Teraz jest N, 19 sie 2018, 14:01

Strefa czasowa: UTC + 1




 Strona 2 z 5 [ Posty: 132 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Zwoje Arhaeliona - I. Mrok w kominie.

Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: Pt, 17 sie 2007, 23:13 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 14 mar 2007, 22:47
Posty: 70
Lokalizacja: Rattenburg
- Jak sobie chcesz, - odparł z lekką nutką zgryźliwości. Powoli już miał jej dość.

Wszędzie widzi zaklęte duszki w liściach, i każe jak kapłan na ambonie.
Swoją drogą, może mieć rację, bo jakim sposobem coś nagle zaatakowało mnie i powaliło na ziemię, znikając?

Po tym wydarzeniu na jego psychice pozostanie blizna. Nie miał wątpliwości, że to była magia. Nigdy jednak nie przypuszczał, że może być coś tak potężnego.

- W takim razie idę pierwszy, bo tak - i ruszył przed siebie.


Ostatnio edytowano N, 2 wrz 2007, 00:07 przez RevaN, łącznie edytowano 4 razy


_________________
¯ó³ty czerwony czarny
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So, 18 sie 2007, 14:01 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 14:56
Posty: 112
Lokalizacja: Syjon
Bacznie przyglądał się Spirit. Mówiła szybko i cicho, jakby bojąc się, że jej głos może przyciągnąć zagrożenie. Na jego pomysł zgodziła się tylko dlatego, że była zdezorientowana.

Revan był jakby obrażony tym, że elfka nie miała nic przeciwko propozycji skrytobójcy. Ruszył mrucząc coś pod nosem.
Teraz Averoth najchętniej stanąłby w miejscu i patrzył, jak światło po raz kolejny ogłusza człowieka.

Żaden z niego pożytek - na nic nie uważa, idzie niczym ślepy do przodu a potem zwala całą winę na nagłość ataku... I ciągle marudzi, kiedy wszyscy siedzą cicho...

Averoth nie miał pojęcia, skąd się wzięła ta nagła niechęć. Jeszcze przed wejściem do lasu myślał o próbie dogadania się z człowiekiem.

Może elfce wcale nie zależy na tym, co znajdziemy... O ile dobrze pamiętam, gdy ją poznałem, mówiła, że chce tylko przeżyć przygodę... Choć z drugiej strony, mnie oskarżała o brak moralności, a sama zostawiła Matiosa na pastwę lasu, i wyraziła gotowość opuszczenia Revana... Może nie można jej ufać...?


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Averoth, łącznie edytowano 1 raz

Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 19 sie 2007, 22:03 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Spirit w milczeniu ruszyła za Revanem. Postanowiła, że nie będzie w żaden sposób komentować jego zachowania – jeśli chciał wystawiać się na linię strzału – bardzo proszę – nie zamierzała go powstrzymywać.
Uważnie rozglądała się po lesie – miała dziwne wrażenie, że coś dzieje się tutaj nie tak, jak powinno. Że ten Las różni się od innych bardziej, niż jej się dotychczas wydawało. Że zmienia się bezustannie – że nawet przez dłuższą chwilę nie zachowuje swojej formy. Miała świadomość tego, że lasy żyją, rosną, oddychają, ale tu nie chodziło o zwykłe życiowe czynności.
Ten Las był w ciągłym ruchu...

Nagle coś przykuło jej uwagę, przerywając rozmyślania.

Szybko, choć nadal bardzo ostrożnie, podeszła do drzewa, w którego pniu dostrzegła dziuplę. Otwór nie był wielki – ot, idealne schronienie dla orzesznicy – ale jego krawędzie lśniły dziwnie. Powąchała płynną substancję rozprowadzoną na pniu.

Dziwne. To nie dostało się tutaj w naturalny sposób – pomyślała.

- Ktoś nasmarował to drzewo naftą, - powiedziała, obracając się do mężczyzn, którzy usłyszawszy jej szybkie kroki, zatrzymali się i patrzyli na nią oczekując wyjaśnień. – Nie wiem, dlaczego to zrobiono, ale mam wrażenie, że magowie używają różnych środków do swoich zaklęć. – Revan prawdopodobnie wszedł w pole rażenia magicznej pułapki, którą ktoś tutaj zastawił.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr, 29 sie 2007, 19:41 
Strażnik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 12:16
Posty: 138
Lokalizacja: Khorinis
- Co oznacza, że nie tylko sam las jest wyjątkowo niegościnny, ale i ci, którzy tu przebywają. Teraz pozostaje pytanie: kto i w jakim celu zastawił pułapkę w tej dziczy? Przecież sama potrafi się bronić wyjątkowo dobrze... Więc prawdopodobnie ktoś chce uniemożliwić dostęp do... - zawahała się chwilę - właśnie, koniec tego zdania pozostaje jak na razie zagadką.

Spojrzała raz jeszcze na pień drzewa. Nafta była dosyć łatwa do zauważenia, zważywszy na połysk, jaki pozostawiała. Czy możliwe, by Matios dostrzegł właśnie ją? W końcu nie odeszli daleko od tamtego miejsca... A on był elfem, więc miał ostry wzrok...

Odsunęła od niego myśli. Pewnie jest już daleko od tego miejsca, w końcu odszedł dopiero po przekroczeniu granicy mroku, dzieliło go od niej zaledwie kilka kroków...

W każdym razie, jest pewne prawdopodobieństwo, że jeśli będą uważać, dostrzegą kolejne pułapki. Możliwe jednak, że im dalej, tym będą one bardziej niebezpieczne. Jeśli w ogóle będą - ale to raczej pewne. Bo ta jedna pułapka nie przyniosła większych korzyści dla tego, kto ją zastawił, bo raczej nie robił tego dla żartu i zabawy.

- Przypuszczam, że czeka nas więcej takich niespodzianek. Musimy jeszcze bardziej uważać i widzieć jeszcze więcej. Czy chcecie iść dalej? - spytała, choć wierzyła w to, że się nie wycofają.


Ostatnio edytowano Pt, 31 sie 2007, 12:40 przez Spirit, łącznie edytowano 1 raz


_________________
potentia, virtus, actus.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 2 wrz 2007, 00:17 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Revan patrzył na dziewczynę z drwiącą miną. Założył ręce na piersi i oparł się o drzewo.

- Ciągle tracisz czas, dziewczynko – powiedział zirytowany. – Strasznie się wahasz i szukasz potwierdzeń. Jakbyśmy nie chcieli iść, to byłabyś tutaj sama, to chyba jasne?

