Po Drugiej Stronie Lustra

Twój dziadek zbudował odrzutowiec, a babcia poleciała w kosmos? A może chcesz przedstawić swoją opinię na temat nowo wyprodukowanej zupki chińskiej? Miejsce na to znajdziesz tutaj.

Moderator: Strażnicy

User avatar
Lalaith
Krzykaczka
Posts: 176
Joined: Sat, 26 May 2007, 20:19
Location: z Dalekiej Drogi
Contact:

Post by Lalaith » Wed, 26 Sep 2007, 09:57

Czekając na to, co powie Tesaria, Lalaith dostrzegła kolejną kobietę w karczmie. Pojawiła się jakby znikąd... Nikt nie zauważył, jak wchodziła, ona sama z nikim się nie przywitała i zaraz też znikła w najdalej oddalonym i najbardziej niedoświetlonym kącie sali.

Było w niej coś dziwnego. Ciężko określić, co. Nie była elfką- brakowało jej tych jednoznacznych cech elfiej urody. Ale nie była też człowiekiem sensu stricte. Lalaith zastanowiła się chwilę.

Jeżeli nie jesteś elfką, ani nie jesteś zwyczajną dziewczyną...To musisz być wiedźminką- o ile to słowo ma rodzaj żeński, albo czarodziejką z nałożoną jakąś dziwną iluzją... Hmm, ale czarodziejka nie nosiłaby takiej broni, w ogóle nie nosiła by broni! Wiedźminka...Pierwszy raz mam okazję widzieć na własne oczy jedną z tego osławionego kręgu tajemnicy.

Po paru chwilach zreflektowała się - nie można przecież tak bezczelnie się gapić na drugiego człowieka, nawet się nie przywitawszy! Skinęła lekko głową siedzącej tam kobiecie, zauważając jednocześnie, że ta równie uważnie przygląda się jej i Tesarii.

