Polowanie - Uciekające Trofeum

Tutaj jest miejsce na Wasze wyprawy.

Moderator: Strażnicy

Post Reply
User avatar
Astarael
Mistrz Gry
Posts: 1146
Joined: Sun, 25 Feb 2007, 00:05
Location: Enki-e Shao'Saye
Contact:

Polowanie - Uciekające Trofeum

Post by Astarael » Mon, 16 Feb 2009, 00:20

Gdzieś za nim – nie wiedział, czy blisko, czy daleko – znajdowała się pogoń, przed nim – tajemniczy cień w wodzie. Zgadywał, że kryjąca się pod falami istota zaopatrzona była w silne szczęki i ostre zęby. Ale czy potrafiła schwytać ofiarę znajdującą się na drewnianym moście?
Zmrużył oczy, starając się wypatrzyć oznaki obecności zagrożenia. Nawet teraz, kiedy wiedział, że coś żerowało w pobliżu kładki, nie potrafił zorientować się, gdzie dokładnie mogło kryć się przed wzrokiem nic nie podejrzewających zdobyczy.

Mógł zrezygnować.
Mógł pobiec dalej brzegiem rzeki i odszukać kolejny most – choć nie bardzo liczył na sukces takiego działania: Thoris stanowiło ostatnie siedlisko ludzi na pograniczu nieokiełznanej dziczy; rachityczna kładka nie była najwyraźniej wystarczająco istotna, by utrzymywać ją w dobrym stanie – a to mogło znaczyć, że znajdowała się zbyt daleko od miasteczka.

To może jakiś bród?

Widniejące na północy góry kusiły bezpieczeństwem i bliskością umiłowanego przez rasę Gruma żywiołu – zapowiadały obecność jaskiń i zboczy, przepaści i urwisk – miejsc, w których bez wątpienia krasnolud byłby górą, które dałyby mu przewagę nawet nad całym oddziałem myśliwych...
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.

User avatar
Grum
Posts: 63
Joined: Wed, 20 Jun 2007, 17:14
Location: GĂłry Starego ÂŚwiata
Contact:

Post by Grum » Wed, 25 Feb 2009, 02:09

Wiedział, że nie mógł tu tkwić i zbyt długo się zastanawiać. Tak czy inaczej, po drugiej stronie rzeki miał jeszcze jakieś szanse.
Nagle w myślach krzyknął sam do siebie, zupełnie jakby był drugą osobą, zbulwersowaną własnym zachowaniem.

Agrhhh, niech mnie topór strzeli! Od kiedy stałem się taki ostrożny?...

W tym momencie na myśl przyszła mu jego towarzyszka - Lalaith.
Spojrzał w głębie rzeki

Mam nadzieję, że się jej udało dotrzeć do jakiejś osady, bądź chociażby wydostać się z tych przeklętych terenów!

Zmarszczył brwi spoglądając w stronę, z której przybył.

Oby nasz plan się powiódł... Nie! Nasz plan musiał się udać! Nie sądzę, iż jeszcze kiedykolwiek ją spotkam, nie dowiem się, czy się jej udało. I tak w życiu nie miałem celu, teraz przynajmniej mam! - Wiedział, że im dłużej będą jego ścigać, tym więcej czasu dziewczyna będzie miała na ucieczkę...

Spojrzał na kładkę, zaśmiał się żałośnie i krzyknął:

- Jam jest Grum, samej śmierci się nie boję! - Ruszył gwałtownie przez most, stawiając pierwszy krok tak pewnie, jakby stąpał po górskich drogach w swej rodzinnej wiosce.
Last edited by Grum on Tue, 10 Mar 2009, 00:30, edited 1 time in total.
Zabij jednego , a bĂŞdziesz mordercÂą.
zabij 10 , a bĂŞdziesz potworem.
zabij 100 , a bĂŞdziesz Grumem !

WyÂżej brody nie podskoczysz.

