Teraz jest N, 16 cze 2019, 10:08

Strefa czasowa: UTC + 1




 Strona 1 z 4 [ Posty: 95 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona

Po Drugiej Stronie Lustra

Autor Wiadomość
 Tytuł: Po Drugiej Stronie Lustra
PostNapisane: N, 23 wrz 2007, 14:50 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Witam,

zastanawiałem się, jak uprzyjemnić Wam oczekiwanie na posty MG.

A co powiedzielibyście na możność pogrania sobie bez MG?
Swoimi postaciami z wątków możecie przecież pobawić się i bez mojej ingerencji...

To może być spotkanie w karczmie, na trakcie czy w dowolnych innych okolicznościach...
I macie wolną rękę, bo MG nie ma ;)

Taki wariant light grania na forum.
No i może być bardzo bardzo zabawny ;)

Ten temat tworzę specjalnie po to - jeśli nie będzie chętnych, skasuję go. Jeśli będą - chętnie poczytam :)

Pozdrawiam
A.

P.S. Oczywiście wszelkie zasady kultury i pisowni obowiązują tak samo jak na całym forum... A.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 23 wrz 2007, 15:22 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 10 wrz 2007, 22:11
Posty: 123
Z góry przepraszam za mały offtop.

Ja jestem bardzo chętny, ale najpierw pragnąłbym "rozkręcić" się troszkę postacią, toteż na razie postować tutaj nie będę. Tym niemniej pomysł, według mnie, zacny i w przyszłości z pewnością pokonwersuję sobie moim bohaterem z pozostałymi mieszkańcami Windsaw.

Piszę to, żeby zapewnić o przynajmniej jednym głosie na rzecz nowego pomysłu.



_________________
Osobnik wysoki, stosunkowo szczupły, lecz odpowiednio wyrzeźbiony. Włosy smoliście czarne, lekko przysłaniające bladą, gładką twarz. Ciemne oczy o nieco szalonym wyrazie współgrają z ironicznym uśmiechem. Postać ubrana jedynie w skórzaną kurtkę, obcisłe spodnie z tegoż samego materiału oraz wysokie buty, wszystko w kolorze czarnym.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 23 wrz 2007, 20:00 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 8 wrz 2007, 23:47
Posty: 20
Po(d)pieram.

Dobrze by jednak było, gdyby ktoś (oczywiście Astarael) mógł sprecyzować to miejsce. No bo jeśli już coś takiego robić, zdecydujmy czy ma to by karczma gdzie będziemy pić na umór i opowiadać sprośne dowcipy, czy ognisku na gościńcu (przy którym będziemy pić na umór i opowiadać sprośne dowcipy).
Lepiej, żeby jeden GRACZ nie decydował za resztę. Unikniemy tym samym sporów i chaosu.

Liczę, że po zapoznaniu się z tym i innymi postami (które mam nadzieję, pojawią się) administratura, bądź moderatura usunie je i można będzie zacząć picie na um... i tak dalej...


Ostatnio edytowano N, 23 wrz 2007, 20:42 przez Coda, łącznie edytowano 2 razy


_________________
MĂŞÂżczyzna Âśredniego wzrostu, solidnej postury. WÂłosy dÂługie, czarne, zwiÂązane w kucyk. Oczy dwukolorowe - lewe zielone, prawe piwne.
Nosi czarne, lekkie ubranie - luŸne spodnie ze wzorami po bokach, haftowanymi w kolorze z³otym; koszula z wysokim, sztywnym ko³nierzem; na wierzchu szata do kolan, bez ko³nierza, zapinana od pasa pod szyjê, z przodu od pasa w dó³ szerokie wyciêcie umo¿liwiaj¹ce swobodne poruszanie siê.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 23 wrz 2007, 20:33 
Krzykaczka
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 26 maja 2007, 20:19
Posty: 176
Lokalizacja: z Dalekiej Drogi
Tak, tak i jeszcze raz tak! :) Huurrrrra!
-no dobrze, dość już rozentuzjazmowania ;) Już sobie pokrzyczałam ;) Oczywiście, pomysł bardzo mi się podoba... Jak mógłby się nie spodobać forumowej Krzykaczce i komuyś tak towarzyskiemu jak ja? To coś jak SB dla naszych postaci...Chociaż wiem, że akurat shoutbox to mało odpowiednie słówko. :oops:

Popieram też Codę- trzeba jakoś określić co to za miejsce... Choćby pobieżnie. Moim zdaniem dobra byłaby jakaś niewielka gospoda na uboczu rzadko uczęszczanego szlaku- wtedy każdy miałby w miarę logiczny powód, żeby tu być: w drodze z lub do miasta, oraz na szlaku...