-Tesario...? Czemu umilkłaś?
Być beznadziejnie niepewnym i szaleńcem nadziei
~~~~~~~~~~~~
Dziewczyna o delikatnej urodzie; długie rzęsy, bursztynowo zielone oczy. Usta w kolorze płatków maków. Krótko ścięte kręcone włosy w kolorze kasztanowo rudym nadają jej nieco zawadiacki wygląd. 160cm wzrostu i 55kg.

User avatar
Grodmir
Ambasador Krasnoludów
Posts: 182
Joined: Wed, 7 Mar 2007, 13:07
Location: Baragm-Dred
Contact:

Post by Grodmir » Wed, 26 Sep 2007, 12:10

-Tak, ludzie są niedobrzy. Długo tak myślałem po opuszczeniu Baragm-Dred. Nie szanowali tego co na szacunek zasługiwało. Większość nie wiedziała co to honor. Widywałem łotrów, rzezimieszków i krętaczy których nikt nie zamierzał karać. Dużo czasu potrzebowałem by zrozumieć, że chociaż na powierzchni wszystko jest tak inne i tak naprawdę niezbyt mi się podobające to jest częścią jednej machiny. To od takich ludzi często moja rasa kupowała potrzebne materiały. Są potrzebni, choć ręki bym takiemu nie podał. Nawet jeśli z twoim plemieniem nie utrzymują kontaktów to i tak wpływają na jego otoczenie.

Kobieta postawiła garniec i niewielki kufel przed Grodmirem. Zmierzył naczynie sceptycznym wzrokiem, ale nalał do niego miodu. Po chwili kontynuował wypowiedź.

-Jeśli zaś mówisz o tutejszych magach to w żadnym razie nie lekceważ ich mocy. Są pośród nich tacy, którzy jednym gestem mogliby obrócić w perzynę całe miasto.
Za dobrze utrzyman¹, rudaw¹ brod¹ kryje siê szeroka twarz. G³êboko osadzone, niewielkie, ciemne oczy spogl¹daj¹ na œwiat nieruchomo. Jest wysoki jak na swój gatunek i postawny. Nosi siê prosto i biednie. Przy pasie przytroczony ma krótki miecz, a na plecach dwurêczny topór.
Wymiary: 156cm i 84kg

User avatar
Mirandor
Posts: 130
Joined: Thu, 23 Aug 2007, 19:49

Post by Mirandor » Wed, 26 Sep 2007, 14:27

- Nasze plemię nie lubiło zbójów, zawsze awanturnicy zostawali wyrzuceni ze wsi... -skwitował - ale barbarzyństwem jest to że cęsto oferują mi w gospodach do zjedzenia końskie mięso, jak można jeść te boskie stworzenia? Strasne jak w tych krainach się podchodzi do takich spraw.

Zastukał palcem w stół.

- Magowie, tak nazywają tych dziwnych szamanów, są strasni, wiem, pewno z złymi abbasy trzymają, temu mają takie złe moce... Nie chcę im wchodzić w drogę.
Last edited by Mirandor on Wed, 26 Sep 2007, 19:06, edited 1 time in total.

User avatar
Tesaria
Posts: 63
Joined: Sun, 18 Mar 2007, 12:58
Location: Riva

Post by Tesaria » Wed, 26 Sep 2007, 14:28

Dziewczyna ocknęła się i spojrzała przepraszającym wzrokiem na towarzyszkę.

- Wybacz, zamyśliłam się. Proszę, mów mi Tes. Jeśli chodzi o mnie… Mój ojciec był wspaniałym wojownikiem. Kiedy się urodziłam, załamał się, że nie jestem chłopcem – uśmiechnęła się smutno – Gdy matka odeszła, uczył mnie walczyć i wychował trochę jak syna. Nie umiem więc za bardzo prać, gotować i sprzątać. Moja matka… była elfką – powiedziała to słowo z dziwną obojętnością i stanowczością.

Zamilkła na chwilę, zastanawiając się, co mogła by dodać.

- To chyba wszystko. Ojciec umarł, a ja muszę z czegoś żyć. Mało kto przyjmuje mnie do pracy, ale ciągle trenuję i mam nadzieję, że będę lepsza.

Spojrzała na jedzenie i z trudem zjadła kilka łyżek. Musiała przyznać, że było wyborne – rzadko miał okazję jeść coś tak pysznego. Zdjęła kurtkę i ponownie zwróciła się do Lalaith.

- Widziałaś tą dziewczynę? Nie sądzisz, że jest w niej coś dziwnego? Spojrzała na nas, ale się nie przysiadła… Wiesz, kim może być? – zasypała towarzyszką gradem pytań, patrząc na nieznajomą.




[ Mam prośbę. W tym wątku nie ma MG, który by za nas wszystko załatwiał. Czy mogę prosić, by każda nowa postać opisywała, jak wygląda? Ułatwiło by to grę.]

User avatar
Lalaith
Krzykaczka
Posts: 176
Joined: Sat, 26 May 2007, 20:19
Location: z Dalekiej Drogi
Contact:

Post by Lalaith » Wed, 26 Sep 2007, 15:25

Lalaith podążyła wzrokiem za Tesarią, po raz kolejny spoglądając na nieznajomą siedzącą w kącie sali.
- Więc, Tes... jesteś półelfką? Nie uważam, aby to była wada. A mówisz o swojej matce tak, jakby była... Ale, cóż nie moja rzecz. - spojrzała na dziewczynę pojednawczo, nie chcąc wydać się zbyt ciekawską.

-Z pracą to chyba nie bardzo mogę ci pomóc, sama chętnie bym coś znalazła. Póki co, zarabiam w drodze, pomagając chorym. Chyba, że są biedni- wtedy nie wolno mi wziąć od nich pieniędzy- taką Drogę wybrałam, obiecując służyć innym swoją wiedzą i pomocą... Chociaż to właśnie ci biedniejsi częściej mają więcej honoru, niż bogaty pan i zawsze jakoś się odwdzięczą za pomoc i lekarstwa...

-Prać i gotować niby umiem- zaśmiała się Lalaith - ale wolę moje zioła, flet, śpiew, rysunki i polowania w lesie, więc też marny ze mnie materiał na kurę domową...Za mało we mnie potulności, zawsze przedkładałam naukę i polowania z ojcem niż siedzenie w domu z matką. Z głodu nie przymieram, jak potrzeba, coś zawsze upoluję - musnęła koniuszkami palców leżącą opodal kuszę, a na twarzy zagościł wyraz zamyślenia i nutka tęsknoty za czymś minionym.

Widać było, że rozmowa sprawia obydwu kobietom przyjemność, a jedzenie smakuje.
Przynajmniej mogę jakoś pomóc... Zresztą, milej jest jeść w towarzystwie, niż siedzieć w samotności...No właśnie...

-Co do tamtej kobiety - też zauważyłam, że się nam przyglądała. Wydaje mi się, że jest wiedźminką... - ostatnie zdanie Lalaith wypowiedziała nieco ściszonym głosem, pochylając się ku Tesarii, tak że długie kasztanowe włosy, jak zwykle niczym nie związane zsunęły się jej na twarz, łaskocząc policzek.

-Podobno nie wszyscy za nimi przepadają... Mnie tam jest wszystko jedno, czy jest wiedźminką, elfką, czy kimkolwiek innym, skoro nie robi nic złego. Ale są tacy, co myślą inaczej. Może dlatego ona nie chce zwracać na siebie uwagi? Jest w niej coś tajemniczego, jakaś siła...Sama nie wiem, jak to określić. I ta uroda- dość niezwykła...
Być beznadziejnie niepewnym i szaleńcem nadziei
~~~~~~~~~~~~
Dziewczyna o delikatnej urodzie; długie rzęsy, bursztynowo zielone oczy. Usta w kolorze płatków maków. Krótko ścięte kręcone włosy w kolorze kasztanowo rudym nadają jej nieco zawadiacki wygląd. 160cm wzrostu i 55kg.

User avatar
Grodmir
Ambasador Krasnoludów
Posts: 182
Joined: Wed, 7 Mar 2007, 13:07
Location: Baragm-Dred
Contact:

Post by Grodmir » Wed, 26 Sep 2007, 16:17

-Ha, tutaj to ja was kompletnie ludzi nie rozumiem. Jadłem już konie, psy, koty, szczury i różne inne mięso. Nie widzę jednak specjalnej różnicy w smaku. Starczy dobrze przygotować. Nie mówimy przecież o rasach inteligentnych. To, to mogą tylko orki jeść.

Grodmir pociągnął z kufelka trochę miodu. Spotykał lepsze, ale to też było niczego sobie.

-Magowie nie są źli, przynajmniej nie wszyscy. Jeden z nich oddał życie dla ratowania kompleksu. Gdyby nie on trzęsienie ziemi pochłonęłoby wiele niewinnych żyć. Jedyny problem jest taki, że mają tak dużo mocy, a ta potrafi uderzyć do głowy.
Za dobrze utrzyman¹, rudaw¹ brod¹ kryje siê szeroka twarz. G³êboko osadzone, niewielkie, ciemne oczy spogl¹daj¹ na œwiat nieruchomo. Jest wysoki jak na swój gatunek i postawny. Nosi siê prosto i biednie. Przy pasie przytroczony ma krótki miecz, a na plecach dwurêczny topór.
Wymiary: 156cm i 84kg

User avatar
Tesaria
Posts: 63
Joined: Sun, 18 Mar 2007, 12:58
Location: Riva

Post by Tesaria » Wed, 26 Sep 2007, 17:03

Wiedźmin… Gdzieś już to słyszałam…

Dziewczyna skupiła się. A tak! Ojciec kiedyś wspominał o dziwnych wojownikach – ich magicznych ziołach, dwóch mieczach i białych włosach.

