Teraz jest Wt, 11 gru 2018, 01:54

Strefa czasowa: UTC + 1




 Strona 2 z 2 [ Posty: 41 ]  Przejd┼║ na stron─Ö Poprzednia strona  1, 2

Kamienny Las - Tajemnice w┼Ťr├│d G├│r

Autor Wiadomo┼Ť─ç
 Tytu┼é:
PostNapisane: Wt, 17 lut 2009, 21:21 
Mistrz Gry
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 5 pa┼║ 2008, 19:30
Posty: 14
Przechadzaj─ůc si─Ö pomi─Ödzy drzewami nie dostrzega┼é niczego nowego, niczego intryguj─ůcego. Otaczaj─ůca go szaro┼Ť─ç stawa┼éa si─Ö nudna i monotonna.
Jednak cisza b─Öd─ůca odpowiedzi─ů na nawo┼éywania Lorensa zosta┼éa w pewnym momencie zak┼é├│cona. Jego uszu dobieg┼é niemal┼╝e niedos┼éyszalny cichy chrz─Öst kamyczk├│w, jakby delikatnie przez kogo┼Ť potr─ůconych. ┼╣r├│d┼éo d┼║wi─Öku znajdowa┼éo si─Ö za plecami ch┼éopaka. Odwr├│ci┼é si─Ö szybko, jednak nikogo nie dostrzeg┼é. Badawczo spogl─ůda┼é na drzewa. Pomy┼Ťla┼é, ┼╝e lepiej czu┼éby si─Ö na r├│wninie - tutaj oczami wyobra┼║ni widzia┼é kogo┼Ť za ka┼╝dym drzewem. Jednak za skamienia┼éymi pniami i ga┼é─Öziami niczego nie by┼éo wida─ç.
Po jakim┼Ť czasie przesta┼é wypatrywa─ç tego, co potr─ůci┼éo kamyczki. Sam ju┼╝ nie by┼é pewien, czy mu si─Ö nie zdawa┼éo. W ko┼äcu ten odg┼éos by┼é bardzo cichy.

Mo┼╝e to tylko wiatr...

Ju┼╝ mia┼é zawr├│ci─ç, gdy nagle k─ůtem oka dostrzeg┼é jaki┼Ť ruch. Co┼Ť przesun─Ö┼éo si─Ö po jego prawej stronie. Jaki┼Ť nik┼éy cie┼ä wtapiaj─ůcy si─Ö we wszechobecn─ů szaro┼Ť─ç. Gdy jednak m─Ö┼╝czyzna odwr├│ci┼é wzrok, znowu niczego nie dostrzeg┼é. Nie potrafi┼é ju┼╝ wyznaczy─ç granicy mi─Ödzy z┼éudzeniem a tym, co realne. Zacz─ů┼é czu─ç si─Ö bardo niepewnie...


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Ishmael, ┼é─ůcznie edytowano 1 raz


_________________
Ja jestem grajkiem twym,
Tym w├é┼éa├é┼Ťnie jestem ja,
Zjawi├é┼éem si─é┼× tu po to,
By zrobi─é┼Ü co si─é┼× da...
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: ┼Ür, 18 lut 2009, 16:16 
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): Pt, 6 cze 2008, 20:52
Posty: 20
Lokalizacja: Silver Manor
Lorens zacz─ů┼é odczuwa─ç strach.
Wiedzia┼é, ┼╝e kto┼Ť go obserwowa┼é. A mo┼╝e nie? Mo┼╝e jednak to tylko jego bujna wyobra┼║nia? Nie wiedzia┼é, czego m├│g┼é si─Ö tutaj spodziewa─ç.
Mimo wszystko zacz─ů┼é i┼Ť─ç przed siebie, by┼é przygotowany na to, by w razie czego si─Ögn─ů─ç po miecz i go wyci─ůgn─ů─ç. Szed┼é niepewnie, rozgl─ůdaj─ůc si─Ö na wszystkie strony.

Kto┼Ť musi tutaj by─ç - powiedzia┼é do siebie - niemo┼╝liwe, ┼╝eby to wszystko mi si─Ö zdawa┼éo.