_________________
Być beznadziejnie niepewnym i szaleńcem nadziei
~~~~~~~~~~~~
Dziewczyna o delikatnej urodzie; długie rzęsy, bursztynowo zielone oczy. Usta w kolorze płatków maków. Krótko ścięte kręcone włosy w kolorze kasztanowo rudym nadają jej nieco zawadiacki wygląd. 160cm wzrostu i 55kg.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 23 wrz 2007, 21:00 
Strażnik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 18 mar 2007, 17:18
Posty: 144
Lokalizacja: Theyuran
Astarael napisał(a):
To może być spotkanie w karczmie, na trakcie czy w dowolnych innych okolicznościach...
I macie wolną rękę, bo MG nie ma ;)

Taki wariant light grania na forum.
No i może być bardzo bardzo zabawny ;)

Ten temat tworzę specjalnie po to


To by wyjaśniało kwestię miejsca ;) Jest to wyimaginowane miejsce, które zawiera się w tym temacie i będąc wytworem naszej (graczy, nie MG) wyobraźni. Zatem: do piór!

Bardzo dobrze porównała Lalaith SB do świeżo utworzonego tematu. Jest jednak główna różnica: W tym temacie wypowiadają się nasi bohaterowie, lecz powinni mieć oni prawo jedynie do neutralnych działań (pić na umór, myślę, że tak, ale bez burd ;) ) oraz wyrażania swojego zdania, poglądu (tu, oczywiście, sprzeczności zajść mogą, ale chyba nie dojdzie do rękoczynów ;) ). Zwykły wątek, ale "bezprzygodowy". Tak przynajmniej to widzę. :)


Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 23 wrz 2007, 21:15 
Ambasador Krasnoludów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 7 mar 2007, 13:07
Posty: 182
Lokalizacja: Baragm-Dred
No to cyk, nie ma co dywagować.
____________________________

Grodmir rozejrzał się po kompletnie niemal wyludnionym wnętrzu karczmy. Siedzenie wśród ciszy, w tym przygnębiającym pustką miejscu nie wyglądało specjalnie zachęcająco. Z drugiej strony nogi odmawiały przejścia choćby jednego, kolejnego kroku wśród nieprzyjemnej mżawki.
Mruknął pod nosem i usiadł na taborecie, tuż przy wejściu, pod ścianą. Pozwolił tobołowi głośno wylądować na klepkach, po czym przesunął go pod stół.



_________________
Za dobrze utrzyman¹, rudaw¹ brod¹ kryje siê szeroka twarz. G³êboko osadzone, niewielkie, ciemne oczy spogl¹daj¹ na œwiat nieruchomo. Jest wysoki jak na swój gatunek i postawny. Nosi siê prosto i biednie. Przy pasie przytroczony ma krótki miecz, a na plecach dwurêczny topór.
Wymiary: 156cm i 84kg
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 23 wrz 2007, 21:40 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Witam,

bardzo proszę, moi kochani.
Lekka introdukcja specjalnie dla zapaleńców :)
Miłej zabawy i - potraktujcie to mniej jako OffTop, a bardziej jako wprawkę ;) Nauka przez zabawę. Tutaj możecie rozegrać się bohaterem i sprawdzić go w sytuacjach społecznych ;)
Pamiętajcie, kogo stworzyliście ]:->
I nie zdradzajcie się tu z rzeczami, które bardziej przydadzą się Wam jako niespodzianki w wątkach...

Pozdrawiam
A.

Zajazd "Po Drugiej stronie Lustra" zawsze chętnie przyjmuje gości. Obszerna sala wspólna wyposażona jest w szerokie stoły i wygodne drewniane ławy. Na suficie wisi potężny drewniany kandelabr, w którym przez całą dobę płoną świece.

Za barem nieodmiennie stoi wysoki, szeroki w ramionach barman, radzący sobie nie tylko z nalewaniem piwa, ale i z wyrzucaniem najbardziej kłótliwych gości. Zawsze spokojny. Zawsze milczący. Zawsze skuteczny.
Dwie hojnie przez naturę obdarzone dziewki karczemne dbają, by na stołach nie zbierały się puste naczynia i by klienci szybko dostawali strawę – szykowaną przez sławnego na całe Windsaw niziolskiego kucharza – Pana Underhilla.

Niektórzy magowie uważają, że to miejsce nie istnieje. Że jest wymysłem zmęczonych wędrowców i halucynacją tych, którzy spróbowali krasnoludzkiej gorzałki nie z niewielkiej czarki, a z solidnej szklanicy.
Wielu jednak twierdzi, że byli tam i korzystali z gościny.

Uchylmy drzwi.
Oto przytulne wnętrze Zajazdu "Po drugiej Stronie Lustra"...



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 23 wrz 2007, 23:37 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 23 sie 2007, 19:49
Posty: 130
Uchylił drzwi karczmy i powoli rozglądając się przekroczył próg, skinieniem głowy powitał barmana i usiadł przy wolnym stoliku. Topór, plecak położył obok i się nieco przeciągnął. Od karczmarki zamówił kumys oraz dziczyznę, płacąc od razu. Rozejrzał się za innymi gośćmi w karczmie.


Ostatnio edytowano Wt, 25 wrz 2007, 17:11 przez Mirandor, łącznie edytowano 1 raz

Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 24 wrz 2007, 00:31 
Ambasador Krasnoludów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 7 mar 2007, 13:07
Posty: 182
Lokalizacja: Baragm-Dred
Grodmir zmierzył przybysza wzrokiem. (Nie bardzo wiem jak wyglądasz Mirandorze)

Topór, rzadko który człowiek używa jakiejś porządnej broni. Z resztą przyzwyczajeni są do walki jeden na jednego, więc nie ma co się dziwić.



_________________
Za dobrze utrzyman¹, rudaw¹ brod¹ kryje siê szeroka twarz. G³êboko osadzone, niewielkie, ciemne oczy spogl¹daj¹ na œwiat nieruchomo. Jest wysoki jak na swój gatunek i postawny. Nosi siê prosto i biednie. Przy pasie przytroczony ma krótki miecz, a na plecach dwurêczny topór.
Wymiary: 156cm i 84kg
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 24 wrz 2007, 12:26 
Krzykaczka
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 26 maja 2007, 20:19
Posty: 176
Lokalizacja: z Dalekiej Drogi
Lalaith przestąpiwszy próg gospody zatrzymała się na chwilę, by oswoić oczy z delikatnym i chwiejnym światłem rzucanym przez świece.

Weszła w głąb pomieszczenia, rozglądając się za wolnym stolikiem.

Przy jednym siedział rudobrody i dobrze zbudowany krasnolud, przy drugim jakiś tajemniczy nieznajomy z toporem nonszalancko rzuconym na ławę. Krasnolud wyglądał nawet sympatycznie – posłała mu uśmiech i skinienie głową.

-Dzień dobry wszystkim- rzuciła łagodnym półgłosem, nie chcąc sprawiać wrażenia źle wychowanej. Przy barze zamówiła gorącą potrawkę z królika oraz czerwone wino i usiadłszy przy stoliku w kącie sali, rozglądała się dyskretnie po pomieszczeniu. Kaptur płaszcza opadł na ramiona, odsłaniając lśniące kasztanowe loki. Podróżną torbę oraz broń dziewczyna ułożyła obok siebie na ławie.



_________________
Być beznadziejnie niepewnym i szaleńcem nadziei
~~~~~~~~~~~~
Dziewczyna o delikatnej urodzie; długie rzęsy, bursztynowo zielone oczy. Usta w kolorze płatków maków. Krótko ścięte kręcone włosy w kolorze kasztanowo rudym nadają jej nieco zawadiacki wygląd. 160cm wzrostu i 55kg.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 24 wrz 2007, 15:16 
Strażnik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 12:16
Posty: 138
Lokalizacja: Khorinis
Weszła cicho do karczmy. Rozglądnęła się dokoła, przenosząc wzrok na kolejne osoby. Skrzywiła się lekko widząc dwoje ludzi jedzących dziczyznę. Westchnęła, po czym cicho podeszła do barmana. Zamówiła tylko piwo, i usiadła w rogu pomieszczenia. Laskę oparła o ścianę i ściągnęła płaszcz. Obserwowała w spokoju dosyć nudne, jak na tę chwilę, życie na zajeździe.



