Teraz jest Wt, 18 gru 2018, 11:22

Strefa czasowa: UTC + 1




 Strona 1 z 3 [ Posty: 71 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona

Poufność i Siła

Autor Wiadomość
 Tytuł: Poufność i Siła
PostNapisane: Pt, 10 sie 2007, 11:14 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
W karczmie było już więcej ludzi, niż kiedy Grodmir ją opuszczał. W powietrzu unosił się zapach tytoniu, od którego ślina napłynęła krasnoludowi do ust.

Levy rozejrzał się bacznie po lokalu, który prezentował się przyzwoicie. Nawet bardziej przyzwoicie, niż miejsca, w których dane mu było nocować ostatnimi czasy. Podłoga była czysta, stoły wyglądały na starannie szorowane, fartuch karczmarza nie wyglądał jak oferta tygodnia.
Pokiwał głową z aprobatą.

Krągła dziewczyna sprzątała puste naczynia z jednego ze stolików. Drewniana taca była zapełniona kubkami i miskami.

Nozdrza nowoprzybyłych wypełnił zapach świeżo pieczonego mięsiwa.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt, 10 sie 2007, 11:48 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 6 lip 2007, 15:35
Posty: 24
Levy, nie bacząc na krasnoluda, pewnym krokiem ruszył w kierunku baru. Rozglądnął się po ścianach, suficie, klienteli.

Faktycznie, chyba nigdy wcześniej tu nie byłem, albo przynajmniej nie pamiętam…
Wychylę z brodatym po jednym głębszym, może rzeczywiście będzie do czegoś przydatny… Muszę tylko pamiętać o czasie… Na wejście to naprawdę niezły skarb i szczęście, to co mi się przytrafiło…


Poprawił skórzaną kurtkę, niechlujnym ruchem ręki przygładził długie włosy na widok dziewki, uśmiechnął się do krasnala.

- Karczmiarz ! – zawołał zatrzymując się przy barze, – nalejże mnie i mojemu brodatemu kompanowi dwa mocne!


Ostatnio edytowano Pt, 10 sie 2007, 22:35 przez Levy, łącznie edytowano 1 raz

Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt, 10 sie 2007, 12:16 
Ambasador Krasnoludów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 7 mar 2007, 13:07
Posty: 182
Lokalizacja: Baragm-Dred
Kiedy miejscowy trunek wypełniał już powoli kufle, nadszedł czas by przejść do najważniejszego - przynajmniej w mniemaniu Grodmira. Koniec końców to przede wszystkim ta broń zadecydowała o uznaniu Levy’ego za łotra.

- Skoro już jesteśmy przy szynku, możesz mi opowiedzieć o mieczu, który nosisz przy pasie. Mam drobne podejrzenie, że nie wiesz czym on tak naprawdę jest.


Ostatnio edytowano Pn, 13 sie 2007, 18:10 przez Grodmir, łącznie edytowano 2 razy


_________________
Za dobrze utrzyman¹, rudaw¹ brod¹ kryje siê szeroka twarz. G³êboko osadzone, niewielkie, ciemne oczy spogl¹daj¹ na œwiat nieruchomo. Jest wysoki jak na swój gatunek i postawny. Nosi siê prosto i biednie. Przy pasie przytroczony ma krótki miecz, a na plecach dwurêczny topór.
Wymiary: 156cm i 84kg
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt, 10 sie 2007, 15:45 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 6 lip 2007, 15:35
Posty: 24
Levy gładkim ruchem głowy przeniósł spojrzenie z kufli na Grodmira. Sięgnął do pasa i odsłonił mieczyk.

- Nie będę ci tu wymyślał jakichś baśni niestworzonych: trafiła się okazja i tak go mam. Wiem, że to nic ci nie ułatwia sprawy, ale też nie pamiętam jakoś bliżej całej akcji. Może lepiej powiedz mi, czemu on jest dla Ciebie taki ważny? Wtedy może sobie coś więcej przypomnę... – zakrył miecz połą kurtki i odwrócił sie do mężczyzny za kontuarem. – Karczmiarz, ile za browar?


Ostatnio edytowano Pt, 10 sie 2007, 22:38 przez Levy, łącznie edytowano 1 raz

Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt, 10 sie 2007, 22:19 
Ambasador Krasnoludów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 7 mar 2007, 13:07
Posty: 182
Lokalizacja: Baragm-Dred
Krasnolud przyjrzał się uważnie Levemu.

A niech cię lawina, nie mam pojęcia, czy kłamiesz.

Odetchnął głębiej.

- Ten miecz to reprezentacyjna broń wojskowych i dyplomatów niektórych kompleksów. Ma podobne znaczenie jak dla waszej rasy buława czy sygnet z pieczęcią. Dlatego nie mogę uwierzyć, że dostał się w ręce człowieka. Zwłaszcza... –znacząco ogarnął wzrokiem rozmówcę - ...rozumiesz... Takiego miecza się nie sprzedaje. Zdobyć by go można niemalże tylko po trupie właściciela. Chodząc z nim masz więc duże szanse oberwać toporem.


