Teraz jest So, 20 pa┼║ 2018, 06:57

Strefa czasowa: UTC + 1




 Strona 1 z 1 [ Posty: 7 ] 

Ogień Ofiarny

Autor Wiadomo┼Ť─ç
 Tytu┼é: Ogie┼ä Ofiarny
PostNapisane: Pt, 2 lis 2007, 20:19 
Mistrz Gry
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Szed┼é przez Thoris, kieruj─ůc si─Ö na p├│┼énoc. Mijani przechodnie pomagali mu zorientowa─ç si─Ö w labiryncie kr─Ötych uliczek i zbli┼╝a─ç si─Ö do P├│┼énocnej Bramy.
Zadziwia┼éo go, ┼╝e w mie┼Ťcie jest tak g┼éo┼Ťno pomimo wczesnej pory, pomimo upa┼éu, pomimo tego, ┼╝e przecie┼╝ ka┼╝dy z mieszka┼äc├│w bez w─ůtpienia mia┼é swoje zaj─Öcia i obowi─ůzki. A jednak rzeka ludzi wype┼énia┼éa uliczki, przesuwaj─ůc si─Ö w ka┼╝dym z dost─Öpnych kierunk├│w z brz─Ökiem niezliczonych g┼éos├│w zlewaj─ůcym si─Ö w jednostajny szmer przypominaj─ůcy d┼║wi─Ök wydobywaj─ůcy si─Ö z ula.

Przy bramie sta┼éo czterech stra┼╝nik├│w, kt├│rzy rozmawiali na ┼Ťrodku drogi. Jeden z nich gestykulowa┼é gwa┼étownie, opowiadaj─ůc co┼Ť, co najwyra┼║niej bardzo go ekscytowa┼éo. Trzej pozostali zarechotali zgodnie, gdy sko┼äczy┼é, po czym zacz─Öli poszturchiwa─ç go i klepa─ç po plecach. Umilkli, gdy Coda zbli┼╝y┼é si─Ö do nich, po czym rozst─ůpili si─Ö, by pozwoli─ç mu przej┼Ť─ç przez bram─Ö.
Ch┼éopak szed┼é spokojnie, nie zwracaj─ůc uwagi na zaciekawione spojrzenia m─Ö┼╝czyzn ÔÇô przyzwyczai┼é si─Ö ju┼╝ do tego, ┼╝e gdziekolwiek pojawiali si─Ö przedstawiciele jego zakonu, wzbudzali zainteresowanie nietypowym strojem i przywi─ůzaniem do regu┼éy. Egzotyka zawsze pobudza┼éa ludzi do rozdziawiania ust i ┼Ťciszania rozm├│w w obecno┼Ťci nieznanego.

Za bram─ů m├│g┼é ju┼╝ odetchn─ů─ç. Cho─ç bezchmurna pogoda zapowiada┼éa kolejny dzie┼ä straszliwego upa┼éu, cisza panuj─ůca na trakcie wprawi┼éa Cod─Ö w lepszy nastr├│j ÔÇô rozejrza┼é si─Ö z podziwem po zielonych ┼é─ůkach i pyszni─ůcych si─Ö z┼éotem dojrza┼éych ┼éan├│w zbo┼╝a rosn─ůcych na wschodzie.
Po lewej stronie drogi dostrzeg┼é okolony wysokimi drzewami i ┼╝elaznymi barierami teren, na kt├│rym wznosi┼éy si─Ö niewielkie kamienne budowle i g─Östo ustawione stele, skrzydlate postaci i pionowo ustawione p┼éyty z inskrypcjami. Wiedzia┼é, ┼╝e w ten spos├│b mieszka┼äcy Windsaw czcz─ů swoich zmar┼éych przodk├│w ÔÇô grzebi─ůc ich w ziemi i stawiaj─ůc dla nich kamienne pomniki.