_________________
potentia, virtus, actus.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 24 wrz 2007, 15:21 
Ambasador Krasnoludów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 7 mar 2007, 13:07
Posty: 182
Lokalizacja: Baragm-Dred
Krasnolud był lekko zaskoczony pojawieniem się filigranowej postaci. Zdawała się niewiele wyższa od niego, jak na ludzkie warunki niewiele. Po chwili zauważył, że była uzbrojona. A nie wyglądała na wojowniczkę, takie są najniebezpieczniejsze. -Rzucił w myślach.
Mniej więcej w tym momencie posłała mu miły dla oka uśmiech. Odwzajemnił go skłaniając się lekko.

-Witaj Pani.

Zaraz za pierwszą kobietą niemal niewidocznie wślizgnęła się druga. Wyraźnie nie chciała zwracać niczyjej uwagi.

Chyba interes zaczyna się kręcić.

Pokrzepiony tą myślą wyciągnął z plecaka fajkę i zaczął ją nabijać z dyskretnym uśmiechem.

To może nie być najgorsza karczma w jakiej byłem.



_________________
Za dobrze utrzyman¹, rudaw¹ brod¹ kryje siê szeroka twarz. G³êboko osadzone, niewielkie, ciemne oczy spogl¹daj¹ na œwiat nieruchomo. Jest wysoki jak na swój gatunek i postawny. Nosi siê prosto i biednie. Przy pasie przytroczony ma krótki miecz, a na plecach dwurêczny topór.
Wymiary: 156cm i 84kg
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 24 wrz 2007, 15:31 
Lewa Ręka Metatrona
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 12 wrz 2007, 22:39
Posty: 28
Z głębi karczmy wyszedł wysoki elf w nieco bardziej niż zwykle rozchełstanych szatach i z mokrymi włosami, jakby właśnie był w łaźni. Skinął głową obecnym i usadowił się wygodnie pod ścianą, zamawiając dzban wina. Siadając zdjął z pleców coś, co z daleka wyglądało na długi, nieco zakrzywiony ozdobny kij i oparł o ławę.



_________________
"Piekło jest najwyższą nagrodą, jaką możesz otrzymać od Diabła za wierną służbę."

"Hell is not punishment, it's training." - Suzuki Shunryu
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 24 wrz 2007, 15:46 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 21:44
Posty: 155
Lokalizacja: Vermad
Konrad zszedł do sali po solidnych, dębowych schodach. Był wypoczęty, spał od wczesnego wieczora, aż do popołudnia. Łóżko w karczemnym pokoju może nie było tak wygodne jak jego łoże, ale po długiej podróży zasnął w nim momentalnie.

Zstępując żwawo po schodach rzucił spojrzenie na salę. Mimo dość wczesnej pory w karczmie było już kilka osób. Przyjrzał się im, dwaj mężczyźni wydawali się być mu znajomi, lecz nie potrafił określić gdzie wcześniej ich widział, nie znał ich imion.

Twarze pozostałych osób nic mu nie mówiły.

- Witam państwa. – Powiedział głośno i lekko ukłonił się w kierunku kobiet.