Ostatnio edytowano Pt, 10 sie 2007, 22:39 przez Grodmir, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Za dobrze utrzyman¹, rudaw¹ brod¹ kryje siê szeroka twarz. G³êboko osadzone, niewielkie, ciemne oczy spogl¹daj¹ na œwiat nieruchomo. Jest wysoki jak na swój gatunek i postawny. Nosi siê prosto i biednie. Przy pasie przytroczony ma krótki miecz, a na plecach dwurêczny topór.
Wymiary: 156cm i 84kg
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt, 10 sie 2007, 22:43 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Karczmarz przesunął kufle w kierunku klientów, mierząc podejrzliwym wzrokiem głośnego mężczyznę.

- To będzie sześć miedziaków – powiedział spokojnym jak głaz głosem.

Dziewczyna z tacą weszła za ladę i zniknęła za drzwiami. Po chwili z kuchni dał się słyszeć chichot, a same drzwi uchyliły się nieznacznie.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 13 sie 2007, 17:43 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 6 lip 2007, 15:35
Posty: 24
Levy sięgnął ręką pod brudną koszulę i wydobył garść drobniaków. Wyliczył z tego dziesięć miedziaków i nonszalanckim ruchem położył przed barmanem.

- To, co zbywa, to za miłą obsługę – uśmiechnął się do mężczyzny. Podał piwo krasnoludowi. Obracał w myślach jego słowa, ale nie mógł się do nich dobrać.

- Dla ciebie – rzucił tylko, podsuwając kufel kompanowi. – Zapewniam cię, że nikt raczej nie ucierpiał; po prostu go mam, a to co mi się może przez ten nożyk przytrafić... Cóż… zostaw to mnie – uciął na chwilę. Widać było, że nad czymś myśli. Po chwili dodał:

– W sumie to - tak, mogę ci go sprzedać, ale może wolałbym się wymienić – spojrzał na Grodmira.

Dla mnie ten widelec nie ma żadnego znaczenia, ale dla małego już tak, więc może zaoferuje mi coś porządniejszego. Poza tym, jeśli rzeczywiście jeszcze krasnale miałyby mnie gonić, to już rzeczywiście miałbym problem.

- Jak długo jesteś w mieście? Pytam tak z ciekawości, bo może drogę do kuźni byłbyś łaskaw mi wskazać… Muszę tam wejść na chwilę – Levy rozglądnął się wkoło. – I czy możemy gdzieś usiąść ? Strasznie mnie nogi bolą.


Ostatnio edytowano Pn, 13 sie 2007, 19:11 przez Levy, łącznie edytowano 1 raz

Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 13 sie 2007, 18:12 
Ambasador Krasnoludów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 7 mar 2007, 13:07
Posty: 182
Lokalizacja: Baragm-Dred
- Usiąść? Jasne, możemy.

Grodmir chwycił kufel i poszedł do pierwszego wolnego stolika.

- Jestem w mieście dopiero od wczoraj, ale kuźnię mogę ci wskazać. Kowal zna się na swoim fachu, ale liczy sobie uczciwie, wiec musisz mieć trochę grosza.

Chętnie wziąłbym ten miecz. Nie powinien należeć do człowieka.
Właściwie ja też sobie na niego specjalnie nie zasłużyłem, ale zawsze to lepiej, jeśli taka broń zostaje wśród ziomków. Szkoda, że kompletnie nie mam pieniędzy.
Może będzie się chciał wymienić jakoś rozsądnie. Skoro to proponuje chyba ma coś upatrzonego.
Czego jednak chce? Nie mam wiele i to chyba to widać. Pewnie chodzi o jakąś przysługę.


- Jeśli chodzi o wymianę, nie widzę problemu. Czego byś chciał?


Ostatnio edytowano Pn, 13 sie 2007, 19:12 przez Grodmir, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Za dobrze utrzyman¹, rudaw¹ brod¹ kryje siê szeroka twarz. G³êboko osadzone, niewielkie, ciemne oczy spogl¹daj¹ na œwiat nieruchomo. Jest wysoki jak na swój gatunek i postawny. Nosi siê prosto i biednie. Przy pasie przytroczony ma krótki miecz, a na plecach dwurêczny topór.
Wymiary: 156cm i 84kg
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 14 sie 2007, 13:38 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 6 lip 2007, 15:35
Posty: 24
Levy rozsiadł się wygodniej w krześle, wziął w rękę kufel i wpatrywał się w niego przez chwilę. Pociągnął duży łyk. Spojrzał na krasnoluda.

Ha! Coraz bardziej mi się podoba ten piekielny malczak. Może być cholernie użyteczny i przydatny… Już niedługo się okaże.

