Wasze granie, prowadzenie...

Twój dziadek zbudował odrzutowiec, a babcia poleciała w kosmos? A może chcesz przedstawić swoją opinię na temat nowo wyprodukowanej zupki chińskiej? Miejsce na to znajdziesz tutaj.

Moderator: Strażnicy

Post Reply
User avatar
Gabriel
Posts: 53
Joined: Fri, 23 Mar 2007, 13:47
Location: Remords

Wasze granie, prowadzenie...

Post by Gabriel » Sat, 21 Apr 2007, 14:46

Witam!

Windsaw jest forum o tematyce RPG. Z rozmowy na czatpudle wnioskuję, że życiowych misiów gry jest tu znacznie więcej, niźli sam staruszek Astarael ;)

Skąd czerpiecie pomysły tworząc przygody? Jak u was przebiega ten proces? Co jest dla was inspiracją? Czy obmyślając sesję opisujecie dokładnie wszystkie wątki, czy spisujecie jedynie luźny szkic? Czy myślicie wszystkimi zmysłami? Jak przygotowujecie pomieszczenie do sesji? Gdzie najczęściej gracie? Prowadzicie z muzyką czy bez?

Żeby i gracze mogli się wypowiedzieć...

Jakie są wasze ulubione systemy? Jaką klasą postaci zwykliście grać? Jaką rasą? Dlaczego? Co was urzeka w grach RPG? Dlaczego poświęcacie na nie swój czas? Co was ściągnęło do grona tych chorych psychopatów, zwanych popularnie eRPeGowcami? ;)

Pozdrawiam!
Gabryś
Last edited by Gabriel on Sat, 21 Apr 2007, 14:59, edited 1 time in total.

User avatar
Borys Galladan
Posts: 31
Joined: Sat, 17 Mar 2007, 18:52
Location: Revangrad
Contact:

Post by Borys Galladan » Sat, 21 Apr 2007, 14:53

Ja ostatni raz grałem w ferie, a to z tego powodu, że u mnie w okolicy nikt nie gra w te gry, dlatego muszę zadowalać się PBF-ami.
Właściwie to też grałem po raz pierwszy :P
System D&D, specjalnie kupiłem podręczniki. Teraz chcę sprzedać, bo i tak z nich nie korzystam. W towarzystwie w którym grałem nikt nie lubi sztywnych zasad, dlatego wszystko podejmował MG. Gracz rzucał kostką k20. Z kart postaci, zrobionych wg zasad D&D praktycznie nie korzystaliśmy. Piękne te czasy były :P
Akcje typu: ucieczka przed orkowymi gejami, naprawa krzesła kolesiowi co siedzi w jaskini, przeciskanie się przez tunele...
W systemie wszechÂświata nic nie jest zdane na los przypadku, w systemie spoÂłecznym - nic nie powinno zaleÂżeĂŚ od kaprysĂłw jednostek.

User avatar
Tesaria
Posts: 63
Joined: Sun, 18 Mar 2007, 12:58
Location: Riva

Post by Tesaria » Sat, 21 Apr 2007, 15:03

U mnie w klasie jeden kolega organizuje RPG, używając podręczników D&D. Zasady faktycznie są sztywne, jeden ruch zajmuje godzinę. Zresztą wszyscy są w podobnym wieku i większości bynajmniej nie interesuje sama gra. Ale czasem jest zabawnie.

Anonymous

Post by Anonymous » Sat, 21 Apr 2007, 19:00

Jako gracz wypowiadam się:
1) mój ulubiony system - mój własny (za każdym razem wymyślam co innego ;))
2)klasa - łowca, rasa - elf (kocham przyrodę :D)
3) w RPG-ach urzeka mnie dowolność - możesz być kim chcesz, jak chcesz itd. i dlatego właśnie poświęcam im mój wolny czas ;]
4) co mnie ściągnęło? Nie pamiętam :PP

User avatar
Lothar
Posts: 56
Joined: Tue, 20 Mar 2007, 17:57
Location: Incest
Contact:

Post by Lothar » Sat, 21 Apr 2007, 20:47

Dobra co do mnie- prowadzę bez muzyki, wole nastrój budować modulacją głosu, jak prowadze to przeważnie u siebie albo w klubie który znam i mogę przyjść wcześniej żeby sobie przygotować ważne rzeczy, jak np jakieś liściki do poszczególnych gracyz lub gadżety.
Co do przygód- mam narysowaną główną linie scenariusza z ewentualnymi bacupami bo znając swoich graczy oni zawsze mnie czymś zaskoczą ;)
Systemy- Warhammer, D&D 3.5 , D20 Modern, Neuroshima, L5K, Wilkołak
Co do postaci- ludzie, ewentualnie krasnoludy
A co mnie ściągneło- jeez, nie pamiętam od małego tak małem, odkąd zobaczyłem mając lat 6-7 lat planszówke Magie i Miecz i zagrałęm w nią. Potem kupiło się kilka MiM'ów a potem w gimie poszło się na pierwsze sesje ;)