Spojrzała ze zdumieniem na kobietę siedzącą w kącie. Było jasne, że nie chce na siebie zwracać uwagi, ludzie różnie reagują na odmienność. Zastanawiała się, czy może podejść i zagadnąć, ale zdecydowała, że może nieznajoma nie ma ochoty na rozmowę, a jak będzie miała – sama podejdzie.

Ponownie spojrzała na towarzyszkę. Faktycznie, powiedziała o matce chłodno, jak zawsze. Czuła do niej uraz, że porzuciła niemowlę, że nigdy nie zaznała matczynej miłości. Nie nienawidziła jej, jednak ukrywała fakt, iż jej półelfką. Mimo, że wiele cech odziedziczyła po ojcu, chowała za włosami odrobinę spiczaste uszy, ukrywała urodę za przybrudzoną twarzą, swoją rolę spełniała również szpecąca blizna… Wzrost i po trosze kocią grację udawało się neutralizować. Prawie nikt nie zauważał, że ma domieszkę elfiej krwi.

- Półelfką… Nigdy tego nie używam. Matka porzuciła mnie, jak jeszcze nie miałam roku… Czuję do niej żal. – powiedziała szczerze.

- Zgraną tworzymy parę - ja ranię, ty uzdrawiasz - powiedziała w zamyśleniu. - A tak właściwie, co Cię tu sprowadza?
Last edited by Tesaria on Wed, 26 Sep 2007, 19:51, edited 1 time in total.

User avatar
Lalaith
Krzykaczka
Posts: 176
Joined: Sat, 26 May 2007, 20:19
Location: z Dalekiej Drogi
Contact:

Post by Lalaith » Wed, 26 Sep 2007, 19:30

Lalaith spojrzała głęboko w czarne oczy Tesarii. Zrobiło jej się głupio, że nieumyślnie zrobiła dziewczynie przykrość.

-Przepraszam, nie chciałam...Nie wiem, co powiedzieć, ale przecież musiał być jakiś powód, że matka was zostawiła...Zresztą, nieważne, przeszłość czasem lepiej zostawić za sobą. - powiedziała bardziej do siebie niż do Tesarii.

Dziewczynie nie spodobało się ostatnie zdanie Tes. Delikatnie położyła swoją dłoń na jej ręce, starając się w tym geście zawrzeć całą sympatię, jaką czuła do niedawno poznanej dziewczyny.
-Nie myśl o sobie w ten sposób. Każdy robi to, co umie najlepiej. Ty zarabiasz mieczem, ja rękami i wiedzą. Cały sekret tkwi w tym, jak się wykorzystuje swoje umiejętności. Ja także mogłabym zabijać - uczono mnie warzyć trucizny... Ty możesz użyć miecza ratując życie innej osoby- wszystko zależy od wyboru. Żaden bóg ani Los nie predestynuje twojego życia, to ty o nim decydujesz.

Dziewczyna umilkła na chwilę, zastanawiając się jak zareaguje Tesaria na jej słowa. I czy nie pomyśli sobie, że ma do czynienia z naiwną panienką wychowaną w cieniu bóstw i dymu kadzideł, kiedy usłyszy historię wyboru Drogi.
- No właśnie, jestem tu, bo taki był mój wybór. U nas, w świątyni, gdzie uczyłam się zielarstwa była taka tradycja, że dziewczęta, które ukończyły już naukę były poddawane ceremonii Wyboru Drogi. To było takie radosne święto, pożegnanie okresu młodzieńczego i wejście w dorosłość.

- Wybór tego, co pragnie się dalej robić w życiu. Mogłam zostać w wiosce i uczyć się, by zostać kapłanką Diyoli, a po odsłużeniu dziesięciu lat założyć rodzinę. Albo wybrać podróż gdzie oczy poniosą, lecząc w drodze. Wybrałam to, co wydało mi się lepsze dla kogoś z moim charakterem. Wybrałam wolność i niezależność Drogi... A teraz jestem tutaj. Tu przyniosły mnie nogi. Mam nadzieję, że znajdę tu jakąś pracę dla zielarki, a jeżeli nie, zawsze mogę dorobić śpiewem albo grą na flecie- uśmiechnęła się pogodnie do towarzyszki.