Prychnął pogardliwie i popatrzył na stojącego z kamienną twarzą elfa.

Averoth mierzył spojrzeniem swych towarzyszy.
Choć arogancki człowiek był irytujący, w tym, co mówił, było sporo racji – przecież udowodnili już, że chcą kontynuować wyprawę, przecież wiadomo było, że jej cel interesuje ich wszystkich w tym samym stopniu, choć może z różnych pobudek.
Spirit budziła w nim coraz więcej wątpliwości – miał wrażenie, że zbyt mało w niej było zdecydowania, zbyt mało pewności siebie, zbyt mało świadomości własnych czynów. Zaczynał zastanawiać się, czy ta dziewczyna wie, co w rzeczywistości czeka ich podczas tej wyprawy; czy wie, na co się poważyła.

Chciałby też wiedzieć, dlaczego on sam się w to wpakował...

- A czy gdybym się wycofał, poszłabyś dalej sama? – zapytał w odpowiedzi.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 2 wrz 2007, 09:59 
Strażnik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 12:16
Posty: 138
Lokalizacja: Khorinis
- Ja przynajmniej używam rozumu, chłopczyku. Robię coś ponad chodzenie i pyskowanie.

Spojrzała sceptycznie na człowieka. Gdyby w jego oczach oprócz ciągłej ironii pojawiła się choć iskra inteligencji, byłby to istny cud! Tymczasem nie było w nich ni krzty kojarzenia faktów, przemyśleń, jakiejś taktyki działań...
Tylko iść przed siebie i bezmyślnie uderzać mieczykiem. Dotychczas działał tylko i wyłącznie w oparciu o własny instynkt i żądzę wzbogacenia się, jak najprymitywniejsze stworzenia. Nawet nie potrafił się rozejrzeć i dostrzec coś ponad własne ja, zresztą wielce wygórowane.
Gdyby chociaż potrafił widzieć, nie tylko patrzeć...

Ale dobrze, skoro tak chcą, niech tak będzie. Mogą nie tracić czasu na ustalanie dalszych działań czy wymianę krótkich poglądów a propos sytuacji. Może i racja - może nie trzeba?

Ale coś jednak mówiło jej, że warto. Że jeśli ich poczynania mają być czystą improwizacją, opartą głównie na wędrówce przed siebie ścieżką, która akurat jest pod stopami, zabijaniem tego, co nawinie się pod miecz i na jak najszybszym dojściu do celu, to ten cel osiągną jeszcze później.

Skinęła głową w stronę elfa. Wyprawa w pojedynkę byłaby trudniejsza. Ale spróbowałaby.

- Skoro nie chcesz poświęcać czasu na tak błahą sprawę jak ocena sytuacji i podzielenie się ewentualnymi wnioskami z innymi, idziemy dalej. Ty pierwszy.

Powiedziała krótko i zimno, kierując słowa do Revana.

Matko, czemuż mój los zetknął mnie z losem tegoż człowieka? Cierpliwość ma jest naprawdę duża, lecz ponad wszystko nie znoszę głupoty...


Ostatnio edytowano N, 2 wrz 2007, 13:19 przez Spirit, łącznie edytowano 1 raz


_________________
potentia, virtus, actus.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 2 wrz 2007, 11:39 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 14:56
Posty: 112
Lokalizacja: Syjon
Jak dzieci... - pomyślał, kiedy zaczęli się oskarżać.
Teraz będzie podróżował z najmniej trafnie dobraną parą stulecia - zagubioną w sytuacji elfką i męczącym swoimi docinkami człowiekiem...

Czy naprawdę tak trudno zaakceptować obecność druidki? Zwłaszcza, że niesie masę korzyści... Bo jak niby człowiek miałby odkryć naftę na drzewie? A nawet jeśli - skąd mógłby wiedzieć, że to magiczna pułapka? No, i może jeszcze wie, gdzie mają iść...
Jak długo można wytrzymać z kimś, kto sądzi, że jest niczym bóg?!


Człowiek nie miał racji. To, że Spirit szukała potwierdzeń, pokazywało, że zdanie innych się liczy. Każdy mógł wygłosić swoją opinię i propozycję. Wątpił, żeby zgodziła się na zmianę stylu wyprawy na ten zaprezentowany niedawno przez Revana: "biegiem, biegiem, jak Cię coś powali to wstawaj i biegiem!". Ale jak się upewni, to niechże w końcu podejmie twardą decyzję, bez zwracania uwagi na kaprysy człowieka!

No i mogłaby w końcu powiedzieć, gdzie mają iść. Może sama nie wie...?
To przecież las, jak można ustalić kierunek, skoro wszystkie drzewa są takie same?
Ale ona jest w końcu druidką... Powinna to wiedzieć...
Powinna...


Skinęła głową. Z kamienną twarzą, z przekonaniem. Bez żadnego wychwalania się, jaka to ona odważna. To mu się spodobało... Była pewna tego, co chce zrobić. A pewne osoby tak łatwo nie rezygnują. I starają się dotrzeć do celu możliwe szybko, nawet, jeśli jest pewne ryzyko.

- Idziemy. - powiedział stanowczo, na wypadek, gdyby człowiek miał coś jeszcze do dodania...


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Averoth, łącznie edytowano 1 raz

Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 2 wrz 2007, 15:32 
Strażnik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 12:16
Posty: 138
Lokalizacja: Khorinis
Uśmiechnęła się lekko, przyjaźnie, lecz jakby z pewnym prawie niedostrzegalnym odcieniem drwiny.

- Lecz czy wiecie, w którą stronę? - spytała.

Podeszła do cisa stojącego nieopodal, krokiem płynnym, lekko stąpając po ściółce. Oparła na nim dłonie i ucałowała delikatnie korę, po czym osunęła się do jego korzeni, klękając. Pochyliła głowę tak nisko, że kaptur całkiem zasłonił jej oczy, teraz zresztą patrzące wzrokiem niewidzącym, oddalonym całkowicie od tego, co ją otaczało. Wszystkie myśli skierowała ku Naturze.

Bądź pozdrowiona, Matko Naturo, Dawczyni Życia. Eihwaz, który znasz tajniki Życia i Śmierci, reprezentujesz godne wyjście z każdej sytuacji - pomóż mi odnaleźć właściwą drogę do celu i bezpieczną trasę powrotu.

