie 2007, 12:12 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Młynarz spojrzał zaskoczony na przybysza.
Mieszkańcy miasta traktowali grabarza ze sporym dystansem, a on nie czynił nic, by ten dystans zmniejszać – jego badania były dość szczególnej natury, więc nie zależało mu na tym, by zwracać na siebie więcej uwagi, niż to konieczne.

- Wi... wi... witajcie – wyjąkał pobladły młynarz. – Prze..e.. estraszyliście mnie, panie Mentorio. Człek pracuje, jak co dzień, a tu nagle czarna postać w kapturze zza pleców mu wyskakuje.

Zaśmiał się bez wesołości w głosie.

- Proso, mówicie? A juści, mam. Jeno ile wam potrzeba? Worek? Dwa?

Zatarł ręce i spojrzał z kupieckim uśmiechem na Mentoria.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr, 22 sie 2007, 12:40 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 19 lut 2007, 17:26
Posty: 74
Lokalizacja: Ziemie umarÂłych
- Przepraszam, że tak pana nagle przestraszyłem. - Rzekł Mentorio, choć w głębi ducha nie było mu przykro, lubił widzieć strach w oczach innych ludzi.

- Myślę, że mały worek powinien mi wystarczyć. Co pan na to? - zapytał nekromanta. Wiedział, że młynarz raczej nie zechce oddać mu za darmo tego prosa, ale wolał też wziąć więcej niż garść, aby mieć trochę na zapas.


Ostatnio edytowano Śr, 22 sie 2007, 13:46 przez Mentorio, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Jestem niczym Feniks, powracam do ¿ycia, wczeœniej lub póŸniej ale znów powrócê..
CiemnoœÌ, zarówno wróg jak i sprzymierzeniec.
----------------------------------------------------------
Kruczoczarne i przetÂłuszczone wÂłosy, skĂłra wyraÂźnie blada, to tylko kilka przykÂładĂłw ÂświadczÂących o tym Âże ten szczupÂły ( ok. 70 kg ) i raczej wysoki ( 1,9 metra wzrostu ) mĂŞÂżczyzna nie dba zbytnio o to jak wyglÂąda. Pracuje na cmentarzu i zawsze ubiera siĂŞ na czarno, co w jego zawodzie nie jest niczym niezwykÂłym.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr, 22 sie 2007, 23:13 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
- Chwilkę mi jeno dajcie – powiedział młynarz ruszając ku budynkowi.

Mentorio rozejrzał się wokół – młyn umieszczony był na wzniesieniu, po którym spływała niewielka rzeczka. Wyposażony nie tylko w skrzydła, ale i w koło wodne, działał niezależnie od wiatru w okolicy.
Do strzelistego budynku przyklejony był drugi, nieco mniejszy – najwyraźniej dom rodziny młynarza. Pod oknem rosły smętne rośliny – mag nie wiedział, czy to begonie, czy koper – pomiędzy którymi wylegiwał się czarny pies.

Co za okropne miejsce – pomyślał nekromanta.

Młynarz wrócił po chwili, niosąc nieduży płócienny worek.

- Proso jak marzenie – powiedział uśmiechając się. Brakowało mu kilku zębów, a te, które zostały, miały dziwny zielonkawy kolor. Mentorio odwrócił wzrok. – Za taki mały worek, tylko srebrnika wezmę. Zboże wysoko stoi, bo te upały chyba nam zbiory przetrzebią.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz, 23 sie 2007, 09:39 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 19 lut 2007, 17:26
Posty: 74
Lokalizacja: Ziemie umarÂłych
- O to mi chodziło. A oto i srebrniak - rzekł nekromanta płacąc za swój worek prosa.

Na pożegnanie powiedział tylko:

- Do widzenia. Ja też mam nadzieję, że te upały szybko miną - bo zarówno na rośliny, jak i Mentoria, za dużo słońca źle działało.

Mag powrócił z prosem do swojego domu - nie miał zamiaru iść z nim do karczmy. Odłożył bezpiecznie w kąt nowo zakupiony składnik i, chwytając misę, wyszedł. Upewnił się, że zamknął drzwi i ruszył w kierunku następnego i ostatniego, miał nadzieję, celu.

Wkraczając do dobrze znanej sobie karczmy, usiadł przy ladzie i rozejrzał się ukradkiem dookoła.