Postanowi┼é jeszcze raz zawo┼éa─ç, maj─ůc nadziej─Ö, ┼╝e ten kto┼Ť si─Ö ujawni. Czu┼é, ┼╝e serce bi┼éo mu jak m┼éot, ale postanowi┼é nie pokazywa─ç tego po sobie. Wyprostowa┼é si─Ö i szed┼é pewnie, mimo ┼╝e w jego umy┼Ťle k┼é─Öbi┼éy si─Ö r├│┼╝ne my┼Ťli...


Ostatnio edytowano Wt, 24 lut 2009, 11:50 przez Lorens, ┼é─ůcznie edytowano 3 razy


_________________
...:::Shut up when I'm talking to you!!!:::...
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: Pn, 23 lut 2009, 20:40 
Mistrz Gry
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 5 pa┼║ 2008, 19:30
Posty: 14
Trzask.
Kamienna ga┼é─ůzka spad┼éa z chrz─Östem za plecami Lorensa. Odwr├│ci┼é si─Ö. Tym razem mu si─Ö nie wydawa┼éo.

Zza drzewa zwisa┼éo co┼Ť d┼éugiego i szarego, bezwiednie ko┼éysanego przez wiatr. Po chwili m─Ö┼╝czyzna u┼Ťwiadomi┼é sobie, ┼╝e by┼éy to w┼éosy. Sko┼étunione w┼éosy czego┼Ť, co kry┼éo si─Ö za kamienn─ů form─ů, co od┼éama┼éo ga┼é─ůzk─Ö. M─Ö┼╝czyzna zastanawia┼é si─Ö, co zrobi─ç. Skoro co┼Ť si─Ö ukrywa┼éo, to raczej nie by┼éo gro┼║ne... A mo┼╝e to podst─Öp?
Podej┼Ť─ç, czy odej┼Ť─ç?

Nied┼éugo p├│┼║niej dylemat Lorensa zosta┼é rozwiany - powoli wychyli┼é si─Ö w┼éa┼Ťciciel w┼éos├│w. Oczom m─Ö┼╝czyzny ukaza┼éa si─Ö g┼éowa starca - pomarszczona blada twarz, prawie niewidoczne brwi, w─ůskie usta.
I oczy... By┼éo w nich co┼Ť intryguj─ůcego.

Starzec wyszed┼é zza drzewa. By┼é zgarbiony, owini─Öty w bia┼ée poszarpane szaty, w r─Öce trzyma┼é kij. Pomimo tego, ┼╝e sta┼é w miejscu, jego posta─ç by┼éa jakby w ruchu, subtelnym, ale nieustannym. Owiany by┼é aur─ů dynamiki, niepokoju. To mi─ů┼é palcami szat─Ö, to przenosi┼é ci─Ö┼╝ar cia┼éa z nogi na nog─Ö, to rozgl─ůda┼é si─Ö doko┼éa.
W ko┼äcu utkwi┼é ┼Ťwidruj─ůcy wzrok w Lorensie. Na jego twarzy pojawi┼é si─Ö u┼Ťmiech. Nie z┼éo┼Ťliwy. Ale nie wzbudza┼é te┼╝ zaufania.


Ostatnio edytowano Wt, 24 lut 2009, 11:53 przez Ishmael, ┼é─ůcznie edytowano 1 raz


_________________
Ja jestem grajkiem twym,
Tym w├é┼éa├é┼Ťnie jestem ja,
Zjawi├é┼éem si─é┼× tu po to,
By zrobi─é┼Ü co si─é┼× da...
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: N, 8 mar 2009, 19:25 
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): Pt, 6 cze 2008, 20:52
Posty: 20
Lokalizacja: Silver Manor
Na znak pokoju Lorens postanowi┼é schowa─ç sw├│j miecz. Zacz─ů┼é podchodzi─ç do m─Ö┼╝czyzny powolnym krokiem.

- Witaj, - powiedzia┼é do m─Ö┼╝czyzny z rado┼Ťci─ů w g┼éosie. Cieszy┼é si─Ö, ┼╝e w ko┼äcu kogo┼Ť spotka┼é. - Nie mam z┼éych zamiar├│w i przybywam w pokoju - doda┼é.


