Teraz jest Pt, 25 maja 2018, 02:07

Strefa czasowa: UTC + 1




 Strona 1 z 5 [ Posty: 132 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Zwoje Arhaeliona - I. Mrok w kominie.

Autor Wiadomość
 Tytuł: Zwoje Arhaeliona - I. Mrok w kominie.
PostNapisane: So, 23 cze 2007, 20:14 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Spirit weszła między drzewa.

Dla stojących przed lasem mężczyzn wyglądało to tak, jakby nagle straciła kolor i zapadła się w ciemność. W jednej chwili stała w promieniach chylącego się ku zachodowi słońca, a w następnej, zaledwie dwa kroki dalej – stała w mroku głębokiej nocy.
Nie obejrzała się, czy idą za nią.

Ufała?

A może miała nadzieję, że się wycofają?

Zdawało się, że mrok w lesie gęstnieje i otacza dziewczynę o jasnych włosach.

Jakby czarna krew rozchodziła się w jeziorze – pomyślał Averoth. – Smugi i pętle, jaśniej i mroczniej... Stale w ruchu, pędzona falą.


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Astarael, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So, 23 cze 2007, 21:46 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 14 mar 2007, 22:47
Posty: 70
Lokalizacja: Rattenburg
No i stało się…. Revan zamknął oczy, i stanowczym krokiem wstąpił w ciemność lasu.

Ciekawe, co tutaj może być gorszego ode mnie… zażartował w duchu.

Wziął głęboki oddech, rozejrzał się wokoło za elfką, silnie wytężając oczy.


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez RevaN, łącznie edytowano 2 razy


_________________
¯ó³ty czerwony czarny
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So, 30 cze 2007, 14:28 
Strażnik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 12:16
Posty: 138
Lokalizacja: Khorinis
Zmrużyła oczy. Próbowała dostrzec cokolwiek w ciemności.

Matko... Naturo, bądź po mojej stronie...

Pomimo otaczającego ją mroku i tajemniczości, w tym lesie było coś, do czego tęskniła. Ciemność i groza mieszała się z tym, do czego jej serce było przywiązane, pętliła się z naturalnością i nieodkrytymi miejscami. Zacienione leśne sekrety były intrygujące, osnute płaszczem tajemnicy. Właśnie po to tu wyruszyła... Dreszczyk emocji i strach były uzależniające dla osób od dłuższego czasu siedzących spokojnie w mieszczańskim, nudnym otoczeniu.
I choć nigdy tu nie była, nie czuła się zbyt obco.

Wreszcie wróciłam do tego, co mi bliskie...

Dłoń już z mniejszym niepokojem obejmowała sztylet, choć wciąż trwała w gotowości. Lecz broń użyta może zostać przez nią tylko w ostateczności.



_________________
potentia, virtus, actus.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So, 30 cze 2007, 15:21 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 14:56
Posty: 112
Lokalizacja: Syjon
Averoth stał jak zahipnotyzowany, las wydawał się pochłonąć elfkę.
Elf wiedział, że dopóki sam nie wejdzie w gęstwinę, nie dostrzeże niczego. Słyszał chrzęst gałązek pod nogami elfki. W ciszy, jaka zapadła, miał wrażenie, że to ścięte drzewo spada, łamiąc najgrubsze konary w zetknięciu z ziemią.
Chwilę po Spirit do lasu wszedł człowiek. On także od razu rozpłynął się w mroku. Podczas gdy ona zdawała się stąpać ostrożnie i delikatnie, on szedł ciężko, wyraźnie nie zważając na to, co znajdzie się pod jego stopami. To jest istotna różnica, między druidami a istotami pokroju RevaNa i jego. Elf musiałby stale uważać, by nie robić hałasu.

Temu miejscu należy się szacunek... Nigdy dotąd nie spotkałem się z czymś tak olbrzymim i niepokonanym... Jeśli przez wieki tego lasu nie pokonali ludzie, to nie ma najmniejszego sensu, bym ja próbował go ujarzmić, choćby zrywając liść... - Averoth był tak zachwycony i poczuł się tak mały wobec nieskończonej potęgi puszczy, że sam zaczął rozumować niczym druid, wcześniej z wyraźną pogardą traktując ich podejście

Elf przestał myśleć o wszelkich zagrożeniach mogących czekać w lesie. Pragnienie zagłębienia się w mrok i odkrycie choćby cząstki tajemnicy lasu zaćmiło rozsądek. RevaN i Spirit mogliby sprawdzić, czy jest bezpiecznie, później opowiedzieć wszystko Matiosowi i jemu, ale ten pomysł w obecnej chwili nie był w stanie w ogóle zaistnieć. Postąpił krok naprzód, nie mogąc się powstrzymać. Kolejny krok, w końcu stanął tuż przed ścianą lasu. Na chwilę przystanął i wziął oddech jakby bojąc się, że wewnątrz nie będzie miał czym oddychać.
Będąc już jedną nogą w ciemnościach oprzytomniał i zwolnił uświadamiając sobie, że może wpaść w jakieś drzewo. Jedną rękę wyciągnął i szukał nią ewentualnych przeszkód, drugą mógł w każdej chwili sięgnąć za plecy. Czekał tylko, aż jego wzrok przyzwyczai się do ciemności. Całe to uczucie przed lasem minęło, teraz elf zaczął myśleć racjonalnie. Pomyślał, że lepiej będzie się zatrzymać, inaczej wejdzie za daleko i nie będzie w stanie odnaleźć reszty.
W końcu zaczął widzieć, z początku niewyraźne zarysy, później dał radę rozróżnić niektóre kolory. Nie było ich tu za wiele, tylko zieleń i szarość - ale przynajmniej widział. Chłonął wszystko, co znalazło się przed jego oczami, nawet najmniej istotne szczegóły. Nie wiedział, czy będzie miał kiedyś szansę wejść do tego lasu ponownie. Niewątpliwie była to najpotężniejsza rzecz, jaką elf do tej pory zobaczył.