- Niespecjalnie oczekuję od ciebie złota, ale być może twe silne ramię i twój topór mi się przydadzą. Zrobimy tak - ja kończę piwko, idę coś załatwić, ty zamawiasz następne, ja zaraz wracam i wtedy gadamy o poważnych rzeczach.

Levy spojrzał jeszcze raz na Grodmira, szukając jakiejś oznaki entuzjazmu; uniósł kufel.

- Zdrowie?


Ostatnio edytowano Wt, 14 sie 2007, 23:53 przez Levy, łącznie edytowano 1 raz

Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 14 sie 2007, 20:58 
Ambasador Krasnoludów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 7 mar 2007, 13:07
Posty: 182
Lokalizacja: Baragm-Dred
Topór i ramię... Wyśmienicie.
Nie jestem pewien, czego może ode mnie oczekiwać, ale akurat tej waluty u mnie dostatek. Nie wygląda to więc na wygórowaną cenę. Poza tym, co by nie mówić o tym człowieku, zdaje się ponadto dobrze orientować w ludzkich miastach. Z nim prędzej porozmawiają i dadzą zlecenie. Może być więc z tego owocny układ nawet na ciut dłuższą metę.


- To dobra cena. Są oczywiście rzeczy, których nie zrobię, ale w innych możesz na mnie liczyć.

Grodmir uniósł kufel.

- Zdrowie!


Ostatnio edytowano Wt, 14 sie 2007, 23:54 przez Grodmir, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Za dobrze utrzyman¹, rudaw¹ brod¹ kryje siê szeroka twarz. G³êboko osadzone, niewielkie, ciemne oczy spogl¹daj¹ na œwiat nieruchomo. Jest wysoki jak na swój gatunek i postawny. Nosi siê prosto i biednie. Przy pasie przytroczony ma krótki miecz, a na plecach dwurêczny topór.
Wymiary: 156cm i 84kg
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz, 16 sie 2007, 17:55 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 6 lip 2007, 15:35
Posty: 24
Taaa, nie ma to jak łyk dobrego piwka… Miałeś farta, Lewusku, jak zwykle…
Dużo ryzykuję wchodząc w układ z nieznajomym i to jeszcze małym, nigdy jeszcze z krasnoludem nie pracowałem, ale jak to mawiają, każdy dzień czymś nowym stoi.


Levy wytarł rękawem lekką warstwę piany otaczającą usta i górującą nad brodą. Rozglądał się konspiracyjnie, po czym sięgnął do pasa. Lekkim ruchem położył na stole sztylet. Spojrzał na krasnoluda.

- Proszę, jest twój – Levy starał się przybrać łagodny wyraz twarzy - wyglądało to trochę jak serdeczny uśmiech rekina. - Muszę się zmywać, ale wrócę, nim następny kufel pokonasz. W sumie, to nie miałbym nic przeciwko jednemu dla mnie… - wlał w siebie zawartość swej kielni; wstał od stołu, poprawił sobie kufajkę.

- To, jako rzekłeś? Gdzie ta kuźnia?


Ostatnio edytowano Cz, 1 sty 1970, 01:00 przez Levy, łącznie edytowano 1 raz

Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz, 16 sie 2007, 18:34 
Ambasador Krasnoludów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 7 mar 2007, 13:07
Posty: 182
Lokalizacja: Baragm-Dred
Krasnolud w jednej chwili się wyprostował. Obiema rękami przyjął miecz i lekko się skłonił.

Kto by pomyślał, że dostanę to ostrze tak szybko i łatwo? Czyżby ten człowiek chciał mnie tym bardziej zobowiązać do robienia, czego sobie życzy?
No nic, teraz i tak jestem mu winien pomoc.


- Kuźnię znajdziesz bliżej wschodniego krańca targowiska, niemal przy murach. Łatwo trafić, kieruj się na komin i dym.

Po tych słowach wrócił do dokładnego lustrowania broni wzrokiem.


Ostatnio edytowano Pt, 17 sie 2007, 23:29 przez Grodmir, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Za dobrze utrzyman¹, rudaw¹ brod¹ kryje siê szeroka twarz. G³êboko osadzone, niewielkie, ciemne oczy spogl¹daj¹ na œwiat nieruchomo. Jest wysoki jak na swój gatunek i postawny. Nosi siê prosto i biednie. Przy pasie przytroczony ma krótki miecz, a na plecach dwurêczny topór.
Wymiary: 156cm i 84kg
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt, 17 sie 2007, 16:52 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 6 lip 2007, 15:35
Posty: 24
Levy już miał odchodzić, jednak zawahał się i pochylił nad stołem. Widząc, jak Grod wpatruje się w miecz, rzucił jeszcze raz okiem i spróbował odgadnąć realną wartość broni.

E, tam! Pewno prawdę gada, że to cenne dla karłów, więc dla ludzi już raczej mniej. Zaraz może sobie kupię nowy…taki mniej rzucający się w oczy. Nie chcę mieć przez głupi nóż więcej kłopotów.