User avatar
Astarael
Mistrz Gry
Posts: 1146
Joined: Sun, 25 Feb 2007, 00:05
Location: Enki-e Shao'Saye
Contact:

Post by Astarael » Tue, 10 Mar 2009, 00:32

Ciężkie buty głośno uderzyły o deski chwiejnej kładki, która zaskrzypiała i zakołysała się groźnie. Cień w głębinach poruszył się gwałtownie, aż na powierzchni wody pojawiły się zmarszczki.
Grum nie patrzył na rzekę – zdawał sobie sprawę, że cokolwiek miało się wydarzyć, musiało rozegrać się w przeciągu kilku chwil. Istoty, które atakowały z zasadzki, były doskonale przystosowane do tego, by ukrycie dawało im niezbędną przewagę nad ofiarą – skok, zęby i pazury, krew, posiłek – szybko, brutalnie i zabójczo skutecznie. Krasnolud wiedział, że wśród fal czaiła się śmierć, więc szedł szybko i zdecydowanie, prawie biegł. Gdyby miał przy sobie topór, gotowałby się do walki. W zaistniałych okolicznościach jednak postawił na przeżycie – nie zamierzał dać się zabić – ani wodnej bestii, ani myśliwym.

Spienione fale podniosły się zalewając deski chybotliwego mostu, gdy zielonkawe ciało wyskoczyło z wody, kierują zębatą paszczę ku kroczącemu spiesznie Grumowi. Pysk zdolny połknąć krasnoluda w całości minął go o cale, a potężne cielsko zwaliło się ciężko na spróchniałą kładkę. Zabrzmiał trzask i wędrowiec poczuł, że zsuwa się w odmęty. Zielone fale zamknęły się nad jego głową – znalazł się na terenie drapieżnika.
Wstrzymując oddech, zaczął rozpaczliwie machać rękami i nogami, by wrócić na powierzchnię. Był pewien, że napastnik zaraz powróci, by schwytać ofiarę.
Potężny cios wyrzucił z płuc Gruma całe powietrze i wypchnął go ponad fale rzeki. Mężczyzna zamachał rękoma i zaczerpnął kolejny oddech. Zanurzając się ponownie zdołał jeszcze zauważyć, że do drugiego brzegu nie było daleko. Nie wiedział tylko, jak miał się tam dostać.

Ciemna woda ponownie zalała jego twarz. Na chwilę zacisnął powieki, po czym ponownie je otworzył – w samą porę, by ujrzeć nadpływający błyskawicznie wielki rybi łeb i paszczę pełną cienkich ostrych zębów. Szarpnął się gwałtownie, usuwając się z drogi atakującej bestii – po raz kolejny cudem unikając jej straszliwych zębów. Kiedy pokryte połyskującymi metalicznie łuskami cielsko mijało krasnoluda, chwycił mocno za boczną płetwę. Szorstka powierzchnia niemal rozcięła mu skórę dłoni, ale Grum zacisnął zęby i gorączkowo zastanawiał się, jak wydostać się z nienawistnego żywiołu i uniknąć milczącego drapieżnika.
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.

User avatar
Grum
Posts: 63
Joined: Wed, 20 Jun 2007, 17:14
Location: GĂłry Starego ÂŚwiata
Contact:

Post by Grum » Mon, 23 Mar 2009, 14:21

W wodzie nie było jak ocenić przeciwnika, a czas działał na niekorzyść krasnoluda - z jednej strony czaił się wielki zębaty stwór, z drugiej niebawem mogło zabraknąć mu powietrza.

Po krótkiej chwili zdezorientowany szybkim rozwojem wydarzeń Grum przypomniał sobie, że przecież miał nóż, który znalazł przy martwym ciele. Jedna ręka trzymając się płetwy najmocniej jak potrafił, drugą sięgnął za pas szukając noża.

JEST!... - poczuł w dłoni twardą rękojeść. Natychmiast wyjął broń i zamachnął się celując ostrzem w cielsko wroga.
Teraz jego głównym celem było zabicie bądź odstraszenie napastnika, a potem wydostanie się na brzeg, lub chociaż na powierzchnię - po niezbędne powietrze.
Last edited by Grum on Tue, 31 Mar 2009, 15:46, edited 1 time in total.
Zabij jednego , a bĂŞdziesz mordercÂą.
zabij 10 , a bĂŞdziesz potworem.
zabij 100 , a bĂŞdziesz Grumem !