Ostatnio edytowano Pt, 6 lip 2007, 17:12 przez Averoth, łącznie edytowano 2 razy

Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So, 30 cze 2007, 23:22 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Nawet na skraju lasu nie widać było wpływu światła słonecznego – gęste korony drzew zdawały się w niemal magiczny sposób tłumić blask. Pomiędzy potężnymi pniami widać było zalaną słońcem trawę, ale jasność nie miała wstępu poza granice tego miejsca.

Averoth odetchnął głębiej dusznym powietrzem Lasu.

Pod jego nogami nie było trawy, a jedynie fragmenty kory, martwe gałęzie i brunatny mech, któremu do życia najwyraźniej światło wcale nie było potrzebne. Miękka ściółka uginała się pod nogami kroczącego ostrożnie elfa, jakby kryła pod sobą grząskie bagnisko.
Pomiędzy drzewami panowała cisza, z rzadka przerywana brzęczeniem jakiegoś przelatującego owada lub odległym szelestem.
Nigdy wcześniej nie był w takim miejscu – czuł niemal, jak każde drzewo patrzy na niego, czekając, jaki błąd popełni. Czekając, aż odwróci się plecami. Czekając, aż zrobi krok ku własnej zagładzie.
Miał wrażenie, że z gałęzi i spomiędzy korzeni obserwują go setki uważnych oczu.

Spirit szła powoli, czekając, aż jej oczy przyzwyczają się do panującego w tym miejscu mroku. Takiego lasu nie widziała nigdy dotychczas. Był... dziwny. Nie była w stanie wyczuć jego pulsu, tego naturalnego rytmu, jaki posiada każdy gaj – rytmu, w którym krążą soki drzew, w którym zwierzęta zajmują się swoimi sprawami; rytmu do którego potrafiła się dostroić, aby poczuć, że stanowi część tego wspaniałego, potężnego organizmu składającego się z tak wielu istot.
Mroczny Las nie potrzebował intruzów, nie potrzebował nikogo i niczego, co z niego nie pochodziło. Skrywał przed nią swoje tajemnice i miała wrażenie, że wcale nie zamierzał się z nią nimi dzielić.
Zaczęła zastanawiać się, czy na pewno to miejsce może być jej bliskie.

Revan czuł, że mina mu rzednie.
Jego naturalnym otoczeniem było miasto – to w labiryntach zaułków czuł się jak ryba w wodzie, w tłumie ludzi poruszał się najpewniej i najswobodniej. Na łonie natury był intruzem – nie lubił dusznych lasów, rozległych, nudnych łąk, ani nieprzystępnych gór.
A ten Las zdawał mu się być najmniej przyjemnym miejscem spośród wszystkich, które przychodziły mu do głowy – najbardziej martwiła go nienaturalna ciemność, która zdawała się gęstnieć jedynie w bliskości wchodzących w las podróżnych, jakby...

Odegnał od siebie niemądre myśli – Przecież las to tylko drzewa...

Matios patrzył badawczo na coraz mroczniejszą ścianę drzew. Widział swoich przypadkowych towarzyszy, jak zanurzali się w mroku, który napawał go przerażeniem. miał złe przeczucia.

Może zostanę tutaj i poczekam, aż wrócą? - myślał, wahając się przed wejściem pomiędzy potężne pnie.

Potrząsnął głową, odganiając od siebie niechciane myśli. wziął głęboki oddech i wkroczył w cień Lasu.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr, 11 lip 2007, 09:41 
Strażnik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 12:16
Posty: 138
Lokalizacja: Khorinis
Dezorientacja. Aktualne otoczenie nie dawało jej tego, czego oczekiwała. Było inne. Zmienne i złowrogie.

Lecz cóż z tego? Nie może wracać. Musi iść dalej, i znaleźć to, czego szuka... Dojść do celu.

-Trzymajmy się blisko siebie. Rozglądajcie się uważnie, jeśli zobaczycie cokolwiek niepokojącego, dajcie znać innym... Teraz chodźmy.

Czekała na innych. Nie miała zamiaru ruszać sama przed siebie. Spojrzała na nich pytająco.



_________________
potentia, virtus, actus.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz, 12 lip 2007, 15:54 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 14:56
Posty: 112
Lokalizacja: Syjon
Elf zamrugał parę razy, tak jakby nie do końca wierząc, że znalazł się w lesie. Poczuł coś w rodzaju lęku, niby spodziewając się kary za wkroczenie w ciemności.
Są na świecie rzeczy, które lepiej zostawić w spokoju - czy ta puszcza może być jedną z nich?

Rozejrzał się dookoła. Nic, tylko gęstwina, nie widać żadnych zwierząt. To przytłaczające - wszystko zdaję się być martwe, niemal dokładnie tak, jakby się patrzyło na obraz. Z jedną małą różnicą - dźwięki. I to takie niespodziewane, że można zadrżeć.
Czuł się nieswojo.
Wszystko było inne, nawet oddychać było ciężej. Słyszał, że rośliny wytwarzają powietrze - tutaj, mimo obecności tylu drzew, ta zasada chyba nie działa.

Aż zadrżał, kiedy niespodziewanie odezwała się Spirit. Zdawała się myśleć dość trzeźwo, wbrew jego wyobrażeniom nie stała i nie zachwycała się roślinkami. Chcąc nie chcąc, elf ruszył w kierunku, z którego dochodził jej głos. Dostrzegł ją niedaleko i zaczął zmierzać ku niej. Cały czas patrzył pod nogi, nie chcąc nadepnąć na coś jadowitego albo kąsającego - zakładał, że coś takiego może tutaj żyć.