Wyprostował się i uśmiechnął przepraszająco do krasnoluda. Ogarnął szybkim wzrokiem kelnereczkę czmychającą gdzieś bokiem i pewnym krokiem wyszedł z knajpy.

Jak to było… Wschód targowiska… Komin i dym… Ach to pewnie tam!

Levy ruszył szybkim krokiem w stronę majaczącej gdzieś nad dachami chmury ciemnego dymu.


Ostatnio edytowano Pt, 17 sie 2007, 23:34 przez Levy, łącznie edytowano 1 raz

Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So, 18 sie 2007, 00:22 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Miecz był prosty i dość krótki – ale krasnoludy nie używają długich mieczy. Zresztą – wcale prawie nie używają mieczy.
Ten konkretny był bronią paradną – niedużym arcydziełem sztuki krasnoludzkiego kowalstwa – idealnie ukształtowany, ostry jak brzytwa – choć pewnie ten nicpoń dawno go nie ostrzył; nie wyglądał na takiego, który potrafi zająć się należycie czymkolwiek.

Rękojeść owinięta starannie równymi pasami skóry, zwieńczona była stalową zaciśniętą pięścią, na której widniał pierścień, z którego ktoś z poprzednich właścicieli – być może nawet Levy – wydłubał klejnot.

Wzdłuż zbrocza ciągnął się rząd niedużych, zatartych w sporym stopniu run Dawnego Pisma.
Krasnolud zmrużył oczy, aby przyjrzeć im się uważniej. Niestety, światło w karczmie nie pozwalało mu na odczytanie napisu – odcyfrował jedynie kilka słów: Bolgerstrachskarbiec.
Grodmir zadrżał i rozejrzał się dyskretnie, czy aby nikt nie chce odebrać mu wspaniałej zdobyczy.

Jeżeli miał rację, ten miecz należał do potomków Bolgera – dawnego bohatera krasnoludów, mężczyzny, który w pojedynkę pokonał smoka i odebrał mu jego skarb. Potworowi jednak udało się zatruć bohatera swym jadem i Bolger zginął w potwornych męczarniach kilka dni po swym wspaniałym zwycięstwie. Podobno potomkowie tego niezrównanego wojownika ukrywają smoczy skarbiec, strzegąc zdobyczy przed ewentualnymi intruzami.
Wyklęto ich, gdyż odmówili nawet Królowi, któremu należy się zwyczajowe dwadzieścia procent od zdobycznych dóbr.

I oto trzymał teraz w dłoniach miecz jednego z potomków Bolgera!
Miecz jednego ze zdrajców Króla Krasnoludów!

Miecz, który mógł okazać się kluczem do tajemnicy.

Levy, zapraszam TUTAJ
A.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So, 18 sie 2007, 11:28 
Ambasador Krasnoludów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 7 mar 2007, 13:07
Posty: 182
Lokalizacja: Baragm-Dred
Krasnolud chłonął wspaniałą broń, aż...

- Forgotrem – wymknęło się Grodmirowi w rodzimym języku.

Powtarzano tę historię niemal jak legendę, a teraz mogę trzymać w rękach jej część. Ile ta broń musiała przejść, żeby w końcu trafić na tę parodię krańca świata za pasem - delikatnie ujmując - najemnika.
Jeśli chcę wrócić do domu, nie musząc się więcej wstydzić, to lepszej okazji wymarzyć sobie nie mogłem. Balgrimie, jeśli miałeś z tym coś wspólnego to nigdy nie będę w stanie ci odpłacić.


Podekscytowany chwycił w odruchu tobół, żeby nie pozbawiono go jego skromnego dobytku i szybko wyszedł z karczmy, zostawiając piwo, by przyjrzeć się w świetle słońca runom.


Ostatnio edytowano Śr, 22 sie 2007, 19:16 przez Grodmir, łącznie edytowano 2 razy


_________________
Za dobrze utrzyman¹, rudaw¹ brod¹ kryje siê szeroka twarz. G³êboko osadzone, niewielkie, ciemne oczy spogl¹daj¹ na œwiat nieruchomo. Jest wysoki jak na swój gatunek i postawny. Nosi siê prosto i biednie. Przy pasie przytroczony ma krótki miecz, a na plecach dwurêczny topór.
Wymiary: 156cm i 84kg
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 19 sie 2007, 23:30 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Usiadłszy na szerokich schodach gospody, Grodmir z namaszczeniem ułożył miecz na swoich kolanach i zaczął studiować dawne znaki.
Szybko zrozumiał, że to nie półmrok karczmy, ale pomroka dziejów sprawiła, że napis stał się niemal niemożliwy do odczytania. Niewiele zmieniały zmiany kata, pod którym światło padało na ostrze, wystawianie go na jaśniejący blask i skrywanie w półcieniu – runy zatarły się pod dotykiem rąk właścicieli, pod krwią ich wrogów, pod naporem nieubłaganego czasu. Kilka śladów dowodziło także, że ktoś próbował dobierać się do miecza za pomocą topora.