WyÂżej brody nie podskoczysz.

User avatar
Astarael
Mistrz Gry
Posts: 1146
Joined: Sun, 25 Feb 2007, 00:05
Location: Enki-e Shao'Saye
Contact:

Post by Astarael » Tue, 31 Mar 2009, 15:47

Silna dłoń zacisnęła się na twardej tkance, a druga na oślep zadawała ciosy. Dwa pierwsze – przez opór wody i nieznajomość przeciwnika – ześliznęły się po twardym ciele. Kolejny jednak trafił pomiędzy łuski i zagłębił się w mięśniu, ciemna krew zabarwiła wodę, a stwór szarpnął się gwałtownie, próbując pozbyć się źródła bólu.
Grum poczuł, jak jego uścisk osłabł, a dłoń chwyciła już tylko wodę. Wzbudzona przez ruch zwierzęcia fala poniosła krasnoluda.

Młócąc gorączkowo ramionami, starał się wydostać na powierzchnię, by zaczerpnąć powietrza – płuca zaczynały mu płonąć domagając się oddechu. Po chwili jego głowa znalazła się ponad falami. Głośny wdech poniósł się szeroko po powierzchni rzeki, chrapliwie kaszląc Grum rozglądał się wokół, czując, że znów zaczynał się zanurzać – mokre spodnie i ciężkie buty ciągnęły go w odmęty.

Na szczęście brzeg – i to przeciwległy wobec tego, którym podróżował dotychczas – był niedaleko. Wodnej bestii nie było nigdzie widać.
Mężczyzna zaczął machać gwałtownie rękami i nogami, by dostać się na zbawienny ląd. W prawicy wciąż ściskał znaleziony nóż. Choć nie potrafił pływać, udało mu się dotrzeć do płycizny i wydostać z groźnej kipieli. Potwór najwyraźniej zrezygnował, bowiem Grum nie dostrzegał nigdzie ani cienia pod falami, ani zębatej paszczy ponad nimi.
Ociekając wodą krasnolud wyprostował się i dyszał ciężko.

Kolejna przeszkoda pokonana...
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.

User avatar
Grum
Posts: 63
Joined: Wed, 20 Jun 2007, 17:14
Location: GĂłry Starego ÂŚwiata
Contact:

Post by Grum » Wed, 15 Apr 2009, 09:45

Minęła dość długa chwila zanim jego tętno wróciło do normalnej prędkości. Gdy już się całkiem uspokoił, spojrzał na rzekę, wyciągnął rękę kierując ku wodzie ostrze noża i krzyknął:

- Teraz uciekasz, hę?! Tak kończą ci, którzy próbują zjeść krasnoluda! Zapamiętam cię! Jeszcze tu wrócę, a wtedy to ja ciebie usmażę nad ogniskiem!!!

Wciąż lekko wzburzony schował nóż za pas, wyciągnął ręce do góry aby rozprostować mięśnie, gdyż wodna potyczka go zmęczyła.

Teraz, gdy już był na drugim brzegu, począł obmyślać nowy kierunek ucieczki. Stanął tyłem od rzeki i zaczął rozglądać się w lewo i prawo w nadziei, że zauważy coś przydatnego w tej śmiertelnej gonitwie.
Last edited by Grum on Sun, 12 Jul 2009, 03:48, edited 1 time in total.
Zabij jednego , a bĂŞdziesz mordercÂą.
zabij 10 , a bĂŞdziesz potworem.
zabij 100 , a bĂŞdziesz Grumem !

WyÂżej brody nie podskoczysz.

