Windsaw
http://windsaw.pl/

Tyran i Despota
http://windsaw.pl/viewtopic.php?f=51&t=227
Strona 1 z 1

Autor:  Astarael [ So, 22 wrz 2007, 06:34 ]
Tytuł:  Tyran i Despota

Witam,

Lada dzień minie siedem miesięcy od dnia, w którym trafiłem na Windsaw i postanowiłem spróbować swoich sił jako Mistrz Gry w PBFie.
Zostałem tutaj bardzo mile przyjęty i z dnia na dzień angażowałem się coraz bardziej – wyjaśnianie zasad, opracowywanie konceptów postaci, tworzenie wątków, korekty językowe – mam już na koncie ponad 500 godzin spędzonych na forum i chyba spędziłem je dobrze ;)

Do obowiązków MG dołączyły też obowiązki AdministratoraSpirit i Rhox obdarzyli mnie zaufaniem i uczynili ze mnie swoje wsparcie.
Bardzo wiele się od Was nauczyłem i ciągle staram się uczyć.
Wydawało mi się, że wywiązuję się ze swoich obowiązków jak najlepiej potrafię, ale...

Trzy dni temu rozmawiałem z niedoszłym Graczem.
Zarzucił mi, że jestem despotycznym adminem oraz, że zwykły użytkownik nie ma na Windsaw szans na życie, bo Strażnicy to "grupa trzymająca władzę". Uznał także, że nasi Gracze boją się mnie, bo rzucam się do gardła każdemu, kto ma odmienne zdanie niż ja. Na koniec dowiedziałem się, że trzymając się kurczowo "grupy forumowej", mniej lub bardziej świadomie spycham nowych na boczny tor.

Wyznam, że poczułem się przede wszystkim zirytowany niesprawiedliwymi zarzutami, ale potem postanowiłem zweryfikować te opinie – dlatego chciałbym prosić Was – z okazji moich pięciuset godzin na forum – o ocenę mojej pracy. Pracy Mistrza Gry i Administratora. Prawie każde z Was było tutaj "Nowym", niektórzy są nimi w tej chwili; każde z Was ma ze mną kontakt – jedni częściej, inni rzadziej. Piszecie posty, zadajecie pytania, przedstawiacie swoje pomysły usprawnień, tworzycie swoje tematy.

Chciałbym wiedzieć, jak to jest z moim despotyzmem?
Czy jako "Nowi" czuliście się zaniedbywani przeze mnie?
Czy czujecie się zastraszeni przez Straszliwą Grupę Trzymającą Władzę z krwiożerczym Astaraelem na czele?
I – czy Gracze są zabawką w rękach złowieszczych Modów i Adminów?

Będę niezmiernie wdzięczny za Wasze opinie – szczere i otwarte. Nie zapominajcie, że Windsaw powstało dla Graczy i powinniśmy uczynić je miejscem jak najbardziej funkcjonalnym i jak najprzyjemniejszym dla Użytkowników.

Pozdrawiam serdecznie i czekam na odpowiedzi.
A.

Autor:  Grodmir [ So, 22 wrz 2007, 08:28 ]
Tytuł: 

Zastraszyć krasnoluda, ba zastraszyć mnie! A to dobre. :lol:
Co jakiś czas zrzędzę, kłócę się, próbuję stawiać na swoim, et cetera. Choć nie udaje się w stu procentach to nie czuję się jak opozycja na forum totalitarnym (choć może to przez ambasadorski immunitet ;) ).
Tak naprawdę każde forum ustawione jest feudalnie, ma Admina i Modów. Tutaj faktycznie jesteśmy mały kroczek dalej. PBF wymaga by MG miał zawsze racje.
Różni mistrzowie pozwalają na różne współtworzenie świata. W skali makro możliwości są tu duże jak chyba udowodniłem kompendium o własnej rasie. w skali mikro małe, bo nawet odczucia postaci bywają podawane. Nie dochodzimy jednak do miejsca, że ktoś nam sesję opowiada. Fakt wymaga się pewnych ram, ale to ciągle preferencja gry. Jedni wolą tak, a inni chcieliby sami powiedzieć po wejściu na wzgórze, że tam widzą miasto (którego MG w tym miejscu nie przewidział, miałem takiego gracza na moim PBFie).
Najwyraźniej jednak tezie przeczy ileż to razy, jaką byłem pytany byłem na boku o kwestie wątku. Albo jak mi kto na słowo nie wierzy niech poszuka tematu gdzie zgłaszało się życzenia do dalszych losów świata i postaci.
Mamy MG, któremu chce się siedzieć nad niezliczoną ilością wątków i nie rzucać jednozdaniówkami tylko opisując na pełnych obrotach. Dając NPCów z własnymi charakterystycznymi cechami, wielobarwny świat i wiele więcej.
Jeżeli wiec się trafi jeszcze jakiś taki delikwent to masz mój topór Astaraelu .