-Tak sobie teraz pomyślałam, może... Może owa wiedźminka ci pomoże? Przecież wiedźmini też zarabiają mieczem...
Last edited by Lalaith on Wed, 26 Sep 2007, 19:54, edited 1 time in total.
Być beznadziejnie niepewnym i szaleńcem nadziei
~~~~~~~~~~~~
Dziewczyna o delikatnej urodzie; długie rzęsy, bursztynowo zielone oczy. Usta w kolorze płatków maków. Krótko ścięte kręcone włosy w kolorze kasztanowo rudym nadają jej nieco zawadiacki wygląd. 160cm wzrostu i 55kg.

User avatar
Mirandor
Posts: 130
Joined: Thu, 23 Aug 2007, 19:49

Post by Mirandor » Wed, 26 Sep 2007, 19:39

Mirandor był wstrząśnięty jak można dopuścić do siebie myśl by zjadać zwierzęta domowe, a tym bardziej boskie konie...

- Dziwny jest ten cały świat - rzekł lekko zamyślony - u mnie nawet w głodzie nie zabijemy konia by go zjeść, a u was to zwycajne...

Łyknął za Grodmirem kumysu...

- Nie znam żadnych magów, i nie chcę znać racej...
Last edited by Mirandor on Wed, 26 Sep 2007, 21:49, edited 1 time in total.

User avatar
Grodmir
Ambasador Krasnoludów
Posts: 182
Joined: Wed, 7 Mar 2007, 13:07
Location: Baragm-Dred
Contact:

Post by Grodmir » Wed, 26 Sep 2007, 20:04

Grodmir wzruszył ramionami.

-W górach, ani pod ziemią na koniu nie pojeździsz. Dlatego poza mięsem i skórą są dla nas niemal bez wartości. No, kupcy jeszcze ich używają do ciągnięcia wozów. A magów sam wielu nie znam. Wśród mojej rasy nie ma wielu, którzy korzystaliby z mocy, jak wasi szamani, czy magowie. Przodkowie nam starczają jako wsparcie.
Za dobrze utrzyman¹, rudaw¹ brod¹ kryje siê szeroka twarz. G³êboko osadzone, niewielkie, ciemne oczy spogl¹daj¹ na œwiat nieruchomo. Jest wysoki jak na swój gatunek i postawny. Nosi siê prosto i biednie. Przy pasie przytroczony ma krótki miecz, a na plecach dwurêczny topór.
Wymiary: 156cm i 84kg

User avatar
Konrad
Posts: 155
Joined: Sun, 25 Feb 2007, 21:44
Location: Vermad
Contact:

Post by Konrad » Wed, 26 Sep 2007, 20:40

W gospodzie zbierało się coraz więcej awanturników, karczmarz i dziewczyna obsługująca klientów mieli pełne ręce roboty. Chłopak cieszył się, że był jednym z pierwszych gości, miał nadzieję, że nie będzie musiał czekać długo na posiłek.

Jeszcze raz rozejrzał się po pomieszczeniu, niektóre osoby już poprzysiadały się do siebie i zaczęły konwersację. Konrad jednak nie widział towarzysza dla siebie, wszyscy byli prostymi ludźmi, którzy na pewno nie podzielali jego zainteresowań.
Może krasnolud nadałby się na kompana do rozmowy, lecz już przysiadł się do niego ten zarośnięty osiłek. To nie było towarzystwo dla niego.

Przez chwilę popatrzył na młodą dziewczynę, która paradowała z mieczem. Dyskretnie uśmiechnął się pod nosem.

Po co ci to ostrze? Jeszcze zrobisz sobie krzywdę. Pomyślał. Zaiste złe mamy czasy, skoro kobiety muszą chodzić z orężem przy pasie, zamiast zajmować się domem i mężem.

Jego rozmyślania przerwała panna, która przyniosła do jego stolika butelkę przedniego wina i ozdobny, choć raczej prosty, kryształowy kielich. Dziewczyna była zabiegana, szybko i bez zbędnych ceremonii napełniła puchar, ukłoniła się i odeszła aby obsłużyć kolejnego klienta.
Konrad podziękował skinieniem głowy.

Wziął łyk wina, powoli przechylając kielich. W tym momencie spostrzegł smukłą postać siedzącą przy stoliku na uboczu. Osoba ta, mimo prostego wyglądu, sprawiała wrażenie dostojności, jej ruchy były zgrabne i niezwykle płynne. Chłopak dostrzegł spiczaste zakończenia uszu nieznajomego.

Czyżby to był elf? Giermek nigdy nie spotkał przedstawiciela tej tajemniczej rasy, lecz słyszał wiele opowieści i legend mówiących o elfach. Zawsze chciał posłuchać ballady śpiewanej przez elfiego trubadura.

Cóż za przedziwny zbieg okoliczności sprawił, że chłopak napotkał elfa w takim miejscu, wśród zwykłych ludzi, a nie na przykład podczas jakiegoś przyjęcia na salonach któregoś z arystokratów?

Dziewczyna postawiła na stole przed nim talerz z gorącym posiłkiem…
Last edited by Konrad on Wed, 26 Sep 2007, 20:53, edited 1 time in total.
WÂśrĂłd szczĂŞku orĂŞÂża milczÂą prawa.

User avatar
Mirandor
Posts: 130
Joined: Thu, 23 Aug 2007, 19:49

Post by Mirandor » Wed, 26 Sep 2007, 21:45

Zaiskrzyło, niczym grom który spadł na niego z jasnego nieba. Jak można jeść konie!? Przecież to są zwierzęta boskie, inteligentne... to szczyt barbarzyństwa. Był zagubiony jak nigdy, poruszony do głębi. Zastanawiał się gdzie trafił, do jakich bezdusznych, bezbożnych krain gdzie dopuszczają się takich barbarzyństw. Posmutniał, popił ostatni łyk kumysu. Taki jest ten świat, skwitował.

- Prosę nie porównuj magów do szamanów, szamani rozmawiają z duchami, przodkami też, a nie robią stucek.
Last edited by Mirandor on Thu, 27 Sep 2007, 11:54, edited 1 time in total.

User avatar
Grodmir
Ambasador Krasnoludów
Posts: 182