User avatar
Astarael
Mistrz Gry
Posts: 1146
Joined: Sun, 25 Feb 2007, 00:05
Location: Enki-e Shao'Saye
Contact:

Post by Astarael » Sun, 12 Jul 2009, 03:49

Przed krasnoludem roztaczała się szeroka równina – wysokie trawy wyblakłe od palącego słońca kołysały się lekko w niewyczuwalnym niemal powiewie. W oddali na północy wznosiły się góry – szary kamienny masyw piął się ku chmurom, prężąc szczyty i szczerząc granie, jakby Ziemia wyzywała Niebo na pojedynek. Ten widok dodał mu otuchy.
Na zachodzie monotonny trawiasty pejzaż z rzadka urozmaicało samotne drzewo lub kępa wysokich pni. Choć trawy były bujne, nie skryłyby Gruma przed okiem prześladowców, a wydeptany w nich ślad byłby aż nazbyt dużym ułatwieniem dla ścigających go myśliwych.
Na wschodzie rósł las – brązowe pnie i zielone korony wyznaczały ciemną granicę pomiędzy łąką i królestwem drzew.

Słońce minęło już najwyższy punkt swej wędrówki, ale Grum zdawał sobie sprawę, że do wieczora było jeszcze daleko. W rzece mu się udało, ale pościgu, przed którym uciekał, nie prowadziły zwierzęta, lecz ludzie – bardziej zawzięci, okrutniejsi i – niestety – cwańsi niż niejeden dziki drapieżnik.
Każda decyzja, którą podejmował, mogła być brzemienna w skutki, każda mogła doprowadzić go do bezpieczeństwa i wytchnienia, lub zdecydować o porażce i... śmierci.

A on nie zamierzał skończyć jako trofeum zwyrodniałego myśliwego.
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.

User avatar
Grum
Posts: 63
Joined: Wed, 20 Jun 2007, 17:14
Location: GĂłry Starego ÂŚwiata
Contact:

Post by Grum » Mon, 13 Jul 2009, 10:52

A więc na północ. - Od razu wiedział, gdzie się udać. Wiedział, że jeżeli mu się uda dotrzeć do masywu, będzie na terenie, który znał od zawsze - w górach zgubienie wroga to błahostka dla krasnoluda! Być może spotka tam ziomka, który mu chętnie pomoże rozwiązać jego "mały problem".

Wsunął ostrze za pas , Odwrócił się w kierunku, z którego przybył, wypatrując wroga, lecz nic nie spostrzegł. Odwrócił się więc i ruszył pewnym krokiem ku północy.
Last edited by Grum on Mon, 3 Aug 2009, 14:17, edited 1 time in total.
Zabij jednego , a bĂŞdziesz mordercÂą.
zabij 10 , a bĂŞdziesz potworem.
zabij 100 , a bĂŞdziesz Grumem !

WyÂżej brody nie podskoczysz.

User avatar
Astarael
Mistrz Gry
Posts: 1146
Joined: Sun, 25 Feb 2007, 00:05
Location: Enki-e Shao'Saye
Contact:

Post by Astarael » Mon, 3 Aug 2009, 14:18

Szedł wzdłuż linii lasu kierując się w stronę Gór. Gdyby pojawiło się zagrożenie, mógł skryć się pomiędzy drzewami i nadal przedzierać się ku szarym szczytom.

Grum pamiętał szeroko rozpowszechnione wśród swego ludu przekonanie, że pomiędzy Wysokimi nie było miejsca dla krasnoludów. Że pchanie się do siedzib obcej rasy przynosi pecha. Że od ludzi należy się trzymać z daleka...
może taka była prawda.
A może to on miał pecha?

Szedł przez około godzinę, może nieco dłużej, gdy cichy szmer płynącej wody przypomniał mu, jak był spragniony. Kilkoma szybkimi susami dopadł do strumyka, który rozlewał się pomiędzy drzewami w niedużą sadzawkę. Łapczywie ugasił pragnienie. Podniósł się i otarł chłodne krople z wąsów.
Nagle usłyszał stłumione głosy dochodzące z głębi lasu.
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.

User avatar
Grum
Posts: 63
Joined: Wed, 20 Jun 2007, 17:14
Location: GĂłry Starego ÂŚwiata
Contact:

Post by Grum » Fri, 4 Sep 2009, 17:27

Na próżno sięgał wzrokiem w las; nic nie widział prócz drzew. Może gdyby był elfem... - tfuuu...- Splunął na samą myśl o szpiczastouszatych osobnikach, do których nie pałał miłością. Jednak teraz musiał przyznać, że dalekowzrocznością oraz kondycją do biegania nie pogardziłby.