Ostatnio edytowano Wt, 10 mar 2009, 01:11 przez Lorens, ┼é─ůcznie edytowano 2 razy


_________________
...:::Shut up when I'm talking to you!!!:::...
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: Pn, 16 mar 2009, 20:06 
Mistrz Gry
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 5 pa┼║ 2008, 19:30
Posty: 14
- W pokoju, powiadasz? Przecie┼╝ to jest las. - Za┼Ťmia┼é si─Ö i spojrza┼é na m─Ö┼╝czyzn─Ö z politowaniem. - No dobrze, niewa┼╝ne. Czego tu szukasz, m┼éodzie┼äcze? - Wbi┼é w Lorensa badawczy, przenikliwy wzrok, jakby stara┼é si─Ö wyczyta─ç odpowied┼║ z jego ruch├│w. - Wiedz, ┼╝e intruzi nie s─ů tutaj mile widziani...

Słowo "intruzi" został wypowiedziane w taki sposób, że Lorensowi przeszły ciarki po plecach.

- Lecz je┼Ťli naprawd─Ö przybywasz w pokoju... - tu wzrok m─Ö┼╝czyzny spokojnie spocz─ů┼é na mieczu Lorensa, - to nie masz si─Ö czego obawia─ç.


Ostatnio edytowano Wt, 17 mar 2009, 14:24 przez Ishmael, ┼é─ůcznie edytowano 1 raz


_________________
Ja jestem grajkiem twym,
Tym w├é┼éa├é┼Ťnie jestem ja,
Zjawi├é┼éem si─é┼× tu po to,
By zrobi─é┼Ü co si─é┼× da...
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: N, 26 kwi 2009, 19:55 
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): Pt, 6 cze 2008, 20:52
Posty: 20
Lokalizacja: Silver Manor
Lorens zdj─ů┼é r─Ök─Ö z r─Ökoje┼Ťci miecza. Postanowi┼é przej┼Ť─ç od razu do sedna sprawy i wyt┼éumaczy─ç, dlaczego przyby┼é z wizyt─ů.

- Powiem od razu, o co mi chodzi. Chc─Ö mie─ç to jak najszybciej za sob─ů - powiedzia┼é kr├│tko i, zanim starzec cokolwiek powiedzia┼é, zn├│w zacz─ů┼é m├│wi─ç: - Przybywam w sprawie Theodeusa i Eltery. S─ů sk┼é├│ceni i Theodeus nie ma zamiaru si─Ö pogodzi─ç. Nie znam szczeg├│┼é├│w ich sporu, ale Eltera kaza┼éa mi odnale┼║─ç druida, kt├│ry oceni ich spraw─Ö neutralnym okiem i wszystko wyja┼Ťni. Eltera chcia┼éa, bym ci─Ö znalaz┼é i przyprowadzi┼é do nich.


Ostatnio edytowano Pn, 24 sie 2009, 00:56 przez Lorens, ┼é─ůcznie edytowano 2 razy


_________________
...:::Shut up when I'm talking to you!!!:::...
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: So, 6 cze 2009, 19:16 
Mistrz Gry
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 5 pa┼║ 2008, 19:30
Posty: 14
Starzec patrzy┼é na Lorensa z ukosa, przygryzaj─ůc warg─Ö i skubi─ůc lekko brod─Ö. Wyra┼║ne by┼éo, ┼╝e my┼Ťla┼é intensywnie. Po chwili milczenia odezwa┼é si─Ö zachryp┼éym g┼éosem:

- Może pójdę, a może nie pójdę... - przerwał na chwilę, w jego niespokojnych oczach pojawił się dziwny błysk.

- Ale pierwsze, ch┼éopcze, musisz... rozwi─ůza─ç zagadk─Ö!

Lorens zaniemówił.

Zagadk─Ö? Jak─ů zagadk─Ö? O co mu w og├│le chodzi?

Patrzy┼é na swego rozm├│wc─Ö wzrokiem pe┼énym irytacji. Ten z kolei, nie widz─ůc ┼╝adnego sprzeciwu ze strony ch┼éopaka, kontynuowa┼é.

- Bia┼éa kula na ziemi, bia┼ée nici w g├│rze... Bia┼éa kula jest pocz─ůtkiem, bia┼ée nici ┼Ťmierci─ů. Z jednej bia┼éej kuli osiem czarnych n├│g, z o┼Ťmiu czarnych n├│g tysi─ůce bia┼éych nici...