Skupiła się, zastanawiając, czy Matka Ziemia jej pomoże. Czy, choć nie byli w miejscu przyjaznym, tętniącym normalnym rytmem życia, wesprze ją.
W głębi siebie wierzyła jednak, że wynagrodzi jej oddanie. Miała wrażenie, że zaczyna odczuwać puls życia tego lasu, znikomy i lekki, niemniej istniejący. Nie była jednak pewna, czy nie był on wytworem jej wyobraźni.


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Spirit, łącznie edytowano 1 raz


_________________
potentia, virtus, actus.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 2 wrz 2007, 18:56 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Revan patrzył pogardliwie na przytuloną do drzewa dziewczynę. Nie odzywał się – czekał na rozwój wydarzeń. Miał już serdecznie dość tego miotania się. Nie przybył tu, żeby sobie spacerować po okolicy i oglądać drzewa.
Miał nadzieję, że wreszcie ruszą i zabiorą się za wypełnienie misji, którą zaczęli.

Spirit czuła potężniejący puls Lasu. Słyszała go i odczuwała każdą częścią ciała, każdym nerwem – był zupełnie inny niż rytm lasów, które dotychczas znała – gęsty, mroczny, ciemny i pełen nut, których nie znała i nie potrafiła powiązać z niczym znajomym.
Coraz bardziej rozumiała, jak niezwykłym miejscem jest Mroczny Las i dlaczego tak wiele mrożących krew w żyłach historii stworzono na jego temat.

Przez chwilę miała wrażenie, jakby patrzyła na las z wyżyn gałęzi drzewa, do którego korzeni tkwiła przytulona – patrzyła na wierzchołki sąsiednich drzew, na rozciągający się na wiele mil nieprzebyty gąszcz. Krajobraz obracał się – miała możliwość obejrzenia każdej strony puszczy – bliższa krawędź na pewno oznaczała kierunek, z którego nadeszli – choć zdało jej się, że nie mogli przejść jeszcze tak wielkiej odległości...
W pewnym momencie ruch zatrzymał się. By znów ruszyć po mgnieniu oka. Zatrzymał się ponownie, tuż przed najmniejszą odległością do krawędzi... i znów zawirował.
I znów...
I jeszcze raz...

Otworzyła oczy, walcząc z zawrotem głowy.
Coś było nie tak...

Dostała odpowiedź na pytanie.
Ale jej nie rozumiała.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt, 7 wrz 2007, 15:57 
Strażnik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 12:16
Posty: 138
Lokalizacja: Khorinis
Powoli wstała, jednak zachwiała się lekko nie mogąc złapać równowagi. Obróciła się opierając plecami o pień drzewa i siadając po turecku. Wsparła głowę na ręce, starając się dojść do siebie. Owinęła się mocniej płaszczem. Zmrużyła oczy myśląc o tym, co przekazała jej Natura.

Co to oznaczało? Las wirował niczym piaskowa burza... Był w ciągłym ruchu, zatrzymując sie jedynie od czasu do czasu, na chwilę. Cóż miała symbolizować ta spirala, którą utworzyły manewry krajobrazu...? Zmienność, nieuchwytność? Być może... Ale jak to odnieść do zadanego Matce Ziemi pytania?

Nagle uniosła głowę, kierując wzrok na elfa i przerywając milczenie.

- Teraz musimy ustalić kilka spraw... - Mówiła spokojnie, ale była jeszcze trochę zamyślona i jakby nieobecna. - I rozwikłać odpowiedź, jaką obdarzyła mnie Natura...

Spuściła wzrok, nie widząc jednak tego, co było przed nią i błądząc myślami w zapamiętanej wizji.

- Widziałam Las z góry, jakby z lotu ptaka... Z miejsca, w którym rośnie ten cis. Lecz nie był on stały, wciąż przemieszczał się po okręgu, i wirował ze zmienną prędkością, raz szybciej, to znów zatrzymując się niespodziewanie... Na początku mogłam rozejrzeć się po puszczy, a raczej wierzchołkach drzew, i w pewien sposób ocenić położenie... Miałam jednak dziwne wrażenie, że miejsce, w którym teraz jesteśmy, jest zbyt daleko od tego, w którym weszliśmy w Mrok, przecież nie przeszliśmy jeszcze dużej odległości...

Przerwała na chwilę. Przypomniała sobie właśnie opowieści, które słyszała w dzieciństwie - o drzewach, które się przemieszczały, tworząc z lasu labirynt, którego wyjście jest tak zmienne, iż nieosiągalne... Zaśmiała się w duchu. Przecież to niemożliwe...
Nie tutaj.

Jestem w tak nietuzinkowym lesie, o którym legendy zna niechybnie każde dziecko, a dobry bard potrafi przestraszyć swymi pieśniami o nim nawet nieulęknionych rycerzy... Tu może zdarzyć się o wiele więcej, niż pozwalałyby na to normy reszty świata... przynajmniej jego większości.

Otrząsnęła się, kontynuując relację.

- W każdym razie... Pytałam Naturę o drogę do celu, a dostałam odpowiedź, której nie mogę w żaden logiczny sposób zinterpretować... I myślę, że powinniśmy kierować się drogą wybraną rozsądkiem, a nie przypadkiem. Co sądzisz o tym, co Ci opowiedziałam?

Spojrzała w oczy Averotha. Jeśli ktoś mógł jej pomóc rozwikłać zagadkę, to chyba tylko on... Chyba, ze Revan zacznie używać tego czegoś, co teoretycznie powinno się znajdować w jego głowie, a co ludzie zwykli nazywać mózgiem...


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Spirit, łącznie edytowano 2 razy


_________________
potentia, virtus, actus.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt, 7 wrz 2007, 17:00 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 14 mar 2007, 22:47
Posty: 70
Lokalizacja: Rattenburg
Revana już zaczęło irytować całe to przedstawienie.

… Żeby tylko chociaż ta blondyna przestała pieprzyć. Ale nie - musi nam się pochwalić swoimi majakami, bo to jest strasznie interesujące.

Kopnął jakiś kamień, po czym szpetnie zaklął.