Zmiana miejsca pozwoliła krasnoludowi odczytać jeszcze jeden znak – godny. Kilka innych nie zatarło się do końca, ale szalenie utrudniało identyfikację.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr, 22 sie 2007, 19:31 
Ambasador Krasnoludów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 7 mar 2007, 13:07
Posty: 182
Lokalizacja: Baragm-Dred
Grodmir bezskutecznie obracał ostrze, oglądając je ze wszystkich możliwych kątów, wodząc opuszkami palców po dawno zatartych liniach, zastanawiając się która z rys znalazła się na swoim miejscu przypadkiem, a która była wspomnieniem dłoni kowala.

To nie ma sensu. Trzymam w ręku klucz do jednego z największych skarbów mojej rasy i nie mogę znaleźć zamka. Mogłem się zresztą domyślić, że miecz to nie mapa.
Ech, szybko się wykuło i szybko pękło.
Tak czy siak, zawsze zostaję z dobrym mieczem. No i mała szansa, że ktoś będzie rościł sobie prawa do broni. Mogę zapomnieć o szukaniu właściciela.


Krasnolud podniósł się ze schodów i wrócił do karczmy. Plecak znów wylądował pod krzesłem, a wąsy w resztkach piany. Piwo okazało się zaskakująco optymistycznym doradcą.

A może jednak udałoby się dotrzeć do źródła wypytując dalej człowieka, skąd ma tę broń? Szansa nikła, ale żywa.


Ostatnio edytowano Wt, 28 sie 2007, 13:36 przez Grodmir, łącznie edytowano 2 razy


_________________
Za dobrze utrzyman¹, rudaw¹ brod¹ kryje siê szeroka twarz. G³êboko osadzone, niewielkie, ciemne oczy spogl¹daj¹ na œwiat nieruchomo. Jest wysoki jak na swój gatunek i postawny. Nosi siê prosto i biednie. Przy pasie przytroczony ma krótki miecz, a na plecach dwurêczny topór.
Wymiary: 156cm i 84kg
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt, 24 sie 2007, 20:13 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Piwo było naprawdę bardzo smaczne – zwłaszcza jak na ludzki sikacz...

Najwyraźniej "Srebrny Lis" słynął z niego w miasteczku, bo piwoszy przybywało. Nieledwie zbliżało się południe, a w karczmie znajdowało się zadziwiająco wielu ludzi, głównie mężczyzn.

- ... zaczniemy, to te sakramenckie bandziory gotowe nas we własnych łózkach...
- ... a arcykapłanka na to: "Ale jakże to tak, panie baronecie"? Ha ha ha!...
- ... smarkacz, mówię ci, podrostek nieledwie, a tak traktem w stronę lasu leciał, że niemal mnie ta jego chabeta stratowała!...
- ... przecie ci wyjaśniam – bierzesz młot i lekko od spodu uderzasz, tylko nie za mocno, bo łeb odpadnie...

Gwar rozmów otaczał krasnoluda, jak zapach tytoniu, snującego się błękitną falą z fajek kilku klientów. Grodmir odruchowo przejechał dłonią po...

... pustej kieszeni.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 28 sie 2007, 13:35 
Ambasador Krasnoludów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 7 mar 2007, 13:07
Posty: 182
Lokalizacja: Baragm-Dred
Pomacał jeszcze raz niepewnie miejsce gdzie powinna znajdować się fajka.

- Srog – zaklął szpetnie pod nosem.

Sprawdził resztę kieszeni. Zniknęła część jego pieniędzy.
Nie miał fortuny, ale tym bardziej tych parę srebrników mogło mu się przydać.

To musiał być ten piekielny obdartus. Okradł mnie, cmentarny ścierwojad. Choć, chwilę...
Zostawił w końcu miecz, dał mi go. Nie zrobiłby takiej inwestycji, a potem nie zaryzykował dla drobniaków.

Nie brałem pieniędzy, ani fajki już od jakiegoś czasu, właściwie odkąd dotarłem do miasta. Można mnie było okraść w każdej chwili.
Co za parszywe miejsce.
Ja rozumiem, żeby zabrać srebro, ale fajkę? Po jaką cholerę komu moja fajka? A żeby się dymem zadławili gwałciciele szczurów. Szkoda, że żadnego za rękę nie złapałem.