Ostatnio edytowano Cz, 12 lip 2007, 22:06 przez Averoth, łącznie edytowano 1 raz

Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz, 12 lip 2007, 17:40 
Strażnik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 12:16
Posty: 138
Lokalizacja: Khorinis
Spojrzała na Averotha.

- Zadrżałeś... Czyżby skrytobójca bał się lasu? Albo raczej tego, co się w nim kryje... - Dodała z lekką nutką ironii i udawaną grozą w głosie.

Po chwili jednak przestała się uśmiechać.

- Jesteś maszyną do zabijania, prawda? Więc się przygotuj, może do czegoś się przydasz... - Powiedziała, patrząc na Averotha. Jej głos brzmiał poważnie. - To nie jest cynizm...

Przyśpieszyła kroku.

- Teraz pozostało nam chyba tylko przemierzać ten mrok, uważnie się rozglądać i być przygotowanym na atak... W tej chwili jesteśmy po jednej stronie, pamiętaj o tym. - Spojrzała mu znacząco w oczy. -W końcu... Niektórzy przystępują tylko do tych obozów, z których mogą czerpać jakieś korzyści... No cóż. Może można to połączyć z moralnością... Do czasu. Lecz po cóż moralność? Przecież nie przynosi zysków, mam rację?

Jej wzrok był już w miarę przyzwyczajony do mroku. Nasunęła kaptur.

Cholera, w co ja się pakuję...?


Ostatnio edytowano Cz, 12 lip 2007, 22:08 przez Spirit, łącznie edytowano 1 raz


_________________
potentia, virtus, actus.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz, 12 lip 2007, 19:19 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 14:56
Posty: 112
Lokalizacja: Syjon
Elf przystanął krok od Spirit.

- Owszem, zadrżałem. Tu panuje tak niezmącona cisza, że rozmowa brzmi jak lawina - powiedział niemal szeptem. - Czyżby druidzi nie cenili sobie milczenia, nie słuchali jedynie odgłosów otoczenia? - rzekł mrużąc oczy, uśmiechnął się kpiąco przez sekundę.

- Oj, dziewczyno, jesteś chyba troszkę przeczulona - powiedział uspokajająco, nieco głośniej niż poprzednio. - Nie widzę tu nic oprócz drzew... Ale jesteś przecież maszynką do czytania natury, więc oczywiście masz rację. - powiedział znudzony.
Elfka ciągle wracała do jego zawodu. Nie było to szczególnie szkodliwe i pogrążające, ale natrętne.
Nie przejął się jej słowami. Nawet jeśli coś by ich zaatakowało, to instynkt skrytobójcy powinien działać niezawodnie. Chwilę już jest w tym lesie, zdążył się przyzwyczaić do warunków. Nawet oddychanie nie sprawiało takiego problemu jak na początku.

Tak, po jednej stronie. Wreszcie zauważyła, przez całą podróż musiała do tego dochodzić.

Jej słowa bynajmniej nie zaniepokoiły go.
Nie mogła wiedzieć, nie mówił o tym nikomu.
Jest zresztą tylko druidką, nie może czytać w myślach. Niemniej jednak trzeba będzie się zastanowić, co ją skłoniło do powiedzenia tego... Ewentualnie nad tym, czy miała rację.

- Widzę, że Twoja opinia na mój temat jest przesądzona i pewna... - powiedział obojętnie. Przewrócił oczami.

Jej zachowanie stawało się już monotonne. Robiła wszystko, żeby mu uświadomić, jaki był zły. Bardzo możliwe, że według niej skrytobójcy nie mają prawa istnieć. A Revana, który wyraźnie gardził elfami, i na dodatek wtrącał się ni stąd ni zowąd w ich sprawy, traktowała normalnie.
Może i słusznie, przecież nic o nim nie wiedziała...
O elfie co prawda też niewiele, ale wystarczy to, że był skrytobójcą. Bo profesja to wspaniała podstawa oceny charaktery człowieka...

- ...nie widzę więc sensu, by podejmować kroki ku jej zmianie. - dokończył oschle.

Zwolnił kroku, chcąc przemyśleć jej słowa, a jednocześnie dając elfce szansę zastanowić się nad jego zarzutem. Szedł parę kroków od niej.


Ostatnio edytowano Cz, 12 lip 2007, 22:14 przez Averoth, łącznie edytowano 1 raz

Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz, 12 lip 2007, 22:53 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 14 mar 2007, 22:47
Posty: 70
Lokalizacja: Rattenburg
- Przestaniecie się gryźć? – wtrącił się.

Wiedział doskonale, o co chodzi - elfka nie lubiła zbytnio tego skrytobójcy, a jego traktowała neutralnie… a może coś było między nimi? Postanowił w to nie wnikać. Pewien przyjaciel, dość inteligentny zresztą, powiedział mu, że im mniej wiesz o rzeczach, które się ciebie bezpośrednio nie dotyczą, tym lepiej dla ciebie… i twojego zdrowia.

- Ja rozumiem, że pewnie coś was łączy, ale przynajmniej na czas pobytu w tym idiotycznym lesie zaprzestańcie tej utarczki i przejdźmy przez ten las, nie budząc go…


Ostatnio edytowano Cz, 12 lip 2007, 23:06 przez RevaN, łącznie edytowano 1 raz


_________________
¯ó³ty czerwony czarny
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 15 lip 2007, 12:07 
Strażnik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 12:16
Posty: 138
Lokalizacja: Khorinis
Nie, to nie. Bardzo dobrze.

Szła dalej, patrząc przed siebie.