User avatar
Borys Galladan
Posts: 31
Joined: Sat, 17 Mar 2007, 18:52
Location: Revangrad
Contact:

Post by Borys Galladan » Sat, 21 Apr 2007, 20:58

Co się tyczy scenariusz u mnie: ja tylko wrzucam graczy w świat, a resztę wymyślam na poczekaniu :P
Z muzyką nie gramy, bo ponoć przeszkadza innym. Nie wiem czemu. Chyba Manieczki nie pasują do prowadzenia sesji :P
W systemie wszechÂświata nic nie jest zdane na los przypadku, w systemie spoÂłecznym - nic nie powinno zaleÂżeĂŚ od kaprysĂłw jednostek.

User avatar
Gabriel
Posts: 53
Joined: Fri, 23 Mar 2007, 13:47
Location: Remords

Post by Gabriel » Sat, 21 Apr 2007, 21:35

Witam!

Skoro założyłem temat to wypada, bym sam się wypowiedział.

Sesję przygotowuję z reguły przez dłuższy czas. Zaczyna się niewinnie, od pomysłu zapisanego w kajecie. Potem tenże rozwija się w głowie przez kilka dni i nocy, pojawiają się kolejne postacie, miejsca, sytuacje...

Po kilku dniach, czasem tygodniach, zasiadam przy stole, w opisanych gdzie indziej, sprzyjających warunkach i zabieram się solidnie do roboty. Spisuję kluczowe momenty sesji, myślę nad możliwymi wyborami graczy. Znam ich już kawał czasu, więc przewidzenie pewnych decyzji nie jest aż tak trudne. Tworzę też bohaterów niezależnych, opisuję i charakteryzuję tych ważniejszych, w kilku zdaniach zawieram pomysły na drugoplanowych i epizodycznych. Najczęściej właśnie wtedy klaruje się idea tego, jak ich odegrać, aby zapisali się w pamięci graczy. Następnie, gdy sesja jest już niemal gotowa, siadam przed komputerem i otwieram „bazę melodyczną”.

Nieraz nawet przez kilka godzin słucham utworów, wybierając odpowiednie. Do ważnych miejsc i sytuacji, których pojawienie się jest niemal stuprocentowo pewne, dobieram odpowiednie kawałki, poza tym zapisuję na płycie melodie pasujące do różnych zdarzeń, walki, wędrówki, odwiedzin w karczmie etc. Obowiązkowe są też piosenki, które służą za wizytówkę postaci. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak bardzo rozradowany jest gracz, gdy raz, czy dwa razy na sesję usłyszy motyw, który kojarzy się wyłącznie z jego postacią i oznacza nic innego, jak jej spektakularny sukces!

Reasumując, sesja bez muzyki jest dla mnie niepełna i choć potrafię taką poprowadzić, zdając się na inne sztuczki bajarskie, to jednak lecące w tle utwory uważam za integralną część moich opowieści, tym bardziej, że nieraz byłem przez graczy chwalony za znajomość przygotowanych utworów, umiejętność prowadzenia narracji w ich rytmie i odpowiedniego modulowania głosu, którego moc narastała i słabła wraz z crescendo dobiegającej z wieży muzyki.

Wymaga to pewnego doświadczenia i doskonałego zapoznania się z materiałem muzycznym, jednak efekt jest gwarantowany. Szczególnie doceniają to gracze konwentowi, którzy przyzwyczajeni do słuchania jedynie głosu mistrza gry wychodzą z sesji mile zaskoczeni odmianą.

Poza tym, muzyka daje niesamowite możliwości manipulowania graczami. Wyobraźcie sobie sytuację, w której bohaterowie w bitewnym zgiełku uciekają przez puszczę, ciągną za sobą ocaloną kochankę księcia wraz córką. Dopadają koni i... nagle, słychać świst strzały. Muzyka zwalnia (utwór był tak dobrany, by z galopady przejść w coś znacznie wolniejszego), nerwowym głosem opowiadam o nieubłaganie mknącej strzale, lśniącym grocie, czasie, który nagle zwolnił, ostrzu wbijającym się w pierś matki, która zasłoniła córkę w desperackim akcie odwagi... zapętlony kawałek znów uderza prędkim rytmem, a otumanieni gracze wciąż stoją jak wryci mimo, że czas znów pędzi normalnie...