Joined: Wed, 7 Mar 2007, 13:07
Location: Baragm-Dred
Contact:

Post by Grodmir » Wed, 26 Sep 2007, 22:32

Krasnolud widocznie ciągle niezbyt obyty wśród ludzi nie zauważył (a może nie zwrócił uwagi) na szok jakim była wiadomość o jedzeniu koni.

-Nie jestem ekspertem od magii, ale przyznam, że zawsze mnie fascynowała. Zdarzało mi się więc rozmawiać z różnymi adeptami sztuk. Niechętnie dzielą się oni swoją wiedzą. Słyszałem jednak, że pośród ich umiejętności jest rozmawianie ze zmarłymi, żywiołami, a także roślinami i zwierzętami. Sądzę więc, że z twoimi duchami też są w stanie. A w słowie sztuczka nie bardzo mieszczą mi się zdolności przemiany stali w proch i inne tego typu zaklęcia. Nie zrozum mnie źle. Nie ubóstwiam ich jak niektórzy, ale daleki jestem od niedoceniania ich zdolności.

Grodmir rozejrzał się po izbie. Humor miał przedni i wyszukiwał wzrokiem jakichś bardów lub innych trubadurów. Wśród jego ludu takiej muzyki nie można było uświadczyć, jednak to była jedna z niewielu rzeczy, którą uważał za lepszą na powierzchni.
Last edited by Grodmir on Thu, 27 Sep 2007, 11:55, edited 1 time in total.
Za dobrze utrzyman¹, rudaw¹ brod¹ kryje siê szeroka twarz. G³êboko osadzone, niewielkie, ciemne oczy spogl¹daj¹ na œwiat nieruchomo. Jest wysoki jak na swój gatunek i postawny. Nosi siê prosto i biednie. Przy pasie przytroczony ma krótki miecz, a na plecach dwurêczny topór.
Wymiary: 156cm i 84kg

User avatar
Mirandor
Posts: 130
Joined: Thu, 23 Aug 2007, 19:49

Post by Mirandor » Wed, 26 Sep 2007, 23:07

- Ale nie jest normalne, by ludzie umieli to robić, to jest dziwne, szamani posiadają moc, a ci magowie... - powoli się gubił - po co komu niscyć metal? Lepiej by mag leczył, pomagał, a nie niscył.

Czuł, iż powoli temat rozmowy się wyczerpuje, więc zamówił trzeci już kubek kumysu, tym razem by zalać to, czego dziś się dowiedział.

- A pal czort magów - rzekł głośniej czekając na zamówienie.
Last edited by Mirandor on Thu, 27 Sep 2007, 11:58, edited 1 time in total.

User avatar
Grodmir
Ambasador Krasnoludów
Posts: 182
Joined: Wed, 7 Mar 2007, 13:07
Location: Baragm-Dred
Contact:

Post by Grodmir » Wed, 26 Sep 2007, 23:15

-Tak. –Grodmir pokiwał głową. –Magowie tak to właśnie nazywają, posiadaniem mocy. Podejrzewam, że zarówno magowie i szamani korzystają z magii. Może trochę inaczej, ale to ciągle ta sama moc. A niszczenie metalu też się może przydać, gdyby przykładowo atakowała was armia. Zniszczenie jej broni mogłoby się przydać. Poza tym chyba mogliby z prochu zrobić metal, skoro mogą w tą stronę.

-A z resztą, racja, pal czort magów.
Za dobrze utrzyman¹, rudaw¹ brod¹ kryje siê szeroka twarz. G³êboko osadzone, niewielkie, ciemne oczy spogl¹daj¹ na œwiat nieruchomo. Jest wysoki jak na swój gatunek i postawny. Nosi siê prosto i biednie. Przy pasie przytroczony ma krótki miecz, a na plecach dwurêczny topór.
Wymiary: 156cm i 84kg

User avatar
Shinma'onari
Lewa Ręka Metatrona
Posts: 28
Joined: Wed, 12 Sep 2007, 22:39

Post by Shinma'onari » Thu, 27 Sep 2007, 01:31

Rozparty wygodnie przy stoliku w kącie sali elf poczuł na sobie wzrok nieznajomego.

Elf był wysoki nawet jak na przedstawiciela swojej rasy. Ciemne, wciąż mokre włosy luźno opadały na ramiona, niemal równie ciemne oczy przyglądały się wszystkiemu z wyrazem, który z braku lepszego słowa można by nazwać uprzejmym zainteresowaniem, chociaż tak naprawdę wcale nie wyglądał na zainteresowanego, a raczej znudzonego. Ostre rysy nadawały twarzy pewnej dzikości, która zupełnie nie licowała z nieco niedbałym, acz luksusowym strojem w kolorach różnych odcieni piasku. Pomijając świetne wykonanie i wysokiej jakości materiały, krój stroju elfa, sugerował, że bardziej ceni on sobie wygodę i swobodę ruchów niż wygląd. Pod nieco rozchełstaną na piersiach koszulą wprawne oko mogło dostrzec ciemne wzory na skórze - najpewniej jakieś dziwaczne tatuaże.

Wiek elfa trudno było ocenić, ale z zachowania można było wnosić, że nie jest już młodzikiem.

Na chwilę oderwał się od kielicha wina, które popijał od jakiegoś czasu i jego migdałowe oczy skierowały się na bogato odzianego młodzieńca. Przez chwilę przyglądał mu się badawczo, po czym stracił zainteresowanie.
"Piekło jest najwyższą nagrodą, jaką możesz otrzymać od Diabła za wierną służbę."

"Hell is not punishment, it's training." - Suzuki Shunryu

User avatar
Silinde Seregon
Posts: 17
Joined: Thu, 23 Aug 2007, 19:38
Location: Nashira

Post by Silinde Seregon » Thu, 27 Sep 2007, 01:32

Trudno było stwierdzić, czy elf, który nadszedł schodami z piętra był kobietą, czy mężczyzną. Doskonała cera, upięte w misterną plątaninę warkoczy lśniące ciemne włosy i tkany w złociste kwiaty szal na ramionach sugerowały, że smukła postać jest kobietą.