- Nic nie musimy ustalać, – spojrzał na nią. - Po prostu przejdźmy przez ten cholerny las! Już dawno bylibyśmy po drugiej stronie! Cały czas tracimy na jakieś drobiazgi, które nie mają znaczenia, więc albo łaskawie raczycie ruszyć swoje siedzenia, albo poczekajmy tutaj aż zapuścimy korzenie. Nie jestem tutaj na żadnej wycieczce; doskonale wiecie, po co tu jesteśmy…


Ostatnio edytowano So, 8 wrz 2007, 00:37 przez RevaN, łącznie edytowano 2 razy


_________________
¯ó³ty czerwony czarny
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So, 8 wrz 2007, 11:53 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 14:56
Posty: 112
Lokalizacja: Syjon
Ciekawe od kiedy jesteśmy tak dobrymi towarzyszami, że opowiada mi o swoich wizjach... W końcu ta "odpowiedź" pochodzi od najważniejszej dla niej rzeczy. Ten ton, jakim wypowiedziała słowo "natura"...
Jeszcze niedawno byłem tylko maszynką do zabijania...


Zrozumienie tej wizji było chyba dla elfki nie lada problemem. Pobladła, musiała usiąść, żeby wrócić do stanu normalnego. Widać było, że chce jak najdokładniej opowiedzieć o widzeniu. Czyżby naprawdę miało takie wielkie znaczenie?
Jeśli ona tak sądzi - nawet jeśli nie ma racji, - to trochę więcej ostrożności nie zaszkodzi. A jej brak raczej nie jest wskazany...

Już miał coś powiedzieć, ale uprzedził go Revan. Dlaczego on zawsze musiał powiedzieć coś idiotycznego?!

- Owszem, musimy ustalać. Jeśli ci się nie podoba, to idź poszukaj kolejnej magicznej pułapki. Możesz rozbroić ją tak, jak poprzednią, nie będę miał nic przeciwko. Wtedy, zanim się ockniesz, z pewnością stracisz mniej czasu. A potem leć do następnej. Ciekawe, ile takich wytrzymasz? - powiedział mocno zirytowany.

- I dlaczego niby sądzisz, że mamy znaleźć się po drugiej stronie lasu? Tylko jedna osoba tutaj wie, gdzie, do jasnej cholery, zmierzamy, więc może łaskawie siedziałbyś cicho i uszanował to, że stara się znaleźć możliwie bezpieczną drogę? Mi jakoś nie podoba się pomysł wpadania w pułapki, żeby inni mogli przejść bezpiecznie.

Przynajmniej ona też ma go dość. Zawsze mógłbym próbować ją namówić, żebyśmy go tu zostawili - na samą myśl o tym uśmiechnął się paskudnie.

- Posłuchaj, nigdy nie dostawałem żadnych wiadomości od lasu, nigdy też nie miałem wizji - powiedział, zwracając się do Spirit. - Ale sny, owszem. I wiem, że nie zawsze znaczą to, co pokazują... Jeśli wizje są podobne do snów, to wszystko może po prostu znaczyć... - elf przerwał na chwili, próbując w miarę szybko znaleźć jak najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie, - ... że ten las żyje... Eee... Bardziej niż inne...

To musiało zabrzmieć komicznie, ale inne wyjaśnienie nie przychodziło mu teraz do głowy. Elfka na niego liczyła, a on nie powiedział niczego nowego. Widział tę nadzieję w jej oczach, kiedy na niego spojrzała.

- A może chodzi o to, że łatwo się tu zgubić? - ciągnął dalej. - Może już się zgubiliśmy? Nie wiem... Przepraszam, marna ze mnie pomoc...


Ostatnio edytowano So, 8 wrz 2007, 21:26 przez Averoth, łącznie edytowano 1 raz

Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 9 wrz 2007, 14:44 
Strażnik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 12:16
Posty: 138
Lokalizacja: Khorinis
- Chyba o czymś zapomniałeś, - zwróciła się chłodno do człowieka, - ciebie nikt nie pyta o zdanie.

W przeciwieństwie do elfa, jej głos był spokojny i opanowany. Postanowiła jednak nie komentować dalej zachowania Revana.

- W każdym z nas jest tyle samo życia. Sztuką jest tylko jego dostrzeżenie. To, że ten człowiek - wskazała lekkim kiwnięciem głowy na Revana, - biega, wywija mieczem i pyskuje, a ten cis, - dotknęła dłonią drzewa, o które się opierała - nie robi żadnej z tych rzeczy, nie oznacza, że mniej w nim istnienia.

Zamilkła na chwilę i uśmiechnęła się lekko.

- Ale rozumiem, co miałeś na myśli. Słyszałam kiedyś opowieści o drzewach, które pod zasłoną nocy... - rozejrzała się. - Choć tu przez całą dobę panuje mrok... - Dodała trochę sceptycznie, zwracając się bardziej do siebie niż do Averotha. - ... które pod zasłoną nocy przemieszczają się, stwarzając pułapkę bez wyjścia. Wiem, to wyjątkowo czarny scenariusz. Ale, bądź co bądź, możliwy.
Owszem, zgubić się tu można łatwo... Ale my przeszliśmy niewielką odległość. Chociaż, gdy patrzyłam z wierzchołka drzewa, wydawało się inaczej. Zapamiętanie trasy będzie trudne, może powinniśmy znaleźć sposób, by ją zaznaczyć? Ale, w sumie... i tak zostawiamy ślady.

Spojrzała na trasę, którą tu przyszli.

- Jeśliby połączyć wnioski, nasze położenie nie jest zbyt ciekawe... Zgubiliśmy się, a las wciąż się przemieszcza, - zażartowała z ich idiotycznych konkluzji.

- Dobrze, to może wreszcie zaczniemy... myśleć?

Właściwa droga do celu... Obracający się krajobraz. Koliste ruchu i przerwy, od czasu do czasu. Czy powinniśmy tak wędrować? To bez sensu...


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Spirit, łącznie edytowano 1 raz


_________________
potentia, virtus, actus.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 10 wrz 2007, 15:28 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 14 mar 2007, 22:47
Posty: 70
Lokalizacja: Rattenburg
Cierpliwie wysłuchał, co mają do powiedzenia.

Przeliczyłem się... Z nieludźmi nie da się dogadać, parszywa banda idiotów! Będzie trzeba się po prostu z nimi włóczyć, sęk w tym, że mogą mnie przejrzeć, ale takie jest życie - raz ocalisz głowę, drugi raz tego nie powtórzysz...

Nie odpowiedział, nie miało to najmniejszego sensu. Zapomniał, jak trudno jest się dogadać ze zwierzętami, może po prostu się zapomniał? Najmniejsza pomyłka mogła go kosztować zaprzepaszczenie fortuny, mniejsza o życie.

Jeszcze tylko ta Gildia... Nie wrócę tam, zdobędę kontakty, ochronię się, ale będzie to trudne. Kasa nie tylko rozwiązuje problemy, ale je tworzy... Jestem coraz bliżej, muszę więc na nich uważać.