Ostatnio edytowano So, 1 wrz 2007, 12:16 przez Grodmir, łącznie edytowano 3 razy


_________________
Za dobrze utrzyman¹, rudaw¹ brod¹ kryje siê szeroka twarz. G³êboko osadzone, niewielkie, ciemne oczy spogl¹daj¹ na œwiat nieruchomo. Jest wysoki jak na swój gatunek i postawny. Nosi siê prosto i biednie. Przy pasie przytroczony ma krótki miecz, a na plecach dwurêczny topór.
Wymiary: 156cm i 84kg
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz, 30 sie 2007, 20:52 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Choć był poirytowany, przyglądał się toczącemu się wokół niego życiu karczmy.
Ludzie gadali jeden przez drugiego, popijali piwo, klepali się po plecach, wybuchali gromkim śmiechem. Jakby nie mieli żadnej pracy do wykonania. Jakby codzienne problemy ich nie dotyczyły.
A było dopiero południe!

- ... i powtarzam, że zamiast twarzy miał miazgę krwawą...
- ... e, tam, gadanie! Każdemu dawała, jak ino poprosił, taka już była i taka jest!...
- ... dwa jeszcze prosimy, panie Silberfuchs! Ino żywo!
- ... żeby choć kilka kropli deszczu, bo inaczej zbiory nam przepadną...

Od czasu do czasu udawało mu się uchwycić zaciekawione spojrzenie któregoś z gości. Kiedy krzyżował swój wzrok z ciekawskimi, najczęściej odwracali spojrzenie i udawali, że wcale go nie zauważają.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 3 wrz 2007, 11:32 
Ambasador Krasnoludów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 7 mar 2007, 13:07
Posty: 182
Lokalizacja: Baragm-Dred
Czas mijał powoli przy stoliku. Kufel już od jakiegoś czasu był pusty. Miecz spoczął już spokojnie przy pasie. Krasnolud zdążył się go niemal nauczyć na pamięć. Teraz odciął się od otoczenia. Rozczesywał brodę i myślał. Nie rozważał niczego konkretnego. Skakał od przyszłości do tego, co będzie i mogło by być.

Słyszał jeszcze urywki zdań. W większości typowe karczemne gadanie. Trochę rzeczy ciekawych, ale nie zamierzał podsłuchiwać, o czym mówią sąsiedzi. Takie zachowanie było mu kompletnie obce.
Poza tym, tutejszego życia ciągle nie uważał za swoje.
Pewnie gdyby uznał tę chwilę za czas wolny, ruszyłby się, rozejrzał po mieście. Albo i nawet wtopił w karczemną aktywność.
Poproszono go jednak, by poczekał i to zamierzał zrobić.


Ostatnio edytowano Pn, 3 wrz 2007, 14:41 przez Grodmir, łącznie edytowano 2 razy


_________________
Za dobrze utrzyman¹, rudaw¹ brod¹ kryje siê szeroka twarz. G³êboko osadzone, niewielkie, ciemne oczy spogl¹daj¹ na œwiat nieruchomo. Jest wysoki jak na swój gatunek i postawny. Nosi siê prosto i biednie. Przy pasie przytroczony ma krótki miecz, a na plecach dwurêczny topór.
Wymiary: 156cm i 84kg
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 3 wrz 2007, 12:04 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Dziewka karczemna podeszła do jego stolika. Miała zarumienione od ciepła policzki, a po dekolcie spływała kropla potu.

- Coś jeszcze będzie, czy tak na sucho siedzieć zamiarujecie? – zapytała wesoło, uśmiechając się do rudobrodego.

Zręcznie chwyciła oba kufle i dostawiła je na tacę, na której, jak zdawało się Grodmirowi, nie było już ani cala wolnej przestrzeni. Podniosła wysoko obciążoną rękę, po czym drugą starła stół i strzepnęła ścierkę. Wszystkie czynności zajęły jej nie więcej niż kilka chwil.

Grodmir podniósł na nią zaskoczone spojrzenie, by napotkać poważny wzrok i serdeczny uśmiech.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 3 wrz 2007, 14:53 
Ambasador Krasnoludów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 7 mar 2007, 13:07
Posty: 182
Lokalizacja: Baragm-Dred
Instynktownie uśmiechem odpowiedział na uśmiech.

- Poprosiłbym jeszcze raz to samo, panienko. Sześć miedziaków, o ile pamiętam?

Wyciągnął rzeczoną sumę z wewnętrznej kieszeni. Chwilę się zawahał, czy nie dać dziewczynie jakiegoś napiwku. Nie zostało mu zbyt wiele, ale kobieta sprawiała sympatyczne wrażenie.

A co mi tam. U ludzi tym, co skąpią, plują w piwo.

Dołożył jeszcze dwie monety.
Szczęście, że nie trzymał wszystkich pieniędzy w jednym miejscu. Przynajmniej teraz nie musiał się prosić.