Eh, pewnie to panowie myśliwi się zbliżają, lepiej późno niż wcale... hehe. - Na jego twarzy pojawił się uśmieszek. Bawiły go jego myśli. I tak nie miał z kim pożartować, to dlaczego nie ze sobą?
Wyprostował się, gdy patrzył na góry. Były tak duże, że odkąd szedł, wyglądało, jakby w ogóle się do nich nie zbliżał.

No cóż, pora brać nogi za pas i huzia w góry.- Schylił się jeszcze nad wodą, nabrał trochę w dłonie i chlusnął sobie na głowę. Słońce nie dawało mu chwili wytchnienia, więc chociaż przez chwilę - zanim woda nie wyparowała - mógł się cieszyć przyjemnym ochłodzeniem.
Last edited by Grum on Sat, 12 Sep 2009, 13:54, edited 1 time in total.
Zabij jednego , a bĂŞdziesz mordercÂą.
zabij 10 , a bĂŞdziesz potworem.
zabij 100 , a bĂŞdziesz Grumem !

WyÂżej brody nie podskoczysz.

User avatar
Astarael
Mistrz Gry
Posts: 1146
Joined: Sun, 25 Feb 2007, 00:05
Location: Enki-e Shao'Saye
Contact:

Post by Astarael » Sat, 12 Sep 2009, 13:57

Starając się kluczyć pomiędzy drzewami, Grum biegł przed siebie. Miał wrażenie, że robił straszliwy hałas – gałęzie trzaskały pod jego butami lub uderzały go w głowę, kawałki kory i mchu wystrzeliwały spod stóp. Wiedział, że walczył o życie, ale nie potrafił biec ciszej.

Przynajmniej udało mu się ugasić pragnienie. Był przekonany, że jeszcze nigdy w życiu nie pił wody tak czystej i tak smacznej. Po jego ciele rozpływała się fala przyjemnego chłodu, relaksu, lekkości.
Zbliżył się nieco bardziej do krawędzi lasu – góry powoli potężniały, choć nadal były jeszcze daleko. Nie wiedział, jak prędko do nich dotrze – ale był pewien, że tam będzie bezpieczny. A na pewno – bezpieczniejszy niż tutaj.

Skoro słyszał głosy tak niedaleko, możliwe było, że myśliwi trafili już na jego trop. Zastanawiał się, czy – jeśli dopadną go zanim zdoła znaleźć jakąś kryjówkę w pogórzu – uda mu się ocalić życie. Nie znał terenu, a zdradliwe drzewa były zdecydowanie przewagą dla strzelców, kryjących się za szerokimi pniami.
Wierzył, że – nawet nieuzbrojony – byłby w stanie pokonać każdego ze ścigających go ludzi, gdyby doszło do walki wręcz. Jednak przeciwko pociskom nie miałby szans.

Drzewa migały obok niego, gdy pędził przed siebie. Zdawało mu się, że jest lżejszy i sprawniejszy. Być może to woda pozwoliła mu odzyskać wigor? A może bliskość gór dodawała mu sił?
Biegł szybko, nie czując zmęczenia, jakby udało mu się je prześcignąć i zostawić z tyłu – wraz z pogonią. Obejrzał się, by sprawdzić, czy uda mu się dostrzec pościg; las był cichy i spokojny.
Kiedy znów spojrzał przed siebie, nie udało mu się zahamować. Gruby konar uderzył go w czoło. Grum upadł na plecy i poczuł krew płynącą mu po twarzy. Przed oczami zrobiło mu się ciemno.
* * * Kiedy otworzył oczy, nadal było ciemno. Leżał na trawie i widział rosnące wokół drzewa, choć nie był w stanie dostrzec nieba pomiędzy gałęziami.
Po chwili podniósł dłoń do czoła i syknął z bólu. Krew już zaschła, ale bolało jak diabli.