Spojrzał na Averotha, potem na elfkę.

W życiu bym nie tknął tego ścierwa, nawet za cenę dobrej zabawy, - uśmiechnął się podle.

Oparł się o drzewo i czekał na rozwój wydarzeń.


Ostatnio edytowano Wt, 11 wrz 2007, 21:19 przez RevaN, łącznie edytowano 3 razy


_________________
¯ó³ty czerwony czarny
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 16 wrz 2007, 19:29 
Strażnik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 12:16
Posty: 138
Lokalizacja: Khorinis
Z milczenia elfa wywnioskowała, że raczej nie ma on zamiaru dalej o tym rozmawiać. I znowu została sama z problemem.

Mogliby iść dalej w tym samym kierunku... Ale to raczej nie byłaby dobra decyzja. Najwidoczniej ktoś chciał uniemożliwić dostęp do tej części lasu. A oni nie muszą pakować się w kłopoty, tylko znaleźć to, czego szukają. Być może znajdą to podążając inną drogą.

Kolistą... Skręcą w prawo, może obejdą obiekt strzeżony... Gorzej, jeśli to jest to, co chcą znaleźć. Trudno, nie potrafiła wywnioskować niczego logicznego z odpowiedzi, którą otrzymała. Ale składała się ona głównie wirowania, dlatego zmienią trasę na podobną do tej z wizji.

- Chodźmy tamtędy...

Wstała zniechęcona i wolno poszła przed siebie, zbaczając trochę z dotychczasowej trasy.

Kątem oka spojrzała na innych. Wyglądali, jakby uszło z nich życie i odpłynęły resztki entuzjazmu. W sumie nie dziwiła się. Jedyne, co im pozostało, to tylko iść.
Niezwykle interesujące zajęcie...


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Spirit, łącznie edytowano 1 raz


_________________
potentia, virtus, actus.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So, 22 wrz 2007, 15:52 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 14:56
Posty: 112
Lokalizacja: Syjon
- Ty jesteś tutaj od myślenia. Ja jestem "maszynką do zabijania". To pewna różnica. - powiedział chłodnym tonem. Jeśli wiedziała, że jego pomoc jest nic nie warta, to po co o nią prosiła?

Dlaczego ktoś, kto organizuje całą wyprawę, nie wie, jak nią pokierować? Niech w końcu każe coś konkretnego zrobić, a nie: "chodźmy tędy", "chodźmy tamtędy", "zgubiliśmy się"...

Widział, jak pod nosem Revana ukazał się parszywy, kpiący uśmiech. Nie byłoby to dziwne, gdyby nie to, że byli w samym środku lasu, który nie miał najmniejszego zamiaru im pomóc.

Może jednak ten człowiek nie jest tak strachliwy jak inni? Dotąd się nie cofnął, może jednak coś z niego będzie...?

Chociaż wątpił, czy druidka zdoła ich tam doprowadzić, skoro wybierała drogę na ślepo.

Ciekawe, kiedy padniemy z wycieńczenia... Czy ona nie wie, że po tym lesie nie można się przechadzać w nadziei, że natrafi się na coś, czego się potrzebuje? Tu trzeba znać drogę, a nie - jej szukać...

Swoją drogą nadal nie wiadomo było, czego elfka tak poszukiwała. Jakichś ziółek?

Może przytuli kolejne drzewo, które powie jej, gdzie są Zwoje? Czy to w ogóle ma jakiś sens? Naraża na szwank dwie osoby, brnąc do przypuszczalnie jednego z najniebezpieczniejszych miejsc na świecie!
Nie łatwiej byłoby po prostu przyjąć kolejne zlecenie...?

Nawet jeśli, to jak teraz wrócić, ze środka lasu, który ponoć krąży? To nie miasto, tu nie można iść ulicą, żeby dotrzeć do jakiejś bramy. Po co w ogóle było się angażować w coś takiego...


Patrzył przez chwilę na elfkę, po czym niechętnie ruszył za nią.

A co niby mam do stracenia? - pomyślał.


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Averoth, łącznie edytowano 1 raz

Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 24 wrz 2007, 22:43 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Szli przed siebie, choć teraz już każde z nich – nawet Revan – rozglądało się uważnie na boki. Mroczny Las przytłaczał ich i sprawiał, że zaczynali poważniej traktować poetyckie określenia w rodzaju "majestatu dzikiej natury" czy "potęgi odwiecznych gajów". Dla obu mężczyzn takie słowa dotychczas były jedynie poetyckimi bredniami, bełkotem nawiedzonych czcicieli zieleniny i stratą czasu.
Tutaj – w tym szczególnym Lesie – nagle zrozumieli, że w takich bredniach kryje się jednak więcej niż przysłowiowa kropla prawdy.
W przedłużającym się milczeniu stracili rachubę czasu, nie wiedzieli już, czy maszerują kwadrans, czy godzinę.

Spirit szła przed siebie, starając się przeniknąć cienie zalegające pomiędzy drzewami. Nigdy jeszcze nie czuła się tak obco pomiędzy pniami starych roślin – jak wiele lat musiały żyć, skoro ludzie i elfy były dla nich niechcianym towarzystwem?
Nie wiedziała, jak powinna zabrać się za szukanie celu.
Nie wiedziała, ile powinna powiedzieć swoim towarzyszom.
Nie wiedziała, na ile może im zaufać.

Po prostu starała się wyglądać, jakby wiedziała, dokąd powinni trafić.

Revan szedł niedaleko za blondyną.
W rzeczywistości miał ochotę wracać do miasta. Ta cała historyjka zbyt grubymi była nićmi szyta, żeby móc być prawdziwą. Niepotrzebnie dał się nabrać – nie tylko zblamował się przed ludźmi, którym chciał zaimponować, ale jeszcze władował się w to przeklęte przez bogów miejsce, z którego nie wiadomo, czy uda im się wydostać.

Coś błysnęło między drzewami. Odruchowo rzucił się do przodu i przewrócił dziewczynę.

Averoth dostrzegł zagrożenie na ułamek sekundy przed człowiekiem. Zawirował w piruecie, który odrzucił go w tył. W obrocie dobył broni, po czym zanurkował między drzewa – w stronę, z której nadleciała smuga ognia.
Starał się kluczyć pomiędzy pniami, by nie stać się łatwym celem.
Nagle zatrzymał się i pomyślał o Matiosie, który błyskawicznie zniknął im z oczu, zagłębiając się pomiędzy drzewa. Spojrzał za siebie.
Z jednego z drzew unosiła się smuga dymu. W pniu wyrwana i osmalona ziała spora dziura – pocisk nie był tylko "straszakiem".
Revan i Spirit patrzyli na dym, uzmysławiając sobie zapewne, jak blisko była śmierć.