Ostatnio edytowano Pn, 3 wrz 2007, 15:02 przez Grodmir, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Za dobrze utrzyman¹, rudaw¹ brod¹ kryje siê szeroka twarz. G³êboko osadzone, niewielkie, ciemne oczy spogl¹daj¹ na œwiat nieruchomo. Jest wysoki jak na swój gatunek i postawny. Nosi siê prosto i biednie. Przy pasie przytroczony ma krótki miecz, a na plecach dwurêczny topór.
Wymiary: 156cm i 84kg
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr, 5 wrz 2007, 21:11 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko, wsunęła pieniądze do kieszeni spódnicy, po czym, balansując tacą ruszyła pomiędzy stoliki.
Zakończywszy rundę po sali, zniknęła na chwilkę na zapleczu, skąd powróciła już bez brudnych naczyń i zabrała się za realizację zamówień, które zbierała po drodze. Kolejna wędrówka odbyła się z pełnymi naczyniami – dziewczyna sunęła między klientami z obciążeniem, które zdawało się dla niej nic nie ważyć – kufle, kubki, kieliszki, wypełnione płynami, ociekające pianą.

Przepływając obok stołu, przy którym siedział Grodmir, zestawiła z tacy dwa kufle i nie zatrzymując się, posłała krasnoludowi kolejny sympatyczny uśmiech.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr, 5 wrz 2007, 21:26 
Ambasador Krasnoludów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 7 mar 2007, 13:07
Posty: 182
Lokalizacja: Baragm-Dred
Odpowiadając na uśmiech skinął głową i uniósł kufel. Pił powoli, obserwując wejście.

Zmieniłem się.
Inne gesty i inne ich rozumienie. Interpretując wszystko po krasnoludzku nie dogadałbym się tutaj. Jednak żeby do tego stopnia przyjąć obce zachowania niemalże jak swoje?

Gdybym trafił do jakiegoś Korndaru, musiałbym się chyba nawet parę tygodni przystosowywać z powrotem. Z drugiej strony, u ludzi ciągle jestem obcym, nawet nie licząc wzrostu i brody.
Znalazłem się pomiędzy zwyczajami obu ras.


Z lekkim uśmiechem pociągnął łyk piwa.


Ostatnio edytowano Śr, 5 wrz 2007, 22:25 przez Grodmir, łącznie edytowano 2 razy


_________________
Za dobrze utrzyman¹, rudaw¹ brod¹ kryje siê szeroka twarz. G³êboko osadzone, niewielkie, ciemne oczy spogl¹daj¹ na œwiat nieruchomo. Jest wysoki jak na swój gatunek i postawny. Nosi siê prosto i biednie. Przy pasie przytroczony ma krótki miecz, a na plecach dwurêczny topór.
Wymiary: 156cm i 84kg
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz, 6 wrz 2007, 08:28 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Co kilka chwil do karczmy ktoś wchodził, lub ktoś wychodził. Krasnolud zaczął zauważać rytm – ci, którzy byli tu przed chwilą, najwyraźniej mieli akurat chwilę przerwy w swoich codziennych zajęciach, do których wracali pospiesznie, wychyliwszy kufel orzeźwiającego piwa, lub spałaszowawszy miskę pachnącej kaszy.
Wchodzący sprawiali wrażenie nieco bardziej zmęczonych – pracą i pogodą. Wkraczali zaczerwienieni, spoceni, z wymiętymi twarzami. Od razu kierowali się do baru, dopiero z kuflem, na którym skraplała się para wodna zaczynali rozglądać się za znajomymi i wymieniać uprzejmości i najnowsze plotki.

Choć byli tak bardzo inni od krasnoludów, wiele jednak ich łączyło – choćby chęć spędzania czasu w towarzystwie, czy słabość do bursztynowego trunku.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 10 wrz 2007, 12:27 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Zorientował się, że zaczął już pić trzecie piwo – a nie spieszył się i nie pił łapczywie. Złocisty trunek, który podawano w "Srebrnym Lisie" zdecydowanie sprawiał przyjemność podniebieniu, a nie tylko zwilżał przełyk, dlatego Grodmir delektował się nim i starał czerpać z picia jak najwięcej przyjemności.
Najwyraźniej jednak sprawy Levego przedłużały się, skoro i drugi kufel udało się krasnoludowi osuszyć tak prędko.

- Witaj, panie krasnoludzie, - powiedział nieznajomy mężczyzna siadając naprzeciwko.

Grodmir podniósł zaskoczone spojrzenie i napotkał na wyszczerzone w szerokim uśmiechu zęby niedużego rudzielca, którego twarz przecinała sporych rozmiarów blada blizna.

- Niedobrze tak w pojedynkę kufel osuszać – powiedział intruz z zatroskaną miną. – Zawszeć to raźniej z kompanem browar żłopać, kilka słów zamienić, plotek nowych podłapać... Felix jestem, ale zwą mnie "Szczęściarz", bo jak mnie harpie dopadły, to im cały zwiałem i oko mi się ocalić udało.

Mrugnął do krasnoluda porozumiewawczo i pokazał palcem na bliznę przecinającą lewy policzek i grzbiet nosa, o milimetry mijającą oko.
Podniósł kufel, rozlewając na stół nieco piwa.