Szczupła klatka piersiowa opięta szafirowym jedwabnym kaftanem jednak kazała przypuszczać, że to jednak mężczyzna.

Tę wersję potwierdził miękki baryton, którym elf, mijając bar, zamówił karafkę wytrawnego wina.
Szedł z kocim wdziękiem, kierując się w stronę stołu, przy którym siedział już przedstawiciel jego rasy.
Rozsiewał zapach kosztownych perfum i szelest drogocennej tkaniny, dowodząc absolutnego braku instynktu samozachowawczego, bądź nieograniczonej pewności siebie.

Nikogo spośród rozsianych po sali postaci nie obdarzył dłuższym spojrzeniem, choć uważny obserwator dostrzegłby delikatne drgnięcie brwi na widok krasnoluda.

Zbliżając się do kąta, w którym siedział drugi elf, strojny w szafir i złoto mężczyzna dyskretnie musnął końcami palców swą skomplikowaną fryzurę. W blasku świec zalśniły pierścienie.

- Elen sila lumenn omentilmo – powiedział śpiewnie w języku Starej Rasy. - Lle holma ve' edan, Hellaer.
Prawdziwy wirtuoz czyni uÂżytek z kaÂżdej broni - miecza, monety, obietnicy, uÂśmiechu... KaÂżdej uÂżywa z elegancjÂą, kaÂżdej - w sposĂłb zabĂłjczy...

User avatar
Shinma'onari
Lewa Ręka Metatrona
Posts: 28
Joined: Wed, 12 Sep 2007, 22:39

Post by Shinma'onari » Thu, 27 Sep 2007, 01:46

Elf śledził spojrzeniem ruchy swojego współplemieńca. Na jego twarzy zagościł lekki uśmieszek, kiedy zauważył reakcję na znajdującego się w karczmie krasnoluda.

Wstał, aby powitać swojego kompana i skłonił się dwornie. Ukłon skrył nieco szerszy uśmiech, spowodowany najprawdopodobniej słowami towarzysza.

- Cormamin lindua ele lle, lirimaer - powiedział niskim, miękkim głosem, niemal mrucząc i wskazał przybyszowi miejsce obok siebie. - Sut naa lle umien sina re?
"Piekło jest najwyższą nagrodą, jaką możesz otrzymać od Diabła za wierną służbę."

"Hell is not punishment, it's training." - Suzuki Shunryu

User avatar
Silinde Seregon
Posts: 17
Joined: Thu, 23 Aug 2007, 19:38
Location: Nashira

Post by Silinde Seregon » Thu, 27 Sep 2007, 02:14

Silinde usiadł, owijając się szczelniej szalem – zdawało się, że chce mieć jak najmniejszy kontakt z karczmą, jej umeblowaniem i – prawdopodobnie – gośćmi. Mimo tego, odwzajemnił uśmiech znacznie wyższego od siebie mężczyzny.

- Malia ten' fion? – zapytał głosem, którego gładkość można by równać z tkaninami, w które był spowity. Spojrzał oczekująco w kierunku baru, skąd nadchodziła już dziewczyna z winem. Elf rzucił monetę na jej tacę i obdarzył ją uśmiechem, od którego pokraśniała.

- Dolle naa lost – powiedział do niej z łobuzerskim błyskiem w oku. Dziewka zachichotała i ruszyła za bar, chichocząc.

- Amin n'rangwa edanea – powiedział do towarzysza, nie przestając się uśmiechać. - Lle merna i'lambe tel' Edanie? Przeurocze miejsce na odpoczynek po trudach podróży.

Zmienił język wypowiedzi niemal niezauważalnie. We wspólnym mówił niemal równie śpiewnie i równie miękko, jak w rodzimym języku. sprawiał wrażenie osoby bardzo delikatnej, wręcz kruchej. W karczmie było bardzo ciepło, a elf i tak otulał się szalem.

Podniósł kryształowy kielich i poddał go krytycznej ocenie, oglądając go pod światło. Wyraz twarzy mężczyzny nie uległ zmianie, choć naczynie trafiło w zwinne dłonie, które krańcem szala wyczyściły go do stanu, który zadowolił właściciela.
Spojrzał na siedzącego naprzeciw wysokiego towarzysza.

- Czy raczysz napełnić mój puchar, przyjacielu?
Prawdziwy wirtuoz czyni uÂżytek z kaÂżdej broni - miecza, monety, obietnicy, uÂśmiechu... KaÂżdej uÂżywa z elegancjÂą, kaÂżdej - w sposĂłb zabĂłjczy...

User avatar
Shinma'onari
Lewa Ręka Metatrona
Posts: 28
Joined: Wed, 12 Sep 2007, 22:39

Post by Shinma'onari » Thu, 27 Sep 2007, 02:44

Elf podążył za przykładem swojego towarzysza i zajął poprzednie miejsce, odkładając na bok to, co wyglądało jak długi zdobiony na elfią modłę zakrzywiony kij oraz opróżnioną butelkę wina. Jego ruchy były niezwykle oszczędne, sprawiał wrażenie rozleniwionego kocura wygrzewającego się w blasku słońca.

- Amin irma, diola lle - skinął głową jakby na potwierdzenie swoich słów.

Gdy zjawiła się kelnerka, jedynie uśmiechnął się nieznacznie w podziękowaniu. Jego uwaga była w większości skupiona na towarzyszącym mu mężczyźnie.

Kiedy dziewczyna odeszła, wzruszył ramionami.

- Uuner uma, n'dela no'ta - w jego melodyjnym głosie pobrzmiewało rozbawienie. - Manka lle merna, mellonamin. Wydaje mi się, że nie do końca trafia w Twoje gusta, ale coż...cieszmy się tym co mamy - mężczyzna również bez trudu posługiwał się obcą dla siebie mową, ale słychać było, że robi to bez przekonania. Mimo to jego głos zachował mruczącą miękkość, jaką słychać było wcześniej.

Podniósł karafkę i nalał wina do kielichów.

- Dobrze jest wreszcie odpocząć...
"Piekło jest najwyższą nagrodą, jaką możesz otrzymać od Diabła za wierną służbę."

"Hell is not punishment, it's training." - Suzuki Shunryu