Tak, za pewne łączy nas bardzo wiele... Silna więź nienawiści. Kretyn.

Zmrużyła oczy. Starała się odnaleźć jakieś ślady zwierząt. Na ściółce czy drzewach... coś musiało być widoczne. Nie mogą iść ślepo przed siebie...

Jednak cel był dalej, w głębi Mroku...

Muszę wreszcie to znaleźć...



_________________
potentia, virtus, actus.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr, 18 lip 2007, 16:21 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
- Nie mogę, po prostu nie mogę – powtarzał szeptem Matios. Towarzyszący mu podróżnicy wreszcie usłyszeli jego głos.

Averoth odwrócił się jako pierwszy. Popatrzył na pobladłego jak kreda elfa – podobno leśnego... chłopiec wyglądał na totalnie przerażonego – trząsł się jak liść brzozy na wietrze, a jego biała z napięcia twarz niemal świeciła w mroku lasu.

Revan popatrzył na młodzika z sarkastycznym uśmieszkiem, lecz uzmysłowiwszy sobie powagę sytuacji, spoważniał nagle i rozejrzał się podejrzliwie dokoła. Co mogło tak straszliwie przerazić leśnego elfa? W lesie...
Nie słyszał nic niepokojącego. Nic nie widział.
Ale przed sobą miał zmartwiałego z grozy młodego ostrouchego, który zaciskał pięści i nie był w stanie się poruszyć.
Tylko mamrotał pod nosem, jakby powtarzanie tego samego zdania mogło mu pomóc...

Spirit zainteresowała się tyłem pochodu w momencie, gdy usłyszała trzask. Napotkała zdumione miny Averotha i Revana i popatrzyła, nie rozumiejąc, na plecy uciekającego w popłochu Matiosa, który błyskawicznie zniknął im z oczu.

Jakby pochłonął go mrok Lasu.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So, 21 lip 2007, 23:52 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 14 mar 2007, 22:47
Posty: 70
Lokalizacja: Rattenburg
Revan spojrzał za elfem jak za idiotą - po prostu uciekł! Jak tchórz.
Chciał pognać prosto za nim i obić mu twarz za głupotę, ale to posunięcie także byłoby niemądre.

Po prostu westchnął, odwrócił się na pięcie i ruszył dalej, wyprzedzając Spirit.


Ostatnio edytowano N, 22 lip 2007, 05:56 przez RevaN, łącznie edytowano 2 razy


_________________
¯ó³ty czerwony czarny
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 24 lip 2007, 13:52 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 14:56
Posty: 112
Lokalizacja: Syjon
Patrzył prosto w twarz elfa, który zdawał się walczyć sam ze sobą, rozglądając się nerwowo dookoła. Averoth spojrzał mu prosto w oczy, samym wzrokiem dając do zrozumienia, żeby się uspokoił. Już miał podejść, chwycić go za ramię i potrząsnąć - a nuż wtedy by się obudził. Ale Matios pokrzyżował mu plany odwracając się i biegnąc na ślepo przed siebie.

Wspaniale, ciekawe, kto będzie następny... - pomyślał.

Wcześniej młodzieniec niczym nie zdradzał lęku przed puszczą. Teraz bez słowa postanowił ich opuścić.
Jako leśny elf powinien się czuć wspaniale, nawet "maszyna do zabijania" nie czuła lęku, spokojnie przyglądała się uważnie starym omszałym pniom i szukała śladów na ściółce.

Powinni wcześniej ustalić, w jakiej kolejności będą szli. Najpewniej pierwsza szła by Spirit, później Matios, a na końcu on i Revan. Bardzo możliwe, że tylna straż złapałaby elfa, dzięki czemu nie musieliby za nim latać po lesie, do czego niewątpliwie dojdzie...

Albo i nie dojdzie.

Revan ruszył już dalej, a Spirit wpatrywała się między drzewa. Averoth stał i patrzył na nią, oczekując jakiegokolwiek słowa. Może i jej decyzje były dziwne, bezsensowne i nieprzemyślane, ale jednak to ona zorganizowała tę wyprawę, powinna więc wydać jakieś polecenie.


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Averoth, łącznie edytowano 1 raz

Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 24 lip 2007, 15:19 
Strażnik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 12:16
Posty: 138
Lokalizacja: Khorinis
Zobaczyła tylko oddalające się szybko plecy Matiosa.
Równie szybko część jej planów legła w gruzach. Ale tylko część....

Nie ma sensu wracać po niego. I tak już się nie przyda. Pewnie tylko by przeszkadzał. Mógłby coś zdziałać, ale ogarnięty strachem jest nieprzydatny. Biedny, wystraszony ostrouchy... A wydawał się inny. Ach, pozory.

Liczebność ekipy została zmniejszona, trudno. Zresztą, może to i lepiej. Okaże się.


Uchwyciła pytające spojrzenie Mrocznego Elfa.

-Idziemy dalej.

Odwróciła się i szła w pewnej odległości od Revana, zostawiając go na przedzie.


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Spirit, łącznie edytowano 1 raz


_________________
potentia, virtus, actus.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 24 lip 2007, 18:06 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 14:56
Posty: 112
Lokalizacja: Syjon
Patrzył na Spirit zaskoczony. Nie sądził, że pozwoli na to, by zostawić Matiosa błąkającego się po lesie. Być może elfka była zupełnie inna, niż zdawała się być.
Ciekawe, czy będą ją dręczyć wyrzuty sumienia...

- Dziękuję - mruknął pod nosem tak cicho, żeby ani ona, ani człowiek nie słyszeli.