Ostatnio edytowano Pn, 24 sie 2009, 00:59 przez Ishmael, ┼é─ůcznie edytowano 1 raz


_________________
Ja jestem grajkiem twym,
Tym w├é┼éa├é┼Ťnie jestem ja,
Zjawi├é┼éem si─é┼× tu po to,
By zrobi─é┼Ü co si─é┼× da...
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: Pn, 8 cze 2009, 21:06 
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): Pt, 6 cze 2008, 20:52
Posty: 20
Lokalizacja: Silver Manor
Lorens zacz─ů┼é si─Ö zastanawia─ç nad rozwi─ůzaniem zagadki. Jedynie co go intrygowa┼éo, to te osiem czarnych n├│g. Pierwsze, co przychodzi┼éo mu na my┼Ťl, to paj─ůk.

- Tak! - krzykn─ů┼é nagle; - Paj─ůk! Bia┼éa kula jest pocz─ůtkiem, paj─ůk z niej wychodzi, bia┼ée nici to paj─Öczyna, kt├│r─ů tworzy, w nie wpada wiele owad├│w, dla kt├│rych oznacza to ju┼╝ tylko ┼Ťmier─ç.

Patrzył ze skupieniem na mędrca i oczekiwał jego odpowiedzi.


Ostatnio edytowano Pn, 24 sie 2009, 01:01 przez Lorens, ┼é─ůcznie edytowano 2 razy


_________________
...:::Shut up when I'm talking to you!!!:::...
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: Cz, 11 cze 2009, 12:03 
Mistrz Gry
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 5 pa┼║ 2008, 19:30
Posty: 14
M─Ödrzec milcza┼é. Skamienia┼é jak pos─ůg, wbi┼é ┼Ťwidruj─ůce spojrzenie w Lorensa, skrzywi┼é twarz w dziwnym grymasie i ani my┼Ťla┼é co┼Ť powiedzie─ç.

Pomimo ┼╝e w kamiennym lesie by┼éo ch┼éodno i sucho, Lorensowi pod wp┼éywem natarczywego wzroku domniemanego druida zrobi┼éo si─Ö gor─ůco. Chcia┼é si─Ö przed nim skry─ç, czym┼Ť zas┼éoni─ç, odwr├│ci─ç uwag─Ö. A tymczasem niewiele m├│g┼é zrobi─ç. Pr├│bowa┼é udawa─ç, ┼╝e nie widzi, odwracaj─ůc wzrok w inn─ů stron─Ö, ale by┼éo to wyj─ůtkowo trudne i ci─ůgle napotyka┼é spojrzenie m─Ö┼╝czyzny. Oczekiwa┼é jakiej┼Ť odpowiedzi czy wyja┼Ťnienia, w ko┼äcu odpowiedzia┼é na zagadk─Ö starucha, a ten nawet nie powiedzia┼é, czy dobrze.
Ch┼éopak otar┼é r─Ök─ů czo┼éo i, nie mog─ůc ju┼╝ d┼éu┼╝ej usta─ç w miejscu, zrobi┼é kilka krok├│w, przechadzaj─ůc si─Ö w ko┼éo. Nie wiedzia┼é, co powinien zrobi─ç, bo zawr├│cenie w tym momencie mog┼éo by─ç nierozwa┼╝ne. Drugiego druida - o ile to by┼é druid - m├│g┼é przez d┼éugi czas nie znale┼║─ç. Ale z drugiej strony, ten nie wygl─ůda┼é na kogo┼Ť, kto m├│g┼éby mu pom├│c. Denerwowa┼é Lorensa niepomiernie swoim dziwnym zachowaniem.
Ale, w sumie, mógł mieszkać w tym miejscu już bardzo długo i być może pierwszy raz od wielu lat spotkał człowieka...

Nie wiedz─ůc, co robi─ç dalej, ch┼éopak postanowi┼é jeszcze chwil─Ö poczeka─ç. Stan─ů┼é w lekkim rozkroku, wspar┼észy r─Öce na biodrach i postanowi┼é stawi─ç czo┼éo przenikliwemu spojrzeniu starca.
A ten, o dziwo, przemówił.