PS: Mam nieodparte wrażenie, że osoba która to wysłała, gdyby mogła, głosowałaby na PiS.

Autor:  Mirandor [ So, 22 wrz 2007, 08:34 ]
Tytuł: 

Hmm, to ja chyba powinienem się martwić i bać. Że mnie zaraz ktoś zabije. Nie popieram odczuć tego nowego, nie narzekam na "obsługę", a z "grupą trzymającą władzę" nie miałem styczności przez krótki okres bytności na forum.

Miałeś do czynienia z przewrażliwionym % społeczeństwa. Poza tym Windsaw jest darmowe, nie podoba się u góry jest opcja wyloguj. I nie wracaj ^^

Autor:  Nortan [ So, 22 wrz 2007, 10:40 ]
Tytuł: 

Ciekawe.

Jako nowy gracz - owszem mogłem powiedzieć, iż przychodzi mi długo czekać na finał wszystkiego i wejście do wątku, ale oczywiście rozumiałem i rozumiem nadal, że nie jestem najważniejszy i są już wątki na Windsaw które poprowadzić trza.

W końcu karta postaci to nie jest coś, co można zrobić "na szybko", byle tylko grać.

Teraz, kiedy mam wątek i jestem pełnomocnym graczem, mogę narzekać tylko na własną głupotę i wkurzać się za siebie, bowiem to, że siedzę w dybach jest moją zasługą. MG to nie człowiek tylko życie. A ono nie zna litości i żadnych innych uczuć.

Natomiast poza wątkami nie mogę w najmniejszym stopniu Astaraela i MG nazwać Tyranem i Despotą.

Co do Strażników... Swojego czasu miałem nieprzyjemności z nimi, co o niej myślę zostawię dla siebie, i uważam, że na takie stanowisko powinno się stawiać osoby które wykazują się płynnym i czystym rozumowaniem, a przede wszystkim nieposzarpaną opinią przez nic ani nikogo. Uważam, że jest szansa, iż ten "Nowy" miał rację co do części Strażników, natomiast ja nie jestem w stanie tego powiedzieć, bo nawet nie więcej niż 50 zdań z nimi nie zamieniłem.

Autor:  Matuzalem [ So, 22 wrz 2007, 12:39 ]
Tytuł: 

Warto wspomnieć, że każdy z nas musiał być kiedyś nowy. W miarę upływu czasu Windsaw się rozrasta, niektórzy odchodzą/przychodzą, a część społeczeństwa gra i, co najważniejsze, cieszy się grą. Strażnicy są ludźmi, dlatego mamy swoje wady i zalety, jak również prawo do wyboru i własnej oceny sytuacji. Jeżeli już coś robimy, to staramy się sprawę przemyśleć i jak najbardziej polubownie ją rozwiązać. Błędy i konflikty się zdarzają, ale takie jest życie...

Co ciekawe, teoretycznie (wg pewnego gracza) trzymam władzę, a aktualnie w wątku nie mogę się ruszyć, gdy moi kompani mierzą się z potworem, a rączki świerzbią. Kurczę! Żadnych korzyści z tej władzy! ;)

Jeżeli chcemy zyskać sympatię naszego Astaraela to musimy sprawić mu przyjemność w tworzeniu tego świata. Sami pragniemy czerpać radość gry, ale nie można zapominać, że ktoś nad nami czuwa, spędza niemałą część swojego życia (jak łatwo policzyć, nasz MG spędził bezustannie całe trzy tygodnie pracując i tworząc grę na forum), dlatego powinien on również być zafascynowany naszymi wątkami. By to sprawić to my musimy się napracować i dać upust swojej fantazji i kreatywności. Astarael nas puszcza w ten świat i delikatnie prowadzi, a reszta należy do nas.