Przed nim rozci─ůga┼éa si─Ö szeroka droga prowadz─ůca w kierunku pot─Ö┼╝nych G├│r Przeznaczenia. W ┼Ťnie┼╝nych czapach na ich szczytach odbija┼éy si─Ö promienie s┼éo┼äca, sprawiaj─ůc, ze ponad grzbietami ja┼Ťnia┼éa ┼éuna roz┼Ťwietlaj─ůca szare zbocza.
Gdzie┼Ť tam znajdowa┼éa si─Ö stroma droga, gdzie┼Ť tam skryta by┼éa niewielka dolina, gdzie┼Ť tam ros┼éo samotne drzewo ocieniaj─ůce dom starego mistrza.
Gdzie┼Ť tam znajdowa┼é si─Ö cel jego w─Ödr├│wki.

I pocz─ůtek kolejnej.



_________________
Tch├│rz nie zazna ┼╝ycia,
Bohater nie zazna ┼Ťmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: So, 3 lis 2007, 18:51 
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): So, 8 wrz 2007, 23:47
Posty: 20
Wreszcie wyszedł z miasta.
Był niezmiernie rad gdy stawiał pierwsze kroki poza wrotami Thoris. Szedł spokojnie, oddychał głęboko, upajał się zapachem natury - wszystkiego tego, co go otaczało. Trawy, drzewa, ziemia, powietrze.
Obserwowa┼é ptaki fruwaj─ůce w powietrzu i ┼Ťpiewaj─ůce rado┼Ťnie pod czujnym okiem Wielkiego Brata, kt├│ry tak samo jak mnich, podr├│┼╝owa┼é teraz swoim tempem - niespiesznym ale zdecydowanym.
B─Öd─ůc w podr├│┼╝y, mia┼é wiele czasu na przemy┼Ťlenia dotycz─ůce wszystkiego. Mimo ┼╝e czu┼é si─Ö ju┼╝ swobodnie, to my┼Ťl o dw├│ch ludziach, kt├│rych s┼éysza┼é w stajni, nie mog┼éa wyj┼Ť─ç z jego g┼éowy nader ┼éatwo.

A je┼Ťli co┼Ť si─Ö stanie? Przecie┼╝ byli w tej stajni, to zaraz obok karczmy! Na pewno mieli na my┼Ťli kogo┼Ť wa┼╝nego, bo nie wierz─Ö, ┼╝e chodzi┼éo o zwierzyn─Ö! - powtarza┼é sobie.
Hm... Karczmarz i to jego usposobienie... Jestem pewny, że on nie powiedział mi wszystkiego. Nie ufa mi, to widać. Może zasłużyłem sobie na takie traktowanie, a może nie.
Chyba za bardzo przyzwyczai┼éem si─Ö, ┼╝e tylko Mistrzowie mog─ů traktowa─ç mnie z g├│ry. Mog─Ö nie zgadza─ç si─Ö z opiniami i tym, co si─Ö dzieje dooko┼éa, ale chyba po prostu b─Öd─Ö musia┼é niekt├│re rzeczy tolerowa─ç...
Tak... ten gospodarz to musi by─ç kto┼Ť...


W jednej chwili, w jego g┼éowie zak┼é─Öbi┼éa si─Ö g┼é─Öbsza my┼Ťl, bliska o┼Ťwieceniu:

No tak... a je┼Ťli to o nim m├│wi┼éy te opryszki? Czy┼╝by specjalnie nie chcia┼é mi nic m├│wi─ç, bo co┼Ť przeczuwa┼é?
Nie warto ju┼╝ teraz wraca─ç i wypytywa─ç go dalej, bo i tak niczego si─Ö od niego nie dowiem. Poza tym, nie wiem, czy mam racj─Ö...
Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że nic złego się nie stanie.
Zreszt─ů ten m─Ö┼╝czyzna wie, jak sobie radzi─ç w ┼╝yciu i to wida─ç.


Szed┼é dalej, chyba troch─Ö spokojniejszy dzi─Öki temu, do czego doszed┼é przez sw├│j jak┼╝e intensywny i wyczerpuj─ůcy wysi┼éek intelektualny.