Elf obrócił się w kierunku, gdzie powinien znajdować się ten, kto posłał zabójczy ogień.
Dostrzegł tylko mrok.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz, 27 wrz 2007, 18:07 
Strażnik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 12:16
Posty: 138
Lokalizacja: Khorinis
Szybkim ruchem ręki wyciągnęła kord i skryła się za drzewem.

- Dziękuję, - szepnęła do Revana. Zdawała sobie sprawę z tego, że człowiek, świadomie czy nie, prawdopodobnie uratował jej życie.

Pomimo niebezpiecznej sytuacji zachowała spokój. Doskonale wiedziała, jak cennym jest sprzymierzeńcem.

Spojrzała na dziurę w drzewie, wypaloną przez ogień posłany przez maga.
Przynajmniej pozwoliło jej to określić jego rasę. Prawdopodobnie był półelfem, bądź człowiekiem. Lecz raczej to drugie, bo chyba nie widział doskonale w mroku, skoro nie potrafił trafić czarem w żadne z nich. Nie umiał dobrze wykorzystać zaskoczenia. Mógł podejść niezauważony i zaatakować.
Poza tym - elf czystej krwi nie zniszczyłby Natury. Krasnolud nie posługuje się magią. Inne rasy raczej nie wchodzą w grę.

Więc miał nad nimi większą przewagę.
Teraz jej nie ma.
Jedyną preponderancją, jaką posiadał, była znajomość terenu. Po dotychczasowych obserwacjach, Spirit wyciągnęła jednak wnioski - jej też nie potrafił wykorzystać.

Uśmiechnęła się szyderczo.

- Otoczymy go. Osobno jesteśmy trudniejszym celem. Ja idę tam - wskazała głową na miejsce, z którego wylecieć musiał pocisk. - Ty zatoczysz półkole idąc z prawej, Averoth z lewej. Ja zakradnę się i postaram go ogłuszyć. Osłaniajcie mnie.
Jeśli nie będzie takiej potrzeby, nie zabijaj. Śledź mnie wzrokiem, być może dam wam jeszcze jakiś znak. - Mówiła ściszonym głosem, tak, by tylko człowiek usłyszał.


Ostatnio edytowano Pt, 28 wrz 2007, 00:06 przez Spirit, łącznie edytowano 2 razy


_________________
potentia, virtus, actus.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt, 28 wrz 2007, 16:22 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 14 mar 2007, 22:47
Posty: 70
Lokalizacja: Rattenburg
Co to było? Kolejna kretyńska pułapka? - Krew momentalnie uderzyła Revanowi do głowy. - Że co to miało znaczyć? I czemu ja... Gdyby nie ja, z pewnością została by z niej kupka popiołu. Tylko dlaczego akurat ja?

Spojrzał na dziurę.

Nie tędy droga.

Wtem wróciła mu odwaga. Wysłuchał planu elfki, po czym zakręcił śmiało młynek bronią trzymaną w prawej ręce. Zdjął z pleców tarczę, i w błyskawicznym tempie przymocował sobie rzemienie do lewej ręki. Tak przygotowany ruszył w prawą stronę, maksymalnie skoncentrowany.
Nie wiedział, czy nagle nie dostanie kolejną kulą ognia.


Ostatnio edytowano Pt, 28 wrz 2007, 23:44 przez RevaN, łącznie edytowano 1 raz


_________________
¯ó³ty czerwony czarny
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So, 6 paź 2007, 18:26 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 14:56
Posty: 112
Lokalizacja: Syjon
Oszołomiony spojrzał na otwór w drzewie. Chętnie podszedłby i obejrzał go z bliska, mimo że nie znał się na magicznych pociskach. Ale wtedy musiałby odwrócić się plecami do miejsca, z którego zaatakowano, co raczej nie byłoby dobrym posunięciem.

Natychmiast odwrócił głowę i cicho zmierzał w kierunku przeciwnika, przeskakując od drzewa do drzewa. Miał nadzieję, że każda następna kula ognia będzie słabsza. Myśl, że nagle zobaczy światło przebijające gruby pień, nie była zbyt pocieszająca. Patrzył wprost przed siebie, próbując wychwycić choćby najmniejszy ruch.

Na wszelki wypadek, nie zatrzymując się spojrzał tam, gdzie znajdowała się Spirit i ten człowiek. Zobaczył, że Revan wyciągnął broń i powoli zaczął zmierzać w tym samym kierunku. Elfka już się podnosiła. Troszkę przyspieszył, starając się poruszać w równym tempie co oni.

W końcu druidka podjęła jakąś decyzję, która może zaowocować. Dopiero teraz zorientowała się, że to ona wydaje rozkazy.

Nieustannie śledził otoczenie, pojedynek w lesie mógł być trudny. Można przez przypadek potknąć się na korzeniu albo uderzyć głową w wystającą gałąź. A znajomość warunków mogła być kluczem do zwycięstwa.

Chwycił pewniej broń, w myślach starał się przeanalizować, co może zrobić przeciwnik. Być może pośle kolejny magiczny pocisk, a może wyciągnie miecz i zmierzy się w walce bezpośredniej... Raczej to drugie - będą zbyt blisko, żeby zdołał pozbyć się całej trójki.

Jeszcze jedna możliwość: wróg nie był sam. To chyba najgorszy scenariusz...


Ostatnio edytowano N, 7 paź 2007, 08:31 przez Averoth, łącznie edytowano 1 raz

Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 8 paź 2007, 14:15 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Wzrok podróżników z trudem przedzierał się przez gęsty mrok spowijający Las. Wielkie stare drzewa pięły się wysoko do góry, odcinając dopływ światła do niższych partii.

Revan mrużył oczy, starając się dostrzec cokolwiek poza kolejnymi szarymi pniami. Szedł bardzo ostrożnie, raz za razem zerkając w kierunku elfki, starał się nie stracić jej z pola widzenia.
Czuł dziwny zapach, jakby kwiatów i... czegoś jeszcze.

Spirit ściskała mocno swój kostur, kryjąc się za drzewami. Ktokolwiek ich atakował, na pewno wiedział, co robi. I na pewno musiał mieć jakiś powód.
Na pewno jednak nie miał na celu chronienia przed nimi Lasu.
A ona musiała strzec drzew przed nim.