User avatar
Mirandor
Posts: 130
Joined: Thu, 23 Aug 2007, 19:49

Post by Mirandor » Thu, 27 Sep 2007, 08:43

- Pal czort - powtórzył i przyjrzał się konwersacji Elfów - masz rację Grodmirze, są dziwni, ba może nawet tajemnicy te Elfy.

Zastanowił się jakby tu rozmawiał, gdyby spotkał swojego współplemieńca, oj, na pewno miałby więcej radości i powodów do zabawy gdyby spotkał kogoś z wioski... Westchnął i zastukał palcami w stół.
Last edited by Mirandor on Thu, 27 Sep 2007, 12:05, edited 1 time in total.

User avatar
Tesaria
Posts: 63
Joined: Sun, 18 Mar 2007, 12:58
Location: Riva

Post by Tesaria » Thu, 27 Sep 2007, 14:48

Tesaria w skupieniu i z rozmarzeniem słuchała słów Lalaith. Czuła się przy niej dziwne bezpiecznie, jej słowa koiły i uspokajały.

- Wiem, mogę się zatrudnić jako ochrona karawan czy coś takiego… Tak czy inaczej wszystko sprowadza się do ranienia innych. Ale właściwie, jeśli uratuję komuś życie, to nie jest to takie złe. Szczerze mówiąc, zawsze chciałam zrobić coś wspaniałego, zostać bohaterem… - schyliła głowę zawstydzona – wiem, że może to trochę dziecinne, ale takie jest moje marzenie.

Uwaga na temat pracy trochę ją zdziwiła.

- Nie jestem pewna, czy ona ma ochotę na rozmowę… A nawet jeśli, będę tylko zawadą – pracy jest mało, a ja jestem konkurencją… Choć może razem byłybyśmy skuteczniejsze? Nie wiem, skoro jest wiedźminem, musi być dużo lepsza ode mnie. – zastanawiała się na głos, nie patrząc na nieznajomą.

Dziewka karczemna wreszcie przyniosła jedzenie – kasza nie byłą tak wykwintna jak danie, które miała przyjemność zjeść, ale Tes była głodna i zjadła bez narzekań, popijając wodą.

User avatar
Grodmir
Ambasador Krasnoludów
Posts: 182
Joined: Wed, 7 Mar 2007, 13:07
Location: Baragm-Dred
Contact:

Post by Grodmir » Thu, 27 Sep 2007, 16:55

Krasnolud był zaintrygowany obecnością dwóch spośród najstarszej rasy. Wbrew radom, których sam udzielał przeszło mu przez głowę, czy się nie dosiąść do elfów. Mógłby przynajmniej na sobie ustalić ile z tego o czym słyszał jest prawdą. Póki co jednak długouchym odpowiadało własne towarzystwo, nie byłoby więc grzecznym się wpraszać. Poza tym nawet gdyby się włączył do rozmowy przecież nie spyta, czy naprawdę są obojnakami. Inne rasy jakoś dziwnie nerwowo podchodziły do takich kwestii.
Skończyło się więc na dolaniu do kufla i zrewanżowaniu się za toast.

-Za twoją wioskę Mirandorze.
Za dobrze utrzyman¹, rudaw¹ brod¹ kryje siê szeroka twarz. G³êboko osadzone, niewielkie, ciemne oczy spogl¹daj¹ na œwiat nieruchomo. Jest wysoki jak na swój gatunek i postawny. Nosi siê prosto i biednie. Przy pasie przytroczony ma krótki miecz, a na plecach dwurêczny topór.
Wymiary: 156cm i 84kg

User avatar
Mirandor
Posts: 130
Joined: Thu, 23 Aug 2007, 19:49

Post by Mirandor » Thu, 27 Sep 2007, 22:07

- A dziękuję - odparł radośniej - za twoje podziemnie wioski.... By się... byście mieli dużo metalu.

Zamówił ostatni - jak sobie obiecywał - kubek kumysu, dawno tak nie pił... Ostatni raz chyba w rodzinnej wsi przed opuszczeniem domu...
Last edited by Mirandor on Sat, 29 Sep 2007, 00:05, edited 1 time in total.

User avatar
Anahiela
Posts: 40
Joined: Sun, 14 Jan 2007, 14:17
Location: Khorda
Contact:

Post by Anahiela » Fri, 28 Sep 2007, 21:18

Siedziała w kącie przypatrując się reszcie gości. Po chwili stwierdziła jednak, że jest głodna i gestem przywołała usługującą dziewkę. Gdy ta się pojawiła, zamówiła miód pitny i potrawkę z królika.Znowu jej wzrok skierował się na nieopodal siedzące dziewczyny. Po chwili zmagania się ze sobą, wstała od stołu i podeszła do nich.

-Czy mogę się przysiąść? Zapytała cicho i z pewną dozą nieśmiałości..
Last edited by Anahiela on Sat, 29 Sep 2007, 00:07, edited 1 time in total.
Anahiela
ÂŻycie jest tylko powieÂściÂą idioty,gÂłoÂśnÂą,wrzaskliwÂą a nic nie znaczÂącÂą..

User avatar
Lalaith
Krzykaczka
Posts: 176
Joined: Sat, 26 May 2007, 20:19
Location: z Dalekiej Drogi
Contact:

Post by Lalaith » Sat, 29 Sep 2007, 08:57

Lalaith podniosła wzrok ponad ramieniem Tes, chcąc zobaczyć do kogo należy ów szept. Kiedy napotkała wzrok wiedźminki była zupełnie skonsternowana. [Ana, wrzuć jakiś opis wyglądu, bo nie wiem, jak mam cię widzieć]

Szybko jednak pokryła zmieszanie uśmiechem. Gestem zaprosiła kobietę, by się przysiadła.
-Zapraszamy, miejsca zawsze jest dość... Mam na imię Lalaith, to jest Tesaria. Bardzo nam miło, że spośród tylu wybitnych gości wybrałaś nasze towarzystwo... Pani? Jakim imieniem należałoby się do ciebie zwracać?
Być beznadziejnie niepewnym i szaleńcem nadziei
~~~~~~~~~~~~
Dziewczyna o delikatnej urodzie; długie rzęsy, bursztynowo zielone oczy. Usta w kolorze płatków maków. Krótko ścięte kręcone włosy w kolorze kasztanowo rudym nadają jej nieco zawadiacki wygląd. 160cm wzrostu i 55kg.