Przypomnia┼é mu si─Ö sen z zesz┼éej nocy. Chyba raczej koszmar pod pewnymi wzgl─Ödami. Cho─ç raczej nie mia┼é czego si─Ö ba─ç, mo┼╝e poza dziwnym m─Ö┼╝czyzn─ů, kt├│ry mu si─Ö bacznie przygl─ůda┼é, to ca┼éo┼Ť─ç obrazu, jaki zobaczy┼é, dzia┼éa┼éa na niego troch─Ö negatywnie.
Nie lubi┼é mie─ç w g┼éowie m─Ötliku, niespokojnych my┼Ťli i chaosu, ale ilekro─ç pomy┼Ťla┼é o tym dziwnym pomieszczeniu i swojej bezsilno┼Ťci, czu┼é si─Ö nieswojo.

W─Ödr├│wka jednak, ruch, ┼Ťwie┼╝e powietrze, cisza i spok├│j koi┼éy jego nerwy i wprawia┼éy w bardziej pozytywny nastr├│j. Czu┼é si─Ö dobrze i od czasu do czasu si─Öga┼é my┼Ťlami do swoich upragnionych i cennych narz─Ödzi, po kt├│re zmierza┼é.


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Coda, ┼é─ůcznie edytowano 1 raz


_________________
M─é┼×├é┼╝czyzna ├é┼Ťredniego wzrostu, solidnej postury. W├é┼éosy d├é┼éugie, czarne, zwi├é─ůzane w kucyk. Oczy dwukolorowe - lewe zielone, prawe piwne.
Nosi czarne, lekkie ubranie - lu├é┼║ne spodnie ze wzorami po bokach, haftowanymi w kolorze z├é┼éotym; koszula z wysokim, sztywnym ko├é┼énierzem; na wierzchu szata do kolan, bez ko├é┼énierza, zapinana od pasa pod szyj─é┼×, z przodu od pasa w d─é┼é├é┼é szerokie wyci─é┼×cie umo├é┼╝liwiaj├é─ůce swobodne poruszanie si─é┼×.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: Cz, 8 lis 2007, 20:55 
Mistrz Gry
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Po pewnym czasie odzyska┼é zupe┼énie wewn─Ötrzny spok├│j. Po prawej stronie drogi rozci─ůga┼éy si─Ö koj─ůce ┼é─ůki i pola ÔÇô ziele┼ä i z┼éoto ko┼éysz─ůce si─Ö w delikatnych powiewach wiatru, kt├│rego pe┼éna ┼╝aru pogoda nie pozwala┼éa do┼Ťwiadcza─ç ju┼╝ od d┼éu┼╝szego czasu. By─ç mo┼╝e by┼é to efekt burzy, kt├│rej pocz─ůtki widzia┼é wczoraj wieczorem? Burzy, kt├│ra dotkn─Ö┼éa Szczyt├│w Przeznaczenia.
Na zachodzie, oddalone od traktu po┼éyskiwa┼éy liczne oczka wodne po┼éo┼╝one tu┼╝ pod lasem, s─ůsiaduj─ůce z polami zb├│┼╝. Taka lokalizacja sugerowa┼éa stawy rybne ÔÇô niezbyt prawdopodobne wyda┼éo mu si─Ö, by taka mnogo┼Ť─ç jezior wyst─Öpowa─ç mog┼éa jako zjawisko naturalne.
Chyba ┼╝e ÔÇô oczywi┼Ťcie ÔÇô by┼éo tam trz─Ösawisko...

Las pyszni┼é si─Ö r├│┼╝nymi odcieniami zieleni ÔÇô patrz─ůc z oddali by┼é w stanie doceni─ç wielobarwno┼Ť─ç koron drzew ÔÇô g┼é─Öboki odcie┼ä sosnowych igie┼é, "oszroniony" po┼éysk d─Öb├│w i intensywn─ů barw─Ö klon├│w. Gdzieniegdzie dostrzega┼é blask ┼╝├│┼éci ÔÇô najwyra┼║niej nawet ro┼Ťliny zm─Öczone ju┼╝ by┼éy przed┼éu┼╝aj─ůcymi si─Ö upa┼éami.