Zdało jej się, że w oddali ktoś się poruszył.

Averoth cicho stawiał stopy, starając się zajść wroga niepostrzeżenie. Irytowało go, że nawet jego elfi wzrok nie potrafi przebić tajemniczego mroku panującego w tym miejscu. Nie widział dalej, niż na kilka metrów naprzód.
Ale to wystarczyło, by dojrzeć oddalającą się wysoką postać w ciemnym płaszczu.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So, 13 paź 2007, 20:14 
Strażnik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 12:16
Posty: 138
Lokalizacja: Khorinis
Skupiła wzrok na owym ruchu i najciszej jak potrafiła podążyła w tamtą stronę, dając głową znak Revanowi.

Zastanawiała się, co wywołało zmącenie mroku.

Czuła się otoczona.
Przez las, mrok, przez napastnika - jakby był on wszędzie dokoła, z każdej strony. Ogarnęło ją dziwne uczucie beznadziei i bezsensu, jak zwykle w nieodpowiednim czasie i miejscu.
Otrząsnęła się i zmusiła umysł do racjonalnego myślenia.

Krok za krokiem, sekunda za sekundą, wolno i ostrożnie zmierzała w stronę wcześniej wybraną. Możliwe, że w sam środek pułapki. Miała tego świadomość.
Nie miała za to innego logicznego wyboru.
A może go nie dostrzegała.


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Spirit, łącznie edytowano 1 raz


_________________
potentia, virtus, actus.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz, 18 paź 2007, 20:23 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 14:56
Posty: 112
Lokalizacja: Syjon
Nieznajomego prawie w ogóle nie było widać - czarny płaszcz idealnie ukrywał jego obecność. Gdyby nie to, że okrycie przeciwnika falowało, można by go minąć nawet o tym nie wiedząc.
Skoncentrował na nim wzrok - może z jego kroku dałoby się wywnioskować, czy czuje się pewnie... To, że wolał się oddalić, nie próbując nacierać po raz kolejny, budziło podejrzenia. Może był tylko wabikiem, który miał ich wciągnąć w zasadzkę...
Możliwe, że nawet nie podejrzewa, że za nim idą...

Averoth po raz kolejny odczuwał dumę z powodu jego predyspozycji do walki. Potrafił zachować zimną krew, nie rzucał się na przeciwnika z krzykiem, choć w stresowej sytuacji wielu by tak zrobiło. Tylko będąc spokojnym można wyciągać wnioski z zachowania innych. Opanowany mógł dość celnie wymierzyć cios, potrafiąc znaleźć takie miejsce, gdzie nie sposób zasłonić się mieczem, pod takim kątem, że nie można zrobić uniku...
Tylko dzięki wierze w swoje siły mógł skutecznie walczyć. Jeśli w każdym ruchu dostrzegałby jakiś błąd, nie wytrzymałby psychicznie. Czas na rozpatrywanie, co dałoby się zrobić lepiej, przychodził później. I zawsze zostawała wiara, że poprawi się niedociągnięcia...

I właśnie taki - skoncentrowany, napięty, przekonany o swej sile, zwiększył tempo, ostrożnie stawiając stopy. Nie wiedział, czego można się spodziewać po nieznajomym. Rzucił okiem na bok, Spirit i Revan zmierzali w tym samym kierunku. Jeśli któreś z nich niepotrzebnie zwróciłoby na siebie uwagę, był gotów sam skoczyć do przodu i pchnąć maga.


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Averoth, łącznie edytowano 1 raz

Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So, 20 paź 2007, 00:54 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Spirit i Revan widzieli, jak elf przyspiesza nagle. Starali się, nadal idąc cicho, dotrzymać mu kroku.

Averoth szedł zdecydowanym krokiem, niemal na końcach palców. Szedł prawie bezgłośnie, starając się nie spuszczać oka z tajemniczej, owiniętej płaszczem postaci, która poruszała się, jak leśne zwierzę – z niebywałą pewnością i gracją stawiając stopy.
Choć elf zdawał się nie ustępować prędkością ciemnej sylwetce, zdawała się ona powoli niknąć w cieniach Lasu.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So, 20 paź 2007, 21:38 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 14 mar 2007, 22:47
Posty: 70
Lokalizacja: Rattenburg
Revan stanął na chwilę, ocierając nos o rękaw.
Ten zapach był… dziwny. Strasznie irytujący, oraz nieadekwatny do tego lasu, co bardziej go niepokoiło, a wręcz denerwowało.
Wtem zauważył, jak Averoth przyspieszył kroku. „Zauważył go?” powtarzał sobie w myślach kilkakrotnie.
Skoro tak, to się im nie wymknie!
Krew szybciej zaczęła krążyć w jego ciele, oddech stał się płytki - szedł do przodu starając się robić jak najmniej hałasu. Był gotów sparować nagły atak, rozglądał się nerwowo na boki…
A wszystko po to, by zadać pierwszy cios.

Jednak to raczej nie było możliwe, ich przeciwnik miał nad nimi przewagę. Znał to miejsce...
A oni nie mogli być nawet pewni tego gdzie byli przed chwilą.
Uspokoił się, wziął głębszy oddech. Spojrzał na Spirit, czy aby też zauważyła to samo. Ścisnął mocniej rękojeść swojego miecza, pokręcił nosem.

- No dalej… pokaż się… - wyszeptał.


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez RevaN, łącznie edytowano 2 razy


_________________
¯ó³ty czerwony czarny
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr, 24 paź 2007, 21:50 
Strażnik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 12:16
Posty: 138
Lokalizacja: Khorinis
Nie powinniśmy iść za nim tak daleko...

Z jednej strony podążanie za wrogiem nie było dobrym wyjściem - mogli wejść prosto w pułapkę. Z drugiej zaś, brnięcie dalej przez las z wrogiem na karku również odpadało.

Jeśli zaatakował i nie stanął do otwartej walki, to musiało to być w jego planie, musiało być elementem jego taktyki. A oni musieli się jej sprzeciwić. I działać szybko...

Wciąż kryjąc się między drzewami, chwyciła kamyk leżący na ziemi, i rzuciła go w stronę, gdzie przedtem dostrzegła ruch, trochę dalej. Miała nadzieję, że spowoduje tym kontrreakcję - bo najlepiej, jeśli sytuacja rozwiązałaby się teraz...