Chłopak zamówił udziec cielęcy i puchar dobrego wina, po tak długim śnie był straszliwie głodny.

Poprawił mankiety wspaniałej, jedwabnej koszuli. Wreszcie mógł ubrać się w normalne ubranie, niestety wędrówka zmuszała go do odziewania stroju podróżnego.

W tej chwili miał na sobie doskonałe, ciemne spodnie spięte skórzanym pasem z dużą, srebrną klamrą. Do pasa przymocowana była elegancka, skórzana pochwa w której spoczywał miecz. Jego białą, idealnie skrojoną koszulę zdobiła plątanina srebrzystych linii układających się w skomplikowany wzór.

Równo przycięte, złociste włosy sięgały do ramion chłopaka. Jego twarz była gładka, widać, że nie musiał golić się często.

Usiadł przy wolnym stole i czekał na posiłek.



_________________
WÂśrĂłd szczĂŞku orĂŞÂża milczÂą prawa.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 24 wrz 2007, 17:48 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 18 mar 2007, 12:58
Posty: 63
Lokalizacja: Riva
Wysoka, silnie zbudowana dziewczyna, wyglądająca na najwyżej szesnaście lat, szybko i gwałtownie weszła do karczmy. Była głodna i zmęczona, od wielu dni nie jadła nic porządnego i nie spała w łóżku. Uśmiech pojawił się na wąskich ustach, gdy znalazła się w przytulnym wnętrzu gospody.

- Witam! Jak dobrze znaleźć się w ciepłym miejscu… – powiedziała z rozmarzeniem, nie zwracając się do nikogo szczególnego.

Ubrana była w skórzane spodnie, przybrudzoną koszulę i solidną kurtkę. Na nogach miała wysokie buty, na plecach prosty miecz i plecak. Rozwichrzone, krzywo przycięte ciemne włosy zasłaniały część twarzy, ale nie udało im się ukryć blizny na prawym policzku – dobrze zagojonej, ale widocznej. Duże i ciemne oczy przykuwały uwagę.

Zamaszystym krokiem podeszła do barmana, zmówiła wodę i miskę kaszy z mięsem. Nie miała zbyt dużo pieniędzy, a zanim uda jej się znaleźć jakąś pracę chciałaby się jeszcze gdzieś przespać.

Odwróciła się od blatu i spojrzała na siedzących w karczmie ludzi. Zdziwiło ją, że każdy siedzi oddzielnie, ale miejsc wolnych było jeszcze sporo, więc właściwie miało to sens.

Ale dziewczyna nie chciała siedzieć sama. Od dawna nie miała ust do kogo otworzyć, i choć nie była bardzo rozmowna, chętnie by z kimś pogadała.

Krasnolud, elf, jakiś szlachcic, postać siedząca na uboczu… Podeszła do ślicznej, filigranowej dziewczyny.

- Witam… Na imię mi Tesaria, czy mogę się przysiąść? – zapytała nieśmiało, licząc na to, że dziewczyna się zgodzi.


Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 24 wrz 2007, 17:57 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 23 sie 2007, 19:49
Posty: 130
[Już się poprawiam]

Wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna, gdy otrzymał zamówione danie zdjął skórzany płaszcz i ułożył go na toporze, gdyż zauważył że zaczynają się schodzić ludzie a nie chciał nikogo peszyć. Również z tego względu nieco przygładził długie ciemnobrązowe włosy, by nieco wyglądać lepiej.

- Witam - rzekł do przybysz i zaczął konsumować posiłek.


Ostatnio edytowano Wt, 25 wrz 2007, 17:15 przez Mirandor, łącznie edytowano 1 raz

Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 24 wrz 2007, 19:07 
Krzykaczka
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 26 maja 2007, 20:19
Posty: 176
Lokalizacja: z Dalekiej Drogi
Lalaith podniosła oczy na widocznie młodszą od niej dziewczynę. Jej głos brzmiał sympatycznie. Mimo lekkiego nieładu w stroju i uczesaniu sprawiała wrażenie osóbki o łagodnym, acz żywym usposobieniu. Uśmiechnęła się jakby do siebie- owa młodziutka osóbka mówiła szybko, jakby bała się, że ktoś ją pogoni...

Ciekawe skąd ta blizna...-pomyślała Lalaith. W pierwszej chwili nie mogła oderwać wzroku od srebrnej niteczki na twarzy dziewczyny. Była zaskoczona tym, że tak młoda osoba, kobieta, nosi na twarzy taką pamiątkę.

-Witaj - uśmiechnęła się łagodnie, podnosząc zielone oczy na nową towarzyszkę - Mam na imię Lalaith. Zapraszam, przysiądź się, śmiało... Jedzenie w samotności nie smakuje dobrze... Masz ochotę na gorącą potrawkę z królika? – zapytała, przesuwając ogromną jak na jej możliwości misę z mięsiwem na środek stołu.

W końcu mam jeszcze chleb i kielich wina...Z głodu nie umrę, sama tyle nie zjem, a dziewczynie będzie milej jeść z kimś. Widocznie długo nie miała z kim porozmawiać...Jest bardzo sympatyczna.

Dziewczyna przesunęła bagaż podróżny bliżej siebie, dając Tesarii wybór, czy zechce usiąść obok niej, czy naprzeciw.