Ostatnio edytowano Pt, 24 sie 2007, 21:23 przez Mentorio, łącznie edytowano 3 razy


_________________
Jestem niczym Feniks, powracam do ¿ycia, wczeœniej lub póŸniej ale znów powrócê..
CiemnoœÌ, zarówno wróg jak i sprzymierzeniec.
----------------------------------------------------------
Kruczoczarne i przetÂłuszczone wÂłosy, skĂłra wyraÂźnie blada, to tylko kilka przykÂładĂłw ÂświadczÂących o tym Âże ten szczupÂły ( ok. 70 kg ) i raczej wysoki ( 1,9 metra wzrostu ) mĂŞÂżczyzna nie dba zbytnio o to jak wyglÂąda. Pracuje na cmentarzu i zawsze ubiera siĂŞ na czarno, co w jego zawodzie nie jest niczym niezwykÂłym.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt, 24 sie 2007, 21:24 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Siedzący w karczmie mężczyźni zamilkli, kiedy przez próg przestąpił owinięty płaszczem – pomimo piekielnej pogody – grabarz.
Ktoś się zakrztusił.

Dziewczyna za kontuarem przywołała na twarz profesjonalny uśmiech, kiedy Mentorio zbliżał się do niej.
Podała kufle dwóm brzuchatym mężczyznom, którzy szybciej, niż można by przypuszczać patrząc na ich sylwetki, ruszyli w kierunku siedzących przy stole kompanów.
Gwar podniósł się na nowo.

- Czym mogę panu służyć? – zapytała dziewczyna.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr, 10 paź 2007, 17:44 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 19 lut 2007, 17:26
Posty: 74
Lokalizacja: Ziemie umarÂłych
Mentorio rozejrzał się wokoło i odetchnął z ulgą, gdy wszyscy przestali zwracać na niego uwagę. Przecież nie chodziło mu o zwracanie na siebie uwagi.
Spojrzał na barmankę i spokojnie rzekł:

- Przydałoby mi się trochę wody. Ale zależy mi, aby była jak najbardziej krystaliczna i czysta.

Mogło to wydać się trochę dziwne - ktoś, kto niezbyt dba o higienę, potrzebuje wody źródlanej. Mimo tej, jakże niespotykanej sytuacji, nekromanta miał nadzieję, że zdobędzie gdzieś trochę tej niezwykle cennej w tym momencie cieczy.
A czas nieubłaganie upływał, a wraz z nim szansa na to, że nikt się o niczym nie dowie.


Ostatnio edytowano Cz, 11 paź 2007, 20:04 przez Mentorio, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Jestem niczym Feniks, powracam do ¿ycia, wczeœniej lub póŸniej ale znów powrócê..
CiemnoœÌ, zarówno wróg jak i sprzymierzeniec.
----------------------------------------------------------
Kruczoczarne i przetÂłuszczone wÂłosy, skĂłra wyraÂźnie blada, to tylko kilka przykÂładĂłw ÂświadczÂących o tym Âże ten szczupÂły ( ok. 70 kg ) i raczej wysoki ( 1,9 metra wzrostu ) mĂŞÂżczyzna nie dba zbytnio o to jak wyglÂąda. Pracuje na cmentarzu i zawsze ubiera siĂŞ na czarno, co w jego zawodzie nie jest niczym niezwykÂłym.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz, 11 paź 2007, 20:22 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Na twarzy barmanki wyraźnie odmalowało się absolutne zaskoczenie. Tym razem zawiodły ją nawet umiejętności zawodowe. Patrzyła na dziwaka szeroko otwartymi oczami i widać było, że z trudem powstrzymuje śmiech.
Ktoś z gości jednak nie był aż tak powściągliwy.

Męski rechot okazał się być wyjątkowo zaraźliwy. W ciągu kilku sekund karczma zatrzęsła się od śmiechu. Nawet stojąca za kontuarem dziewczyna przegrała pojedynek ze swym spokojem i zaśmiała się cicho.

- A mało to studni w mieście, Truposzu? – rechotał wielki brodacz siedzący z grupą kompanów.

- A jak ci w miasteczku mało, toć i do lasu możesz iść, a i przy młynie strumień płynie, a bliżej jest! – krzyknął ktoś siedzący pod ścianą.

- A stawy rybne, choć muliste, to ze rziódełków wodę czerpiom – dorzucił oparty o ścianę chudzielec z kuflem piwa.