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Spirit, łącznie edytowano 1 raz


_________________
potentia, virtus, actus.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So, 27 paź 2007, 13:32 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 14:56
Posty: 112
Lokalizacja: Syjon
Szedł cicho, widział, że płaszcz powoli zaczyna się stapiać z otoczeniem. Spojrzał szybko na towarzyszy - byli chyba zdenerwowani. Człowiek szeptał coś pod nosem, elfka cisnęła kamień. Ciekawy pomysł...
Ale jeśli spłoszy tym nieznajomego, to on wróci i zaatakuje ponownie.

Raz kozie śmierć...

- Szybciej. - powiedział do nich stanowczym głosem. Lecący kamień wskazywał na ich obecność tak samo jak głos, nie było więc sensu dalej się ukrywać. Poza tym, nie mieli pewności, że nieznajomy o nich nie wiedział.
Chwycił pewniej broń, znacznie przyspieszył, mając nadzieję, że postać, która najwidoczniej wiedziała, jak się w lesie poruszać, da im szansę do walki, że nie ucieknie. Wziął głęboki wdech, był gotów, kiedy tylko zarys sylwetki się pojawi, rzucić się w jego stronę i zadać cios. Nie chciał zabić, warto byłoby się dowiedzieć czegoś od maga, może nawet użyć go jako przewodnika.

Jeśli chce nas gdzieś zwabić, to raczej mu się to nie uda... - pomyślał i uśmiechnął się podle.


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Averoth, łącznie edytowano 1 raz

Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 28 paź 2007, 22:45 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Averoth zbliżał się do miejsca, w którym upadł kamień. Coraz trudniej było mu dostrzec skrytą w ciemności sylwetkę. Zastanawiał się, dokąd zmierzał mag – i dlaczego robił to tak niezdarnie? Czyżby był tak sprytny?
Czy może raczej – tak kiepski w swoim fachu?

Spirit poczuła zawirowanie magii niedługo po tym, jak ciśnięty przez nią kamień upadł na ziemię.

- Uwaga! – krzyknęła, chowając się za najbliższym drzewem. Kątem oka dostrzegła jeszcze, jak Revan pada na ziemię, nakrywając głowę tarczą.
Zacisnęła powieki, obawiając się tego, co miało nastąpić.

Elf zbyt późno zauważył rozbłysk światła. Być może był zbyt blisko.
Pocisk energii uderzył w ziemię tuż przed jego stopami, wzbijając w powietrze słup piasku, kurzu i iskier. Mężczyzna zasłonił ramieniem twarz, by ochronić oczy. Poczuł ciepło na nogach i szarpnął ciałem do tyłu, tracąc równowagę. Upadając przetoczył się po ziemi, po czym poderwał się ponownie na równe nogi.
Tam, gdzie uderzyła magia, w ziemi ziała wyrwana gwałtowną siłą dziura.

W mroku przed sobą nie widział nikogo.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz, 1 lis 2007, 20:31 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 14:56
Posty: 112
Lokalizacja: Syjon
Chyba jednak sprytny.

W ziemi przed nim ział spory otwór. Aż strach pomyśleć, co by się stało, gdyby podszedł trochę bliżej. Ani rzucanie kamyka, ani wydawanie poleceń na głos nie było jednak dobrym pomysłem...

Ten nagły atak nie zdenerwował elfa, ale nagłe zniknięcie napastnika już tak.
Teraz miał nad nimi przewagę i mógł znów miotać kulą ognia w najmniej spodziewanym momencie.
Przez chwilę rozważał, czy nie pobiec przed siebie. Miał nadzieję, że po takim ataku mag był osłabiony i nie mógł dalej walczyć. Lepiej było jednak nie ryzykować błąkania się po lesie albo ogłuszenia.

Ta druidka jako jedyna zna magię, trzeba będzie z nią pogadać... Przydałoby się wiedzieć co nieco o sile tych ognistych kulek. I czy ona coś może zrobić?

Odwrócił się, nadal w szoku, jak łatwo mag mógł pozbyć się śledzących. Elfka i człowiek byli cali.
Nie wiedział, co powiedzieć. Chciał przeprosić za to, że się odezwał, ale jednocześnie był pewien, że upadający kamień wywołałby ten sam efekt. Uznał, że można to pominąć...

- Psia mać... Uciekł... To bez sensu, już drugi raz mogliśmy zginąć. Czy to, po co idziemy, jest aż tak ważne?


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Averoth, łącznie edytowano 1 raz

Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 4 lis 2007, 10:01 
Strażnik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 12:16
Posty: 138
Lokalizacja: Khorinis
Patrzyła chwilę na dziurę, którą wyrwał pocisk, jakby nad czymś myśląc.

- Jeśliby brać pod uwagę Zwoje i naszą wyprawę, to ważne, ale jeśliby wziąć pod uwagę życie, to nie...

Zastanowiła się nad tym wszystkim. Od zawsze broniła życia, ale nie mogła znieść myśli wycofania się... Poza tym wierzyła bardzo, że uda im się dojść do celu. Ale jeśli już jedna osoba zaczęła zastanawiać się nad sensem ich wędrówki, może powinni zrezygnować. Choć droga powrotna może być równie trudna...

Czekał ją wybór między większym a mniejszym ryzykiem, sercem a rozsądkiem. Przypomniała sobie jednak słowa swego Mistrza:
"Życie jest najwspanialszym pięknem i największą tajemnicą. Jego strzeż i ochraniaj...

...Ale nie zamykaj w klatce, nie ograniczaj; po prostu bądź tam, gdzie jesteś potrzebna."

Teraz nie mogła podjąć sama decyzji. Bo choć mogła to zrobić za innych, wolała, by zrobili to sami - mogła decydować o kolejnych krokach, ale były sytuacje, w których każdy powinien postanowić sam.
Ta właśnie do nich należała.

- Zależy od Waszych własnych wartości. Skoro już o to zapytałeś, wnioskuję, że nie jesteś do końca pewny, co do dalszej drogi. Teraz zależy od was, czy wracamy, czy idziemy dalej - tą decyzję musicie podjąć sami. Jeśli zdecydujecie się iść dalej - będziemy musieli ustalić dalsze kroki.

Patrzyła na nich uważnie, czekając na odpowiedź.


Ostatnio edytowano Cz, 8 lis 2007, 20:59 przez Spirit, łącznie edytowano 1 raz


_________________
potentia, virtus, actus.
Offline
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 Strona 2 z 5 [ Posty: 132 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
cron
 
phpBB skin developed by: phpBB Headquarters
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL

stat4u