Nigdy nie stwierdziłbym, że Astarael jest tyranem, czy despotą. Jestem mu niezmiernie wdzięczny za wspaniałe godziny przeżyte na Windsaw i mam nadzieję, że dane nam będzie jeszcze długo razem poznawać tę krainę.

Windsaw jest "naszym światem w sieci" (jak kiedyś było napisane w tytule forum) i tworząc swojego bohatera staje się wolnym obywatelem. Jeśli ma ochotę to poddaje się naszym zasadom, gdyby takiej ochoty nie miał - nic go tu nie trzyma.

Autor:  Lalaith [ So, 22 wrz 2007, 13:12 ]
Tytuł: 

Moje zdanie w tym temacie chyba powinno być dla tego Ktosia wiążące- trafiłam na Windsaw zupełnym przypadkiem, mało tego na samym początku bardzo ostro starłam się z Astaraelem...Zupełnie jak się potem okazało niesłusznie.

(Astaraelu, nadal bardzo mi za to wstyd i nadal niezmiernie przykro, że tak źle oceniłam sytuację i Ciebie- wybacz... :oops: )

Gdyby nasz Maestro był tyranem i despotą- powinien mnie tłamsić za to, co i jak zrobiłam od początku, a nigdy tego nie zrobił! Tytuł krzykaczki mam zupełnie zasłużenie, jeszcze kilkakroć potem zdarzyło mi się zrobić, czy powiedzieć coś głupiego...

Ale Astarael zawsze najpierw tłumaczy. Nigdy, odkąd ja jestem na Windsaw nie potraktował nikogo niesprawiedliwie! Nigdy też nie zdarzyło mi się, żeby którykolwiek z Adminów potraktował Gracza z góry, patrząc na nas- małe mróweczki z wysokości swego stołka (ironizuję, przepraszam...) Mimo jednego jedynego zgrzytu z Zielonym, nadal jest mi tutaj bardzo dobrze, a Zieloni naprawdę też są wspaniali i przesympatyczni- wszyscy, bez wyjątku :)

Grałam wcześniej po wielokroć w różne RPGi, głównie karcianki, ale przyznaję zupełnie szczerze i obiektywnie- Astarael jest najlepszym MG jakiego zdarzyło mi się mieć- zaangażowanym, twórczym, cierpliwym i wyrozumiałym... Nikogo lepszego na tym stanowisku nawet nie mogłabym sobie wymarzyć. Maestro jest też osobą, z która można naprawdę szczerze porozmawiać na każdy, nie tylko forumowy temat i wiem, że nie zostawi nikogo bez pomocy, choćby w postaci dobrej rady, czy poświęconego czasu- a to czasem znaczy bardzo wiele...

Jednym zdaniem- Astaraelu, dziękuję... (myślę, że nie tylko ja:) )

Autor:  Averoth [ So, 22 wrz 2007, 15:25 ]
Tytuł: 

Astarael tyranem i despotą? Ciekawe...

Grodomir napisał(a):
PBF wymaga by MG miał zawsze rację.


No bo jak inaczej można płynnie prowadzić grę? Czy to despotyzm, że ktoś tworzy świat taki, a nie inny? Nawet jeśli, to przynosi to same korzyści. Chaos panujący w wątku (jedynym zresztą) przed przystąpieniem Astaraela był nie do opisania. Gdyby nie on, nie postąpilibyśmy ani pół kroku naprzód.

Matuzalem napisał(a):
Windsaw jest "naszym światem w sieci" (jak kiedyś było napisane w tytule forum) i tworząc swojego bohatera staje się wolnym obywatelem. Jeśli ma ochotę to poddaje się naszym zasadom, gdyby takiej ochoty nie miał - nic go tu nie trzyma.