- Zaskoczy┼ée┼Ť mnie, przyjacielu. Zaskoczy┼ée┼Ť mnie, bardzo nawet pozytywnie, ┼╝e tak m┼éody ch┼éopak potrafi tak sprawnie my┼Ťle─ç! Odpowied┼║ poda┼ée┼Ť poprawn─ů, tak, tak, bardzo poprawn─ů. Nale┼╝─ů ci si─Ö gratulacje.

Lorens odskoczy┼é, gdy starzec nagle - zadziwiaj─ůco skocznie, jak na cz┼éowieka w jego wieku - podbieg┼é niemal┼╝e, by poda─ç mu d┼éo┼ä. Odwzajemni┼é gest ostro┼╝nie, by przypadkiem staruszka nie po┼éama─ç, a ten spos─Öpnia┼é nagle, opu┼Ťci┼é ramiona i ugi─ů┼é lekko kolana. Wyda┼é si─Ö ch┼éopakowi strasznie ma┼éy.

- Ech... A mo┼╝e to ja straci┼éem form─Ö? Kiedy┼Ť zadawa┼éem zagadki pierwszej klasy, oj tak, tak... Najwi─Öksi m─Ödrcy nie mogli im sprosta─ç, najwi─Öksi! A teraz ty mnie pokona┼ée┼Ť... - Uni├│s┼é smutne oczy na Lorensa i ca┼éa z┼éo┼Ť─ç, kt├│r─ů dotychczas powodowa┼é, znik┼éa. U┼Ťmiechn─ů┼é si─Ö.

- No c├│┼╝, nie warto teraz si─Ö tym za┼éamywa─ç, prawda, m┼éodzie┼äcze? M├│wi┼ée┼Ť, ┼╝e masz jaki┼Ť problem, wi─Öc prowad┼║ i opowiadaj po drodze, opowiadaj jak najwi─Öcej! M├│w mi, kim jeste┼Ť i co tam s┼éycha─ç w ┼Ťwiecie...


Ostatnio edytowano Pn, 24 sie 2009, 01:08 przez Ishmael, ┼é─ůcznie edytowano 1 raz


_________________
Ja jestem grajkiem twym,
Tym w├é┼éa├é┼Ťnie jestem ja,
Zjawi├é┼éem si─é┼× tu po to,
By zrobi─é┼Ü co si─é┼× da...
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: ┼Ür, 24 cze 2009, 00:42 
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): Pt, 6 cze 2008, 20:52
Posty: 20
Lokalizacja: Silver Manor
Lorens u┼Ťmiechn─ů┼é si─Ö do starca i zacz─ů┼é prowadzi─ç go do miejsca, w kt├│rym sp├│r pomi─Ödzy dwoma ┼╝ywio┼éakami mia┼é zosta─ç rozstrzygni─Öty.

- Nazywam si─Ö Lorens, - powiedzia┼é. - Niestety, nie mog─Ö powiedzie─ç ci, co s┼éycha─ç w ┼Ťwiecie, poniewa┼╝ sam od d┼éugiego czasu kr─Öc─Ö si─Ö w k├│┼éko w tym lesie i nie potrafi─Ö z niego wyj┼Ť─ç - wyja┼Ťni┼é.
- M├│j problem dotyczy Theodeusa i Eltery. Nie znam szczeg├│┼é├│w ich sporu, ale wiem, ┼╝e s─ů sk┼é├│ceni. Eltera powiedzia┼éa mi, ┼╝ebym odszuka┼é m─Ödrca, kt├│ry pomo┼╝e im rozstrzygn─ů─ç ich sp├│r.
- A jak Ty si─Ö nazywasz? Czy masz jakie┼Ť imi─Ö? - Zapyta┼é Lorens, gdy┼╝ nie wiedzia┼é, jak powinien si─Ö zwraca─ç do starca. - Czy b─Ödziesz w stanie mi wskaza─ç wyj┼Ťcie z tego lasu? Kompletnie zab┼é─ůdzi┼éem i nie wiem, co mam teraz zrobi─ç - powiedzia┼é w nadziei, ┼╝e druid pomo┼╝e mu opu┼Ťci─ç las.