Podobnie zabawne jest nagłe wyłączenie muzyki w czasie neuroshimowej strzelaniny. Stalowe, niemiłosiernie szybkie dźwięki nagle gasną, podobnie mistrz gry, który milknie, wciąż jednak gestykulując i kłapiąc ustami, zupełnie jakby krzyczał! Gracze patrzą zaskoczeni, gdy miś ponownie włącza muzykę i krzyczy dalej, wpadając w pół słowa, żądają rzutów i liczenia obrażeń, o których nie mówił przecież! Jak to nie mówił? Czy to jego wina, że ktoś rzucił w bohaterów granatem ogłuszającym? To potrafi zdeprymować...

Siła muzyki, siła głosu, siła narracji, bogactwa języka. W oświetlonym świecami pokoju, bez zbędnych ozdób, przy zakrytym obrusem stole. Z kilkoma pomocami, takimi jak listy czy mapy, kostkami i kajetem. Z absolutnym zakazem jedzenia w czasie sesji, przygotowanymi wcześniej szklankami wody. Bo alkohol na sesji zabija wszystko, podobnie jak chrupki...

Na sesji chodzę, gestykuluję. Tworzę małą dramę, zmuszam graczy do podobnych zachowań. Nie lubię siedzenia przy stole, przymus pozostania w jednym miejscu mnie męczy. Przerwy robię co dwie, trzy godziny, wietrzę pokój, pozwalam na jedzenie, wyjście do toalety. Potem wracamy do wątku... Raczej nie prowadzę w nocy, wybieram późne popołudnia, bajanie kończę o dwudziestej drugiej, wtedy staje się śpiący i ospały.

Kluby i puby odpadają, z oczywistych przyczyn. Tam nie mogę sobie pozwolić na odpowiednią swobodę zachowań. Nieraz słyszałem, że dobry mistrz gry potrafi stworzyć nastrój bez tych wszystkich pomocy, rekwizytów, muzyki... zgadzam się z tym. Jednak jak wiele daje dobre przygotowanie? Wolę ułatwić życie sobie, jednocześnie uprzyjemniając je graczom...

Pozdrawiam,
Gabryś
[url=http://imageshack.us][img]http://img182.imageshack.us/img182/8352/draganorpiekloisypadakone1.jpg[/img][/url]

User avatar
Lothar
Posts: 56
Joined: Tue, 20 Mar 2007, 17:57
Location: Incest
Contact:

Post by Lothar » Sat, 21 Apr 2007, 21:46

Gabryś pisząc klub chodziło mi o klub rpg, gdzie się przychodzi rać a nie taki gdzie gra muzyka i się przewijają ludzie, co do muzycznego scharakteryzowania postai +1, też tak ostatnio na Rkonie zrobilismy przedstawienei naszych postaci nowym- każdy mówił coś o sobie a w tle leciał wybrany podkład muzyczny oddajacy jej charakter i styl bycia. A tak przy okazji spytam z ciekawości- waść wybierasz się na Constar??

User avatar
Gabriel
Posts: 53
Joined: Fri, 23 Mar 2007, 13:47
Location: Remords

Post by Gabriel » Sun, 22 Apr 2007, 06:58

Niestety – nie wybieram się. Po prostu z mojego ukochanego miasta, które choć jest stolicą Warmii i Mazur wciąż pozostaje okropnym zaściankiem, do samego Krakowa jest ponad dziesięć, może dziewięć godzin jazdy pociągiem. To odrobinę za dużo, niestety...

Uważam, że jeśli ma się pomysł, muzyką można naprawdę wiele zilustrować. Szczególne pole manewru daje tu „Neuroshima”, ponieważ jest systemem wyjątkowo elastycznym jeśli chodzi o konwencję, co daje nam niespotykaną nigdzie indziej mnogość możliwości. Nie ukrywam, że w kwestii muzycznych eksperymentów jest neuro jest moim ulubionym królikiem doświadczalnym. Nie zmienia to jednak faktu, że do wszelkich systemów fantasy i dark – fantasy również można świetnie dopasować odpowiednią, budującą nastrój muzykę.

A co do prowadzenia w pubie... raz mi się zdarzyło. Jednak była to nie tyle sesja, co ubrana w ładne słowa i skromną fabułę zagadka. Gracze, wcielając się w siedemnastowiecznych doktora, księdza i szlachcica musie dociec, co też za „duch” nawiedza tajemniczą wieżę. Bawili się nieźle, mogąc sączyć herbatkę i główkować.

Pozdrawiam,
Gabryś
[url=http://imageshack.us][img]http://img182.imageshack.us/img182/8352/draganorpiekloisypadakone1.jpg[/img][/url]

Return to “Off-topic”