Pozdrawiam,
Av

Autor:  Spirit [ So, 22 wrz 2007, 15:52 ]
Tytuł: 

To może zacznę od pewnej opowieści.

Pewnego pięknego dnia mały Rhoksiu i jeszcze mniejsza Spirit wpadli, jak zwykle, na dziwny i spontaniczny pomysł, tym razem- założenia forum. Działające jeszcze pod inną nazwą było grą na poziomie podłogi, bez Mistrza Gry i z ekipą grającą liczącą co najwyżej kilka osób. Kilkakrotnie przenosząc forum, po dosć długim okresie powstał Nasz Świat w Sieci- Windsaw.

Mój kuzynek zaczął wprowadzać różne zmiany techniczne, ja natomiast zajęłam się nagłaśnianiem i reklamą. Poszukiwałam kogoś, kto prowadziłby rozgrywkę. I nadszedł taki dzień, gdy po włączeniu gadu-gadu dostałam wiadomość od nieznanego numeru.

Rozmówca został mianowany Mistrzem Gry i, bodajże, Moderatorem. Wprowadził liczne pozytywne zmiany na forum. Od tego momentu poziom rozgrywki znacznie się podniósł. Nagłaśnianie przynosiło coraz lepsze rezultaty. Po pewnym czasie razem z Rhoksem zauważyliśmy, jak dużo zrobił dla Windsaw Saraneth- obecnie Astarael. Z czasem został Trzecim Administratorem, i uważam tą decyzję za jak najbardziej poprawną.

Przyznają się bez bicia ;) , że MG włożył w to forum więcej, niż ja i Rhox razem wzięci. Nie będę opisywać jego osoby, bo nie po to ten temat powstał, ale stwierdzam z całkowitym przekonaniem, że tyranem i despotą to on nie jest.

Teraz, przechodząc do tematu Zielonych...
Od początku starałam się zachęcać Nowych do Gry, chciałam pokazać, że forum jest dla nich, i że robimy co w naszej mocy, by było przyjazne. Pisałam do Nowych i Nowi pisali do mnie- zwykle za jakiś czas zaczynali grę, i większość, mam takie wrażenie, jest zadowolonych.

Nigdy nie chciałam i nie próbowałamnadużywać władzy. Zdaję sobie sprawę z tego, że to, jaki mamy "tytuł", nie ma najmniejszego wpływy na to, jakimi jesteśmy Graczami. A Strażnik nie powinien, i myślę, że na tym forum nie jest kimś, kto się wywyższa. Poza tym, uważam, ze nie powinniśmy zwracać większej uwagi na to, czy nad czyimś nickiem widnieje napis"Strażnik", czy nie.

Podsumowując- bez Astaraela Windsaw by nie istniało. A wszyscy- jestem tego pewna- Strażnicy, chcą, by Graczom było tu dobrze i by kojarzyli to forum z miłą zabawą, i, być może, pewną nauką. My jesteśmy dla Graczy, a nie- Gracze dla nas.

Autor:  Konrad [ So, 22 wrz 2007, 17:18 ]
Tytuł: 

Witam.

Jak być może zauważyliście jestem jednym z pierwszych graczy zarejestrowanych na Windsaw, pamiętam jeszcze czasy (z resztą nie tak odległe) kiedy użytkowników można było policzyć na palcach obu rąk. Wiem też jak wyglądało forum zanim nasz MG się za nie wziął, włożył w nie dużo serca i pracy, o czym świadczy chociażby te 500 godzin, oraz liczba postów napisanych przez niego.

Windsaw jest pierwszym PBFem na jakim zdecydowałem się grać, więc nie do końca wiedziałem jak należy zabrać się za tą zabawę. Miałem to szczęście, że dzień wcześniej na forum zarejestrował się niejaki Saraneth, dziś znany jako Astarael. On pomógł mi stworzyć moją postać i wprowadził mnie w Ten świat. Nie odczułem z jego strony żadnych przejawów tyranii, czy despotyzmu, a wręcz przeciwnie, uważam, że jest bardzo miłym i otwartym człowiekiem.

