Zwoje Arhaeliona - Prolog

Okazały, dwupiętrowy budynek stojący na wprost wschodniej bramy miasta.
Oprócz smacznych posiłków i przedniego piwa, karczma oferuje odpoczynek strudzonym wędrowcom.

Moderator: Strażnicy

User avatar
Borys Galladan
Posts: 31
Joined: Sat, 17 Mar 2007, 18:52
Location: Revangrad
Contact:

Post by Borys Galladan » Mon, 2 Apr 2007, 19:03

Borys nie zwrócił uwagi na stojącego przed nim mężczyznę. Rzucił mu tylko pogardliwe spojrzenie, ironiczny uśmiech i ruszył przed siebie. Zatrzymał się dopiero przy kominku, gdzie odwrócił się i zmierzył spojrzeniem zebranych.
W systemie wszechÂświata nic nie jest zdane na los przypadku, w systemie spoÂłecznym - nic nie powinno zaleÂżeĂŚ od kaprysĂłw jednostek.

User avatar
Mentorio
Posts: 74
Joined: Mon, 19 Feb 2007, 17:26
Location: Ziemie umarÂłych

Post by Mentorio » Mon, 2 Apr 2007, 19:21

Mentorio poczuł się nieco słabo, rana na czole dawała mu się we znaki. Z towarzystwem nie miał już o czym rozmawiać więc rzekł na pożegnanie:
- To ja życzę udanych poszukiwań.

Po chwili Mentorio wstał po cichu i podszedł do baru. Powiedział spokojnym głosem do karczmarza:
- Idę do tego samego pokoju co poprzednio, mogłbyś mi przynieść tam miskę zimnej wody i jakiś ręcznik?
Last edited by Mentorio on Wed, 4 Apr 2007, 23:04, edited 1 time in total.
[color=red]Jestem niczym Feniks, powracam do ¿ycia, wczeœniej lub póŸniej ale znów powrócê..[/color]
CiemnoœÌ, zarówno wróg jak i sprzymierzeniec.
----------------------------------------------------------
Kruczoczarne i przetÂłuszczone wÂłosy, skĂłra wyraÂźnie blada, to tylko kilka przykÂładĂłw ÂświadczÂących o tym Âże ten szczupÂły ( ok. 70 kg ) i raczej wysoki ( 1,9 metra wzrostu ) mĂŞÂżczyzna nie dba zbytnio o to jak wyglÂąda. Pracuje na cmentarzu i zawsze ubiera siĂŞ na czarno, co w jego zawodzie nie jest niczym niezwykÂłym.

User avatar
Spirit
Strażnik
Posts: 138
Joined: Sat, 13 Jan 2007, 12:16
Location: Khorinis
Contact:

Post by Spirit » Tue, 3 Apr 2007, 08:39

Spirit podążyła wzrokiem za mężczyzną. Jej twarz nie zdradzała niczego. Była prawie pewna, że ów człowiek nie wiedział wiele o wyprawie. Może jego pojawienie się było korzystne, zwiększył jej czujność.

Z zamyślenia wyrwało ją nagłe wejście do karczmy nieznanej osoby. Ba, wkroczenie lepsze nawet od pojawienia się poprzedniego rozmówcy. Zapowiadał się ciekawy dzień.

-Miłego dnia- rzuciła krótko i ironicznie do nekromanty, po czym zwróciła się do elfa.

-Nie mamy na co czekać. Im dłużej zwlekamy, tym gorzej. Pojawia się tu coraz więcej podejrzanych osób.... Nigdy nie wiadomo, czy nasz nowy znajomy nie powiedział komuś czegoś... komplikującego nasze sprawy...

Spirit wstała i omijając mężczyzn wyszła szybko z karczmy.
[i] [color=yellowgreen]potentia, virtus, actus.[/i][/color]

User avatar
Averoth
Posts: 112
Joined: Sat, 13 Jan 2007, 14:56
Location: Syjon
Contact:

Post by Averoth » Tue, 3 Apr 2007, 09:01

Averoth uśmiechnął się pod nosem. Najpierw przybysz spadł niemal ze schodów, teraz nie zauważył wchodzącej osoby. Zgodnie z radą uważał na oczy i przyglądał się rycerzowi, który właśnie wszedł. To on upewnił go w przekonaniu, że nieznajomy jest totalnym nieudacznikiem. Poczęstował ich groźbami, dawał wieloznaczne rady. Jakby czytał jakiś podręcznik wywierania wrażenia na rozmówcach. Ale elf nie przejmował się jego aktorstwem. Nawet jeśli by coś powiedział, mogliby zastosować jego własną broń, wystarczyło udawać, że się nic nie wie albo wie coś zupełnie innego.

Pożegnał nekromantę skinieniem głowy, po czym powiedział do Spirit:

- Pójdę tylko na chwilę do pokoju, zaraz do ciebie dołączę i ruszymy.

W końcu początek. Elf poszedł szybko do pokoju, założył pochwę na plecy, wdział skórzany kaftan i buty. Odetchnął, w myślach starał się odtworzyć przebieg wyprawy. Zamknął pokój, schował klucz i zszedł na dół.