Było za co dziękować. Przeszkoda sama usunęła się z drogi. Nie musiał się martwić o to, czy i jakie zagrożenie może stanowić Matios. Właściwie im mniej ich było, tym lepiej. Teraz wszyscy wiedzą, o co chodzi, nie zadają męczących pytań. Są zdecydowani dotrzeć do celu i gotowi na poświęcenie. Takie przynajmniej sprawiają wrażenie...
A wrażenie bywa niezwykle mylące, co można było zobaczyć na przykładzie elfki.

Ciągnięcie ze sobą Matiosa przez całą drogę byłoby sporym ciężarem. Nie przydawał się dotąd, nie sprawiał wrażenia kogoś, kto oddaje się sprawie. Nie był zbyt błyskotliwy, nie miał nic do zaproponowania. Najpewniej zacząłby popełniać błędy, a te są niewskazane w środku nieprzemierzonego lasu.

Jeszcze raz spojrzał za siebie, starając się dostrzec, co mogło przestraszyć elfa. To dziwne, że tak nagle uciekł... Nie zauważył niczego niepokojącego, ale postanowił mieć się na baczności. Obrócił się i ruszył za Spirit.


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Averoth, łącznie edytowano 1 raz

Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz, 26 lip 2007, 20:59 
Strażnik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 12:16
Posty: 138
Lokalizacja: Khorinis
Może jego strach samoistnie osiągnął punkt kulminacyjny? A może...?

Zmrużyła oczy.
Czy coś zobaczył? Nie... Nie mógł dostrzec czegoś, czego nie dostrzegła ona idąc z przodu... Chyba, że to coś kryło się gdzieś indziej...

Kucnęła. Starała się dostrzec jakieś ślady na ściółce... Badała podłoże, lekko przesuwając po nim dłonią. Nie zobaczyła niczego ważnego... Żadnych tropów. Wstała.

Ponownie się rozejrzała. Na drzewach często można znaleźć ślady pozostawione przez dzikie zwierzęta, na przykład po ostrzeniu kłów... Przez to mogliby się zorientować, czy już w tej partii lasu żyje coś niebezpiecznego. Zwracała więc uwagę na pnie drzew, na ściółkę...

Cały czas jednak idąc do przodu. Jednostajnym krokiem, spokojnym, jednak nie za wolnym...


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Spirit, łącznie edytowano 1 raz


_________________
potentia, virtus, actus.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz, 26 lip 2007, 22:37 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 14 mar 2007, 22:47
Posty: 70
Lokalizacja: Rattenburg
Kilka chwil minęło, nim Revan zorientował się, że zbytnio przyspieszył i zostawił grupę w tyle. Nie podobało mu się to. Splunął w bok i zdjął z pleców tarczę, przekładając lewa rękę przez rzemienie.
Przynajmniej będzie mógł sparować czyjś cios w najmniej spodziewanym momencie.

Nie chciał się cofać... mógł zabłądzić. Spojrzal podejrzliwie na pobliskie drzewo, podszedł doń i oparł się.

- Jeśli zabłądzą, pogniewam się... Jednak wcześniej skopię tyłek jakiemuś kapłanowi Natury, za pozostawienie tego lasu bez opieki. - zadrwił.

To miejsce było jednak na tyle obce, że odszedł od drzewa równie szybko, co się o nie oparł. Położył rękę na rękojeści miecza. Jego wzrok, przywykły teraz do ciemności, starał się wybadać dziwaczne, złowrogie kształty, które zdawały się go otaczać, jak ofiarę...


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez RevaN, łącznie edytowano 2 razy


_________________
¯ó³ty czerwony czarny
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt, 27 lip 2007, 21:02 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Averoth szedł ostrożnie, rozglądając się wokół. Z tym lasem ewidentnie było coś nie w porządku.
Przez cały czas miał wrażenie, że coś – lub ktoś – go obserwuje. Że ich niewielka grupa trafiła na cudzy teren i pod wyjątkowo czujne spojrzenia.

Nigdzie nie dostrzegał śladów bytności innych istot, jakichkolwiek mieszkańców lasu. Nie widział tropów zwierząt, ani ich odchodów. Poza odciśniętymi w ściółce krokami Spirit i Revana, las wyglądał dla niego na miejsce pozbawione życia. Jakby był świątynią drzew, objętą zakazem wstępu dla istot nie posiadających korzeni.
Choć zazwyczaj takie rzeczy nie robiły na nim wrażenia, czuł się coraz bardziej nieswojo. Wiedział, że drzewa nie mogą zrobić mu krzywdy, ale...

Pamiętał historie, które mu opowiadano – historie o przebudzonych drzewach; o roślinach, które potrafiły się poruszać, przemieszczać, zabijać; o roślinach obdarzonych złośliwą, krwiożerczą inteligencją; o opiekunach lasu bardziej niebezpiecznych niż nawiedzone dziewczynki mówiące do kwiatków...

Zdawało mu się, że nadmiar porowatych pni i pokręconych gałęzi odbiera mu powietrze i sprawia, że o każdy oddech musi walczyć.

Spirit zaczynała rozumieć, ze tylko w miejscach takich, jak ten Las, można zrozumieć potęgę natury – w miejscach, które nigdy nie potrzebowały, nie potrzebują i nigdy nie będą potrzebować człowieka.
Potężne drzewa pięły się ku niebu, wysoko rozpościerając nieprzepuszczalny wachlarz swoich koron i topiąc poszycie w wiecznym mroku. Pnie rosły w chaosie splątanych gałęzi i korzeni, czyniąc każdy krok niebezpiecznym.

Półelfka miała się na baczności – wsłuchiwała się w trzeszczenie wiekowych konarów, szukając w nim ... rady? Mądrości? Ostrzeżenia?