_________________
Być beznadziejnie niepewnym i szaleńcem nadziei
~~~~~~~~~~~~
Dziewczyna o delikatnej urodzie; długie rzęsy, bursztynowo zielone oczy. Usta w kolorze płatków maków. Krótko ścięte kręcone włosy w kolorze kasztanowo rudym nadają jej nieco zawadiacki wygląd. 160cm wzrostu i 55kg.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 24 wrz 2007, 21:21 
Ambasador Krasnoludów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 7 mar 2007, 13:07
Posty: 182
Lokalizacja: Baragm-Dred
Z właśnie zapalonej fajki zaczęły wyłaniać się nieśmiało pierwsze kłęby dymu. Zza nich dało się zobaczyć wchodzącego elfa.

A to ciekawe. Jakaż rasa tu się nie zaplącze. Może będę miał szczęście i orki się nie pojawią.

Aromatyczny tytoń powoli odprężał po ciężkiej wędrówce. Radośniejszy uśmiechnął się do szlachcica i odpowiedział na powitanie. Twarz Konrada zdawała się znajoma. Przez chwile zastanawiał się gdzie mógł go spotkać. Po chwili jednak odpuścił sobie.

Po chwili drzwi przepościły kolejnego gościa. Kobieta wyraźnie obeznana była z mieczem ponad wiek.

Te ziemie musiały przeżyć okropne czasy skoro tyle kobiet pod bronią można tu spotkać. Zapewne wojna, wybiła większość mężczyzn.

Powoli samotne siedzenie pod ścianą zaczynała mu się przykrzyć. Rozglądając się jednak nie mógł się zdecydować gdzie się przysiąść. Goście zdawali mu się obcy.



_________________
Za dobrze utrzyman¹, rudaw¹ brod¹ kryje siê szeroka twarz. G³êboko osadzone, niewielkie, ciemne oczy spogl¹daj¹ na œwiat nieruchomo. Jest wysoki jak na swój gatunek i postawny. Nosi siê prosto i biednie. Przy pasie przytroczony ma krótki miecz, a na plecach dwurêczny topór.
Wymiary: 156cm i 84kg
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 24 wrz 2007, 23:00 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 23 sie 2007, 19:49
Posty: 130
Skonsumował posiłek i z przyjemnością wypił trunek, prosząc karczmarkę o jeszcze. Siedział cicho w tym obcym kraju, ale nie chciał wychodzić jeszcze, było tu tak cicho miło i spokojnie.

Przyglądał się zebranym skupiając uwagę generalnie na małym człowieczku z dużą brodą, w życiu nie widział tak małego człowieka, który nie wydawał mu się karłem, a ten zarost?

Potarł się po swojej zaniedbanej brodzie, która była bardzo krótka, była wręcz szczeciną w porównaniu z tym cóż ma ten człowieczek. Postanowił zaspokoić swą ciekawość.

Wstał zostawiając płaszcz i podszedł do palącej fajkę osoby.

- Witaj, kim jesteś? - spytał stojąc obok.


Ostatnio edytowano Wt, 25 wrz 2007, 17:21 przez Mirandor, łącznie edytowano 1 raz

Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 24 wrz 2007, 23:58 
Ambasador Krasnoludów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 7 mar 2007, 13:07
Posty: 182
Lokalizacja: Baragm-Dred
Grodmir spojrzał lekko zdziwiony na barbarzyńcę. Cóż to za pytanie „kim jest”. Słyszał trochę o dzikich ludziach. Był to kolejny dziwny odłam człowieczego rodzaju, którego nie do końca rozumiał. Niektórzy niepokoili kompleksy w niższych partiach gór. Innym zdarzyło się handlować z synami Balgrima i ziemi. Relacje o nich bywały sprzeczne. Możliwe, że postrzeganie zaburzały stosunki z nimi. Pewnie kwestią było też na które plemię natrafiano. W jednej chwili Grodmir zrozumiał o co się go pyta. Pewnie ten człowiek pochodzi z plemienia, które nigdy nie spotkało się z jego rasą.

-Jestem Grodmir Tanderstil z Baragm-Dred, krasnolud.

Podał rękę wojownikowi.



_________________
Za dobrze utrzyman¹, rudaw¹ brod¹ kryje siê szeroka twarz. G³êboko osadzone, niewielkie, ciemne oczy spogl¹daj¹ na œwiat nieruchomo. Jest wysoki jak na swój gatunek i postawny. Nosi siê prosto i biednie. Przy pasie przytroczony ma krótki miecz, a na plecach dwurêczny topór.
Wymiary: 156cm i 84kg
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 25 wrz 2007, 00:38 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 23 sie 2007, 19:49
Posty: 130
Uśmiechnął się na myśl iż ten mały człowieczek może nie jest taki dziwny jak mu się wydawało. Pozwolił sobie usiąść obok dalej przyglądając się mu bacznie.

- Jestem Mirandor - rzekł powoli - co znaczy kranolud? - spytał nie kryjąc zdziwienia iż taki mały człowieczek może nosić ze sobą tak duży oręż, a tym bardziej po co mu on? Kłębiły mu się myśli lecz nie chciał urazić go więc nie zadawał tych pytań. Zastanawiał się czy szamani wiedzą coś co trapić może tę istotę która jak widać musi cierpieć z powodu złych duchów które nie dają mu urosnąć.