Zbli┼╝a┼éo si─Ö po┼éudnie ÔÇô Wielki Brat powoli zbli┼╝a┼é si─Ö do najwy┼╝szego punktu swojej codziennej w─Ödr├│wki. Coda zaczyna┼é dotkliwie odczuwa─ç pot─Ög─Ö najja┼Ťniejszego z b├│stw niebia┼äskich ÔÇô pot sp┼éywa┼é po jego ciele, przyklejaj─ůc szat─Ö do plec├│w.
Mnich zaczynał także odczuwać głód.



_________________
Tch├│rz nie zazna ┼╝ycia,
Bohater nie zazna ┼Ťmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: Pn, 12 lis 2007, 19:04 
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): So, 8 wrz 2007, 23:47
Posty: 20
Ciep┼éo, ciep┼éo, ciep┼éo... GOR─äCO!! - Id─ůcemu i powtarzaj─ůcemu to w my┼Ťlach mnichowi w najmniejszym stopniu nie chodzi┼éo o zabaw─Ö.

Panowa┼é istny skwar. W powietrzu da┼éo si─Ö czu─ç swego rodzaju czop ci─Ö┼╝kiego, g─Östego i gor─ůcego powietrza, kt├│ry wisia┼é nieruchomo, za nic maj─ůc sobie delikatne powiewy wiatru.
A┼╝ dziw, ┼╝e w takie gor─ůco chcia┼éo si─Ö komukolwiek je┼Ť─ç, ale jednak. Natura by┼éa nieub┼éagana, a Coda czu┼é w ┼╝o┼é─ůdku ssanie.

Jak post├│j, to post├│j... - pomy┼Ťla┼é i zacz─ů┼é rozgl─ůda─ç si─Ö za jakim┼Ť dogodnym miejscem w pobli┼╝u drogi.

Szukanie nie zaj─Ö┼éo mu wiele czasu, cie┼ä i oparcie dawa┼éo ka┼╝de drzewo, kt├│re gdzieniegdzie pojawia┼éy si─Ö przy trakcie. Po kilku minutach siad┼é w cieniu drzewa i od┼éo┼╝y┼é tobo┼éki na bok. Zdj─ů┼é z siebie szat─Ö i rozpi─ů┼é koszul─Ö. Na ca┼éym ciele od razu zrobi┼éo si─Ö przyjemniej.
Ch┼éopak wyj─ů┼é z plecaka po┼éow─Ö suchara i ugryz┼é.

Suche te suchary, jak such... Ech, to s─ů suchary - paln─ů┼é si─Ö w czo┼éo i chrupa┼é dalej.

Uspokoiwszy troch─Ö g┼é├│d, wsta┼é. Zapakowa┼é kaftan i wyj─ů┼é buk┼éak. Poci─ůgn─ů┼é dwa ┼éyczki i schowa┼é przedmiot z powrotem. Zarzuci┼é plecak na rami─Ö i poszed┼é dalej wzd┼éu┼╝ traktu.

Przy najbliższym strumyku będę musiał uzupełnić zapas wody.

Przyspieszy┼é troch─Ö kroku i pod─ů┼╝a┼é dalej, obserwuj─ůc to, co dzia┼éo si─Ö dooko┼éa. Tak jak zawsze, my┼Ťla┼é tak┼╝e o swoich narz─Ödziach.
Naprawdę nie mógł się ich już doczekać.


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Coda, ┼é─ůcznie edytowano 3 razy


_________________
M─é┼×├é┼╝czyzna ├é┼Ťredniego wzrostu, solidnej postury. W├é┼éosy d├é┼éugie, czarne, zwi├é─ůzane w kucyk. Oczy dwukolorowe - lewe zielone, prawe piwne.
Nosi czarne, lekkie ubranie - lu├é┼║ne spodnie ze wzorami po bokach, haftowanymi w kolorze z├é┼éotym; koszula z wysokim, sztywnym ko├é┼énierzem; na wierzchu szata do kolan, bez ko├é┼énierza, zapinana od pasa pod szyj─é┼×, z przodu od pasa w d─é┼é├é┼é szerokie wyci─é┼×cie umo├é┼╝liwiaj├é─ůce swobodne poruszanie si─é┼×.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: Wt, 13 lis 2007, 19:43 
Mistrz Gry
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Szed┼é traktem, zastanawiaj─ůc si─Ö, ile czasu b─Ödzie potrzebowa┼é na dotarcie do G├│r. I ile zajmie mu odnalezienie domu starego Mistrza...
Ocenia┼é odleg┼éo┼Ť─ç, jaka dzieli┼éa go od szarych zboczy ÔÇô bez w─ůtpienia jeden dzie┼ä to za ma┼éo. Szed┼é ju┼╝ jednak bardzo d┼éugo ÔÇô kolejne dni nie powinny by─ç bardziej uci─ů┼╝liwe. Cho─ç, z drugiej strony, im bli┼╝ej by┼é swojego celu, tym bardziej niecierpliwy si─Ö stawa┼é.