Niepokoiły ją niemal nieobecne ślady zwierząt. Czyżby Mroczny Las był królestwem roślin?
Na nisko zwieszonej gałęzi tarniny zauważyła strzępek płowej sierści. Kucnęła i zdjęła kłaczek – roztarła go w dłoni i powąchała.

Chyba wilk.

Ruszyła dalej – na ziemi dostrzegła niewielkie pióro. Kilka kroków dalej – martwą gąsienicę.
Czyli jednak bywały tu i zwierzęta...

Podniosła wzrok – Revan już prawie znikał jej z oczu. Przyspieszyła instynktownie. Cień otaczający towarzysza przestał być tak gęsty, jak jeszcze przed chwilą. Jakby las czekał tylko na sposobność, by ich rozdzielić.

Samotna ofiara jest łatwą zdobyczą.

Szła nieco szybciej, starając się mieć tego nieprzyjemnego człowieka ciągle w zasięgu wzroku.
Zastanawiała się także, jak to możliwe, że nie ma tu żadnych ścieżek – ani stworzonych przez ludzi, ani wydeptanych przez zwierzęta. Nie miała pomysłu, jak poruszać się po tej głuszy – jak znaleźć to, czego poszukiwała.

Revan wysforował się naprzód i nonszalanckim krokiem przemierzał cienisty las.

Zupełnie nie rozumiał histerycznego zachowania młodego elfa, ani namaszczenia, z jakim podchodziła do tych drzew blondynka. Był zwolennikiem pragmatyzmu i zdroworozsądkowego traktowania świata. Dla niego to miejsce było po prostu lasem – i nie zamierzał dorabiać do tego żadnego mistycznego bełkotu.
Jasne – był czujny. Przecież byli w dziczy – w każdej chwili mogło zaatakować ich jakieś zwierzę. Nie wspominając już o bandytach, od których podobno aż roiło się w okolicy Thoris.

Nagle zatrzymał się.
Poczuł niezwykły zapach – jakby kwiatów i jeszcze czegoś... Czegoś słodkiego... w ten sposób pachniały wnętrza świątyń. Ta woń nie pasowała do ziemi pokrytej mchem i zeschłymi liśćmi, do szorstkiej kory drzew, do panującego tutaj dusznego, odpychającego mroku.

Potoczył spojrzeniem po najbliższej okolicy. Zmrużył oczy szukając źródła zapachu. Dłoń mimowolnie sięgnęła do rękojeści miecza.

Dostrzegł rozbłysk fioletowego światła.

Poczuł zawroty głowy i – nie mogąc zareagować – patrzył, jak ziemia ruszyła ku niemu.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 29 lip 2007, 13:21 
Strażnik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 12:16
Posty: 138
Lokalizacja: Khorinis
Zatrzymała się gwałtownie. Instynktownie wyciągnęła sztylet.

Kretyn. Trzeba było posłuchać i się nie rozdzielać...

Co to mogło być? Fioletowe światło... Magia? Tutaj? W tej dziczy?

Coś zaatakowało bez uprzedzenia. Atak nie był spowodowany strachem. Więc wrogością? Może zaskoczeniem? Raczej to pierwsze. W tej sytuacji dyplomacja ewidentnie odpada. Miała jednak dziwne wrażenie, że mają do czynienia z czymś rozumnym... Szkoda tylko, że pierwszy humanoid w tym lesie tak pięknie ich powitał. Lecz czy to humanoid?

Muszą stawić temu czoła... Iść wciąż przed siebie. Zmiana trasy nie ma sensu. Wycofanie się nie wchodzi w grę.

Odwróciła się, rzucając szybkie spojrzenie na Averotha. Wycofała się, podchodząc do niego i stając przy jego prawym ramieniu.

- Idziemy tam razem. Ramię w ramię, jak to mówią... Jeśli chcemy dojść do celu, nie możemy zawrócić. Spróbujemy go odbić i uratować od śmierci, jeśli mu zagraża... A potem pójdziemy dalej.

Spojrzała w miejsce, gdzie rozbłysło światło. Zastanawiała się, czy będzie musiała użyć magii.

Rzuciła jeszcze spojrzenie na elfa.

- Jeśli chcesz coś powiedzieć, zrób to teraz.


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Spirit, łącznie edytowano 1 raz


_________________
potentia, virtus, actus.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 29 lip 2007, 18:40 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 14:56
Posty: 112
Lokalizacja: Syjon
Ciemna sylwetka elfki na tle fioletowego światła, znów odzyskała naturalne kolory. Averoth podszedł szybko do nieruchomej dziewczyny i stanął za nią.
Zmrużył oczy, starając się dostrzec źródło światła. Dopiero teraz zauważył osuwającego się człowieka. Wydawał się zemdleć. Gdyby ktoś - lub coś - zadało mu cios, upadłby inaczej.
Usłyszał dźwięk obnażanej broni. Spojrzał na Spirit, w jej ręce dostrzegł sztylet.

Czemu akurat sztylet? Trudno jest nim walczyć wręcz... Niemożliwe, żeby widziała wroga i uznała, że jest na tyle niegroźny, że zwykły nożyk wystarczy...

Znów zaczął wpatrywać się w las nad miejscem, w którym leżał człowiek.
Kątem oka dostrzegł, że elfka znalazła się z jego prawej strony. Z jej słów można było wywnioskować, że nie zależy jej na tym, żeby go uratować - mogą spróbować, ale i tak pójdą dalej. A podróż we dwójkę na pewno nie jest bezpieczna, skoro w ciągu kilku godzin stracili jednego towarzysza, a los drugiego nie jest pewien...

Elf nie skorzystał z przywileju powiedzenia czegoś, cofnął się o krok i zdjął z pleców oba ostrza. Wprawnym ruchem złożył je, podszedł do Spirit. Gdy był o krok od niej, chwycił broń oburącz i stanął obok, z jej prawej strony. Czekał, aż ona ruszy.