Ostatnio edytowano Pn, 24 sie 2009, 01:11 przez Lorens, ┼é─ůcznie edytowano 2 razy


_________________
...:::Shut up when I'm talking to you!!!:::...
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytu┼é:
PostNapisane: Wt, 7 lip 2009, 19:23 
Mistrz Gry
Avatar u┼╝ytkownika

Do┼é─ůczy┼é(a): N, 5 pa┼║ 2008, 19:30
Posty: 14
Starzec szed┼é obok Lorensa bardzo wolnym krokiem, ku┼Ťtykaj─ůc nieco, jakby celowo wszystko przed┼éu┼╝aj─ůc. S┼éucha┼é s┼é├│w m┼éodzie┼äca z uwag─ů, lecz gdy ten zada┼é pierwsze pytanie, na twarzy druida pojawi┼éo si─Ö zamy┼Ťlenie. Po chwili milczenia odezwa┼é si─Ö niepewnym g┼éosem:

- Imi─Ö... Duror. Nazywam si─Ö Duror. A przynajmniej tak si─Ö do mnie kiedy┼Ť zwracano. - Westchn─ů┼é ci─Ö┼╝ko. - Dawnymi czasy nie ┼╝y┼éem sam na tym odludziu, lecz z innymi druidami. Ale ci g┼éupcy nie wiedzieli, co ma prawdziw─ů warto┼Ť─ç i co naprawd─Ö si─Ö liczy. Tylko natura, natura, natura. Bezmy┼Ťlno┼Ť─ç... - na jego twarzy pojawi┼é si─Ö grymas z┼éo┼Ťci. - Po jakim┼Ť czasie oni... ekhm... Od┼é─ůczy┼éem si─Ö od nich. Zreszt─ů, po co ja ci to m├│wi─Ö? To nie twoja sprawa!

Starzec przystan─ů┼é i popatrzy┼é na rozm├│wc─Ö dziwnym wzrokiem, jakby lekko zmieszany nag┼éym wybuchem z┼éo┼Ťci. Cho─ç przed chwil─ů krzycza┼é, teraz jego g┼éos by┼é ju┼╝ spokojny:

- Spójrz w niebo, Lorensie. Słońce zachodzi. Przenocujmy w mojej chacie.

Czuj─ůc, ┼╝e nie warto sprzecza─ç si─Ö z druidem, nie wyrazi┼é sprzeciwu. Poza tym by┼é ju┼╝ zm─Öczony. Szli dosy─ç d┼éugo, a┼╝ wreszcie oczom Lorensa ukaza┼éa si─Ö ma┼éa lepianka. Troch─Ö upiornie komponowa┼éa si─Ö z ca┼éym tym "lasem", jednak w ┼Ťrodku okaza┼éa si─Ö nawet przytulna. Sk┼éada┼éa si─Ö z trzech izb. Pierwsz─ů z nich by┼éo najwi─Öksze pomieszczenie, do kt├│rego wchodzi┼éo si─Ö z zewn─ůtrz. Prawdopodobnie pe┼éni┼éo funkcj─Ö 'salonu' i kuchni jednocze┼Ťnie. By┼é w nim st├│┼é, zaraz pod ┼Ťcian─ů, na prawo od wej┼Ťcia, jakie┼Ť ksi─ů┼╝ki rozrzucone w nie┼éadzie na jednej z p├│┼éek, dwa drewniane, obdarte krzes┼éa, okienko wpuszczaj─ůce bardzo ma┼éo ┼Ťwiat┼éa i wej┼Ťcia do dw├│ch pozosta┼éych pomieszcze┼ä - jedno po lewej, bli┼╝sze, ukazywa┼éo ma┼éy pokoik. Drugie, bardziej oddalone, kry┼éo pok├│j wi─Ökszy i ciemniejszy. Lorens stara┼é si─Ö z daleka zobaczy─ç, co by┼éo w pokoju umieszczonym najbardziej w g┼é─Öbi. Niestety w chacie by┼éo jeszcze ciemniej, ni┼╝ na zewnatrz, a jego oczy nie przyzwyczai┼éy si─Ö do mroku. Duror wskaza┼é mu pomieszczenie na lewo od wej┼Ťcia, zach─Öcaj─ůc go, aby sie w nim rozgo┼Ťci┼é.

- Wybacz nieporz─ůdek, - powiedzia┼é, zrzucaj─ůc ramieniem to, co znajdowa┼éo si─Ö na stole, - ale bardzo rzadko miewam go┼Ťci.