- A to coś? - wskazał na fajkę - po co robis dym? - zeszedł na bezpieczniejszy tor rozmowy.



_________________
Cierpienie to nadzieja. Nadzieja to krew. Krew to życie. Słowa we krwi. Myśli we krwi. Marzenia we krwi.

A cel wciąż uświęca środki Szaleńcom od lat
To MY karmimy ich milczeniem.
Milczenie to TAK.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 25 wrz 2007, 06:16 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 18 mar 2007, 12:58
Posty: 63
Lokalizacja: Riva
Dziewczyna odetchnęła z ulgą i usadowiła się naprzeciwko kobiety. Zdjęła miecz i plecak, położyła obok siebie. Spojrzała na potrawkę, ale grzecznie odmówiła.

- Dziękuję bardzo, niedługo przyniosą mi moje jedzenie – głupio jej się zrobiło, że inni muszą jej coś proponować, a jej nie będzie stać na taki posiłek. Spuściła głowę, ale zaraz zmieniła temat.

- Kim jesteś? Czym się zajmujesz? – zapytała patrząc jej w oczy. Jakie miały śliczny kolor! Zaraz pomyślała, że może nie chce o sobie mówić całkiem obcej osobie. – Ja… Ja właściwie to jestem chyba najemnikiem… Szukam jakiegoś zarobku, od niedawna muszę radzić sobie sama… - zamilkła nie chcąc przytłaczać towarzyszki nadmiernym gadulstwem.

Właściwie to nie wiedziała jak się zachować. Spojrzała na swoje buty pod stołem czekając na słowa kobiety.


Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 25 wrz 2007, 09:37 
Krzykaczka
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 26 maja 2007, 20:19
Posty: 176
Lokalizacja: z Dalekiej Drogi
-Kim jestem... Moi rodzice mówili, że strasznym oryginałem - zaśmiała się lekko. Jej śmiech brzmiał jak poruszane wiatrem dzwoneczki.
-Jestem zielarką i może troszkę myśliwym... Zielarstwa uczyłam się w świątyni Diyoli za Daleką Drogą, a polowania od ojca...

W karczmie zaczęło się robić ciepło. A może to jej zrobiło się cieplej, dzięki tej sympatycznej i skromnej dziewczynie, która tak się wzbraniała przed pomocą i podawała się za najemnika? Lalaith rozpięła srebrną zapinkę płaszcza i zsunęła go z ramion. Liść i kwiat powoju splecione w zapince zalśniły tajemniczo w świetle świec.

Najemnikiem... Niemożliwe! nie wyglądasz na kogoś, kto mógłby trudnić się zabijaniem za pieniądze. Jakich czasów przyszło nam doczekać, Bogini, że taka ładna młoda osóbka zamiast myśleć o jakiejś szkole i pięknym chłopcu musi zarabiać na swoje utrzymanie mieczem... A może tylko moje życie było takie inne i jakby poza światem?

Popatrzała na nieco speszoną i onieśmielona minę Tesarii. Dziewczyna sprawiała wrażenie spragnionej rozmowy, a jednocześnie starała się nie mówić zbyt wiele.
-Nie kontempluj podłogi, kiedy jedzenie stygnie - uśmiechnęła się serdecznie.

- Popatrz na mnie i na tę misę-dają tu porcje strawy jak dla wojownika po bitwie. Na moje możliwości to o wiele za dużo, będzie mi miło, jeżeli zjesz ze mną... Poza tym przyznam ci się, że na szlaku brakowało mi chwili rozmowy. Wybrałam takie życie sama, ale jak wszystko, oprócz wolności i poczucia spełnienia, ma ono swoje minusy...Szczególnie dla kogoś, kto w dzieciństwie ciągle był nazywany Gadułką... Odwdzięczysz się miłą rozmową, w ten sposób obie coś zyskamy. Nie traktuj tego jak akt łaski, pomyśl raczej że ja mogę pomóc tobie, a ty mnie...

Patrząc na Tesarię, Lalaith zdała sobie sprawę, że ten słowotok chyba nieco rozluźnił atmosferę, dziewczyna wydawała się mniej speszona i chyba nieco rozbawiona jej wywodem. Kiedy się uśmiechała w jej i tak niesamowitych, czarnych jak nocne niebo oczach zagościł blask, nadający im wygląd szlachetnych kamieni ze wschodu, nazywanych nocą kairu.

-No dobrze, a teraz jeżeli oczywiście nie proszę o zbyt wiele, opowiedz mi coś o sobie... Intrygujące...Jak taka młoda i pełna uroku dziewczyna mogłaby pracować jako najemnik?



_________________
Być beznadziejnie niepewnym i szaleńcem nadziei
~~~~~~~~~~~~
Dziewczyna o delikatnej urodzie; długie rzęsy, bursztynowo zielone oczy. Usta w kolorze płatków maków. Krótko ścięte kręcone włosy w kolorze kasztanowo rudym nadają jej nieco zawadiacki wygląd. 160cm wzrostu i 55kg.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 25 wrz 2007, 11:49 
Ambasador Krasnoludów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 7 mar 2007, 13:07
Posty: 182
Lokalizacja: Baragm-Dred
Roześmiał się szczerze. Ciekawość człowieka była naprawdę zabawna. I dobrze o nim świadczyła.