Jego w─Ödr├│wka by┼éa nu┼╝─ůca ÔÇô upa┼é panowa┼é przez ca┼éy dzie┼ä, a zanim trakt zbli┼╝y┼é si─Ö do lasu, by┼éo ju┼╝ popo┼éudnie. Panuj─ůcy pomi─Ödzy drzewami cie┼ä kusi┼é Cod─Ö jak wygodne ┼é├│┼╝ko. Ch┼éopak by┼é zlany potem, zakurzony i zm─Öczony. Zdawa┼é sobie spraw─Ö, ┼╝e ka┼╝da przerwa w w─Ödr├│wce oddala dotarcie do celu. Ale czu┼é, ┼╝e je┼Ťli spr├│buje utrzyma─ç tempo, kt├│re narzuci┼é sobie nie bior─ůc pod uwag─Ö pogody, i tak nie spe┼éni swej powinno┼Ťci ÔÇô bo padnie z wycie┼äczenia na trasie.

Poza tym ÔÇô potrzebowa┼é uzupe┼éni─ç zapas wody.
Zastanawia┼é si─Ö, czy lepiej b─Ödzie poszuka─ç strumienia w lesie, czy ruszy─ç w stron─Ö budowli, kt├│ra majaczy┼éa na wsch├│d od traktu ÔÇô kamiennego zamku, u st├│p kt├│rego skupione by┼éo kilka mniejszych chat i dom├│w.
Z miejsca, w kt├│rym sta┼é, dostrzega┼é ju┼╝ skrzy┼╝owanie na trakcie ÔÇô jedna z odn├│g prowadzi┼éa do twierdzy, druga - w przeciwnym kierunku, biegn─ůc gdzie┼Ť za lasem.



_________________
Tch├│rz nie zazna ┼╝ycia,
Bohater nie zazna ┼Ťmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: Cz, 15 lis 2007, 19:16 
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): So, 8 wrz 2007, 23:47
Posty: 20
Gdy zbli┼╝y┼é si─Ö do rozwidlenia dr├│g, stan─ů┼é na chwil─Ö. Wyci─ůgn─ů┼é buk┼éak z wod─ů i ugasi┼é pragnienie.
Zastanawia┼é si─Ö przez d┼éu┼╝sz─ů chwil─Ö, w kt├│r─ů stron─Ö ma i┼Ť─ç - do lasu, w kt├│rym znalaz┼éby cisz─Ö, spok├│j i mo┼╝e troch─Ö wi─Öcej cienia i och┼éody? A mo┼╝e do twierdzy znajduj─ůcej si─Ö w oddali, ale w przeciwnym kierunku?
Zamek ciekawi┼é go niezmiernie. Chcia┼é dowiedzie─ç si─Ö czego┼Ť wi─Öcej o tej budowli, jej mieszka┼äcach, wiosce i podobnych rzeczach. Z drugiej jednak strony, ┼Ťwiadomy by┼é, ┼╝e takie postoje zwalnia┼éy podr├│┼╝...