Zapadał zmierzch. Najwyraźniej przez jakiś czas leżał nieprzytomny.
A co z pogonią? Nie słyszał żadnych głosów w lesie. Nie słyszał żadnych dźwięków, które mogłyby oznaczać myśliwych śledzących jego trop.
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.

User avatar
Grum
Posts: 63
Joined: Wed, 20 Jun 2007, 17:14
Location: GĂłry Starego ÂŚwiata
Contact:

Post by Grum » Mon, 21 Sep 2009, 20:31

Kiedy doszedł do siebie, wciąż lekko skołowany - nie mówiąc już o bólu głowy - rozejrzał się, czy czegoś nie zgubił. Sprawdził czy nadal miał ostrze, które wyjął z trupa. Gdy uzmysłowił sobie, że wszystko było w porządku, spojrzał na drzewo, na które wbiegł i przyjrzał się gałęzi, która go tak urządziła.

- #@^&%! - zaklął w języku ojczystym. Jego twarz przybrała niemiły wyraz; był nieźle rozwścieczony. Być może był pierwszym krasnoludem, którego powaliło drzewo, jednak nie był z tego dumny: zapewne gdyby miał teraz swój topór, z drzewa nic by nie zostało...

Kiedy ochłonął nieco i zaczął jaśniej myśleć, doszedł do wniosku, że nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Zdziwił się, że wroga wciąż nie było widać - czyżby ich naprawdę zgubił? Nie miał ochoty tego sprawdzać. Zbliżała się noc, ale - patrząc z drugiej strony - trochę się przespał i zregenerował siły. Rana na głowie widocznie nie była groźna, skoro krew nie ciekła. Ruszył dalej - tym razem nie pędził jak szalony, tylko szedł szybkim krokiem.

Prawie noc - idąc rozważał złe i dobre strony sytuacji. Z jednej strony, myśliwym będzie o wiele trudniej go wyśledzić, jednakże z drugiej - zwierzęta drapieżne lubiły polować nocą. Chociaż po incydencie z rybą gigantem chyba nic nie mogło go zaskoczyć.
Last edited by Grum on Tue, 13 Oct 2009, 23:04, edited 1 time in total.
Zabij jednego , a bĂŞdziesz mordercÂą.
zabij 10 , a bĂŞdziesz potworem.
zabij 100 , a bĂŞdziesz Grumem !

WyÂżej brody nie podskoczysz.

User avatar
Astarael
Mistrz Gry
Posts: 1146
Joined: Sun, 25 Feb 2007, 00:05
Location: Enki-e Shao'Saye
Contact:

Post by Astarael » Tue, 13 Oct 2009, 23:07

Nagle uzmysłowił sobie, że oddalił się od krawędzi lasu. Było zbyt ciemno, by rozeznać się, w którą stronę powinien się poruszać – prawdopodobnie w lewo, ale... miał nadzieję, że po zderzeniu z drzewem nie pomylił kierunków na tyle, by ruszyć z powrotem...
Zwolnił nieco zastanawiając się, gdy nagle poczuł się obserwowany. Mięśnie krasnoluda zesztywniały. Rozejrzał się wokół – gęsto rosnące drzewa mocno ograniczały jego pole widzenia, ale wrażenie, że ktoś czaił się w pobliżu, nie opuszczało Gruma ani na chwilę.

- Co tutaj robi?

Głos brzmiał dziwnie – jakby usta, z których dochodził nie przywykły do mówienia.
Krasnolud nie potrafił określić, skąd dobiegł go dźwięk. Rozglądał się w gorączkowej próbie odnalezienia ukrytego podglądacza i – równocześnie – znalezienia dobrej pozycji do obrony. Dłoń sama znalazła rękojeść zdobycznego noża.

- Nigdy nie widziała taki mały człowieczek, - mówił dalej dziwny głos. Przypominał schrypnięty szept, grzechotanie drobnych kamieni, trzask gałęzi. - Czym jest mały człowieczek? Co tu robi?
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.

Return to “Wyprawy”