- Twoje zdrowie, panie krasnoludzie – powiedział, ciągnąc solidny łyk. Otarł usta przedramieniem. – A jak ciebie zowią? I z którego kompleksu pochodzisz? Bo chyba nie z okolicy? Nigdy wcześniej cię tu nie widziałem.



_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr, 12 wrz 2007, 17:06 
Ambasador Krasnoludów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 7 mar 2007, 13:07
Posty: 182
Lokalizacja: Baragm-Dred
Przyjrzał się człowiekowi. Trzeba przyznać, zaskakujące miał podejście. Rzadko ktoś tak przyjaźnie się odnosi na wstępie do osoby obcej rasy. Ale dobrze to o nim świadczyło.

- Siadaj, Feliksie. Czekam na kogoś co prawda, ale zdaje się, że to jeszcze potrwa. Jestem Grodmir z Baragm-Dred. Dopiero co przybyłem do miasta.
Ty z kolei zdajesz się być miejscowy? Dzieje się tu teraz coś ciekawego?

Grodmir był przed wszystkim ciekaw, czy może Szczęściarz mógł mu podrzucić ofertę jakiejś dobrej pracy. Krasnoluda zapytałby od razu, ale ludzie, zdaje się, nie specjalnie lubili krasnoludzką bezpośredniość.


Ostatnio edytowano Cz, 13 wrz 2007, 15:49 przez Grodmir, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Za dobrze utrzyman¹, rudaw¹ brod¹ kryje siê szeroka twarz. G³êboko osadzone, niewielkie, ciemne oczy spogl¹daj¹ na œwiat nieruchomo. Jest wysoki jak na swój gatunek i postawny. Nosi siê prosto i biednie. Przy pasie przytroczony ma krótki miecz, a na plecach dwurêczny topór.
Wymiary: 156cm i 84kg
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz, 13 wrz 2007, 16:14 
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 25 lut 2007, 00:05
Posty: 1146
Lokalizacja: Enki-e Shao'Saye
Rudy roześmiał się i machnął rękami w lekceważącym geście.

- A co się tutaj może ciekawego dziać? W tej maleńkiej mieścinie rzadko kiedy się co podniecającego wydarza... Ot, bandyci czasem częściej na karawany napadać zaczynają, kolejny zawadiaka do miasta przyjedzie i burdy wszczynać zaczyna, jakaś ślicznotka względy czyje odrzuci, źle trafi i z jeziorka ją wyłowią...
Zwykła codzienność prowincji, panie krasnoludzie!

Roześmiał się – jego wesołość była niezwykle zaraźliwa. Grodmir poczuł, że jego wargi same układają się w uśmiechu, choć w słowach wypowiadanych przez przypadkowego towarzysza nie znajdował niczego szczególnie zabawnego.

- Zależy, co cię interesuje, panie krasnoludzie, - powiedział, nieco zniżając głos i rzucając znaczące, ukradkowe spojrzenia na boki. – Słyszałem to i owo o złożach w Górach Przeznaczenia. Podobno znaleźli tam złoto...
To dlatego przyjechałeś? Pewnie krasnoludy chcą przekonać się, czy to prawda i przysłali fachowca...?


Ostatnio edytowano Pt, 14 wrz 2007, 23:41 przez Astarael, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci.
Offline
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz, 13 wrz 2007, 18:05 
Ambasador Krasnoludów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 7 mar 2007, 13:07
Posty: 182
Lokalizacja: Baragm-Dred
Rozmówca zdawał się być nad wyraz wesołym człowiekiem. Miał też ciekawe spojrzenie na normę małej mieściny.
A może po porostu Grodmir nigdy nie słuchał takich plotek?

- Krasnoludy na pewno przysłały fachowca. Nawet paru, bo niejeden kompleks byłby zainteresowany takim złożem.
Ja jednak do nich nie należę. Przyjechałem, bo tu podobno dużo roboty jest dla silnych ramion i toporów. - Pogładził brodę, skrywającą zakłopotany uśmiech. – Odniosłem wrażenie, że dużo się tu dzieje. Choć żadnego zadania nie podłapałem...
Za to kto inny podłapał moją sakiewkę.


Ostatnio edytowano Pt, 14 wrz 2007, 00:02 przez Grodmir, łącznie edytowano 1 raz


_________________
Za dobrze utrzyman¹, rudaw¹ brod¹ kryje siê szeroka twarz. G³êboko osadzone, niewielkie, ciemne oczy spogl¹daj¹ na œwiat nieruchomo. Jest wysoki jak na swój gatunek i postawny. Nosi siê prosto i biednie. Przy pasie przytroczony ma krótki miecz, a na plecach dwurêczny topór.
Wymiary: 156cm i 84kg
Offline
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 Strona 1 z 3 [ Posty: 71 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
cron
 
phpBB skin developed by: phpBB Headquarters
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL

stat4u