Wszyscy śmiali się z absurdalnego pytania grabarza.
Mentorio czuł, jak na jego twarz wpływa parzący go rumieniec. Nie dość, że skupił na sobie uwagę całej karczmy, to jeszcze zrobił z siebie pośmiewisko. Poczuł, jak drżą mu ręce.
Dziewczyna uśmiechnęła się nieco cieplej.

- Oczywiście, że dam panu wody, panie Mentorio – powiedziała, zająknąwszy się nieco. Zniknęła za drzwiami umieszczonymi za szynkwasem.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So, 13 paź 2007, 10:13 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 19 lut 2007, 17:26
Posty: 74
Lokalizacja: Ziemie umarÂłych
Nekromanta nie wiedział co zrobić gdy cała karczma zaczęła śmiać się z niego. Zrobił z siebie pośmiewisko, miał ochotę wstać i zabić wszystkich...
Ale jednak powstrzymał się - doszedł do wniosku, że może wykorzystać sytuację na swoją korzyść. W końcu, będzie od teraz uważany za niegroźnego dziwaka, który nie potrafi myśleć, a ludzie będą wkrótce zwracać na niego mniej uwagi i nie będą przed nim tacy skryci i nieufni.

Jednak mimo wszystko potrzebował tej wody, ta ze studni czy ze stawu była zbyt zanieczyszczona, a używanie tej ze strumienia mogło mieć również nieciekawe skutki. Mentorio postanowił przeczekać, aż wszyscy znudzą się tym, co powiedział i znajdą sobie ciekawsze rzeczy do omawiania.


Ostatnio edytowano So, 13 paź 2007, 15:00 przez Mentorio, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Jestem niczym Feniks, powracam do ¿ycia, wczeœniej lub póŸniej ale znów powrócê..
CiemnoœÌ, zarówno wróg jak i sprzymierzeniec.
----------------------------------------------------------
Kruczoczarne i przetÂłuszczone wÂłosy, skĂłra wyraÂźnie blada, to tylko kilka przykÂładĂłw ÂświadczÂących o tym Âże ten szczupÂły ( ok. 70 kg ) i raczej wysoki ( 1,9 metra wzrostu ) mĂŞÂżczyzna nie dba zbytnio o to jak wyglÂąda. Pracuje na cmentarzu i zawsze ubiera siĂŞ na czarno, co w jego zawodzie nie jest niczym niezwykÂłym.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So, 13 paź 2007, 21:37 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
- A może byście, mości grabarzu, wodę morską dla siebie sprowadzać zaczęli? – rzucił kolejny wesołek. – Morze, co prawda, daleko; i woda słona... Ale dla takiego pana bez wątpienia się nada!

- Abo z Jeziora Snów! – dorzucił kolejny.

Zapadła cisza.
Śmiechy ucichły jak ucięte nożem. Wszyscy patrzyli surowo na pucołowatego mężczyznę siedzącego nad misą kaszy, na którego twarzy błyskawicznie topniał uśmiech. Ktoś znajdujący się bliżej nieszczęsnego delikwenta uderzył go w potylicę.
Klienci powili zaczęli wracać do przerwanych rozmów, od czasu do czasu patrząc lub wskazując w kierunku grubasa.

Nikt już nie interesował się Mentoriem.
Nikt, oprócz dziewki karczemnej, która wyszła już z pomieszczenia w którym wcześniej zniknęła – niosła niewielki gliniany dzbanek.

- Woda, o którą pan prosił, - powiedziała z uśmiechem.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr, 17 paź 2007, 19:29 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 19 lut 2007, 17:26
Posty: 74
Lokalizacja: Ziemie umarÂłych
- Bardzo dziękuję, tego mi było trzeba, - rzekł Mentorio, starając się, aby wyraz jego twarzy przedstawiał choć trochę radości. Zapłacił za wodę i dzban, po czym wstał powoli, aby nie robić ponownego zamieszania wśród zgromadzonych.
Spokojnym i pewnym krokiem wyszedł z pomieszczenia, w którym czuł się tak nieswojo. Nie przepadał za towarzystwem i przyzwyczaił się do samotności. Takie zatłoczone miejsca jak ta karczma, od której oddalał się spiesznie, przyprawiały go o dreszcze.