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Averoth, łącznie edytowano 1 raz

Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 30 lip 2007, 19:30 
Strażnik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 12:16
Posty: 138
Lokalizacja: Khorinis
Zrobiła krok w przód. Jeszcze raz spojrzała uważnie przed siebie, wzięła głęboki oddech i ruszyła. Sztylet przełożyła do lewej ręki by w prawej, pewniejszej, zacisnąć laskę.

Od ciebie zależy me życie...

Przymknęła na chwilę oczy, zwracając się w myślach do Natury, do swego Bóstwa.

...Strzeż mnie.

Uważnie i cicho podchodziła do miejsca, w którym rozbłysło światło. Nie szła zbyt szybko, by nie wychylać sie zbyt przed Averotha.

Była przygotowana na atak. Nie robiła już sobie wielkich nadziei na to, że mogliby go uniknąć.


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Spirit, łącznie edytowano 1 raz


_________________
potentia, virtus, actus.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 31 lip 2007, 15:11 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 14:56
Posty: 112
Lokalizacja: Syjon
Usłyszał, że Spirit ruszyła. Starał się iść równie szybko, co ona.

Oddychał spokojnie, był gotowy na atak. Stawiał stopy ostrożnie, nie chcąc potknąć się o jakiś korzeń. Teraz nie mógł patrzeć pod nogi - przeoczenie wroga byłoby niewybaczalnym błędem.

Człowiek nie leżał daleko, ale Averoth miał wrażenie, że minęły wieki zanim do niego doszli.

- Sprawdzisz, co z nim jest? - spytał elfki.

Revana zaatakowało coś magicznego. Niby jak inaczej można wyjaśnić fioletowy błysk w środku lasu?
A on nie miał pojęcia o magii. W przeciwieństwie do druidki... Tylko ona mogła rozpoznać, co sprawiło, że ten silny mężczyzna leży teraz nieprzytomny na ziemi.


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Averoth, łącznie edytowano 1 raz

Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 31 lip 2007, 16:25 
Strażnik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 12:16
Posty: 138
Lokalizacja: Khorinis
Stanęła, rozglądając się przedtem uważnie.

- Mhm - Mruknęła tylko do Averotha. Pochyliła się nad człowiekiem. Szukała ran, obrażeń, jakichkolwiek śladów. Gdyby zostały zadane zwyczajne ciosy... Łatwo mogłaby je odkazić i wyleczyć. Ale po magii.... Może być trudniej. Na początek musi go ocucić.

- Weź go. Musisz go wynieść. Nie możemy tu sterczeć - szepnęła.

Zastanowiła sie chwilę. Bardzo prawdopodobne jest, że będzie musiała sporządzić napar przeciwbólowy z kory wierzbowej. Tylko skąd...

- Masz może wodę? - spytała. - Albo... potem. Weź go i chodź. Szybko.

Musieli działać. Dziwne, że jeszcze tu stali. Teraz tylko wyjść z tego lasu, ocucić człowieka i z nim porozmawiać, może coś dostrzegł... Ale to raczej wątpliwe. Opatrzyć rany, jeśli takowe są... Teraz nie miała czasu, by bliżej sie mu przyjrzeć.

Wyprostowała się i obróciła, ciągle rozglądając i szukając napastnika. Przecież gdzieś tu jest. Na pewno. Może go zdenerwować wyniesienie jego ofiary... Ale nie mają wyboru. Półelfka miała obowiązek bronić życia. Nie mogła i nie chciała go tu zostawić. To byłoby sprzeczne z jej zasadami.


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Spirit, łącznie edytowano 1 raz


_________________
potentia, virtus, actus.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz, 2 sie 2007, 10:53 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Klękając przy Revanie, Spirit poczuła zapach jaśminu.

Oglądając go, nie dostrzegła na nim żadnych śladów po uderzeniu. Nie było krwi, ani świeżych otarć. Wyglądał, jakby po prostu stracił przytomność.

Dziwne. Ludzie tacy jak on są zazwyczaj tak strasznie pewni siebie. A teraz wygląda na tak bezbronnego!
Nie zdają sobie sprawy z tego, jak kruche jest życie wobec potęgi natury.


Wstała i rozejrzała się po lesie. Cienie wydały jej się gęstsze i bardziej nieprzyjazne. Nie była jednak w stanie dostrzec ani napastnika, ani źródła niezwykłego światła.
Miała dziwne wrażenie, ze ten las żyje bardziej, niż inne. Że zmienia się z każdą chwilą – że faluje i tańczy, sprawiając, że nie sposób czuć się w nim bezpiecznie.

Wciąż czuła jaśmin.
Ale w zasięgu jej wzroku nie było żadnego krzewu.

A poza tym, kwiaty jaśminu przekwitły już miesiąc temu...

Ponagliła Averotha i spojrzała na leżącego na mchu Revana.
Mężczyzna otworzył oczy.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 6 sie 2007, 20:37 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 14 mar 2007, 22:47
Posty: 70
Lokalizacja: Rattenburg
- Co ty... - oprzytomniał nagle - Wy... ja... oż, nie... - spojrzał na Spirit i Averotha, próbując wstać. Nie czuł się zbyt dobrze, wciąż zdawało mu się, że widzi ten fioletowy błysk. Wstał, poprawił tarczę.
- Mi się tu nie podoba... - powiedział ochrypłym, nieprzyjemnym głosem, zwracając się do towarzyszy.

Co to ma być, że byle blask jest mnie w stanie powalić?! A oni czego się tak na mnie gapią?... Może to oni za tym stoją, razem pa...