-Po kolei Mirandorze, nie za dużo pytań na raz. To dymiące to fajka. Pali się ją dla przyjemności. Miałem szczęście zakupić znakomity tytoń jabłkowy do niej. To właśnie on wydziela ten dym.

Przerwał na chwilę i wypuścił z ust okrągły obłoczek.

-Co do tego co znaczy krasnolud to dłuższa historia. Słyszałeś może, że poza wami, ludźmi żyją na tym świecie różne inne inteligentne rasy. Podobnie jak można się natknąć na odmienne od siebie rogate czteronogi. Pośród tych ras jest właśnie moja. Nazywa się nas ludem stali i skał. Jesteśmy od was niżsi, ale twardsi i silniejsi. Ja przykładowo, w niektórych, mniejszych korytarzach muszę uważać na głowę przez swój wzrost. Żyjemy przede wszystkim pod ziemią korzystając z darów naszej matki jak metale, czy klejnoty. Obrabiamy je i sprzedajemy. Między innymi, a może przede wszystkim wam. Mamy z tego pożywienie i inne dobra. To taka skrót z tego kim są krasnoludy. Nie będę cię zamęczał, mógłbym tak gadać do świtania. Gdybyś się rozejrzał w tej sali jest jeszcze elf. To ten wysoki, smukły, z ostrymi rysami.



_________________
Za dobrze utrzyman¹, rudaw¹ brod¹ kryje siê szeroka twarz. G³êboko osadzone, niewielkie, ciemne oczy spogl¹daj¹ na œwiat nieruchomo. Jest wysoki jak na swój gatunek i postawny. Nosi siê prosto i biednie. Przy pasie przytroczony ma krótki miecz, a na plecach dwurêczny topór.
Wymiary: 156cm i 84kg
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 25 wrz 2007, 14:51 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 23 sie 2007, 19:49
Posty: 130
- Fajka, dziwne by palić małe ogniska dla przyjemności, dziwny twój naród Grodmirze by żyć pod ziemią i kopać metal! - rzekł zainteresowany - cyli resta twoich braci jest mniejsa? dziwne. W całym swoim życiu nie widziałem żadnego krasnaluda a samani nie wspominali o takich ludzikach też...

Zastukał palcami w stół, świat nagle stał się bardziej różnorodny, a do krasnoludów chciałby kiedyś nawet w trakcie swych podróży zawitać zobaczyć więcej małych zarośniętych ludzi. Pomyślał jak to ich kobiety wyglądają? a jak dzieci?

Na słowo Elf odwrócił się

- Elf? ten wysoki cłowiek? czemu jego szczep nazywa się Elf? Wygląda podobnie ale ładniejszy jest, chudszy... - przyjrzał się Elfowi bacznie zapadając w krótkie zamyślenie czym że jest ten Elf.



_________________
Cierpienie to nadzieja. Nadzieja to krew. Krew to życie. Słowa we krwi. Myśli we krwi. Marzenia we krwi.

A cel wciąż uświęca środki Szaleńcom od lat
To MY karmimy ich milczeniem.
Milczenie to TAK.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 25 wrz 2007, 15:25 
Ambasador Krasnoludów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 7 mar 2007, 13:07
Posty: 182
Lokalizacja: Baragm-Dred
Na twarzy już pewnie i stabilnie zagościł uśmiech. Ten wielki człowiek przypominał mu dziecko wsłuchane w historię starszych.

-Nie dziwi mnie specjalnie, że szamani o nas nie opowiadali.. Nie jesteśmy rozsiani po całej ziemi jak twój lud, ale skupieni w kompleksach, jak je nazywancie. To coś podobnego do waszych miast, ale znacznie większe. Pewnie po prostu woje plemię nie ma w okolicy żadnej z naszych siedzib. A na przyszłość nie używaj określenia ludziki. Niektórzy moi ziomkowie mogą być wyczuleni. Poza tym w większości wypadków będziesz mówił do starszych od siebie.

-Jeśli chodzi o elfa to nie myl go z ludźmi, to inna rasa, jak moja. Nie macie ze sobą wiele wspólnego. Czy ładniejszy? To chyba zależy od gustu. Nie znam ich rasy za dobrze. Słyszałem tylko powszechnie krążące plotki. Dbają o swoje tajemnice nie mniej niż my. Nie próbowałbym do niego zagadywać. Mają opinię bardzo aroganckich i niezbyt honorowych. Mógłbyś zostać potraktowany jak kurz, który opadł na jego „idealne” odzienie, albo gorzej.



_________________
Za dobrze utrzyman¹, rudaw¹ brod¹ kryje siê szeroka twarz. G³êboko osadzone, niewielkie, ciemne oczy spogl¹daj¹ na œwiat nieruchomo. Jest wysoki jak na swój gatunek i postawny. Nosi siê prosto i biednie. Przy pasie przytroczony ma krótki miecz, a na plecach dwurêczny topór.
Wymiary: 156cm i 84kg
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 25 wrz 2007, 16:13 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 23 sie 2007, 19:49
Posty: 130
Wsłuchał się w słowa Grodmira.

- Mój ród żyje daleko, na mroźnej północy gdzie nigdy nie topnieje śnieg. Tam nie ma ani Krasnoludów, ani Elfów - rzekł w ramach wytłumaczeń - mówis że pomimo iż mniejszy to może być ode mnie starsy? Ja mam trzy dziesiątki zim to dużo, na pewno może być starsy ode mnie?

Gdy jednak omawiał Elfy twarz Mirandora zmieniła nieco wyraz na lekkie zakłopotanie.