Lecz teraz czuł coś innego. Poczuł to samo uczucie, którego dawno nie doświadczał - na myśl o tym, co się działo. Kolejna w jego życiu tajna akcja, o której tylko on wiedział.
Ściganie ducha i walka z czasem przypomniały mu czasy, kiedy wymykał się ze swojej sypialni i włamywał do biblioteki, aby studiować w klasztorze zakazaną sztukę nekromancji. Dawno nie czuł tego wspaniałego i intrygującego uczucia.
Nie wiedział jednak, czy to tylko efekt zbyt długiego obcowania z ludźmi, czy też fakt, że miał już wszystko, czego potrzebował i zaraz mógł zacząć "polowanie".

Wchodząc do mieszkania Mentorio zamknął drzwi na klucz i zasłonił okna. Chciał mieć pewność, że nie zjawią się nieproszeni goście. To byłaby ostatnia rzecz o jaką by prosił.
Wyciągając księgę czuł znowu to uczucie którego nie potrafił nazwać i upewniając się że posiada już wszystkie składniki przystąpił do rytuału....


Ostatnio edytowano Pt, 19 paź 2007, 21:53 przez Mentorio, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Jestem niczym Feniks, powracam do ¿ycia, wczeœniej lub póŸniej ale znów powrócê..
CiemnoœÌ, zarówno wróg jak i sprzymierzeniec.
----------------------------------------------------------
Kruczoczarne i przetÂłuszczone wÂłosy, skĂłra wyraÂźnie blada, to tylko kilka przykÂładĂłw ÂświadczÂących o tym Âże ten szczupÂły ( ok. 70 kg ) i raczej wysoki ( 1,9 metra wzrostu ) mĂŞÂżczyzna nie dba zbytnio o to jak wyglÂąda. Pracuje na cmentarzu i zawsze ubiera siĂŞ na czarno, co w jego zawodzie nie jest niczym niezwykÂłym.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt, 19 paź 2007, 22:07 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
"Yeżeli duchy pomnieysze przychylność okażą, a i rytuał dopełniony poprawnie zostanie, mag obejrzy w zwierciadle bądź w wody powierzchni mieysce, gdzie upierz złowyeszczy swój początek bierze.
Jeśli zaś nieumieyętnie do roboty się zabrawszy, nekromanta pomocników nyedoszłych obrazi w sposoby yakoweś, odwetu okrutnego spodziewać się może i tego, że wesprą raczej przeciwnika yego, od nieszczęsnego na wieki swe oblicza odwracayąc."


Okazało się, że po raz kolejny zdany został jedynie na swoją pomysłowość – nauka zakazanej sztuki okazywała się za każdym razem być bardziej igraniem z nieznanym, niż drogą ku nieograniczonej mocy. Spojrzał rozdrażniony na bezużyteczną księgę, po czym przesunął wzrokiem po zgromadzonych na blacie elementach niezbędnych do przeprowadzenia rytuału. Gliniany dzbanek z wodą, drewniana miska, proso, sznurek i świeca leżały równiutko obok ciężkiego tomu.

Drżącymi rękoma mag zapalił świecę i umieścił ją w prostym żeliwnym świeczniku.
Raz jeszcze popatrzył na przedmioty i zastanowił się chwilę – to przecież nie mogło być zbyt trudne...



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz, 25 paź 2007, 17:38 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 19 lut 2007, 17:26
Posty: 74
Lokalizacja: Ziemie umarÂłych
Nekromanta nalał ostrożnie wody z dzbanka do świeżo wytartego z kurzu drewnianego naczynia. Cały czas zastanawiał się jak potoczy się ta rozmowa, postanowił sobie że będzie uważał na słowa, ich tonację i sposób wyrażania. Miał nadzieję że będzie to łatwe, jednak jeżeli znowu coś poszłoby nie tak, miałby jeszcze większe kłopoty.
Lecz to wydawało się nieco łatwiejsze. Teoretycznie wystarczyło tylko pamiętać o tym że rozmowa toczyła się z kimś, na kogo nie można krzywo spojrzeć.

Mentorio przyjrzał się wszystkiemu jeszcze raz, sprawdził czy było tak, jak należy. Przeszedł go lekki dreszcz, kiedy sięgał po proso. Wziął głęboki wdech i rozpoczął rytuał z myślą:

No to, zaczęło się!