Waha┼é si─Ö jeszcze przez kilka chwil, ale ostatecznie ciekawo┼Ť─ç ┼Ťwiata i ludzi wygra┼éa. Skierowa┼é si─Ö w stron─Ö mur├│w zamczyska.
My┼Ťla┼é o tym, kogo mo┼╝e tam spotka─ç. Zastanawia┼é si─Ö, czy b─Ödzie mia┼é okazj─Ö zobaczy─ç prawdziwych rycerzy, o kt├│rych jak na razie tylko s┼éysza┼é...
Liczy┼é te┼╝, ┼╝e je┼Ťli dane mu b─Ödzie, to brutalne realia nie skonfrontuj─ů si─Ö zbyt drastycznie z jego wyobra┼╝eniami. A by┼éy one jednak troch─Ö dziecinne i bajkowe.
Mo┼╝e to z naiwno┼Ťci, mo┼╝e z niewiedzy o ┼Ťwiecie.

Koniec końców, poza planowanymi atrakcjami, chłopak doszedł do wniosku, że warto będzie chyba przenocować w wiosce, albo w jej pobliżu. Było już po południu, więc zanim dotarłby na miejsce, pora byłaby odpowiednia na wypoczynek nocny, modlitwę, medytację i krótki trening.
Cho─ç nie do ko┼äca w takiej kolejno┼Ťci...


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Coda, ┼é─ůcznie edytowano 1 raz


_________________
M─é┼×├é┼╝czyzna ├é┼Ťredniego wzrostu, solidnej postury. W├é┼éosy d├é┼éugie, czarne, zwi├é─ůzane w kucyk. Oczy dwukolorowe - lewe zielone, prawe piwne.
Nosi czarne, lekkie ubranie - lu├é┼║ne spodnie ze wzorami po bokach, haftowanymi w kolorze z├é┼éotym; koszula z wysokim, sztywnym ko├é┼énierzem; na wierzchu szata do kolan, bez ko├é┼énierza, zapinana od pasa pod szyj─é┼×, z przodu od pasa w d─é┼é├é┼é szerokie wyci─é┼×cie umo├é┼╝liwiaj├é─ůce swobodne poruszanie si─é┼×.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: Cz, 22 lis 2007, 00:34 
Mistrz Gry
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
S┼éo┼äce sta┼éo ju┼╝ do┼Ť─ç nisko nad niebosk┼éonem, gdy ch┼éopak dotar┼é pomi─Ödzy chaty pokryte strzech─ů.
Cha┼éup by┼éo zaledwie siedem ÔÇô proste, ubogie, nieco pochylone ch┼éopskie siedziby. Przed jedn─ů z nich sta┼éa ┼Ťwinia i po┼╝era┼éa rozsypane na ziemi odpadki. Zza uchylonych drzwi przybysza obserwowa┼éa para nieufnie rozszerzonych oczu. Gdy Coda podni├│s┼é wzrok, drzwi zasta┼éy zatrza┼Ťni─Öte.
Podobne sceny miały miejsce, gdy mijał kolejne domy.

Zamek wznosi┼é si─Ö ponad dachami ÔÇô du┼╝o wi─Ökszy, ni┼╝ wydawa┼éo si─Ö podr├│┼╝nikowi, gdy szed┼é w jego stron─Ö w ┼Ťwietle popo┼éudniowego s┼éo┼äca ÔÇô kamienne ┼Ťciany sprawia┼éy wra┼╝enie zimnego monolitu, zaledwie na szczycie pojawi┼éo si─Ö kilka w─ůskich wykusz├│w. Na ka┼╝dym rogu muru znajdowa┼éa si─Ö okr─ůg┼éa baszta stra┼╝nicza.



_________________
Tch├│rz nie zazna ┼╝ycia,
Bohater nie zazna ┼Ťmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
Wy┼Ťwietl posty nie starsze ni┼╝:  Sortuj wg  
 Strona 1 z 1 [ Posty: 7 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegl─ůda forum

U┼╝ytkownicy przegl─ůdaj─ůcy ten dzia┼é: Brak zidentyfikowanych u┼╝ytkownik├│w i 1 go┼Ť─ç


Nie mo┼╝esz rozpoczyna─ç nowych w─ůtk├│w
Nie mo┼╝esz odpowiada─ç w w─ůtkach
Nie mo┼╝esz edytowa─ç swoich post├│w
Nie mo┼╝esz usuwa─ç swoich post├│w

Skocz do:  
cron
 
phpBB skin developed by: phpBB Headquarters
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne u┼╝ytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL

stat4u