- Nie wszystko rozumiem Grodmirze, nie mówię wasym językiem dobrze jesce, ale Elfy są złe tak, nie będą mnie lubić? Może mają jakiś kontakt ze złymi duchami... dziwne te wasze krainy, Grodmir...

Poprosił o jeszcze jeden kubek kumysu, by pomógł mu zrozumieć nowo co zdobytą wiedzę o dziwnych rodach. Gdy otrzymał zamówienie uniósł kubek.

- Zdrowie Krasnoludów - wypił duszkiem.


Ostatnio edytowano Wt, 25 wrz 2007, 17:47 przez Mirandor, łącznie edytowano 1 raz

Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 25 wrz 2007, 18:48 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 14 sty 2007, 14:17
Posty: 40
Lokalizacja: Khorda
Cicho uchyliła drzwi karczmy.Na jej postać padło światło zapalonych gdzieniegdzie świec. Szybko skryła się w mroku,nie chcąc wywoływać zainteresowania swoją osobą...

Przemykając pod ścianami dotarła do najbardziej oddalonego stolika, usiadła i wygodnie i rozglądnęła się wokoło. W karczmie zebrało się już wiele postaci. Jej spojrzenie padło na najbliżej siedzące osoby. Była to śliczna,filigranowa dziewczyna z burzą brązowych loków i młoda osóbka wyglądając na około 16 lat, siedząca obok niej.

Coś w głębi niej pragnęło chociaż chwilowego towarzystwa, choć jakiejś jednej osoby, z którą mogłaby porozmawiać,jednak jej natura samotnika buntowała się przeciwko temu pomysłowi. Zdjęła z siebie mokry płaszcz i położyła łuk na ławie.


EDIT:
Astarael napisał(a):
P.S. Oczywiście wszelkie zasady kultury i pisowni obowiązują tak samo jak na całym forum... A.



Ostatnio edytowano Wt, 25 wrz 2007, 19:57 przez Anahiela, łącznie edytowano 2 razy


_________________
Anahiela
ÂŻycie jest tylko powieÂściÂą idioty,gÂłoÂśnÂą,wrzaskliwÂą a nic nie znaczÂącÂą..
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr, 26 wrz 2007, 00:16 
Ambasador Krasnoludów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 7 mar 2007, 13:07
Posty: 182
Lokalizacja: Baragm-Dred
-Cóż, ja widziałem już niemal czterdzieści zim, a wiek męski osiągnąłem wcale nie tak dawno. Zaś moja prababka odeszła do przodków po dwustu trzydziestu, wcale nie będąc wybitną pod względem wieku. Co do elfów... -Grodmir zrobił lekką pauzę. -Nie powiedziałbym, żeby były złe. Bywały przypadki, że kompleksy mojej rasy doskonale współżyły z ich osiedlami. Wam ludziom też zdarzało się utrzymywać z nimi kontakt. Wiele z takiej współpracy dobrego wynikło. Zaś wojen z nimi nie było specjalnie wiele. Problemem jest to, że wielu zdaje się być wychowywanym w poczuciu wyższości nad wszystkim co żyje. Ty zaś zdajesz się wybitnie nie pasować do ich kanonów piękna. Te krainy nie są zaś moimi, a naszymi. Żyjesz na tej ziemi tak samo jak ja.

Krasnolud posłał człowiekowi ciut mentorski uśmiech. Słysząc toast niemal odruchowo chciał unieść swój kufel, gdy zorientował się, że nic nie zamówił. Skinął na kelnerkę i poprosił o garniec miodu.


Ostatnio edytowano Śr, 26 wrz 2007, 11:53 przez Grodmir, łącznie edytowano 2 razy


_________________
Za dobrze utrzyman¹, rudaw¹ brod¹ kryje siê szeroka twarz. G³êboko osadzone, niewielkie, ciemne oczy spogl¹daj¹ na œwiat nieruchomo. Jest wysoki jak na swój gatunek i postawny. Nosi siê prosto i biednie. Przy pasie przytroczony ma krótki miecz, a na plecach dwurêczny topór.
Wymiary: 156cm i 84kg
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr, 26 wrz 2007, 09:17 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 23 sie 2007, 19:49
Posty: 130
Odstawił kubek i przetarł usta ręką.

- Teraz trochę więcej zrozumiałem. - szybko coś poruszał palcami coś cicho poszeptał - mówis że mas ctery dziesiątki zim i jesteś jeszce młody zadziwiające twe plemię... - znów się zamyślił i spojrzał na Elfa - nie wiem cy chce się im podobać skoro są tacy lepsi, nie uważam żebym się z nimi zrozumiał.

- Nie Grodmirze - zaprotestował - te ziemi nigdy nie będą moim domem, ludzie tu są niedobrzy i dziwni, casem to nawet niewychowani barbarzyńcy. Nigdy nie słyseli o Mlecznym Panie, a ich szamani nie umieją tego co moi, tylko dziwne stucki robią zamiast wyganiać złe duchy.

Poczekał z piciem na Grodmira.



_________________
Cierpienie to nadzieja. Nadzieja to krew. Krew to życie. Słowa we krwi. Myśli we krwi. Marzenia we krwi.

A cel wciąż uświęca środki Szaleńcom od lat
To MY karmimy ich milczeniem.
Milczenie to TAK.
Offline
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 Strona 1 z 4 [ Posty: 95 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
cron
 
phpBB skin developed by: phpBB Headquarters
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL

stat4u