Piotrze dziękuję Ci za pomoc, oraz za ogrom pracy jaki włożyłeś w Windsaw. No i za „Szkatułkę z brązu” ;)
Nie przejmuj się opinią tamtego gracza, widocznie nie poznał, lub nie chciał poznać Cię lepiej.

Nie jestem osobą zbyt wylewną, więc potraktujcie to co napisałem bardzo poważnie. Astarael to świetny człowiek i mistrz gry, odważę się to napisać, choć osobiście go nie znam.


Co do strażników nie będę się wypowiadał bo do tej pory nie miałem z nimi kontaktu.
No może poza błędami, które mi poprawiali :PP

Autor:  Sylwav [ So, 22 wrz 2007, 18:59 ]
Tytuł: 

O Windsaw dowiedziałem się od kumpli i razem z informacją o istnieniu tego świata dostarczono także dane dotyczące Mistrza Gry. Otóż powiedziano mi na początku, że Astarael jest bardzo skrupulatnym człowiekiem, i że jak będę mu wysyłał KP, to lepiej przygotować się na spore poprawki. Troszkę się przeraziłem, ale zaraz później tafiło do mnie, że to jest największa zaleta Pana A. Po wysłaniu karty okazało się, że uwagi dotyczące zmian napisane były serdecznym (w miarę;)) językiem, a same propozycje poddania KP modyfikacjom okazały się celne i sam plułem sobie w brodę, że wypisywałem głupoty. Czterema słowami - duży plus na starcie.

Poza skrupulatnością podoba mi się także poważne podejście Astaraela do całego świata i graczy. Od razu chce się w tym wszystkim uczestniczyć wiedząc, że MG nie odstawi fuszerki i postara się, by wszystko było dopięte na ostatni guzik.

Na dobrą sprawę jeszcze nie rozpocząłem gry, ale już mogę powiedzieć, że Windsaw spoczywa w dobrych rękach ;).

Autor:  Coda [ N, 23 wrz 2007, 18:06 ]
Tytuł: 

Czytając o "grupie trzymającej władzę" nieodparcie kojarzy mi się to z pewnym forum fantasy, którego adresu nie będę podawał. Fakt jest taki, że tam rozpętała się swego rodzaju burza tego dotycząca, później prawdziwa batalia. Ja opowiedziałem się za niewielką grupą opozycji. Sprawy nikt nie wygrał, bo Ci u władzy w końcu przyznali nam rację w bardzo chamski sposób (nie obyło się bez wyzwisk), czego rezultatem było odejście kilku osób. Teraz, gdy to forum, z czystej ciekawości, odwiedzam dochodzę do wniosku, że nie ma tam nikogo.

Tutaj, póki co nie zauważyłem nic podobnego. Moderatorów nie znam, więc nie będę się wypowiadał.

Jeśli chodzi o Astaraela, to widzę same superlatywy. A, że nie chcę powtarzać tego, co inni już napisali, powiem że odwala kawał dobrej roboty i za to powinniśmy mu być wdzięczni, a nie rzucać (fałszywe) oskarżenia.

Autor:  Matuzalem [ N, 23 wrz 2007, 21:10 ]
Tytuł: 

Z Astaraelem już o tym rozmawiałem, że brałem udział w sprzeczce na innym forum, gdzie pewien nowy użytkownik także chciał blokować ulice... Nie mieliśmy żadnej osoby, która się opowiedziała za delikwentem i żadne z nas nikogo nie wyzywało, dlatego zapewne nie jest to to same forum. Wnioski nasuwają się same: pewnego człowieka świerzbią rączki i wymyślił sobie, że uczepi się forum fantasy, zakłócając jego porządek (choć nam przyniósł tym tylko radość ;) )... Ach, co ta nuda robi z człowiekiem.

Zdanie o Astaraelu mam od samego początku niezmiennie wysokie, dlatego spokojnie zbagatelizuję owego użytkownika, chyba że przedstawi mi niepodważalny zarzut pastwienia się nad biednymi, młodymi graczami.

Strona 1 z 1 Strefa czasowa: UTC + 1
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/