User avatar
Tesaria
Posts: 63
Joined: Sun, 18 Mar 2007, 12:58
Location: Riva

Post by Tesaria » Sat, 29 Sep 2007, 10:48

Dziewczyna odwróciła się gwałtownie, słysząc szept. Wiedźminka! Nic nie powiedziała, przesunęła się jednak nieco dalej, by nieznajoma mogła wybrać, koło kogo chce usiąść.

Patrzyła się na nią z fascynacją. Kim była? Czy naprawdę była tak dobra, jak mówili ludzie? I dlaczego zdecydowała się przysiąść?

Nie zadała żadnego z tych pytań, czekając, aż nieznajoma usiądzie i się przedstawi.

User avatar
Mirandor
Posts: 130
Joined: Thu, 23 Aug 2007, 19:49

Post by Mirandor » Sat, 29 Sep 2007, 13:53

Stukał lekko znudzony palcami w blat obserwując zbierające się damskie towarzystwo, dziwił się ,że większość z nich ma broń, w jego stronach fakt nie do pomyślenia by kobiety musiały chodzić z bronią Cóż to za dziwne krainy, aż tak niebezpieczne że kobiety muszą się same bronić? Ale przed kim?
Last edited by Mirandor on Sun, 30 Sep 2007, 16:47, edited 1 time in total.

User avatar
Anahiela
Posts: 40
Joined: Sun, 14 Jan 2007, 14:17
Location: Khorda
Contact:

Post by Anahiela » Sun, 30 Sep 2007, 15:23

Słysząc odpowiedź trochę się zdziwiła. Po chwili przysiadła się do dziewczyny z burzą kasztanowych loków na głowie i spojrzała na naprzeciw siedzącą młodą dziewczynę. Zauważyła na jej twarzy brzydką bliznę i ze zrozumieniem pokiwała głową. Też miała kilka takich pamiątek po różnych sytuacjach życiowych. Rozpięła czarny płaszcz, który miała na sobie i położyła łuk obok siebie.Popatrzyła na swoje rozmówczynie i powiedziała:
-Wybaczcie że wam przeszkadzam w rozmowie, ale czuję się tutaj trochę samotnie i pomyślałam ,że mogę z wami porozmawiac. Jednak jeżeli macie coś przeciwko, to powiedzcie.Nie zdziwi mnie to... Mało kto ma odwagę siedziec, a co dopiero rozmawiac z kimś zupełnie sobie nie znanym..

[ Komentarz dodany przez: Spirit: 2007-09-30, 16:55 ]
Ana, Kochanie,

Twój post musi ulec edycji. Nie zapominaj, że Twoja postać na forum jest taka sama we wszystkich wątkach, a przecież Anahiela nie jest jeszcze mutantem. Odsyłam Cię do tego tematu: http://www.windsaw.yoyo.pl/viewtopic.php?t=92#4923

Proszę o przeczytanie postu Astaraela a następnie zmienienie napisanej przez Ciebie wiadomości.

buźki,
~S.

Sie zrobi xD
Last edited by Anahiela on Sun, 30 Sep 2007, 16:11, edited 4 times in total.
Anahiela
ÂŻycie jest tylko powieÂściÂą idioty,gÂłoÂśnÂą,wrzaskliwÂą a nic nie znaczÂącÂą..

User avatar
Lalaith
Krzykaczka
Posts: 176
Joined: Sat, 26 May 2007, 20:19
Location: z Dalekiej Drogi
Contact:

Post by Lalaith » Wed, 3 Oct 2007, 08:38

-Naprawdę, nie przeszkadzasz... - zapewniła ją Lalaith uspokajającym gestem. Przesunęła bagaż podróżny bliżej siebie i przełożyła na drugi koniec ławy, by zrobić nowo przybyłej więcej miejsca.

-Może i nie każdy ma dość odwagi, ale my nie jesteśmy jak każdy, z tym się chyba zgodzisz? - znów zadźwięczał śmiech, a spojrzenie dziewczyny skierowało się na Tes.

Lalaith była ciekawa, czy jej towarzyszce nie przeszkadza kolejna osoba. Tes sprawiała wrażenie nieśmiałej, poza tym dopiero co udało jej się pokonać smutek goszczący na twarzy tej młodej kobiety...Ale Tes raczej nie była zawiedziona dodatkowym towarzystwem.
Takie przynajmniej odnoszę wrażenie...

-Jeżeli pozwolisz, mówmy sobie po imieniu...Tak będzie łatwiej. Zresztą, myślę, że nic nie dzieje się na darmo. Może możemy sobie nawzajem pomóc... Zresztą, będzie nam przyjemniej w większym towarzystwie. Tes, mam nadzieję, że mogę tak stwierdzić za nas obie?
Być beznadziejnie niepewnym i szaleńcem nadziei
~~~~~~~~~~~~
Dziewczyna o delikatnej urodzie; długie rzęsy, bursztynowo zielone oczy. Usta w kolorze płatków maków. Krótko ścięte kręcone włosy w kolorze kasztanowo rudym nadają jej nieco zawadiacki wygląd. 160cm wzrostu i 55kg.