Gdy efekt wydawa┼é mu si─Ö zadowalaj─ůcy, rzuci┼é par─Ö s┼é├│w: co┼Ť o wieczerzy, o innych ludziach, kt├│rych widzia┼é przechodz─ůcych przez las, ale bali si─Ö go i uciekali w pop┼éochu. Gdy sko┼äczy┼é, nagle znikn─ů┼é w najg┼é─Öbszej izbie, i zakry┼é drzwi szmat─ů, kt├│ra by┼éa przybita u wej┼Ťcia.

Lorens patrzy┼é jeszcze przez chwil─Ö na zas┼éon─Ö, lekko zaskoczony. Gdy jednak starzec ju┼╝ nie wyszed┼é, wzruszy┼é tylko ramionami i odwr├│ci┼é si─Ö w stron─Ö pokoju, w kt├│rym mia┼é spa─ç. Po┼éo┼╝y┼é d┼éo┼ä na framudze i przest─ůpi┼é pr├│g, obrzucaj─ůc wszystko ciekawym spojrzeniem. W izbie sta┼éo sta┼éo skromne, nie wygl─ůdaj─ůce na zbyt wygodne ┼é├│┼╝ko przykryte szarawym prze┼Ťcierad┼éem z jedn─ů czy dwoma dziurami i br─ůzow─ů poduszk─ů. Pod ┼Ťcian─ů znajdowa┼éa si─Ö komoda wykonana z ciemnego drewna. Le┼╝a┼éa na niej sterta zwoj├│w przyci┼Ťni─Öta kunsztownie wykonanym przyciskiem do papieru. W meblu znajdowa┼éy si─Ö dwie du┼╝e zamkni─Öte szuflady. W rogach i na suficie zwisa┼éy srebrnymi nitkami pojedyncze paj─Öczyny.

Ch┼éopak usiad┼é ostro┼╝nie na ┼é├│┼╝ku. Dopiero teraz poczu┼é, jaki by┼é zm─Öczony. Zastanawia┼é si─Ö, czy dobrze zrobi┼é, zgadzaj─ůc si─Ö na nocleg w tej chacie... Chyba lepiej czu┼é si─Ö na otwartej przestrzeni, ni┼╝ tutaj. Sam nie wiedzia┼é, dlaczego.
Przesuwa┼é zm─Öczonym wzrokiem po drewnianej komodzie, brudnych ┼Ťcianach, ciemnych drzwiach. W jego g┼éowie pojawia┼éy si─Ö r├│┼╝ne obrazy.
My┼Ťla┼é o starcu.
O Elterze.
O całym dzisiejszym dniu...

Sen przyszedł szybko.

[center]* * *[/center]

Brzd─Ök.

Lorens otworzył oczy. Nie wiedział, jak długo spał. Zastanawiał się, co go...

Brzdęk. Po chwili zabrzmiało ciche przekleństwo.

Przetarł zaspane oczy i nastawił uszu. Nie był pewien, co słyszał. Ale teraz dobiegała go tylko cisza...


Ostatnio edytowano Pn, 24 sie 2009, 01:23 przez Ishmael, ┼é─ůcznie edytowano 2 razy


_________________
Ja jestem grajkiem twym,
Tym w├é┼éa├é┼Ťnie jestem ja,
Zjawi├é┼éem si─é┼× tu po to,
By zrobi─é┼Ü co si─é┼× da...
Offline
 Zobacz profil  
 
Wy┼Ťwietl posty nie starsze ni┼╝:  Sortuj wg  
 Strona 2 z 2 [ Posty: 41 ]  Przejd┼║ na stron─Ö Poprzednia strona  1, 2

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegl─ůda forum

U┼╝ytkownicy przegl─ůdaj─ůcy ten dzia┼é: Brak zidentyfikowanych u┼╝ytkownik├│w i 1 go┼Ť─ç


Nie mo┼╝esz rozpoczyna─ç nowych w─ůtk├│w
Nie mo┼╝esz odpowiada─ç w w─ůtkach
Nie mo┼╝esz edytowa─ç swoich post├│w
Nie mo┼╝esz usuwa─ç swoich post├│w

Skocz do:  
cron
 
phpBB skin developed by: phpBB Headquarters
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne u┼╝ytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL

stat4u