User avatar
RevaN
Posts: 70
Joined: Wed, 14 Mar 2007, 22:47
Location: Rattenburg
Contact:

Post by RevaN » Tue, 3 Apr 2007, 17:14

Revan wygłosił pod nosem litanię przekleństw skierowanych w stronę rudzielca.
- Co za tępak... - wstał, otrzepał się i wyszedł z karczmy.
[color=green]¯ó³ty[/color] [color=blue]czerwony[/color] [color=white]czarny[/color]

User avatar
Borys Galladan
Posts: 31
Joined: Sat, 17 Mar 2007, 18:52
Location: Revangrad
Contact:

Post by Borys Galladan » Tue, 3 Apr 2007, 17:23

Borys stał oparty plecami o barowy kontuar, pustym wzrokiem obserwując całe zamieszanie. Widząc schodzącego, przygotowanego do wyjazdu elfa, domyślił się, że nieznajomi szykują sie na wyprawę. Odwrócił się do niego, chwilę się zastanawiając, uśmiechnął się i podszedł do elfa, nie przestając się uśmiechać.

-Witaj przyjacielu... Po Twym ubiorze poznałem, że swe przyszłe kroki skierujecie ku miejscom, które mogą okazać się niebezpieczne... Zapewne przyda się wam pomoc, czyż tak? - Borys starał się mówić tonem jak najbardziej przychylnym, patrząc prosto w oczy elfa.
Last edited by Borys Galladan on Tue, 3 Apr 2007, 22:03, edited 1 time in total.
W systemie wszechÂświata nic nie jest zdane na los przypadku, w systemie spoÂłecznym - nic nie powinno zaleÂżeĂŚ od kaprysĂłw jednostek.

User avatar
Averoth
Posts: 112
Joined: Sat, 13 Jan 2007, 14:56
Location: Syjon
Contact:

Post by Averoth » Tue, 3 Apr 2007, 19:35

Elf był u krańca schodów, gdy drogę zastąpił mu nowo przybyły. Kolejna osoba ofiarująca swą pomoc, tym razem jednak w trochę inny sposób...

Problem jest taki, że nikt o pomoc nie prosi, wręcz jej nie chce. To nie jest jakaś wyprawa, której mottem będzie "w kupie siła". Tu trzeba dyskrecji.

Elf przywołał na twarz najżyczliwszy uśmiech, na jaki mógł się zdobyć, obrócił się powoli i powiedział:

- Dzięki ci, panie. - tego słowa nie użył przypadkowo, chciał ujść za biednego wędrowca, którego nie stać na opłacanie ochrony. Właściwie - i tak nie miał pieniędzy.
- Mało kto chce tak dobrowolnie pomóc człowiekowi. - użalanie się nad "dzisiejszymi czasami" było typowe dla włóczykijów bez grosza. - Niestety, muszę odmówić. Przepraszam, panie. Na pewno znajdzie się tu wielu, którzy pragną pomocy jakiegoś szlachetnego woja. Żegnaj, panie, życzę powodzenia.

Elf powoli ruszył do drzwi. Przez tego dziwnego człowieka trudno było pozbyć się wrażenia, że wszyscy wiedzą o wyprawie. Nadal mając trochę wątpliwości otworzył drzwi i powiódł wzrokiem dookoła starając się znaleźć Spirit.
Last edited by Averoth on Tue, 3 Apr 2007, 22:06, edited 1 time in total.

User avatar
Borys Galladan
Posts: 31
Joined: Sat, 17 Mar 2007, 18:52
Location: Revangrad
Contact:

Post by Borys Galladan » Tue, 3 Apr 2007, 20:03

Gdy Elf zmierzał do wyjścia, Borys powiedział:

-Ależ... mi wcale nie chodzi o pieniądze... Nie... mi chodzi o sławę, zaszczyty... wypełnianie poleceń mego pana i szerzenie porządku na świecie. Nie zdobędę tego, pomagając jakiejś wieśniaczce zabić wilka! Przeczucie mi mówi, że z wami zajdę dalej... tak. Dalej. - Borys usiadł na najbliższym miejscu. Oparł głowę o rękę, a łokciem podparł się o stół.

- Będę tu, jeśli zmienisz zdanie...
Last edited by Borys Galladan on Tue, 3 Apr 2007, 22:08, edited 1 time in total.
W systemie wszechÂświata nic nie jest zdane na los przypadku, w systemie spoÂłecznym - nic nie powinno zaleÂżeĂŚ od kaprysĂłw jednostek.

User avatar
Astarael
Mistrz Gry
Posts: 1146
Joined: Sun, 25 Feb 2007, 00:05
Location: Enki-e Shao'Saye
Contact:

Post by Astarael » Wed, 4 Apr 2007, 22:59

Witam,

Spirit i Averotha zapraszam TUTAJ

Revan - przesyłam Ci PW

Mentorio i Borys zapraszam TUTAJ

Niniejszy temat zamykam.
Pozdrawiam
S.
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.