- Nie... - otrzepał rękawy, - spokojnie ludzie, wszystko mam pod kontrolą - powiedział udając odwagę. Szczerze już miał dość tego lasu, pobyt w nim sprawiał, że po plecach przechodziły mu ciarki. Ten las nie był normalny, w zwykłym lesie nic nie błyska ci po oczach! Revan był w rozsypce. Nie mógł niczego pojąć, to było nie na jego głowę.

Oparł się o drzewo, wydawało się, że praktycznie nie zauważał ostrouchych. Chwycił się za głowę i przywarł do pnia na kilka chwil. Nie był przesądny, jak inni ludzie, jednak przez te kilka chwil czuł się, jakby zaraz miał wyparować. Mogło się zdawać, że podda się jak elf.

Odszedł od drzewa, wyprostował się, splunął w bok, odzyskał równowagę umysłu, raźnie spojrzał na towarzyszy.

- Psiakrew, widzieliście to?! Toż ta bestia mnie samym wzrokiem powaliła, nawet jej w oczy nie spojrzałem! Przeklęty jest ten las, jednak nie będę tchórzył, jak ten niewydarzony leśny człowiek.
Idziemy dalej, a nuż nawinie mi się pod miecz. - jego mowę przerwał brzęk broni.

Sprawnie chwycił miecz w prawą dłoń, robiąc młynek w przód. Był odważny, a może głupi i niezrównoważony - przynajmniej takie wrażenie sprawiał jego widok: wymachującego mieczem w kierunku, w którym ujrzał błysk.

Niech mnie ino zobaczy...
- pomyślał.


Ostatnio edytowano So, 11 sie 2007, 12:47 przez RevaN, łącznie edytowano 4 razy


_________________
¯ó³ty czerwony czarny
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 7 sie 2007, 19:18 
Strażnik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 12:16
Posty: 138
Lokalizacja: Khorinis
Odetchnęła z ulgą, widząc, że człowiek otwiera oczy.

- Widziałeś napastnika?

Wątpiła w to, ale warto było zapytać. To mogłoby im bardzo pomóc, wiedzieliby z kim mają do czynienia. Była tego bardzo ciekawa.
Wydawało się, że z człowiekiem wszystko dobrze, myślała, że będzie gorzej. Ale trudno było jej uwierzyć, że nie ma żadnych obrażeń i że czuje się świetnie.

- Jak się czujesz? Wszystko w prządku?

W końcu chyba mogła jakoś pomóc, jeśli coś byłoby źle... Przynajmniej w małym stopniu, by był w stanie iść dalej... Jeśli jednak nie, nie będą go zmuszać.

Widząc Revana wymachującego mieczem, spojrzała dość sceptycznie.

- Może trochę mniej nonszalancji? I nie oddalaj się znowu...


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Spirit, łącznie edytowano 1 raz


_________________
potentia, virtus, actus.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So, 11 sie 2007, 11:08 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 14 mar 2007, 22:47
Posty: 70
Lokalizacja: Rattenburg
Głupia blondyna, czy nie odpowiedziałem jej jasno?

- Nie, nie widziałem.

Nie odpowiedział na drugie pytanie, wyraz jego twarzy był wystarczającą odpowiedzią - po prostu się uśmiechnął.

Gdy usłyszał o tym, że się oddalił, spojrzał bystro na nią i schował miecz do pochwy.

- Co jak co, ale to nie ja byłem w tyle...
Koniec tego dobrego, musimy iść dalej, chyba każdy to czuje...


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez RevaN, łącznie edytowano 1 raz


_________________
¯ó³ty czerwony czarny
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So, 11 sie 2007, 13:18 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 13 sty 2007, 14:56
Posty: 112
Lokalizacja: Syjon
Straszny z niego bohater, podniósł się i zaatakował powietrze... - pomyślał, widząc Revana. - Nie oprzytomniał chyba do końca...

- W tyle nie byłeś, ale leciałeś na oślep przez las, nawet nie oglądając się na boki - powiedział elf, zdenerwowany całą sytuacją. Spirit odpowiadała za wyprawę, a więc także za jej bezpieczeństwo. Ale czy ona o tym wie...?

- Idziemy dalej, Ty pójdziesz pierwszy, skoro tak Ci się spieszy, za Tobą Spirit a na końcu ja. - starał się szybko ustalić cokolwiek. Być może tylko dlatego, żeby elfka się z nim nie zgodziła i sama zaczęła robić porządki. To należało do niej, Averoth miał jej tylko towarzyszyć.
Ale nie chciał patrzeć, jak kolejna osoba - być może on - zostanie zaatakowana przez jakieś światło bądź inny wynalazek...

Dziwne jak na maszynkę do zabijania...


Ostatnio edytowano N, 12 sie 2007, 20:06 przez Averoth, łącznie edytowano 1 raz

Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 12 sie 2007, 20:35 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Spirit spojrzała spokojnie na Averotha i na Revana.

- Myślę, że to bardzo dobry pomysł, - powiedziała po chwili namysłu. – Miejcie oczy i uszy dookoła głów. Okazuje się, że ten las jest dużo bardziej niebezpieczny, niż nam się na początku wydawało. Być może Matios zobaczył coś, co umknęło naszej uwadze. Nie wiem, co by to mogło być, ale strach, jaki wzbudziło, powinien dać nam do myślenia.

Otarła mimowolnie dłonie o spodnie. Nie chciała, żeby zorientowali się, jak bardzo jest zdenerwowana.

- Ruszajmy zatem – powiedziała opanowawszy drżenie. – Rozglądajcie się uważnie, bo zagrożenie jest blisko i ma nad nami przewagę.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 Strona 1 z 5 [ Posty: 132 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
cron
 
phpBB skin developed by: phpBB Headquarters
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL

stat4u