Wspomagając się instrukcjami i wskazaniami z księgi, która i tak niewiele mówiła, Mentorio zapalił świecę i przystąpił do wypowiadania słów inkantacji, używając dodatkowo sznura. Przyglądał się wodzie źródlanej i mówił:

- O, duchy przeszłości, strażnicy tajemnic, mieszkańcy zaświatów, pozwólcie mi ujrzeć to, czego tak poszukuję w zamian za tę oto garść prosa... - Nekromanta wyciągnął rękę przed siebie i z lekko pochyloną głową wyrażającą pokorę, otworzył ostrożnie dłoń, aby nie rozsypać zawartości.


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Mentorio, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Jestem niczym Feniks, powracam do ¿ycia, wczeœniej lub póŸniej ale znów powrócê..
CiemnoœÌ, zarówno wróg jak i sprzymierzeniec.
----------------------------------------------------------
Kruczoczarne i przetÂłuszczone wÂłosy, skĂłra wyraÂźnie blada, to tylko kilka przykÂładĂłw ÂświadczÂących o tym Âże ten szczupÂły ( ok. 70 kg ) i raczej wysoki ( 1,9 metra wzrostu ) mĂŞÂżczyzna nie dba zbytnio o to jak wyglÂąda. Pracuje na cmentarzu i zawsze ubiera siĂŞ na czarno, co w jego zawodzie nie jest niczym niezwykÂłym.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So, 27 paź 2007, 23:38 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
W podziemnej komnacie było cicho i chłodno.
Mentorio odczekał chwilę, podczas której badawczo rozglądał się po zasłanych cieniami kątach. Cienie zadrżały. Mężczyzna spojrzał na płomień świecy, który poruszał się, choć nie było tu czuć żadnego ruchu powietrza. Światło przybladło, zmieniło kolor – ponad knotem tańczył teraz płomień, w którym lśnił chłodny błękit i nieprzyjemna zieleń.

Mag poczuł obecność.
A raczej – wiele obecności – niewielkie, zimne, głodne. Na razie kryły się w kątach, wmieszane w cienie, schowane w mroku, słabe. Czekały na jego kolejny krok.
Słyszał ich głosy – szepty, zduszone krzyki, błagania. Nie słyszał słów, ale niemal fizycznie odczuwał chór pojedynczych dźwięków.

Zaczęło się. Teraz już nie ma odwrotu.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt, 9 lis 2007, 14:21 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 19 lut 2007, 17:26
Posty: 74
Lokalizacja: Ziemie umarÂłych
Mag ostrożnie wykonał pełny obrót starając się ukazać "gościom" że ma to, czego chcą i jest gotów im to dać w zamian za informacje. Cały czas pamiętając o tym, aby nie urazić duchów w żaden sposób, trzymał lekko opuszczoną głowę w geście pokory.

- Pozwólcie mi ujrzeć... - Mentorio zastanowił się, jak opisać tego, którego nie widział zbyt wyraźnie, ale musiał coś zrobić. - ... tego, który paladynem się zwie. Jego dusza odwiedziła to miejsce i udała się w nieznanym mi kierunku. Chciałby,m aby jego dusza powróciła do miejsca, z którego przybyła.
O, pradawni strażnicy tajemnic, którzy wiecie więcej, niż niejeden mędrzec, dajcie mi proszę wiedzę o tym, gdzie szukać początków zjawy wojownika.

Nekromanta ostrożnie otworzył szerzej garść, aby zachęcić duchy do współpracy; spoglądając na taflę wody i szukając w niej tego, co tak bardzo pragnął zobaczyć.


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Mentorio, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Jestem niczym Feniks, powracam do ¿ycia, wczeœniej lub póŸniej ale znów powrócê..
CiemnoœÌ, zarówno wróg jak i sprzymierzeniec.
----------------------------------------------------------
Kruczoczarne i przetÂłuszczone wÂłosy, skĂłra wyraÂźnie blada, to tylko kilka przykÂładĂłw ÂświadczÂących o tym Âże ten szczupÂły ( ok. 70 kg ) i raczej wysoki ( 1,9 metra wzrostu ) mĂŞÂżczyzna nie dba zbytnio o to jak wyglÂąda. Pracuje na cmentarzu i zawsze ubiera siĂŞ na czarno, co w jego zawodzie nie jest niczym niezwykÂłym.
Offline
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 Strona 1 z 2 [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
cron
 
phpBB skin developed by: phpBB Headquarters
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL

stat4u